<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
<rss version="2.0"
					xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
					xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
				  >
<channel>
<title><![CDATA[Blog Blog i galeria Michała Sternadela]]></title>
<link>http://sternadel.pl/feed/blog/</link>
<description><![CDATA[Kanał wpisów na blogu]]></description>
<image><title><![CDATA[Blog i galeria Michała Sternadela]]></title>
<link>http://sternadel.pl/feed/blog</link>
<url>http://sternadel.pl/templates/default/images/feed.png</url>
</image>
<language>pl</language>
<pubDate>Tue, 07 Feb 2012 01:47:38 +0100</pubDate>
<item>
<title><![CDATA[Ateizm.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=184</link>
<pubDate>Fri, 21 Oct 2011 10:57:53 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Chciałbym zostać kimś, kim nigdy nie będę, przepoczwarzyć się w kłębowisko mniej niż bardziej rozrzuconych atomów i jonów, okryć się wiatrem elektronów, krążących niepostrzeżenie miliardy lat we wszechświecie, potrafić odczytać ich wcześniejsze pochodzenie, późniejsze przeznaczenie. Głębiej zanurząć chochlę w informacjach, czerpać z nich wszystko co niosą. Chciałbym, aby inni ludzie żyli w tej samej świadomości co ja obecnie, nie zmieniając się zbytnio...<br />
Spojrzenie zawsze zależeć będzie od subiektywnych odczuć obserwatorów, dlatego nie sądzę, że nawet, gdybym wymienił wszelkie cząstki mojego jestestwa, w ich oczach pozostałbym niezmienną cząstką materii, obrobioną już bryłą materiału z dodatkową zmarszczką na czole. Po kilkunastu iteracjach, może i stałbym się nawet gorszym... W zasadzie: nie miałbym nic przeciwko, gdybym delikatnie stał się gorszym człowiekiem, o ile byłoby mi z tym choć troszeczkę lepiej niż teraz. Moje bolączki odeszłyby nie daleko lecz blisko, nie musiałbym jednak już po nie sięgać, a kiedyś mógłbym je zakopać głęboko pod przyszłym regolitem, rumoszem skalnym, gnijącą materią organiczną, zepsutym powietrzem i nie wracać do tego już nigdy.<br />
Przyznam, że powoli stałem się znów <b>ateistą samego siebie.</b> Kiedyś, gdy to przeskadzało, zwalczyłem to chowając dumę głeboko w kieszeń. Okazało się, że duma wyszła z kieszeni sama dość prędko pochwalona, jednak z braku światła słonecznego jej nadgnita część wlecze się za mną już kilka lat. Moja wartościowość spadła, a gdy to zauważyłem było już za późno. Przepadłem. Stałem się kimś, kim od zawsze byłem, jednak nikt tego wcześniej nie zauważył. Młodzieńczy bunt wypalił się wcześniej niż u innych, należałoby więc pozostać w spokoju obecnego stanu rzeczy, trzymać jedynie ręce w kieszeni, jedną na scyzoryku, a drugą na blistrze aspiryny. Ech...<br />
<hr />Komentarze (2)<br /><strong>Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników witryny Michała Sternadela. Witryna Michała Sternadela nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.</strong><ul><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=184#67">#2</a><br /></b>Autor: Omega Opioum | Poezja<br />Treść: Wielu z nas by chciało być  kimś, kim nigdy nie będą. Bardzo ciekawe przemyślenia. Rozbrajająco szczera końcówka. Ten  blister aspiryny i scyzoryk. ;) Pozdrawiam Twój ogromny umysł<br />Dodano: 2012-04-30 19:47:38</li><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=184#66">#1</a><br /></b>Autor: kossak<br />Treść: Mimowolnie zostałem stałym czytelnikiem. I chociaż ciężko skomentować wpis, który jest zgrabną całością i nic do niego nie trzeba dokomentowywać, prowokuje do chwili refleksji. Ba, wkrada się tu nawet zrozumienie. Niestety... Ps. wczesniejszy przypadkowy spam mozna usunac ;)<br />Dodano: 2012-04-30 19:47:38</li></ul><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Historia jednej fotografii ]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=183</link>
<pubDate>Wed, 06 Jul 2011 15:02:01 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Nie orientuję się, czy podzbiór zbioru amatorów fotografii, do którego należę, w którym ludzie wyróżniają się tym, że pamiętają historię każdego wykonanego i prezentowanego zdjęcia jest większy od podzbioru ludzi, którzy jedynie lubią fotografować. Ja zdecydowanie pamiętam historię każdego zdjęcia, jakie kiedykolwiek ośmieliłem się komuś pokazać - orientacyjną lokalizację, pogodę, okres w życiu czy też zastosowaną technikę i późniejszą obróbkę. W krótkim, obrazkowym wpisie postaram się opowiedzieć historię zdjęcia nieszczególnego.<br />
<br />
O godzinie 4:03 byliśmy już po umyciu zębów, szykowaliśmy drugie śniadanie do plecaka, z ładowarki wyciągnałem zestaw zapasowych akumulatorów oraz przetarłem filtry (polaryzacyjny i R2), zapakowałem przewód synchronizacyjny do lampy błyskowej do plecaka i oznajmiłem, że jestem gotowy. Około 4:40 wyruszyliśmy czarnym pojazdem na dworzec i dalej - w Tatry. Wczesną porą jest tam zdecydowanie piękniej niż w godzinach szczytu, kiedy to na szlaku przemieszcza się przymusowo gęsiego. Czuć jeszcze rzeźki zapach rosy na owczych pastwiskach, świeżość wiatru. Szum strumyku wydaje się być niezmącony cywilizacją, a widok przyrody łagodzi niesmak, który pozostał po wyjściu z autobusu i usłyszeniu: &#34;Może nocleg?&#34;, &#34;Pokoje&#34; i innego typu natrętne skomlenia nagabywaczy. Pogoda była wtedy dość niepewna, zmienna, tajemnicza... Aż chciało się przechadzać, zapuszczać w odległe szlaki, wędrować bez ustanku. Około południa mieliśmy już za sobą kilka szczytów oraz odpoczynek przy śniadaniu i czekoladzie. Znalazło się również smakowite ciasto. Należało wyszukać sobie jeszcze tylko miejsca na jakąś &#34;słitaśną fotkę&#34;, bo przecież wszystkie do tej pory wykonane fotografie były po prostu - zwykłymi fotografiami. Wbrew pozorom miejsce na &#34;słitaśną fotkę&#34; jest bardzo istotne, należy wykluczyć z otoczenia wszystkie przeszkadzające istoty i przedmioty. Wypiętrzenie granitów było miejscem wspaniałym... W załączeniu krótki komiks, który przedstawia historię jednego zdjęcia (Fot. 1 i 2 autorstwa Rafała W.).<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wypalam się]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=182</link>
<pubDate>Mon, 02 May 2011 00:53:13 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[W głowie mej woznica z bicza trzelał rącze już konie, zaprzęgnięte do dyliżansu kurierskiego. Z jednej półkuli przemieszczały się nim myśli, wysłane przez zrządzenie losu w celu zaszufladkowania ich na potem, w odleglejsze, mniej zatłoczone szare zakamarki umysłu. Kwit kurierski mam nadzieję pozostanie w odpowiednim miejscu długo, abym w momencie, gdy tylko uda mi się na tyle wystarczająco spowolnić czas, mógł wysłać dyliżans po schowane wcześniej myśli...<br />
<br />
Przez ostatnie dwa tygodnie nie miałem czasu przysiąść w spokoju. Owszem, siedziałem, długo, w fotelu, jednak wydarzenia minionego czasu nie pozwoliły mi oczyścić w pełni myśli, byłem bowiem cały czas w tych wydarzeniach, mimo, że oddalony o setkę kilometrów oraz w zupełnie innej rzeczywistości, czułem się, że tak na prawdę ucierpiała cząstka mnie. Zdałem sobie jednak sprawę z tego, że nie była to cząstka mnie, nie tego, którego kreowałem od dziecięcych lat. Raczej człowieka zabieganego, któremu śpieszno, głośno i zawsze - człowieka zamyślonego. Siła obliczeniowa umysłu jednak nie przeznacza się na błahe sprawy egzystencji, ale na coraz bardziej pragmatyczne spojrzenie człowieka tworzącego twory wspomagające życie jego i innych. Pragmatyzm wdzierał się już przed laty w moje życie odkąd postanowiłem skończyć z pesymizmem. Dobry nurt, dla osób, które chcą rozwijać się kreatywnie i zawodowo, brakuje tu jednak odrobiny zakłopotania, niepewności i przede wszystkim mistycyzmu. Czy na prawdę dorosłe życie rzeźbi rzeźbę prawie skończoną? Reorganizacja dokonywana przez czas, chęć niewiadomo czego, poszukiwania lepszych przyszłych dni. Lepsze przyszłe dni nie byłyby lepsze, gdyby pozostać w dziecięcym światopoglądzie, nirvanie, buncie. Trzeba szklanych domów z cukru, budowanych w pośpiechu, by można jeszcze było w nich pożyć. Zabawne, z wiekiem coraz trudniej o odrobinę tego, co kiedyś było wszystkim. O to, o co walczyło się przed laty, jakby odpłynęło w zapomnieniu, na tratwie w poszukiwaniu lepszej egzystencji, z daleka. Żyjąc na wyspie, gdzieś na drugiej półkuli ziemskiej owiane przez ciepły wiatr, gdzieś jest. Mam skromną nadzieję, że czeka, abym odnalazł je, wypłynął na ocean, porwał i zainstalował w umyśle...<br />
<br />
Wypalam się.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Trochę żalu...]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=181</link>
<pubDate>Thu, 06 Jan 2011 00:07:30 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Siedząc w fotelu, w przydymionym pokoju, chłodnawym powietrzem, przenikającym ze szpary w drzwiach balkonowych owiany, trochę żal mi życia, które potoczyło się tą ścieżką. Mogło potoczyć się inną, nakierowaną na zupełnie inne wartości. Ścieżką, na której leżałoby mnóstwo nieodkrytych przez nikogo jeszcze prawd i znanych niewielu ludziom ciekawostek. Obrana ścieżka, którą przemieszczam się (niekiedy na skróty) również z radością spowija mnie w enigmatyczny szum, a rezonans z niezrozumienia - jakby się wydawało banalnych rozwiązań i terminów niekiedy narzuca na me barki zakłopotanie. Przy obecnym stanie ścieżką tą idę sam. Ktoś czasem poklepie po ramieniu, zapyta, skąd to się bierze, jak to działa, czemu tak musi być? Z zasady staram się wtedy wyjaśnić o co chodzi, przekazać skrawek - wydaje mi się, że ciekawej - wiedzy. Jestem tym uradowany. W środowisku, zajmującym się innymi rzeczami niż ja nie zostanę jednak nigdy zrozumiany. Nie będę czuł się do końca spełniony - nie będę, do momentu, aż poczynię coś wielkiego.<br />
Kiedy jeszcze była możliwość zajęcia się czymś wyuczonym, nie było argumentów kluczowych, które zapewniłyby mi byt doczesny. Chwyciłem się pasjonującej mnie wtedy alternatywy, doczytując niekiedy krótkie artykuły z innych dziedzin. Tak stałem się samozwańczym specjalistą, nie umiejącym tak na prawdę niczego. Strzępy zdobytej wiedzy, opartej na doświadczeniu sprzed lat zdają mi się teraz zbyt małe na dalszy rozwój w tym kierunku. Najgorsze jest jednak to, że wyuczone przeze mnie aksjomaty, na studiach, praktyczna wiedza, a przede wszystkim książkowe zbitki informacji uleciały gdzieś wysoko, a nazbierane &#34;kamienie&#34; wylądowały w piwnicznych zakamarkach zapomnienia. Myślałem, że człowiek odkłada wiedzę na półki zafałdowań umysłu. Wiedza nieużywana jednak szybko zanika, ginie bezpowrotnie, a człowiek zachodzi w głowę przez tydzień, jak nazywały się te zastygnięte spękania w wapieniach bolechowickich, aby wreszcze na siódmy dzień zastanowień wykrzyczeć w środku codziennej rozmowy <cite>stylolity, to przecież były stylolity!</cite><br />
Strasznie marzą mi się studia, rekwalifikacja, dokształcenie z czegoś, przypomnienie sobie tego, co przecież umiałem już, czy też wreszcie nauczenie się czegoś nowego, intrygującego, czegoś, co zna garstka, namiastka, być może nikt... Nie zdobędę się chyba jednak na odwagę podjęcia tych działań, bo...<br />
