Od kilku dni atakują mnie informacje o nowej przeglądarce, która pojawiła się na rynku. Z początku był przeciek, potem potwierdzenie, potem potwierdzenie potwierdzenia, że nie przeciekło, potem oficjalnie, mniej oficjalny test, potem informacje o licencji, którą każdy czyta, potem dziury, luki, załatane luki, testy acid, funkcje... Ludzie! Podejrzewam, że nawet radio ma ryja już samo o tym trąbi i każda szanująca się moherowa babcia już wie czym jest ten Chrome. Dla tych co nie wiedzą, odsyłam tym razem do wikipedii lub którejkolwiek z nieskomercjalizowanych encyklopedii.
Za chwil parę, kiedy tylko jakiś pracownik Google puści gaz, dowie się o tym cały świat, po stokroć!
I na dodatek -- po co robić reklamę? Skoro każdy, kto korzysta z wyszukiwarki zauważy nowość podlinkowaną na stronie głównej?
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników witryny Michała Sternadela. Witryna Michała Sternadela nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.
| ||||||||