Trochę żalu... - Michał Sternadel Trochę żalu...

Światło: Zapal | Zgaś

Trochę żalu...

Dodano: 06.01.2011, 00:07:30

Siedząc w fotelu, w przydymionym pokoju, chłodnawym powietrzem, przenikającym ze szpary w drzwiach balkonowych owiany, trochę żal mi życia, które potoczyło się tą ścieżką. Mogło potoczyć się inną, nakierowaną na zupełnie inne wartości. Ścieżką, na której leżałoby mnóstwo nieodkrytych przez nikogo jeszcze prawd i znanych niewielu ludziom ciekawostek. Obrana ścieżka, którą przemieszczam się (niekiedy na skróty) również z radością spowija mnie w enigmatyczny szum, a rezonans z niezrozumienia - jakby się wydawało banalnych rozwiązań i terminów niekiedy narzuca na me barki zakłopotanie. Przy obecnym stanie ścieżką tą idę sam. Ktoś czasem poklepie po ramieniu, zapyta, skąd to się bierze, jak to działa, czemu tak musi być? Z zasady staram się wtedy wyjaśnić o co chodzi, przekazać skrawek - wydaje mi się, że ciekawej - wiedzy. Jestem tym uradowany. W środowisku, zajmującym się innymi rzeczami niż ja nie zostanę jednak nigdy zrozumiany. Nie będę czuł się do końca spełniony - nie będę, do momentu, aż poczynię coś wielkiego.

Kiedy jeszcze była możliwość zajęcia się czymś wyuczonym, nie było argumentów kluczowych, które zapewniłyby mi byt doczesny. Chwyciłem się pasjonującej mnie wtedy alternatywy, doczytując niekiedy krótkie artykuły z innych dziedzin. Tak stałem się samozwańczym specjalistą, nie umiejącym tak na prawdę niczego. Strzępy zdobytej wiedzy, opartej na doświadczeniu sprzed lat zdają mi się teraz zbyt małe na dalszy rozwój w tym kierunku. Najgorsze jest jednak to, że wyuczone przeze mnie aksjomaty, na studiach, praktyczna wiedza, a przede wszystkim książkowe zbitki informacji uleciały gdzieś wysoko, a nazbierane "kamienie" wylądowały w piwnicznych zakamarkach zapomnienia. Myślałem, że człowiek odkłada wiedzę na półki zafałdowań umysłu. Wiedza nieużywana jednak szybko zanika, ginie bezpowrotnie, a człowiek zachodzi w głowę przez tydzień, jak nazywały się te zastygnięte spękania w wapieniach bolechowickich, aby wreszcie na siódmy dzień zastanowień wykrzyczeć w środku codziennej rozmowy stylolity, to przecież były stylolity!

Strasznie marzą mi się studia, rekwalifikacja, dokształcenie z czegoś, przypomnienie sobie tego, co przecież umiałem już, czy też wreszcie nauczenie się czegoś nowego, intrygującego, czegoś, co zna garstka, namiastka, być może nikt... Nie zdobędę się chyba jednak na odwagę podjęcia tych działań, bo...

Pierniczeję. W dodatku powoli wykańcza mnie codzienność, moja własna głupota i ja sam, chyba przede wszystkim - ja sam.

Wpis jak zwykle - trochę dziwny. Peryhelium, które praktycznie prawie zbiegło się z tegorocznym przyćmieniem Słońca, jak również pora styczniowa, która jak zawsze - powoduje u mnie niezrozumiałe refleksje, podsumowania, niewyjaśnione również i dla mnie, których najpewniej wyzbędę się nazajutrz, na kolejny czas, przeczekując go, aż odkryję coś wspaniałego, ukrytego w zakamarkach na wierzchu.


Dodaj komentarz
Komentarze (1)
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników witryny Michała Sternadela. Witryna Michała Sternadela nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.
#1
Data utworzenia:12.01.2011, 22:55:58
Autor:kossak
Treść:Wysilek podjecia dzialania jest zwykle wiekszy niz jego wykonanie. Nigdy nie jest za pozno na cos nowego.

Szybki kontakt:

Pozostaw zółtą karteczkę-wlepkę pod adresem:
Kraków, ul. Pawia 3 z id: #776AFFDA# oraz wiadomością. Jak nie zginie -- odczytam.

Ostatnie fotografie


Paproć
Paproć

Grzyb
Grzyb

  Więcej...