Pierniczeję. W dodatku powoli wykańcza mnie codzienność, moja własna głupota i ja sam, chyba przede wszystkim - ja sam.<br />
<br />
Wpis jak zwykle - trochę dziwny. Peryhelium, które praktycznie prawie zbiegło się z tegorocznym przyćmieniem Słońca, jak również pora styczniowa, która jak zawsze - powoduje u mnie niezrozumiałe refleksje, podsumowania, niewyjaśnione również i dla mnie, których najpewniej wyzbędę się nazajutrz, na kolejny czas, przeczekując go, aż odkryję coś wspaniałego, ukrytego w zakamarkach na wierzchu.<hr />Komentarze (1)<br /><strong>Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników witryny Michała Sternadela. Witryna Michała Sternadela nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.</strong><ul><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=181#61">#1</a><br /></b>Autor: kossak<br />Treść: Wysilek podjecia dzialania jest zwykle wiekszy niz jego wykonanie. Nigdy nie jest za pozno na cos nowego.<br />Dodano: 2012-04-30 19:47:38</li></ul><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jak pobrać mapy i zdjęcia lotnicze Małopolski? (Nowa wersja)]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=180</link>
<pubDate>Wed, 15 Dec 2010 12:11:55 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Poprzedni wpis, traktujący o <a href="/blog/?id=110">pobieraniu zdjęć lotniczych, czy też map topograficznych województwa małopolskiego, pochodzących z portalu Wrota Małopolski</a> troszeczkę się przedawnił. Urząd Marszałkowski zamknął starą wersję przeglądarki map, przez co dostęp do katalogów, z plikami <cite>ImageProperties.xml</cite> jest utrudniony. Postanowiłem więc dokonać kolejnego wpisu, pokazującego, jak korzystając z dostępnych środków ściągnąć mapy i zdjęcia lotnicze województwa małopolskiego.<br />
<br />
Aby w pełni poznać tajniki zagnieżdzania zdjęć w Zoomify, a ściślej - miejsca, gdzie znajdują się poszczególne kafelki zdjęcia, na każdym poziomie powiększenia, polecam zapoznać się z analizą, dokonaną przez Klokan'a Petr'a Pridal'a, dostępną pod adresem <a rel="nofollow" href="http://www.staremapy.cz/zoomify-analyza/" target="_Blank">http://www.staremapy.cz/zoomify-analyza/.</a> Wykorzystując te informacje możemy obliczyć dokładnie w jakim katalogu <cite>TileGroup[]</cite> będzie znajdował się konkretny kafelek zdjęcia w aktualnym powiększeniu. Petr udostępnił rowniez kod, napisany w Pythonie z klasą, która zajmuje się tego typu obliczeniami, jak również cały program, umożliwiający złożenie figur, zagnieżdżonych w Zoomify (http://www.staremapy.cz/zoomify-analyza/zoomify-downloader.py). Do ściągnięcia i złożenia map w zasadzie wystarczy nam ten skrypt, zainstalowany Python wraz z biblioteką Python Image Library (PIL) oraz znajomość ścieżki do pliku <cite>ImageProperties.xml</cite> interesującej nas mapy topograficznej, czy też ortofotomapy. Skrypt zoomify-downloader.py stara się sam odnaleźć ten plik na serwerze, parsując podany podczas uruchamiania adres, jednak Wrota Małopolski, stosując własnościową przeglądarkę map, posiadającą menu wyboru gmin ustawia wartość zmiennej <i>zoomifyImagePath</i> na <cite>Img_0005</cite> i jak już najpewniej zdążyliście zauważyć, pobranie adresu http://mapy.wrotamalopolski.pl/Img_0005/ImageProperties.xml kończy się zwróceniem kodu <i>404.</i> Sprytna przeszkoda dla mniej wtajemniczonych. Od czego są jednak przeglądarki, wyposażone w różnego rodzaju analizatory zapytań i odpowiedzi serwera. We wpisie posłużę się przeglądarką Google Chrome, oferującą narzędzie "Resource tracking", ale twardziele mogą skorzystać z netcata.<br />
<br />
Aby poznać lokalizację pliku <cite>ImageProperties.xml</cite> z pomocą narzędzia "Resource tracking", należy odwiedzić stronę <a rel="nofollow" href="http://mapy.wrotamalopolski.pl/wrotamalopolski.htm" target="_Blank">http://mapy.wrotamalopolski.pl/wrotamalopolski.htm,</a> załączyć "Resource tracking" (klikając prawym przyciskiem myszy w obrębie strony i z menu wybierając "Zbadaj element"). Następnie należy przejść w zakładkę "Resources" i zaznaczyć podzakładkę "All" (domyślnie zaznaczona). Dla przykładu będziemy chcieli pobrać mapę topograficzną gminy Myślenice (obrazek), tak więc z menu strony, wybieramy kolejno interesujące nas opcje i możemy zaobserwować, że po lewej stronie okna "Developer Tools" pojawia się lista plików, o które przeglądarka odpytuje serwer. Przewijając listę odszukujemy wpis "ImageProperties.xml", tuż poniżej powinien być podany katalog <cite>/topo_myslenice</cite> - to właśnie jest to, czego szukamy.<br />
Kompletna scieżka do pliku z ustawieniami Zoomify dla mapy topograficznej Myślenic brzmi: http://mapy.wrotamalopolski.pl/<b>topo_myslenice/</b>ImageProperties.xml. Można więc teraz rozpocząć ściąganie mapy, z pomocą skryptu zoomify-downloader.py (poziom powiększenia ustawia się parametrem -l - tutaj ustawiony na 3):<br />
Dla Linux:<br />
<cite>python zoomify_downloader.py http://mapy.wrotamalopolski.pl/topo_myslenice/ImageProperties.xml ./ -l 3</cite><br />
Dla windows:<br />
<cite>python zoomify_downloader.py http://mapy.wrotamalopolski.pl/topo_myslenice/ImageProperties.xml . -l 3</cite><br />
<br />
Dla chętnych na całą bibliotekę map i zdjęć lotniczych Małopolski polecam zainteresować się odpowiednimi skryptami na serwerze Wrót Małopolski, zawierają one listę wszystkich gmin: (http://mapy.wrotamalopolski.pl/scripts/communes.aspx) oraz informacje o katalogach, zawierających mapy: (http://mapy.wrotamalopolski.pl/scripts/availableMaps.aspx?COMMUNE=<b>ID_GMINY</b>). ID_GMINY to wartość zebrana z pomocą pierwszego z nich. <br />
<br />
<strong><a rel="nofollow" href="http://www.geomalopolska.pl/artykuly,19,1,Osrodek,,id,53,Zezwolenie-na-rozpowszechnianie,-rozprowadzanie-oraz-reprodukowanie.html" target="_Blank">Pamiętajmy o prawach autorskich i pokrewnych!</a></strong> Wydaje mi się, że mapy i zdjęcia lotnicze Małopolski można nabyć w Urzędzie Marszałkowskim - Departament Geodezji i Kartografii (ulica Racławicka 56, 30-017 Kraków) lub na stronie <a rel="nofollow" href="http://www.geomalopolska.pl/artykuly,19,1,Osrodek,,id,50,Cennik-sprzedazy-map-i-materialow-kartograficznych.html" target="_Blank">geomalopolska.pl/</a>.<br />
<br />
<strong>Tekst ma charakter edukacyjny i serdecznie proszę, aby nie był wykorzystywany do łamania prawa.</strong><br />
<br />
W załączeniu lista adresów do plików ImageProperties.xml wszystkich map i zdjęć lotniczych, umieszczonych na portalu http://wrotamalopolski.pl/, jak również skrypt zoomify-downloader.py.<hr />Komentarze (2)<br /><strong>Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników witryny Michała Sternadela. Witryna Michała Sternadela nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.</strong><ul><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=180#63">#2</a><br /></b>Autor: Sternadel<br />Treść: Faktycznie. Wygenerowałem listę na nowo.<br />Dodano: 2012-04-30 19:47:38</li><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=180#62">#1</a><br /></b>Autor: kuk<br />Treść: Niestety załącznik adresy-wrota.txt zawiera tylko skromną część adresów (od S do Z)...<br />Dodano: 2012-04-30 19:47:38</li></ul><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Dzień zerowy każdego administratora systemów informatycznych]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=179</link>
<pubDate>Fri, 19 Nov 2010 15:25:32 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Przez kabel, przedstawiony na poniższym zdjęciu, dziennie przepływa dość spory ruch sieciowy. Zlośliwi pomyślą, że najpewniej przesyłane są tędy jakieś nielegalne dane, czy też mniej użyteczne rzeczy, ale zaprawdę przedstawiam Wam, że w większości to szyfrowany ruch SSH czy też pakiety przeróżnych protokołów, służących do zarządzania zdalnymi maszynami, za pośrednictwem VPN. Sama karta sieciowa ma mniej więcej połowę z lat, które udało mi się w życiu zgromadzić, maszyna, do której jest wpięta, również podobnie, na różne potrzeby jednak starcza w zupełności, dzięki zastosowaniu lekkiego systemu operacyjnego, który na prawdę potrafi wykrzesać z każdego sprzętu niemalże więcej niżby się wydawało.<br />
Chyba nie muszę przedstawiać, że w dzisiejszych czasach każdy musi być on-line, szczególnie administrator systemów informatycznych jest zobowiązany do zapewnienia sobie możliwie natychmiastowego dostępu do każdej z maszyn, którymi administruje. Nie zawsze maszyna dostępna jest z każdego miejsca z zewnątrz, z pomocą więc służą serwery proxy, pośredniczące w ruchu, różne bramki, z których dostęp na firewallu jest umożliwiony, czy też wreszcie wirtualne sieci prywatne, w przypadku, gdy serwery znajdują się za NAT&#39;em - niekiedy nawet podwójnym lub potrójnym lub nawet posiadają zewnętrzne IP, ale restrykcyjna polityka bezpieczeństwa nie zezwala na dostęp administracyjny z zewnątrz.<br />
Przez ten kabel właśnie płyną szyfrowane pakiety wirtualnej sieci prywatnej serwerów, do której dostęp, pozwala mi na bieżąco reagować na pojawiające się problemy, czy też na każdą moją zachciankę skontaktowania się z którymś z serwerów. Wliczam w to również stanowiska robocze u mnie w domu, schowane za kilkoma NAT&#39;ami i kilkoma ścianami ognia.<br />
Sam system, który stanowi serwer VPN powinien być znakomicie chroniony. Potencjalny dostęp do niego pokazuje bramy, które dzięki niemu można łatwiej otworzyć. Dlatego też dostęp do systemu obsługującego ten cyrk jest ściśle ograniczony, a podstawą, którą musi on spełniać jest <strong>bezawaryjność.</strong> Na nic zda się zasilanie zapasowe, pojemna bateria UPS&#39;a, stabilne połączenie internetowe, zabezpieczenia przez atakami DoS na firewall&#39;u... Jest grupa hackerów, która zawsze potrafi zawiesić cały serwer, część korporacyjnej sieci, czy nawet... zawiesić cały internet. Bywały nawet sytuacje, kiedy bardzo istotne, korporacyjne serwisy internetowe znikały na dzień, a ja gorączkowo wyszukiwałem rozwiązania problemu w konfiguracjach routerów, serwerów, czy też w końcu restartując same modemy dostępowe WAN&#39;u. Jeden zły hacker potrafi zepsuć życie każdego administatora, który niekiedy nie śpi długo, aby przewidzieć każde zagrożenie, odpowiednio mu zapobiec, konfigurując, co trzeba, automatyzując, co się da, w przypadku, gdy wie, że dostęp do serwera w każdej chwili może być ograniczony na skutek warunków organizacyjnych.<br />
<strong>Pani sprzątająca</strong> - najniebezpieczniejszy wróg administratora systemów informatycznych.<br />
<br />
P.S. Tak, znów kabel sieciowy został odłączony i znów niektóre ważne dla mnie usługi wspomagające nie działały.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jednowymiarowe wypowiedzi]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=178</link>
<pubDate>Fri, 15 Oct 2010 14:01:17 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Poprzez zagęszczenie zajęć rutynowych, pochłaniających jedynie wyćwiczone partie umysłu człowieczego, jak również przez brak rotacji rozmówców, czy też zróżnicowania tematów dyskusji zmniejsza się diametralnie możliwość słowotwórcza człowieka.<br />
