...co o tym myślicie?
Wydawało się, że nic nie może się już pokomplikować i wystarczy powiedzieć magiczne zdanie: Żegnaj przyszłości! Tymczasem czuję się nie tylko rozdwojony w sobie, co rozstrojony jak stara, brązowa gitara wisząca już tylko dla ozdoby na gwoździku, na zachodniej ścianie pokoju.
Kończy mi się umowa o pracę, o czym biadoliłem już kilka razy. Mam ofertę pracy prawie w zawodzie. Nie wiem, czy jeszcze aktualna, miałem iść na rozmowę z początkiem maja, już był początek maja.
Mam również ofert kilka dorywczej pracy w pasjonującej mnie webmasterce. Również w prowadzeniu szkoleń z grafiki komputerowej, gdy zdobędę jakiś papierek. Wyżywić siebie i innych chyba z tego się nie da.
Świetna perspektywa -- zostać bezrobotnym do końca życia i widzieć, jak inni robią na mnie.
No i dzisiaj pan Marian wyskoczył z propozycją doktoratu. Co po doktoracie można robić? Gnębić studentów, gnębić mnóstwo studentów, ponadto gnębić studentów. Można być też dla nich ostatnią deską ratunku, a przede wszystkim polega to pewnie na zaczytywaniu się w literaturze i pisaniu własnych pozycji. A po tych trzech latach, co? Inny tytuł, jakże naukowy, z tym, że po co nauka w życiu prostego człowieka, który wie, że sam stopień bez znajomości to tylko stopień, który nie rozmnoży się na sto schodów do szczęścia.
Dr Sternadel -- jak myślicie? Czekam na komentarze.
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników witryny Michała Sternadela. Witryna Michała Sternadela nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.
| ||||||||||||||||