Z dzisiejszej wyprawy do pracy przyniosłem suchość w gardle i zmęczone nogi oraz oczy... Siedzenie i instalowanie Windows i aplikacji pod tym systemem operacyjnym nie należy do moich ulubionych czynności. Przycisk reset wciskałem częściej niż ctrl+alt+delete. To tylko dlatego, że w czasie wakacji jest jedynie tyle czasu, aby zrobić w miarę stabilny (hehe) obraz systemu, który wgrywany byłby co tydzień. Killer zauważył, że wgrywając obrazy głupim programem psują się partycje. Szybko zauważyłem, że po prostu program podmienia typ partycji z 7 na 17. Tak więc stwierdziłem, że ustawie partycję na tym c, a co z tym idzie umożliwię działanie programu w DOS... No i... udało się, ale partycje znów zmieniał w tym 17. Gdy już zrezygnowany rzuciłem płytą, znalazłem opcję w tools, która odkrywa partycję. Jutro więc idę wszystko przeczyścić.