<br />
Skutkiem tego, przynajmniej dla mojej osoby jest odczucie nienapełnienia własnego ego esencją człowieczego języka oraz odczuwanie pewnego rodzaju niedosytu z każdego przeprowadzonego dialogu, nie związanego z pracą, czy aspektami życia codziennego. Odczuwam potrzebę otwarcia ust, a może przede wszystkim uczu na ciekawe, ponadczasowe doktryny, osób, które mogłyby dostarczyć ciekawych bodźców elektrycznych przemieszczających korę mózgową, która z koleji sterowałaby źrenicami na znak skojarzenia niektórych informacji z penetracją zagadnień w czasie, kiedy to byłem jeszcze nie stary. Osób tych najprawdopodobniej znalazłbym w brud, myślę, że wśród przyjaciół odnalazłaby się zadowalająca mnie większość uczesników dialogu, pogawędki, czy też nawet kilkuosobowej dyskusji. Problemem jak zawsze w starczym życiu jest uciekający przez palce czas. Powiecie: <cite>&#34;Jak bardzo chcesz - znajdziesz czas&#34;.</cite> Racja, znajdę, ale kto jeszcze chce go znaleźć? Monologi bowiem często prowadzę jeszcze w umyśle, chodząc do pracy, siedząc w fotelu, czytając nowinki technologiczne. Umysł jednak odpowiada jedynie to, co w nim jest, brak odwołań do innych źródeł sprawia, że czuję się maluczki w otoczeniu każdego.<br />
<br />
Wszelkie grupowe wyjścia ze znajomymi nie spełniają zamierzonego celu, polegają tylko na nacieszeniu się obecnością, wymianie informacji aktualnych, ustaleniu harmonogramu dalszych spotkań czy błahostek, którymi żywi się cały świat. Czy ktoś znajdzie się może, kto powie: <cite>&#34;To za mało! Chcę więcej?&#34;</cite> Gdyby z perspektywy przeanalizować większość ludzi, których znam (w tym po małej części i mnie), przestali oni często analizować możliwości wystąpień różnych zdarzeń w przyszłości, zastanawiania się o różnych jej rozwinięciach, czy też wreszcie - szerszego jej planowania, z wyprzedzeniem do kilku zdarzeń. Każdy zaczął żyć chwilą, obecną, krótką, być może przedłużoną o tydzień, miesiąc kilka miesięcy, co jednak wciąż wydaje się krótką drobinką czasu, który tak na prawde mógłby przecież nie istnieć...<br />
<br />
Obawiam się, że moje wieczne gadanie o ciekawych dla mnie rzeczach spowoduje to samo, co redagowanie niemrawych wypowiedzi z pogranicza astrofizyki i fikcji naukowej lub raczej fikcji naukowej z samą fikcją, a już najbardziej obawiam się tego, że w pewnym momencie znajdzie się takie miejsce, w którym po prostu odwrócę się o π rad i zacznę iść w przeciwnym kierunku, nie osiągając nic.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Problem z kartą Intel WiFi 5100 + udev-160 + kernel 2.6.35.4]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=177</link>
<pubDate>Sun, 26 Sep 2010 21:40:36 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Gdyby komuś przytrafił się dziwny problem, po aktualizacji udev, do wersji 160 z kartą wireless Intel 5100 i najnowszym firmwarem polecam ręcznie załadować odpowiedni firmware do karty.<br />
U mnie problem wywołał zdaje się udev, który dopiero po około 60 sekundach od wystartowania jądra postanowił wgrać firwmare do karty WIFI, z tym, że szukał jego starszej wersji (iwlwifi-5000-1.ucode). Sam skrypt konfigurujący sieć już dawno się odpalił z błędem, demon wpa_supplicant również sypał błędami o braku urządzenia. Koniecznym więc było przeładowanie niektórych usług sieciowych, jak i usług całej sieci.<br />
Ręczne wgranie firmware&#39;u poleceniem:<br />
<cite>/lib/udev/firmware -firmware=iwlwifi-5000-2.ucode -devpath=/devices/pci0000:00/0000:00:1c.5/0000:08:00.0/firmware/0000:08:00.0</cite><br />
przy każdym starcie systemu, przed stawianiem sieci rozwiązało problem.<br />
Muszę zaznaczyć, że w zależności od konfiguracji sprzętowej oraz systemowej scieżka <i>devpath</i> może być inna od mojej, jak również miejsce instalacji udev może się różnić. Aby poznać ścieżkę do swojej karty, zalecam uruchomić udev w trybie debugowania i przeglądać logi systemowe, szukając wzmianki o karcie WIFI, lub wyszukać ją innymi sposobami, polecenia <i>lshw</i> lub <i>lspci</i> powinny okazać się pomocne.<br />
<br />
Przyznaję, że nie jest to ładny sposób na naprawienie problemu z kartą bezprzewodową, ale... działa, myślę, że przy nowym jądrze problem już nie będzie się powtarzał, więc chyba nie ma sensu szukać innej drogi.<hr />Komentarze (1)<br /><strong>Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników witryny Michała Sternadela. Witryna Michała Sternadela nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.</strong><ul><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=177#59">#1</a><br /></b>Autor: lola<br />Treść: <br />
Pozdrawiam i zapraszam na drobne ogłoszenia.<br />
Ogłoszenia - Kraków i okolice <br />Dodano: 2012-04-30 18:47:38</li></ul><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Instalacja optware na WRT54GL.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=176</link>
<pubDate>Fri, 02 Jul 2010 11:14:10 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Po kilku latach nienagannej służby, w momencie, kiedy na karcie pamięci, dolutowanej do routera WRT54GL powstały błędy systemu plików, spowodowane awariami zasilania, w momemcie zapisu/odczytu danych, postanowiłem odświeżyć router, flash'ując najnowszą, dostępną wersję DD-WRT. Wybór padł na edycję z openvpn, gdyż nadmiernie potrzebowałem zdalnego dostępu do zasobów w domu oraz sprzętu, którym opiekuję się w różnych zakamarkach Polski, a zewnętrznego IP nie posiadają. Sama aktualizacja firmware'u przebiegła bez kłopotu, ustawienia zachowały się, ale po dłuższym namyśle, stwierdziłem, że warto nacisnąć przycisk reset na 5 sekund i zacząć wszystko od nowa.<br />
Partycje na 2GB karcie SD postanowiłem tym razem zorganizować inaczej:<ul><li>Primary Active 32MB, Linux, ext2</li><li>Primary 64MB, Linux SWAP, swapfs</li><li>Primary 1,8GB, Linux, ext2</li></ul> Pierwsza partycja jest montowana automagicznie przez DD-WRT w punkt <cite>/mmc/,</cite> drugą postanowiłem wspomóc router o pamięć wymiany, a trzecią przeznaczyć na różne pliki. Z powodu ograniczonych zasobów pamięci trwałej na routerze, partycjonowanie i formatowanie wykonałem na komputerze stacjonarnym, używając ulubionego <cite>fdisk</cite> oraz wklepując kolejno komendy:<br />
<cite>mkfs.ext2 -L optware /dev/mmcblk0p1<br />
mkswap -L swap /dev/mmcblk0p2<br />
mkfs.ext2 -L mnt /dev/mmcblk0p3</cite><br />
Podkład pod instalacje optware już prawie gotowy, wmontowałem kartę do czytnika, odpaliłem go, diody mrugały, jak za dawnych lat. Aby jednak karta była użyteczna, należy przemontować ją z odpowiednimi opcjami oraz w inne miejsce. Mój router lubi, aby dane zapisywać synchronicznie. w przeciwnym wypadku, gubi ich część i karta pamięci wydaje się być jedynie dodatkowym pochłaniaczem energii elektrycznej. Zalecam więc od razu, aby uniknąć kłopotu zamontować ją w trybie synchronicznego zapisu/odczytu. Aby od razu przemontowywać odpowiednio kartę podczas każdego startu routera, udałem się do menu "Polecenia" w interfejsie WWW, gdzie w skrypcie startowym dodałem:<br />
<cite><br />
sleep 1<br />
mount -o remount sync,noatime /mmc/<br />
sleep 1<br />
mount -o bind /mmc/ /opt/<br />
sleep 1<br />
mount /dev/mmc/disc0/part3 /mnt -o sync,noatime<br />
</cite><br />
Dzięki temu po każdym restarcie routera, partycje będą zamontowane tak jak powinny.<br />
Teraz można już zacząć instalację samego optware, instrukcje dostępne są na przykład pod adresem: <a href="http://www.dd-wrt.com/wiki/index.php/Optware" target="_blank" rel="nofollow">http://www.dd-wrt.com/wiki/index.php/Optware</a> Operacja trwa trochę, więc, jak w każdym starego typu FAQ/HOWTO i tym podobnym zalecam zrobić sobie kawę, albo nawet i dwie. Po wyświetleniu komunikatu <cite>Successfully terminated.</cite> Trzeba jeszcze zainstalować coś, co pozwoli uaktywnić partycję wymiany w routerze. W tym celu w konsoli wklepujemy:<br />
<cite>ipkg-opt --tmp-dir /tmp/ install busybox</cite><br />
Po jego zainstalowaniu, przechodzimy do interfejsu WWW, do zakładki "Polecenia" i do skryptu autostartu dodajemy:<br />
<cite>swapon /dev/mmc/disc0/part2 &</cite><br />
Restartujemy i sprawdzamy, czy oby na pewno wszystko działa.<br />
<br />
Tak przygotowany router można wykorzystać do instalacji serwera proxy, klienta sieci torrent, serwera FTP. Instalacja serwera proxy jest o tyle użyteczna, że pozwoli nam w wielu przypadkach na ominięcie blokady dzielenia internetu, poprzez przepuszczanie pakietów przez router w warstwie 7, o czym pisałem już dawno temu.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Klucz do poznania historii Ziemi]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=175</link>
<pubDate>Sun, 25 Apr 2010 11:26:22 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Większość z Was zapewne nie zdaje sobie sprawy z tego, jakie proste jest spoglądanie w bardzo odległą przeszłość. Mało z tego -- większość z Was na pewno conajmniej kilka razy spoglądała w przeszłość. Nie pomyliłbym się wcale, że przeszłość to teraźniejszość, a teraźniejszość będzie w przyszłości...<br />
<br />
Do czego zmierzam? Do nieba. Człowiek od wieków obserwuje ciała niebieskie zarówno w dzień jak i w nocy, przez znaczący czas nie zdawał sobie sprawy, że są one bardzo od nas odległe. Dzisiaj i przed kilkoma wiekami już wiemy, że najbliższą nas gwiazdą jest (niewidoczna okiem nieuzbrojonym) Proxima Centauri (4,22 lat świetlnych), a galaktyką jest wspaniała M31 (widzialna gołym okiem) w gwiazdozbiorze Andromedy (2,52 milionów lat świetlnych). Nie muszę chyba przypominać, że rok świetlny to odległość, jaką światło, biegnące z prędkością 299 792 458 m/s przebywa w 365 dni. Patrząc więc w niebo dzisiaj -- widzimy, jakie było kiedyś. Patrząc na sam kraniec wszechświata, w <a href="http://hubblesite.org/newscenter/archive/releases/1996/01/" target="_Blank" rel="nofollow">Głębokie Pole Hubble'a,</a> lub <a href="http://hubblesite.org/newscenter/archive/releases/2004/07/" target="_Blank" rel="nofollow">Ultragłębokie Pole Hubble'a,</a> (Już 20 lat teleskop Hubble'a jest na orbicie.) dowiadujemy się, co było około 13 miliardów lat temu, a więc kiedy to nie było ani nas, ani ziemi, ani naszego układu słonecznego. Czerwone gwiazdy, widoczne w Ultragłębokim Polu Hubble'a powstały prawdopodobnie zalednie 600 milionów lat po "Wielkim Wybuchu". Daje to trochę do myślenia, nawet geologom, którzy zwykli operować bardzo długimi przedziałami czasu, zaczynając od "4,6 miliardów lat temu"...<br />
<br />
Jak więc dowiedzieć się, jak powstał układ słoneczny, słońce, planety, Ziemia, życie? Uzbroić się w dokładne przyrządy obserwacyjne i pomiarowe, przemieścić na bardzo dużą odległość od Ziemi oraz zacząć obserwacje w naszym kierunku.<br />
<br />
Moje rozważania mają sens jedynie wtedy, gdy czas przyjmujemy jako wartość stałą dla każdego punktu we wszechświecie (nie zawsze tak jest, jak choćby w czarnych dziurach, na obiektach, poruszających się bardzo szybko, w mniejszej grawitacji...), ale nikt nigdy przecież nie zabronił stawiać hipotez, zwłaszcza wtedy, gdy w sposób logiczny udaje się przedstawić jako taki dowód.<br />
