O Zenku - Michał Sternadel O Zenku

Światło: Zapal | Zgaś

O Zenku

Dodano: 2003-02-17 19:47:13

W pogodną, bezchmurną, ciemną noc pan Zenek ośmielił się choć na chwilę zamknąć zmęczone od wiecznego czuwania w wojenny czas oczy. Ku swojemu zdziwieniu nie ujrzał nic ciekawego, tylko charakterystyczną dla znużonego człowieka pustkę przedstawioną ciemnością.

Nagle z czarnych czeluści wyłoniły się kryształowe schodki, na które delikatnie nadepnęła naga, kobieca stópka. Pan Zenek nigdy nie widział tego zjawiska. Podświetlane od spodu przeźroczyste stopnie delikatnie owiewały cudownym światłem prawie dziecięcą, delikatną stopę. Zenek przybliżył się, aby zatonąć w rozkosznym widoku, gdy w nos uderzył zapach świeżo ściętej trawy. Na stópce widać było zielone ślady niespełnionego przeznaczenia beztroskiej trawy. Zenek wywnioskował więc, że ów stopa beztrosko biegała po łące zarządzanej przez okrutnego imperatora. Imperator zakazał wstępu na łąkę, nikt nie mógł tam chodzić, biegać, nikt nie mógł nawet patrzeć przez zakratowane ściany. Zenek wyciągnął dłoń, by dotknąć jedwabnej pięty, gdy nagle światło pod schodkami stało się czerwone, wręcz oślepiające krwią. Zenek nie mógł wytrzymać gorąca bijącego wprost na jego lice, nie mógł także cofnąć ręki, bo coś trzymało go za nią, nie pozwalając uciec. Rozległ się szelest kobiecego płaczu, nie gdzieś w oddali, ale zaraz obok Zenka. Bohater nieznacznie obrócił się na prawo, szukał tych łez, co tak głośno kapią na rozżarzone schodki, ale nic tam nie było. Nagle zryw zimnego, nocnego wiatru rozwiewa z włosami twórcze myśli bohatera, przenosząc go w rzeczywisty świat...

Zenek długo zastanawiał się, jak przejść niezauważonym obok imperatora, jak wejść na pachnącą łąkę i biegać boso. Mimo, iż widział, że zażywanie beztroski jest karane połączeniem się z niebem poprzez gorący płomień, chciał dokonać niemożliwego, zaznać choć na chwilę szczęścia. Gdy tak rozmyślał, zagubił gdzieś czas i rzeczywistość, stał jak słup, wpatrzony w nicość, gdy nagle świst kuli przeszył jego czaszkę. Upadł na zimne odłamki zniszczonych budynków okupowanego miasta, nie wiedząc jakie emocje towarzyszą leżeniu na trawniku, pośród pachnących kwiatów. Otoczony natychmiast przez ziarnka pyłu, które wicher nieprzerwanie zamiatał na ulicy pogrzebany w szarości, żyjący niczym, żyjącym na niby, ale żyjącym wyobraźnią...


Dodaj komentarz

Szybki kontakt:

Pozostaw zółtą karteczkę-wlepkę pod adresem:
Kraków, ul. Pawia 3 z id: #776AFFDA# oraz wiadomością. Jak nie zginie -- odczytam.

Ostatnie fotografie


Paproć
Paproć

Grzyb
Grzyb

  Więcej...