Deszczowe dni przemijają jak cień,
Dym ucieka, ogień gaśnie,
Palą się tuziny cierpień.
Życie w popiele zaśnie.
Łzy gorące spływają po nosie,
Zmieniają się w proch,
Pustkę słychać w głosie,
Słowa w sito uderzają jak groch.
W mojej głowie płynie życie,
Gdy gwiazdy świecą na niebie.
O nagrodzie myślę skrycie.
Nie dla mnie... Dla Ciebie.
Pocałunki parują jak woda z czajnika,
Uciekają ode mnie -- nieszczęśnika.
Oddech już nie przenika,
A me spojrzenie w stawie zanika.
Na piaskach niesionych przez morze,
Klękam, modlę się Boże.
I co mi to da? Co przyniesie?
Tułaczkę po lesie...
W lesie wilki czyhają na życie,
Złapią i rozszarpią człowieka,
Tego chcę, na to czekam skrycie,
Aby już nie otworzyła się moja powieka.