<br />
Pech jednak jest taki, że na chwilę obecną nie posiadamy technologii, umożliwiających poruszać się bardzo szybko oraz dokładnych przyrządów obserwacyjnych i pomiarowych. Ponadto, niestety, aby zaobserwować Ziemię w tak odległej przeszłości potrzeba by było przemieścić się na znaczną odległość z prędkością większą od prędkości światła, a wydaje się to na tyle abstrakcyjne, że chyba niemożliwe (chyba, że rozważania przeniesiemy na fenomem czarnych dziur, które niejako mogłyby w podróżach tych pomóc, rozgniatając przy okazji każdą pojedynczą cząsteczkę aparatów pomiarowych). Być może, ktoś, odległy o 4,6 miliarda i jeszcze trochę lat świetlnych od nas, dysponuje już na tyle zaawansowaną technologią, aby obserwować dokładnie tak odległe obiekty, aby 8 milionów lat później spoglądać na pierwsze żywe organizmy, które pojawiały się wówczas na naszej planecie. Być może był tak uprzejmy i wysłał nam wiadomość falami radiowymi lub świetlnymi, które dotrą tutaj za kolejne 4,6 miliarda lat.<br />
<br />
I żeby nie posądzono mnie o jakieś naukowe wywody, napiszę, że do przemyśleń takich prawo ma każdy, nie koniecznie muszą mieć one pokrycie we współczesnych teoriach naukowych.<hr />Komentarze (1)<br /><strong>Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników witryny Michała Sternadela. Witryna Michała Sternadela nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.</strong><ul><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=175#58">#1</a><br /></b>Autor: Maria Sternadel<br />Treść: przypadkowo trafiłam tutaj :) sternadel.pl hehe<br />
pozdrawiam,<br />
M.S.<br />Dodano: 2012-04-30 18:47:38</li></ul><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Moduł do obliczania spędzonego czasu na Moodle]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=174</link>
<pubDate>Mon, 12 Apr 2010 22:42:23 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[<b>Aktualizacja:</B><br />
Najświeższa wersja modułu dostępna jest zawsze w dziale <a href=&#34;/projekty/&#34;>Projekty</a><hr />Dla EdP napisałem około rok temu prosty blok, rozszerzający funkcje platformy e-learningowej Moodle o możliwość &#34;obliczenia&#34; czasu, spędzonego na kursie oraz jego wyświetlenia w boksie wklejonym do kursów. Postanowiłem go napisać, gdyż moduł <a href=&#34;http://www.ethnoinformatique.fr/course/view.php?id=111〈=en_utf8&#34; rel=&#34;nofollow&#34; target=&#34;_Blank&#34;>Use stats</a> nie spełniał naszych wymagań i niekiedy udawało mu się pokazywać czas, wyciągnięty z kapelusza - bardzo często zdarzało się, że skracał się z 10 godzin do 7. Na jego podstawie powstała wersja beta mojego modułu, która z drobnymi poprawkami sprawuje się bardzo dobrze po dziś dzień. Kilka tygodni temu poproszono mnie jednak o udostępnienie modułu Uniwersytetowi Ekonomicznemu w Krakowie. Moduł, który pisałem dla EDP postanowiłem zarzucić i rozpocząłem prace nad ulepszoną wersją. Skończyło się na tym, że sporą ilość rzeczy przepisałem na nowo. Pomyślałem, że mogę w sumie udostępnić go osobom z całego świata, dopóki nie odwidzi mi się i nie zmienię zdania, na tak zwanej licencji GPL. Tak więc, kto potrzebuje zaaplikować informację o spędzonym czasie na swoich kursach lub kontrolować spędzony czas przez użytkowników - może sobie moduł pobrać i zainstalować.<br />
<br />
Moduł blokowy, który napisałem instaluje się nad wyraz prosto, rozpakowując archiwum w katalogu <cite>blocks</cite> instalacji Moodle, a następnie logując się na platformie jako administrator i przechodząc w zakładkę <cite>&#34;Powiadomienia&#34;.</cite> Usuwanie jest równie proste i można go dokonać, będąc zalogowanym jako administrator w opcjach <cite>&#34;Moduły&#34;,</cite> usuwając następnie katalog <i>mgs_stats.</i><br />
<br />
Główne funkcje modułu to:<ul><li>Pokazywanie spędzonego czasu osobie zapisanej na kurs w roli studenta</li><li>Pokazywanie zbiorczej informacji o spędzonym czasie na kursach, jeżeli moduł zostanie dodany do strony &#34;Mój Moodle&#34;&#39;</li><li>Administrator platformy może obserwować spędzony czas każdego użytkownika, zapisanego na dany kurs w roli studenta</li><li>Nauczyciel może obserwować spędzony czas każdego użytkownika, zapisanego na kurs, który on prowadzi w roli studenta</li><li>Moduł umożliwia ustawienie trzech progów czasu, po których przekroczeniu zmienia się kolor informacji, dostarczanej do użytkowników</li><li>W pełni można konfigurować ilość dodawanego czasu po zakończeniu pracy z platformą, widełki czasowe, między którymi zliczany jest czas oraz moment, uznawany za zakończenie pracy z platformą e-learningową</li></ul><br />
Mam nadzieję, że komuś się przyda.<br />
<br />
P.S. Podejrzewam, że moje angielskie tłumaczenie modułu jest bardzo prymitywne i najpewniej bardzo niepoprawne - angielski mój zwietrzał dość poważnie, tak więc przepraszam.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Dopełnienie ofiar wojny...]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=173</link>
<pubDate>Mon, 12 Apr 2010 13:00:47 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[W związku z katastrofą lotniczą, Pan Prymas Polski uraczył nas wspaniałym zdaniem (jak donosi PAP):<br />
<cite>Katastrofa w Smoleńsku to dopełnienie strasznych ofiar wojny, ale jednocześnie wezwanie dla nas do budowania dobra wspólnego narodu.</cite><br />
Chciałem powstrzymać się od komentarza, z racji na okoliczności, w których słowa te zostały wypowiedziane, ale jednak chyba jak dla mnie miarka paplania duchownych się przebrała. Duchowni zazwyczaj twierdzą, że czyjaś śmierć jest dopełnieniem śmierci kogoś innego (lub podobnie).<br />
Według badań wielu historyków, <a href=\"http://pl.wikipedia.org/wiki/Ofiary_w_II_wojnie_%C5%9Bwiatowej\" rel=\"nofollow\" target=\"_Blank\">straty w II Wojnie Światowej</a> wyniosły około 72 milionów ludzi (żeby wyobrazić sobie tą liczbę, a raczej spróbować, napiszę ją w postaci: <strong>72 000 000</strong>). Ośmielę się więc zapytać: Czy było tu jeszcze cokolwiek do dopełniania? Ośmielę się również odpowiedzieć, że <cite>nie.</cite> Katastrofy i tragedie zdarzają się, chyba już zbyt często. Czasem zaradzić im możemy, czasem nie. Katastrofa lotnicza niewątpliwie była wielką tragedią dla Polaków, ale wydaje mi się, że nie większą od tragedii śmierci ponad 72 milionów ludzi.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Brakuje ruchu wahadłowego.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=172</link>
<pubDate>Sat, 20 Mar 2010 23:20:59 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Zrobiło się o kilka stopni Celsjusza  cieplej, wydarzyło się trochę spraw, nieznaczących tyle co nic. Przysiąść więc należało na chwileczkę dłuższą w pośpiechu człowieczego życia, człowieka z obowiązkami... Brakło jednak ruchu harmonicznego, wywołanego napędem nożnym, tudzież ręcznym na ogrodowej huśtawce, ustawionej na świeżo skoszonym i pachnącym dopiero co wydobytą ze studni wodą trawniku. Za młodu jeszcze, kiedy czasu było jeszcze sporo na pisanie, czy to wierszy, czy też aforyzmów, kiedy to czasu było jeszcze na głębokie, niczym spojrzenie rozgrzanej kobiety w przymrużone oczy, rozmyślania o sprawach niekiedy błahych, a niekiedy bardzo poważnych, co noc, przykryty kocem bujałem się na huśtawce. Rozmyślania wieczorne zazwyczaj kończyły się snem na świeższym od dzisiejszego powietrzu, a tuż przed przybyciem marzeń i przejęciem kontroli nad rzeczywistością przez wymęczony umysł, człowiek spoglądał daleko w otchłań kosmosu, przeliczając świetliste punkty na tykający zespół balansowy naręcznego zegarka Poljot, czy też układając z gwiazd przeróżne kształty. Na dzień następny, z reguły zziębnięty i niedospany, czasem budzony przez babcię, przemieszczałem się z poduszką i kocem do kuchni, aby naparzyć pół litra mocnej kawy bez cukru... Zasiadałem wówczas przed komputerem stacjonarnym, uruchamiałem Debiana, WindowMaker, Netscape, Gimp, Bluefish... Zajmowałem się na poważnie pracą, której nie miałem. Czasem skleciło się kawałek muzyki, czasem napisało się notkę w pamiętniku, czasem przeczytało filozoficzne myśli innych, a czasem po prostu delektowało się kawą, przy odtwarzanej z FastTracker'a muzyce przez własnoręcznie zmontowaną instalację audio, podłączoną do komputera. Czasem programowało się różne dziwne rzeczy, z reguły nikomu na nic niepotrzebne. Zapełniało się czas.<br />
Gdzie uciekł ten czas więc, skoro nie zapycham go tak już tymi rzeczami?<br />
Zdecydowanie płynie on zupełnie inaczej niż dawniej, wydaje się, że co najmniej cztery razy szybciej. Kiedyś czekałem -- można by rzec -- wieki na odrośnięcie trawnika, abym mógł go skosić, teraz... Teraz już się o tym nie myśli, jest inaczej, nie tak jak dawniej. Wydaje się, że chwile same w sobie, które spędzam nie mają tyle wartości, co te, które spędzałem kiedyś. Mam nieodpartą pokusę, abym bardzo się pomylił i za kilka lat stwierdził, że przesiadywanie w fotelu, z wrzościową lub gruszkową fajką, w aromatycznym spowity dymie, przeglądający internetową prasę, statystyki odwiedzin utworzonych stron internetowych, aktualizując kępkę serwerów, czy też pisząc jakiś projekt -- powiedzieć: <cite>Tęskno mi do tego...</cite><br />
Poczekajmy i zobaczmy, co też powie na ten temat wroga i sroga przyszłość, z czystą kartką papieru w ręce.<hr />Komentarze (1)<br /><strong>Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników witryny Michała Sternadela. Witryna Michała Sternadela nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.</strong><ul><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=172#57">#1</a><br /></b>Autor: annuszka sternadel<br />Treść: www.mol.czwartawladza.edu.pl<br />
<br />
zalinkuj ich...<br />Dodano: 2012-04-30 18:47:38</li></ul><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zabezpieczenia przed wybranymi wirusami na pen-drive]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=171</link>
<pubDate>Fri, 08 Jan 2010 14:30:09 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Dzięki pomysłowości ludzi oraz wrodzonej sympatii do lenistwa niemalże od początku stosowania przenośnych nośników pamięci, innych niż dyskietki w "ulubionych" systemach operacyjnych pojawiła się wymuszona funkcja auto-uruchamiania programów, zawartych na tych nośnikach. Dzięki takiemu rozwiązaniu rozleniwiony użytkownik zaoszczędzi dwóch kliknięć, ale przy okazji może uzyskać niezastąpioną przyjemność automatycznego uruchomienia złośliwego oprogramowania (jakby nie można było napisać wirusa).<br />
Niemal od początku istnienia funkcji auto-uruchamiania istnieje magiczna sztuczka z przyciśnięciem klawisza SHIFT na kilka sekund, podczas wkładania nośnika. Można też auto-uruchamianie wyłączyć w konfiguracji systemu, w rejestrze systemu, jednak gdy kliknie się w ikonę napędu -- program jest automatycznie uruchamiany. Trzeba otworzyć prawym przyciskiem myszy...<br />
<br />
