Spacer - Michał Sternadel Spacer

Światło: Zapal | Zgaś

Spacer

Dodano: 03.06.2008, 01:49:49

Stwierdziłem -- wyjdę z domu, aby wypocić z siebie resztki wody, jakie we mnie zostały po ostatnim spacerze. Była godzina 12:50. Wziąłem więc wydruki w ilości 87 stron i raźno pomaszerowałem w kierunku ulicy Balickiej. W planach miałem wstąpić do nieczynnego kamieniołomu w Mydlnikach. Na miejscu wygrzebałem wapień sparytowy, organodetrytyczny, z trachitem oraz żyłką galeny. Występowały też tam wapienie pelityczne, ale to już chyba nieistotne. Co ciekawe, w wapieniach masywnych trafiały się soczewki piaskowców, o otoczakach kwarcu ~ 2 cm już nie wspomnę...

Poszedłem dalej, Balice, Kryspinów. Tam miałem przerwę rekreacyjną. Potem powrót, stwierdziłem, że przejdę przez pewną dzielnicę...

Pośród łąk zielonych, na szarej nawierzchni bitumicznej, zmieszanej z kruszywem marnej jakości, sunąłem. Me uciskające sandały zmieniły się w rydwanowe łyżwy słońca, wgniatając się w podtopione, czarne węglowodory. Nagle, cień, niczym morska fala uderzył w lice wilgotne. W strefie krzewów, które wzięły się nie wiadomo skąd maszerowałem już troszeczkę wolniej. Podziwiałem jak mieszkają ludzie nie biedni, a raczej starałem się, ukradkiem spojrzeć przez znikome szczeliny w trzymetrowych kamiennych murach. Mury były przeróżne. Z porfirów karbońskich z pobliskiego Zalasu, z wapieni masywnych jury z Mydlnik, wszystko spojone zaprawą murarską, dopasowane jak przyciasna skarpetka. Ci, którzy nie mieli zbyt dużo pieniędzy, starali się zaoszczędzić na zaprawie (która przecież kosztuje mnóstwo pieniędzy), stosując do budowy muru wapienie płytowe. Około 74 płytki z wapienia wchodziły na metr kwadratowy muru. Płytka obok płytki... Że też komuś się chciało -- pomyślałem, po czym zdałem sobie sprawę z tego, że pewnie i mnie by się chciało, gdy tylko wyobraziłem sobie ile to mogło kosztować. Za murami prawdziwe tajemnicze ogrody, zaklęte rybki w oczkach wodnych, szumiące liście drzew i setki iglaków. Gdzie indziej -- drewniana huśtawka, kamienny grill, parasol... Słońce mi mówi, że większość dziedziczy takie chałupy z ogrodami. Pewnie tak, dziedzicząc przy okazji wieczny dobytek pieniężny na coraz to nowsze remonty...Szkoda, że ludzie tak bardzo się zamykają.


Dodaj komentarz
Komentarze (1)
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników witryny Michała Sternadela. Witryna Michała Sternadela nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.
#1
Data utworzenia:06.06.2008, 23:08:22
Autor:mooniaczka
Treść:A tajemnicze ogrody dlatego są tajemnicze, że mają tam wstęp tylko wybrani, włączeni we wspólny sekret, niedostępny dla obcych magiczny świat.

Szybki kontakt:

Pozostaw zółtą karteczkę-wlepkę pod adresem:
Kraków, ul. Pawia 3 z id: #776AFFDA# oraz wiadomością. Jak nie zginie -- odczytam.

Ostatnie fotografie


Paproć
Paproć

Grzyb
Grzyb

  Więcej...