Wczoraj wieczorem z nudów, wsłuchując się w kolejne 5 setów "In Search Of Sunrise" postanowiłem poklikać sobie w Google'ach. No i poobserwowałem sobie tym razem kalendarz. Ponieważ w życiu nie korzystałem z tego typu dobrodziejstw, uznając je za niepotrzebne, klikałem jak głupi po wszystkich opcjach... Nagle i zupełnie niespodziewanie zauważyłem, że można dostawać przypomnienia SMS'em. Szybko wyszperałem informację, że w Polsce również usługa jest obsługiwana, za darmo. Powtórzę głośniej: ZA DARMO! Nie dowierzając, zamówiłem na dziś rano przypomnienie o "Śniadaniu u Tiffany'iego" i... dostałem SMS'a.
Dzisiaj już wiem, że będę używał tego kalendarza, zasubskrybowałem sobie kalendarz imprez, wypełniłem trochę swoich czynności i mam nadzieję, że przestanę zapominać.
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników witryny Michała Sternadela. Witryna Michała Sternadela nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.
| ||||||||