Po przydługawym wstępie można zająć się celem wpisu... Otóż. Najwięcej obecnych wirusów, która nie pochodzi z internetu przenosi się z pomocą wymiennych dysków, kart pamięci, pen-drive'ów, odtwarzaczy i innego typu nośników. Pomijając wredne wirusy, które nawet niekiedy są wykrywane przez ulubiony program antywirusowy, istnieje też mnóstwo takich, co kopiują się jak króliki na każdy napęd/partycję, gdzie tylko istnieje możliwość zapisu, tylko po podłączeniu przenośnej pamięci do komputera. Komputer działał jak działa, po co więc się leczyć? -- zapyta się mniej obeznany użytkownik. W zasadzie -- problem mnie nie dotyczy, ale często przychodzą do mnie ludzie z zainfekowanymi pamięciami. Co wtedy robię?<br />
<br />
Usuwam plik <cite>autorun.inf</cite> i przy okazji binarie wirusa (z zasady jest ich więcej niż jedna, często w folderze ukrytym <cite>RECYCLER</cite>), następnie tworzę folder o nazwie <cite>autorun.inf,</cite> zmieniam atrybuty na "tylko do odczytu" i oddaje pamięć, która nawet jeśli zarazi się wirusem -- nie będzie rozsyłać go dalej.<br />
Na tym już polega owe piękno tych systemów plików, co nie rozpoznają wielkości liter w nazwach plików i folderów, że wystarczy utworzyć jeden folder, aby już żaden plik o tej samej nazwie nie miał prawa pojawić się w tym samym miejscu.<br />
Na swoim komputerze gorąco polecam utworzyć folder <cite>autorun.inf</cite> na każdym ze swoich dysków, co pozwoli zaprzestać uruchamiania złośliwości.<br />
<br />
Procedury usuwania wirusów są dość mało skomplikowane, jednak, gdy wirus działa w systemie "ulubionym", pliki ukryte nie mogą być odkryte. Wystarczy wtedy zablokować możliwość rozprzestrzeniania wirusa z pomocą linii poleceń <cite>cmd:</cite><br />
<cite>d:<br />
cd \<br />
attrib -s -h -r autorun.inf<br />
ren autorun.inf autorun.txt (lub del autorun.inf)<br />
mkdir autorun.inf<br />
attrib +r autorun.inf</cite><br />
<br />
dodatkowo można usunąć wirusa, który zazwyczaj siedzi w katalogu głównym napędu lub w folderze RECYCLER:<br />
<cite>attrib -h -r -s *.exe<br />
del *.exe (uwaga!)</cite><br />
Lub bardziej bezpiecznie sprawdzić gdzie siedzi dokładniej w pliku <cite>autorun.txt</cite> na dysku, który utworzył się poprzez zmianę nazwy pliku <cite>autorun.inf.</cite><br />
<br />
Jak usuwać wirusy na innych systemach -- nie będę pisał z 2 prostych przyczyn:<br />
<ol><li>Jak używa się innego systemu operacyjnego, prawdopodobnie wie się, jak usuwa się pliki<sup>*</sup></li><li>Jest mało wirusów na inne systemy operacyjne, nie każdy musi wiedzieć jak się je usuwa, bo ich po prostu nie ma<sup>**</sup></li></ol><br />
<sup>*</sup> - nigdy nie wliczam w ten zbiór podzbioru użytkowników klikadełka.<br />
<sup>**</sup> - nie wliczam w to Leopardów, Panter i innych systemów z mnóstwem wirusów. <hr />Komentarze (1)<br /><strong>Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników witryny Michała Sternadela. Witryna Michała Sternadela nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.</strong><ul><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=171#56">#1</a><br /></b>Autor: Janek<br />Treść: Dzięki, męczyło mnie to, że bez przerwy musiałem klikać na exploruj.<br />Dodano: 2012-04-30 18:47:38</li></ul><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Myślę, jem, śpię i zarabiam, więc jestem terrorystą.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=170</link>
<pubDate>Mon, 07 Dec 2009 19:52:11 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[-- To już się nie mieści w mojej nieokrzesanej łepetynie! -- wykrzyczał podrażniony zapachem świeżej farby na gazecianym papierze -- Za chwilę będą wiedzieli o mnie dosłownie wszystko!<br />
-- Masz skarpetki? Wkładaj tam swoje pieniądze. Jak będziesz finansował studia synowi -- wyciągniesz -- może Cię nie namierzą. Cóż... W ich oczach i tak będziesz terrorystą.<br />
<br />
Czy tylko ja mam wrażenie, że jesteśmy coraz bardziej wbrew własnym prawom, ustalonym w konstytucji? Mam tego dosyć, dosyć pomysłów o płatnej wodzie, limitach jej spożycia, zatruwaniu powietrza, biadoleniu o efekcie cieplarnianym (którego na Zeusa -- <b>NIE MA</b>). Mam dosyć! Mam dosyć amerykańskich pomysłów śledzenia moich transakcji bankowych, dostępu do moich danych osobowych bez mojego pozwolenia. Mam dosyć partactwa, nieudolności rządu, braku jego samodzielności. Zamiast robić pod siebie, nadstawiamy się pod dupsko innych. Żenada.<br />
<br />
Najbardziej mam dosyć biadolenia o rzekomych terrorystach, zmyślonych przez amerykanów, żeby wprowadzić rządy terroru, usprawiedliwić czyny niemoralne. <u>Mam dosyć przyznawania pokojowych nagród Nobla ludziom, którzy w czasie jej przyznawania prowadzą konflikt zbrojny.</u> Nie chcę, aby ktokolwiek wąchał moje kluski, które ugotowałem tylko dla siebie!<br />
<br />
W skrócie: Na <a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,7336368,_Sunday_Times___CIA_dostanie_wglad_w_prywatne_konta.html" rel="nofollow" target="_Blank">tym</a> artykule przeważyła się moja szalka cierpliwości.<hr />Komentarze (1)<br /><strong>Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników witryny Michała Sternadela. Witryna Michała Sternadela nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.</strong><ul><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=170#60">#1</a><br /></b>Autor: test<br />Treść: test<br />Dodano: 2012-04-30 18:47:38</li></ul><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jak długo trwa sekunda?]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=169</link>
<pubDate>Wed, 11 Nov 2009 09:15:46 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Podobno nie wszędzie i nie wszystkim tak samo. Definicja Generalnej Konferencji Miar ustaliła, co można wyczytać, na <a href="http://http://pl.wikipedia.org/wiki/Sekunda" rel="nofollow" target="_Blank">Wikipedii:</a><br />
<cite>Sekunda to czas równy 9192631770 okresom promieniowania odpowiadającego przejściu między dwoma poziomami F = 3 i F = 4 struktury nadsubtelnej stanu podstawowego <sup>2</sup>S<sub>1/2</sub> atomu cezu <sup>133</sup>Cs w spoczynku, w temperaturze zera bezwzględnego.</cite><br />
Mnie ta definicja staje się do niczego niepotrzebna, z wyjątkiem zapamiętania w celach czysto zbędnych. Mnie wystarczy informacja, potwierdzona przez naukowców, że czas płynie różnie w różnych momentach, miejscach, sytuacjach. Czas płynie różnie do tego stopnia, że gdyby nie uwzględnić czasu zmiany kolejnych części sekundy -- znakomity <cite>Global Positioning System</cite> stałby się jedynie kompletem satelitów binarnie nadających sygnał bez większego sensu, a pozycja określana na podstawie tych sygnałów różniłaby się od rzeczywistej o około 100 kilometrów.<br />
W mniejszym polu grawitacyjnym czas płynie szybciej. Im szybciej ciało przemieszcza się, tym wolniej upływa czas. Znani fizycy więc teoretyzują nad podróżami w czasie, a podstawę do tego typu rozważań dał im sam wspaniały Einstein.<br />
Suche, naukowe fakty nijak mają się oczywiście do subiektywnych odczuć ludzkich, którzy zdominowani są przez czas. Mimo, iż można przyjąć, że sekunda na Ziemi jest prawie wszędzie taka sama (z pewnością w obszarze o promieniu kilku kilometrów) -- według ludzi prostych -- czasem się wydłuża, czasem się skraca:<br />
<cite>-- Jak długo trwa sekunda?<br />
-- Zależy, po której stronie toalety stoisz.</cite><br />
Okazało się, że od czasu zmiany pracy nie miałem okazji namyśleć się, ile to wody w Wiśle przepłynęło już, a ostatnio uświadomiono mi, że całkiem sporo, a większa jej część jest już w Bałtyku lub nawet -- w chmurach. Okazuję się, że praca jest najdoskonalszym pożeraczem czasu -- jak przypuszczałem w czasach, kiedy jeszcze pracowałem jedynie dla zabawy, sam dla siebie, tworząc różne twory. Nie przypuszczałem jednak, że praca może zjadać tyle czasu, aby nie starczało go na to, po co człowiek wydaje się być stworzony -- na życie. Bo czymże jest życie, skoro polega na samej pracy? -- wspaniałą satysfakcją z jej efektów, ale czy na pewno radością, napędzającą przyszłość?<br />
<br />
Wpis to do blogu trochę dziwny -- musicie chyba przyznać, nawet przez zaciśnięte zęby, ale na pewno zauważyliście, że ostatnio pisałem już bardzo dawno temu, kiedy jeszcze mogłem sam konsumować troszeczkę czasu. Z tej perspektywy można zrozumieć terminy, brak błyskawiczności, zmęczenie... A w głowie mej pozostaje paradoks: Gdyby przyśpieszyć swoje poczynania, kroki i myśli do prędkości, zbliżonej do prędkości światła -- czas na ich wykonanie nie byłby problemem, bo niemalże by stanął.<hr />Komentarze (1)<br /><strong>Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników witryny Michała Sternadela. Witryna Michała Sternadela nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.</strong><ul><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=169#55">#1</a><br /></b>Autor: <br />Treść: ja tego nie kumam <br />
<br />
<br />
<br />
<br />Dodano: 2012-04-30 17:47:38</li></ul><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Czas świętowania]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=168</link>
<pubDate>Fri, 31 Jul 2009 09:05:37 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Dzisiaj ostatni piątek lipca. Co to oznacza? W sumie to dla większej ilości społeczności -- nic... Z mojej strony życzę wszystkiego najlepszego administratorom systemów (<a href="http://www.sysadminday.com/" target="_Blank">http://www.sysadminday.com/</a>), którzy niejednokrotnie wkręcili więcej żarówek w biurze niż zobaczyli spamu na skrzynce pocztowej, którzy znają się również na ekspresach do kawy, naprawie krzeseł, telefonach stacjonarnych ISDN, wiedzą jak wyszarpać papier zacięty w drukarce, potrafią układać kartony z papierami na wysokich regałach, naoliwić niszczarkę, przybić gwoździe, wymienić wodę w akwarium, naprawić skrzypiące drzwi, przenieść ciężkie meble na wyższe piętro, aby potem je znieść...<br />
Dzień administratora systemów trwa w każdy ostatni piątek lipca Twojej strefy czasowej. Niektórzy administratorzy oczekują prezentów w postaci sportowych aut, większości -- wystarczy słowo uznania.<br />
<center><a href="http://www.sysadminday.com"><img src="http://www.sysadminday.com/images/atefiles-234x60.gif"  ALT="SysAdminDay"></a></center><hr />Komentarze (3)<br /><strong>Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników witryny Michała Sternadela. Witryna Michała Sternadela nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.</strong><ul><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=168#53">#3</a><br /></b>Autor: test<br />Treść: test<br />Dodano: 2012-04-30 17:47:38</li><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=168#52">#2</a><br /></b>Autor: test<br />Treść: test<br />Dodano: 2012-04-30 17:47:38</li><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=168#48">#1</a><br /></b>Autor: pascon<br />Treść: Najlepszego mgs! ;-)<br />Dodano: 2012-04-30 17:47:38</li></ul><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Gdzie ten piękny, historyczny Kraków?]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=167</link>
