Jestem zafascynowany wiatrem muzyki dalekiego wschodu. Znalazłem namiary na panią Natacha Atlas. Prawdziwe arabskie klimaty płyną w ucho od nocy aż do teraz...
Wczoraj było strasznie, w nocy już myślałem, że nie dam rady i wykituję, ale udało się. Oglądnąłem sobie film i jakoś przeżyłem. A dzisiaj perfidna pobudka, w godzinie, kiedy wszyscy biali jeszcze śpią. No trudno. Wziąłem się za aktualizację oprogramowania na moich serwerach.
Pogoda niepewna, nie wiem, czy dziś wychodzić gdzieś z aparatem, aby złapać cokolwiek do obróbki. Zawsze, gdy ryzykuję, kończy się deszczem i jedną fotografią. Myślicie, że warto ryzykować? Czasem, w tym wypadku -- chyba nie.