<pubDate>Fri, 17 Jul 2009 11:49:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Miałem kilka wolnych chwil, więc stwierdziłem, ze rzucę okiem na <a href="http://maps.geoportal.gov.pl/webclient/" target="_Blank" rel="nofollow">Geoportal.</a> Wyczytałem trochę czasu temu, że ostatnio dość sporo się z nim zmieniło, trochę danych przybyło i że działa o niebo lepiej. W rzeczy samej, zmiany są na duży plus. Szybkość działania znacznie lepsza, danymi -- myślę, że nikt nie pogardzi.<br />
<br />
Rozpocząłem oglądanie ortofotomapy Tatr, potem kierowałem się na północ, aby spoglądnąć na Wawel i przełączałem się pomiędzy katastrem, ortofotomapą, mapą rastrową i mapą topograficzną. Na mapie topograficznej -- mała niespodzianka -- Królewskie Stołeczne Miasto Kraków zniknęło, a w jego miejsce pojawił się <cite>Krąków.</cite> Zainteresowani mogą spoglądnąć na załączony obrazek, lub wejść na Geoportal, przełączyć się na mapę topograficzną VLMAP2 i szukać tajemniczej nazwy w rejonach 50<sup>o</sup>2'29.52" N, 19<sup>o</sup>55'51.12" E, z ustawioną skalą na od około 1:20000 do około 1:80000 (być może też w innych skalach). I pomyśleć idzie, że miasta również umierają...<br />
<br />
P.S. Zaraz napiszę e-mail informujący o błędzie.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zaciśnij kabel sam.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=166</link>
<pubDate>Thu, 09 Jul 2009 10:22:54 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Czasem przychodzi taki czas, kiedy trzeba przenieść serwer w inne miejsce. Tak zwane wakacje, dla małoletniej, szkolnej młodzieży to wspaniała okazja, aby to wykonać. Wszyscy wtedy malują pomieszczenia, na białe, ponure kolory, lub również białe i również ponure, niebieskawe kolory (kolory są tylko dwa lub też tylko jeden, jak kto woli). Wtedy to właśnie takie przeprowadzki serwerów są wymuszane przez malarzy, elektryków, sprzątaczy, managerów czy innych pracowników, wykonujących potrzebne prace. Żeby więc serwer działał dalej, należy utworzyć na nowo całą infrastrukturę sieci, przeciągnąć kable, montować gniazdka, kombinować przedłużacze, klucze do pomieszczeń... To strasznie wydłuża downtime serwera, gdyż przecież administrator serwera dowiaduje się o przenosinach serwera ostatni, więc pokusiłem się, aby przenieść serwer w miejsce już okablowane, zmieniając jedynie położenie kilku kabli w patch-panelu, wpinając w odpowiedni switch, tuż za bramką, a jeszcze przed routerem.<br />
Planowany downtime to tylko 4 godziny, który wydłużył się na około 16 godzin, z przerwami na zefir, który powodował, że kabel był wetknięty mocniej.<br />
<br />
Morał z tego taki: Nie korzystaj z kabli zaciśniętych przez kogoś innego, bo nie masz pewności, czy zaciśnięte są dobrze, chyba, że sam źle zaciskasz kable...<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Animacja poklatkowa.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=165</link>
<pubDate>Thu, 21 May 2009 21:09:09 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Wiatr delikatnie owiewał skronie, wypełniając usta świeżością popołudniowego, płynnego czasu. Na niebie znikome cirrusy zdawały się zapowiadać na najbliższe tygodnie pogodę słoneczną, a niebo krystaliczne.  Umocowałem aparat nieruchomo, wkręciłem w gwint spustowy wężyk, ustawiłem ostrość i co około 8 sekund wciskałem strzykawkę... Zrobiłem 89 klatek, bo tylko próbowałem, czym się je animację poklatkową. Wywołałem zdjęcia wsadowo, w celu zaoszczędzenia czasu oraz przystąpiłem do sklejenia ich w jedność. Ludzie opowiadają, że znakomicie nadaje się do tego <cite>ffmpeg:</cite><br />
<br />
<cite>ffmpeg -r 2 -i *.jpg -y -an wynik.avi</cite><br />
<br />
U mnie nie bardzo to chciało zadziałać, więc posłużyłem się jak zwykle -- bezkonkurencyjnym <cite>mencoderem:</cite><br />
<br />
<cite>mencoder mf://\*.jpg on:fps=25:type=jpeg -ovc lavc -lavcopts vcodec=mjpeg -o wynik.avi</cite><br />
<br />
Efekt, załączony do tego postu sprawił, że chyba zacznę częściej wykonywać animacje poklatkowe.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Cyfronetowe numerki]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=164</link>
<pubDate>Wed, 20 May 2009 22:56:58 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Dzisiaj Tomasz zadzwonił do mnie, gdy przechadzałem się po szklarni ogrodu botanicznego, z informacją, że zostały nam przypisane 32 adresy IP z puli <cite>PROVIDER AGGREGATABLE</cite> miejskiej sieci komputerowej. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, poza faktem, iż oznacza to, że <cite>grossular</cite> będzie podłączony do internetu szybkim łączem, na światłowodzie, gdyż jeden z jego węzłów został zamontowany dokładnie tam, gdzie stoi serwer. Szkoła bardzo się ucieszy, szybkość przeglądania naszej klasy oraz pudelka wzrośnie diametralnie, uczniowie jak ja, za bardzo dawnych lat, cieszący się lizakiem w kształcie kulki, będą radowali się z szybszego buforowania filmików z sieci. Niezadowolenie spadnie jedynie na ukochaną przez wszystkich obywateli Polski firmę, oferującą asymetryczne łącza DSL.<br />
Pytanie do głowy nasuwa się jedno: <cite>Czy słusznym było przy takim stanie rzeczy przeniesienie bloga na <i>spessartine?</i></cite><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Bomba zegarowa.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=163</link>
<pubDate>Fri, 08 May 2009 21:56:13 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[<cite>-- To te kopie zapasowe nie robią się na serwerach, tam w szafie?<br />
-- Nie, robią się na dysku c:<br />
-- O rety, myśmy myślały, że na serwerach.<br />
-- Nie, dlatego mówiłem, że ten komputer to chodząca... bomba zegarowa.</cite><br />
W każdym fachu jest takie coś, czego człowiek dotknąć nie chce, a jeżeli już bardzo musi, robi to z takim niesmakiem na twarzy, jakby na spierzchnięte wargi na wietrze wyciskał sok ze słonecznej cytryny. Z zasady jednak nie dotyka tego, bo wie, że zostanie pochłonięty na znacznie dłużej niż się przypuszcza, a nerwy przez cały czas będą tańczyły w podskoku najnowsze trendy taneczne w muzyce techno.<br />
Który komputer to konkretnie bomba zegarowa? Komputer księgowej, na którym -- a jakże, zainstalowany jest program księgowy oraz inne badziewia bardzo ważne i istotne, trzymające swoje bazy danych w największych zakamarkach systemu operacyjnego. Tworzenie kopii zapasowej wymaga samozaparcia, wiedzy, znajomości tajnych komend oraz miejsca na dysku.<br />
Zakazano mi wykonywać kopie zapasowe, umieszczane na serwerze pod pretekstem wycieku danych -- dobrze, mnie pasuje, zasugerowałem, aby kopie zostały robione jednak na innym nośniku, a nie na dysku twardym, z bazą danych, mówiąc, że ten zabieg to swoiste przedłużenie czasu, kiedy to bomba wreszcie wybuchnie.<br />
Pamiętam jeszcze jak jeden taki komputer księgowej... jak jego czas wytykał ostatnią sekundę i system operacyjny nie odpalił się już. Na szczęście magiczne komendy oraz ręczne kopiowanie plików bazy danych, późniejsza konwersja oraz reinstalacja programu księgowego poskutkowały i zegar w nowej bombie został nakręcony na kolejny okres czasu spokojnego, gdzie tylko terroryści strzelają, wybuchają i porywają turystów.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Hasło.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=162</link>
<pubDate>Thu, 02 Apr 2009 20:36:34 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Zapewne jest wielu z Was, którzy najnormalniej w świecie mi nie uwierzą -- przede wszystkim chyba Ci, którzy znają mnie z życia realnego, ale również i Ci, którzy mieli styczność z poufnymi hasłami, które tworzyłem dla nich...<br />
<br />
Dzisiaj około godziny 11:20, obwarowany dwoma komputerami, instrukcją obsługi UPS\'a oraz dodatkowego modułu baterii, z laptopem na kolanach przez 12 minut dumałem. Gdybym stanął naprzeciw siebie, uśmiałbym się do rozpuku -- moje silnie zmarszczone czoło ku dołowi, przymrużone z wysiłku oczy i obawa w co chwilę cofających się palcach z nad ciemnej jak noc klawiatury laptopa. Grymas wdarł się na usta, oczy samoczynnie powędrowały w kierunku sufitu, plecy oparły się mocniej na powiedzmy, że ergonomicznym krześle. Poirytowanie w żyłach rozprowadziło się błyskawicznie, a ja sam sobie nie mogłem uwierzyć, że wreszcie się to stało...<br />
...zapomniałem hasła,<br />
dokładniej, początkowej jego składowej. Złośliwi mogą zacząć wytykać mnie palcami, bowiem hasła używałem prawie codziennie przez ostatnie 6 lat (wiem, wiem, że o całe 5 lat i 11 miesięcy za długo). <b>Słońce</b> powiada, że to z przemęczenia i dłubania przy tych komputerach. W rzeczy samej, ostatnio moja głowa musiała przyswoić dość sporą ilość przeróżnych haseł do kont administratora. Trudność polega w tym, że owe hasła nie mogą być proste jak <cite>kwiatek</cite>, gdyż zabezpieczają pokaźną już bazę danych osobowych, a zgodnie z ustawą hasło musi składać się z co najmniej ośmiu znaków, wielkich i małych liter, i znaków specjalnych lub cyfr, i zmieniać się w okresie nie dłuższym niż miesiąc na inne. Pozostało mi chyba współczuć samemu sobie.<br />
<br />
<hr />Komentarze (2)<br /><strong>Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników witryny Michała Sternadela. Witryna Michała Sternadela nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.</strong><ul><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=162#41">#2</a><br /></b>Autor: Dominik C.<br />Treść: A ja bym pogrzebał w bazie i ustawiał zawsze to samo hasło ;)<br />Dodano: 2012-04-30 17:47:38</li><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=162#40">#1</a><br /></b>Autor: Webster<br />Treść: A toż nie można jakoby zapisać hasła na niehackowalnej, niepodatnej na trojany i luki w zabezpieczeniach systemu i sieci analogowej kartce celulozowej?<br />
<br />
PS. Ja wierzę, że można zapomnieć hasła ;) Szczególnie, jeśli tu i tam jest ich różnorodność.<br />Dodano: 2012-04-30 17:47:38</li></ul><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Przegapicie migrację.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=161</link>
<pubDate>Sun, 15 Mar 2009 18:15:24 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Mam pewne plany co do migracji mojej strony internetowej oraz kilku witryn, które obsługuję na inne oprogramowanie. Obecny kelner, który znakomicie serwuje na tacy zarówno pliki statyczne, jak i dynamiczne troszeczkę się spasł. Cóż... Spaślakiem to on już był od dawna, lubi jeść pamięć ram oraz zabiera głównie cenny czas procesora, a w czasach, kiedy to ilość odwiedzin wzrasta, wraz z ilością treści, a przede wszystkim -- statycznych, plików graficznych, skalowalnych w czasie rzeczywistym, przez interpreter PHP, w kieszeni obecnego, hipopotamowego kelnera, te wartości są na wagę złota, odzyskiwanego z komputerowego złomu.<br />
<br />
Na stanowisku roboczym w domu już przeprowadziłem z powodzeniem zamierzaną migrację, obecnie jestem w fazie powolnych (czas) testów wydajnościowych oraz testów stabilności konfiguracji i oprogramowania. Nie przesadza się starych drzew, ale skoro blisko milion domen internetowych na świecie jest obsługiwane przez bardzo wydajne i mało pazerne na zasoby oprogramowanie... <cite>Miliony much nie mogą się mylić</cite> -- rzekł podniecony własnym pomysłem profesor biologii -- <cite>kupa jest smaczna.</cite><br />
<br />
Jeżeli więc ochota mnie nie nie opuści w najbliższym czasie, w przeciągu kilkunastu dni, mój blog będzie leżał na tacy chudziutkiego kelnera -- <a href="http://nginx.net/" rel="nofollow" target="_Blank">engine x,</a> stworzonego przez <a href="http://sysoev.ru/" rel="nofollow" target="_Blank">Игора Сысоева.</a> Oby tylko w miarę upływu godzin uptime'u ów kelner nie zjadał niesionych ze sobą dóbr i nie przytył zbytnio....<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Sponsorem tygodnia jest awaria.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=160</link>
<pubDate>Thu, 26 Feb 2009 22:48:36 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Zazwyczaj wszystko działa, ale czasem nadchodzi taki czas, kiedy to nad nieboskłon nadciągają szare, ciemne chmury odmętu, a cisze przeszywa jasny grom, upiornie wdzierając się w każdy zakamarek somnambulicznego miasta i poskręcaną, niczym mózgowa kora małżowinę uszną administratora serwerów.<br />
Zaczęło się w poniedziałek, koło godziny 18:24. Ostatni SMS z powiadomieniem o życiu serwerów nadbiegł jak zwykle 18:10. Potem nawet okno nie odpowiadało. Było już za późno, aby zobaczyć co się stało. Więc we wtorek o 6:10 restartowałem modem, przełączniki oraz centralkę telefoniczną, gdyż jak to bywa -- gdy coś się zepsuło -- w bardzo logiczny sposób, przy okazji zepsuło się coś jeszcze...<br />
Udało się i o godzinie 7:53 mogłem już zająć się usterką sieci lokalnej w innym miejscu, dokładniej zmontowaniem szybkiej i skutecznej blokady na korporacyjnym routerze na port 25 w PREROUTING'u, aby spam-bot nie rozsyłał wiadomości o wspaniałej, niebieskiej pigułce.<br />
Potem, większość świata odczuła awarię pewnego systemu pocztowego, o czym do tej pory wszyscy trąbią... Ja w tym czasie telefonicznie naprawiałem usterkę z modemem (poranna usterka, odbita czkawką, która ja również rano miałem), obiecując, że wyjdę wcześniej, aby definitywnie ją wyeliminować. Niestety, wyszedłem później, bo nastąpiła usterka routera. Pomogło zwolnienie i podniesienie interfejsów sieciowych oraz przeładowanie ściany ognia.<br />
Spóźniony i zadyszany, niczym parowóz kolei transsyberyjskiej, ze stoickim spokojem zgasiłem UPS'a, który piszczał jak szalony. Na moje wymysły się zepsuł. Przy okazji zgasiłem Betę z Netware 6.0, która uptime miała bliskie siedmiu miesięcy... Trzeba oszczędzać prąd, który w dzisiejszych czasach jest niestabilny... Dlaczego niestabilny?<br />
Od kilku miesięcy <i>mosquito</i> w jeszcze innym miejscu wyłącza się, a ja odbierając telefon, słyszę: <cite>Baza padła, weź przywróć ostatnią wersję jaką masz. Dzięki.</cite> No i przywracałem i przywracałem, aż tydzień temu powiedziałem: Jak mosquito jeszcze raz się tak zgasi, nie daję gwarancji, że wstanie. Zwaliły się główne biblioteki systemu (na przykład libstdc++.so.6) oraz interpreter, który służy do naprawy i instalacji oprogramowania, przy okazji również kompilator gcc. Umówiłem się na reperację serwera na weekend. Niestety. Wczoraj MySQL przestał działać. Doraźne środki nie wchodziły w grę -- tylko ten serwer chodzi na architekturze amd64, więc niestety nie miałem skąd wziąć binariów. Naprawiam na prędko dzisiaj. <i>Grossular</i> zlokalizowany na Hucie, wykazuje pewne problemy w dostępie do świata, na skutek niestabilnego działania modemu. Nie mam na to wpływu, mogę jedynie czekać, aż miasto zrobi to, co obiecywało, czyli podepnie światłowód 10Gbps.<br />
<br />
Czy o czymś zapomniałem? Chyba tak... Wspomnieć, że tydzień się wcale jeszcze nie skończył, a reszta serwerów cierpliwie czeka...<hr />Komentarze (1)<br /><strong>Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników witryny Michała Sternadela. Witryna Michała Sternadela nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.</strong><ul><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=160#37">#1</a><br /></b>Autor: 6ty<br />Treść: Znam to uczucie z własnej autopsji. Mój przypadek polegał na włamaniu na serwer pocztowy w byłej pracy. Pierwsze oznaki były w poniedziałek, delikatna reperacja systemu aby wytrzymał jeszcze przez parę dni abym mógł przyjechać do roboty z już gotową maszyną na jej następstwo. Niestety we wtorek rano włamywacz obszedł zabezpieczenia (nie zauważyłem jednego backdoor`a). No i znowu walka tym razem udana. W środę TP sa zablokowała dostęp do serwera pocztowego i zaczęły się rozmowy z TP sa zaś tymczasowo zmieniłem adres IP poczty jak i wszelkich subdomen i domen i kolejne godziny stracone. Czwartek stary serwer już zabezpieczony obsługiwał pocztę ale, że ledwo co zipiał przeniosłem pocztę na prywatną maszynę (adres IP został ten sam). W sobotę podmiana maszyn i poczta ruszyła jak trzeba.<br />
Ale z tego wszystkiego mam jedną nauczkę, co można dać na niestandardowym porcie to dać, aktualizować codziennie jeżeli coś tego wymaga bo być ofiarą 0 day to nie jest ciekawie.<br />
Pozdrawiam serdecznie ;)<br />
Tomasz 6ty Z.<br />Dodano: 2012-04-30 17:47:38</li></ul><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kiedy już...]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=159</link>
<pubDate>Thu, 19 Feb 2009 21:59:53 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Kiedy już wreszcie dostało się pracę, którą się lubiło, na którą się czekało tak długo, którą się szukało po długich, bezsennych nocach, w głębi duszy człowiekowi robi się bardzo smutno...<hr />Komentarze (1)<br /><strong>Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników witryny Michała Sternadela. Witryna Michała Sternadela nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.</strong><ul><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=159#36">#1</a><br /></b>Autor: Webster<br />Treść: Spełnianie marzeń jest chyba piękne. Ich spełnienie: smutne raczej. Bo co spełniać, skoro już spełnione? Eh... głupstwo ten smutek.<br />
<br />
Dobranoc.<br />Dodano: 2012-04-30 17:47:38</li></ul><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ortofotomapa Krakowa z roku 2006.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=158</link>
<pubDate>Wed, 18 Feb 2009 21:39:57 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[<a href="http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35812,6267950,Powstal_pierwszy_atlas_wysokosci_Krakowa.html" rel="nofollow" target="_Blank">Gazeta.pl Kraków</a> umieściła ciekawą informację o atlasie wysokościowym Krakowa.<br />
<br />
W 2006 roku trwała sesja nalotów nad Krakowem, podczas których odbywało się skanowanie powierzchni terenu laserem. Nowatorska technologia ALS (Airborne Laser Scanning), którą zastosowano, została po raz pierwszy wykorzystana w 1998 roku, w Australii<sup>1</sup>. Uzyskane dane są bardzo dokładne, typowa rozdzielczość oscyluje w granicach trzech metrów, a sama metoda jest odporna na umiarkowane zachmurzenie i można skanować teren również nocą. Więcej, skrótowych informacji, dostępnych jest na stronach <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/LIDAR_%28fotogrametria%29" rel="nofollow" target="_Blank">polskojęzycznej</a> oraz <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/LIDAR" rel="nofollow" target="_Blank">anglojęzycznej</a> wikipedii.<br />
<br />
Z danych uzyskanych podczas skanowania opracowano na pewno numeryczny model terenu, wykonano trzy wizualizacje. Mapę wysokości względnej, mapę wysokości bezwzględnej oraz render RGB (ortofotomapa) (do tego użyto zapewne również i zdjęć lotniczych).<br />
<br />
Na stronach <a href="http://planowanie.um.krakow.pl/" rel="nofollow" target="_Blank">Biura Planowania Przestrzennego</a> dostępne są do wglądu wszystkie trzy wizualizacje, osadzone w "naszym" ulubionym Zoomify, a ponieważ kiedyś pisałem, <a href="?co=showblog&id=110#tresci" target="_Blank">jak pobrać zdjęcia z Wrót Małopolski,</a> które również zagnieżdżone są za pomocą Zoomify, wystarczy przedstawić jedną linijkę, która pozwoli pobrać ortofotomapę miasta Krakowa z roku 2006:<br />
<cite>python <a href="http://www.staremapy.cz/zoomify-analyza/zoomify_downloader.py" rel="nofollow" target="_Blank">zoomify_downloader.py</a> http://planowanie.um.krakow.pl/bppzom/orto2006/ImageProperties.xml -l <i>poziom_powiększenia<sup>*</sup></i> ./</cite><br />
Można pobrać również mapę wysokości bezwzględnych:<br />
<cite>python <a href="http://www.staremapy.cz/zoomify-analyza/zoomify_downloader.py" rel="nofollow" target="_Blank">zoomify_downloader.py</a> http://planowanie.um.krakow.pl/bppzom/HAK_B/ImageProperties.xml -l <i>poziom_powiększenia<sup>**</sup></i> ./</cite><br />
oraz mapę wysokości względnych:<br />
<cite>python <a href="http://www.staremapy.cz/zoomify-analyza/zoomify_downloader.py" rel="nofollow" target="_Blank">zoomify_downloader.py</a> http://planowanie.um.krakow.pl/bppzom/HAK_W/ImageProperties.xml -l <i>poziom_powiększenia<sup>***</sup></i> ./</cite><br />
<br />
<sup>*</sup>, <sup>**</sup>, <sup>***</sup> -- piramida składa się z ośmiu stopni, więc, dla największego obrazka (dla tych co mają mnóstwo RAM) poziom powiększenia to 8.<br />
<br />
Pamiętajmy o prawach autorskich.<br />
<br />
<sup>1</sup> -- <a href="http://www.aamhatch.com.au/resources/pdf/publications/technical_papers/ALS%20or%20Photogrammetry.pdf" target="_Blank">HANSEN JAMIE, JONAS DAVID, 2001: "AIRBORNE LASER SCANNING OR AERIAL PHOTOGRAMMETRY FOR THE MINE SURVEYOR".</a><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zwabić i wykorzystać.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=157</link>
<pubDate>Sun, 15 Feb 2009 12:08:14 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Zauważyłem, że przechadzając się chodnikami miasta nieraz działam jakoby ten magnetyzer na ludzi, zbierający wszystko, co metalowe wokół siebie. Za bardzo młodu, karmiąc gołębie na Krakowskim Rynku, zwabiając je magnetyzującymi ziarnkami, wykorzystywałem je, żeby wzniosły moje młodzieńcze marzenia, wysoko, wysoko w niebo, by gwiazdy mogły je spełnić. Na niby, między ziarnami pszenicy, mieściły się niewidzialne bąbelki, z wyśnionym, lśniącym rowerkiem, procą, która potrafi strzelać na dwadzieścia metrów, harpunem i płetwami oraz wielofunkcyjnym, szwajcarskim scyzorykiem z lupą i wykałaczką... Marzenia wzleciały z gołębiami do nieba, nie spadły nigdy, no, może z wyjątkiem lśniącego rowerka...<br />
<br />
Znajomi czasem łapią mnie, jak jakieś dziecko przychodzi do mnie, obejmuje mnie za nogę, woła do mnie tato. Wierzą, że podczas nocnych, piwnych wypadów je zrobiłem... Czasem wcale nie uświadamiam im, że tak bardzo się mylą, tylko uśmiecham się do zabłąkanych dzieci, czekając, aż uświadomią sobie jak bardzo się pomyliły, następnie śmieję się w głos do znajomych, którzy mają ze mnie ubaw po pachy.<br />
<br />
Coraz częściej różni nieznajomi ludzie, przechodzący obok, pytają się mnie o różne rzeczy:<br />
<cite>Jak dojść do szpitala?</cite><br />
<cite>Gdzie jestem?</cite><br />
<cite>Która godzina?</cite><br />
<cite>Pan tutaj mieszka?</cite><br />
<cite>Co pan tu robi?</cite><br />
<cite>Pan da złotówkę.</cite><br />
<cite>Czy ktoś tutaj dostarcza internet?</cite><br />
Na dłuższą drogę staje się to trochę męczące i irytujące. Spośród dziesiątek ludzi wokół, do których można coś powiedzieć, otwierają usta tylko do mnie. To chyba kwestia mojego uczesania, bo sam nie mam pomysłu -- czego.<br />
<br />
Wczoraj, kiedy to wracałem ze szwagrem z nocnego wypadu, podobno wyłapałem głębokie spojrzenie jakiejś dziewczyny... Przynajmniej -- on tak twierdził. Pomyślałem, że pewnie chciała zapytać o drogę, ale odpowiedziałem, że na pewno na niego spoglądała, a jeśli jednak na mnie, to chciała najwyraźniej przedstawić mu jej koleżankę.<br />
<br />
Dzisiaj też wychodzę w drogę. Ciekawe, czy ktoś znów mnie zaczepi.<hr />Komentarze (2)<br /><strong>Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników witryny Michała Sternadela. Witryna Michała Sternadela nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.</strong><ul><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=157#35">#2</a><br /></b>Autor: Webster<br />Treść: Ja to tak mam, że zwykle jeśli stoję na przystanku, podjeżdża do mnie samochód, a zza otwartej szyby rozlega się pytanie: jak dojadę do... ?<br />
Druga kwestia, to: masz (masz)/poczęstować/obstawić papierosa/szluga? Zdarza się to często, gdy akurat nie zaciągam się drogocennym dymem.<br />
Ludzie są dziwni. Ja ze sobą noszę telefon. A w nim mapy. Może kiedyś topo-mapy gps.<br />
<br />
Tylko żeby kobiety czasem patrzyły, gdy ja patrzę...<br />Dodano: 2012-04-30 17:47:38</li><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=157#34">#1</a><br /></b>Autor: tusia<br />Treść: Niestety to raczej geny, bo ja też tak mam... no może poza głębokimi spojrzeniami dziewczyn...<br />Dodano: 2012-04-30 17:47:38</li></ul><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Na krawędzi mocy.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=156</link>
<pubDate>Fri, 06 Feb 2009 18:40:30 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Wczoraj przyszła paczka do biura. Wywołała nie lada zamieszanie... 60 kilogramów, brak faktury, kurierzy czekali, zapowiedzieli, że nie wnoszą paczek. Udało się dotaszczyć przesyłkę na górę. Zaopatrzony w kuchenny nóż, zacząłem skrawać wpierw folię, następnie brązową taśmę klejącą, a potem w końcu tekturowe pudełka, w których znalazło się około sześć metrów bieżących odstresowywacza biurowego, czyli folii bąbelkowej, która strzela kojąco, przy naciśnięciu na kolejny bąbelek. W folii jednej paczki znajdował się <b>Dell PowerEdge 1750.</b> W drugiej paczce czekał na światłość <b>Dell PowerEdge 2850.</b> Dziewczyny nieomal mnie wypędziły z tym pierwszym "odkurzaczem", więc starałem się w miarę szybko skompilować jądro, aby wynieść serwer do szafy. W trzy godziny wstępnie skonfigurowany <cite>Andradite</cite> szumiał już sobie w ciszy, rozmawiając tylko ze mną. Dziewczyny wyszły, ja siedziałem. Zapowiedziałem im rano, że dzisiaj PE 2850 zajmie miejsce PE 1750 i tak też rzeczywiście się stało. Szumiał trochę ciszej, kiedy przyjmował dawkę konkretnego systemu operacyjnego i nazwał się <cite>Katoite.</cite> Po czterech godzinach odpaliłem Andradite i obydwa już komunikowały się za sobą... Jutro schowam je do szafy, a sam pozostanę bardziej nakręcony niż wszyscy ci, którzy to czytają.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[SuperStack II PS 40 HUB]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=155</link>
<pubDate>Fri, 23 Jan 2009 11:30:59 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Od dawna już w kącie leżał stary 12-portowy hub firmy 3com. Kiedyś już o nim wspominałem, jest to SuperStack II PS 40 HUB (3c16405), czyli w czasach, kiedy królował 10baseT-HD oraz 10baseT-FD był on dosyć często używany. Teraz już są czasy powszechnego 100baseTx-FD, gdzieniegdzie 1000baseTx-FD, po co więc odkurzać taki staroć? Szczerze, sam nie wiem, po części chciałem zobaczyć, jak się nim zarządza, po trochu mi się nudziło, no i stwierdziłem, że kabel null-modem może się przydać również do innych rzeczy.<br />
<br />
Z początku ciężko było się dostać do niego, z racji tego, że był kiedyś używany (dziwne, żeby nie był) i standardowe hasła były zmienione. W sieci aż roiło się od haseł, tylnych drzwi, które jednak nie działały. Wreszcie znalazłem: <i>3comcso</i> z hasłem <i>RIP000.</i> Oczywiście jedyną metodą, aby dostać się do huba było skonstruowanie kabla szeregowego Null-modem i podpięcie go do komputera. Jako emulator terminalna, z czystego lenistwa wykorzystałem program PuTTY (dostępny zarówno dla windows). Należy pamiętać, aby ustawić prędkość na 9600 (z wyższymi, mimo wzmiance w instrukcji użytkownika, że są obsługiwane, nie mogłem się połączyć), data bits na 8, stop bits na 1, wyłączyć parowanie oraz ustawić typ terminala na VT100+. Po podłączeniu i odpaleniu emulatora terminala, wciskając kilka razy enter, dla synchronizacji, pokazuje się pole login, a potem password. Po wpisaniu podanych wyżej danych, można przywrócić ustawienia fabryczne, komendą podaną w listingu. Moja jednostka posiadała firmware oznaczony wersją 1.3, więc lista opcji była uboga, jak również nie był dostępny interfejs www. Postanowiłem więc uaktualnić firmware do wersje 3.19, dostępnej na stronie 3com. Zabieg ten również był wykonywany za pomocą połączenia szeregowego i trwał około pięć minut. Po wszystkim, po zalogowaniu się przez PuTTY, używając standardowych haseł: security:security można już było ustawiać wszystko do woli.<br />
<br />
Można oczywiście było przypisać adres ip, aby logować się telnetem albo poprzez http w celu konfiguracji oraz sprawdzenia poprawności działania huba, ale można było również przypisać adres slip ip, dzięki któremu można było zrobić to samo, tylko za pomocą kabla szeregowego. Domyślnym adresem ip slip jest 192.168.101.1. Żeby połączyć się z jednostką, musimy najpierw sprawdzić, czy nasze jądro obsługuje SLIP: <cite>dmesg|grep SLIP</cite> powinno zwrócić coś podobnego:<br />
<cite>SLIP: version 0.8.4-NET3.019-NEWTTY (dynamic channels, max=256) (6 bit encapsulation enabled).</cite><br />
Jeśli nie, być może instalacja modułu slip.ko pomoże nam osiągnąć to, co chcemy.<br />
Aby ustawić port szeregowy w tryb SLIP, używamy polecenia:<br />
<cite>slattach -p slip -s 9600 /dev/ttyS0 &</cite> dla protokołu slip, prędkości 9600bps oraz portu COM1, a następnie zestawiamy połączenie: <cite>ifconfig sl0 192.168.101.2 pointopoint 192.168.101.1 up</cite><br />
i możemy się cieszyć połączeniem slip, poprzez które możemy konfigurować hub, albo tylko dla frajdy, go pingować.<br />
<br />
Co w samych opcjach konfiguracyjnych? Niewiele, ale jak na owe czasy, daje do myślenia...<br />
Segmentacja portów -- można przypisać odpowiednie porty do jednego z czterech segmentów sieci.<br />
Dokładne statystyki przesłanych, zagubionych pakietów dla każdego z portów lub segmentu.<br />
Blokada poszczególnych portów huba.<br />
Pingowanie hostów.<br />
Obsługa snmp.<br />
<br />
Przykładowe statystyki dla pierwszego portu:<br />
<cite>Unit 1, Port 1 Detailed Information<br />
<br />
Port Type:           RJ45              Port State:          Enabled<br />
Port Mode:           10half            Segment:             1, Dmz-1<br />
<br />
Good Frames:         2091      <br />
Good Octets:         152765    <br />
<br />
FCS Errors:          0          Alignment Errors:    0         <br />
Frames Too Long:     0          Short Events:        0         <br />
Runts:               0          Collisions:          0         <br />
Late Events:         0          Very Long Events:    0         <br />
Data Rate Mismatches:0          Autopartitions:      0         <br />
Total Errors:        0</cite><br />
<br />
Oraz przykładowe sumaryczne dane dla wszystkich portów:<br />
<cite>                  Good        Good        Errors      Errors<br />
Port    State     Frames      Octets      (FCS)       (Total)<br />
------------------------------------------------------------------------<br />
1       enabled   2606        185725      0           0<br />
2       enabled   1233        96076       0           0<br />
3       enabled   1022        66005       0           0<br />
4       enabled   1407        111939      0           0<br />
5       enabled   0           0           0           0<br />
6       enabled   11          894         0           0<br />
7       enabled   25          1600        0           0<br />
8       enabled   3           192         0           0<br />
9       enabled   4           449         0           0<br />
10      enabled   3           192         0           0<br />
11      enabled   1           64          0           0<br />
12      enabled   1           64          0           0<br />
13      disabled  0           0           0           0<br />
14      enabled   0           0           0           0</cite><br />
I mimo, że to 10, a nie 100, czy nawet 1000, w realiach polskiego dostępu do internetu i tak będzie śmigać z zapasem. Cóż. Trochę jesteśmy zacofani.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Czy mam szansę...]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=154</link>
<pubDate>Mon, 12 Jan 2009 05:33:44 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[...usnąć dziś jeszcze, przed godziną 8:00?<br />
Próbowałem, ile sił w powiekach miałem, wysilałem się jak siłacz, podnoszący ciężki ciężar, próbowałem jak jakaś śmierdząca mikstura w probówce alchemika, ale do tej pory nie udało mi się. Pomasowałem się więc w kolano, potem podrapałem w duży palec prawej stopy, włączyłem książkę, skończyłem słuchać, włączyłem na chwilę radio, bateria się już wyczerpała... Przytulając się do Pankracego znów próbowałem... Na próżno, wstałem, umyłem zęby, przeczyściłem uszy i uświadomiłem sobie, nie dowierzając, że tak na prawdę wcale nie trzeba spać, żeby czuć się wyspanym. Obym tylko się nie pomylił co do mojej świadomości i dalej wierzył, że jako lunatyk potrafiłem przebrnąć przez dwa ekrany logowania, magiczne, tajne hasła dostępu i mniej skomplikowane zlepki liter w pasku adresu...<br />
Rzut okiem na roster komunikatora... Serwery dostępne, zagadam do jednego, zapytam ile żyje... Dwa dni. Narzeka na liczne awarie zasilania. Nie będę żebrał o UPS'a -- ludziom wystarczy wiara, że skoro odzyskuję wciąż bazę danych i udaje mi się za każdym razem, to będzie się to udawało już zawsze. Zapytam się drugiego... 44 dni. Wstyd pomyśleć. Leży taki mało używany, zasoby się marnują. Snuję więc plany jak spałaszować pustkę na dysku... Nie mam jeszcze pomysłu.<br />
<br />
Nie napisałem jeszcze dlaczego usnąć nie mogę... Sam nie wiem, wypiłem dwa kubeczki kawy przed godziną 13:00 wczorajszego dnia. Wydaje się to jednak tak odległe, że prawdopodobnie nie ma znaczenia. Tymczasem uciekła mi kolejna minuta, w brzuchu powolutku już zaczyna się coś zmieniać, jakby żołądek kurczył się, trawił sam siebie... Za wcześnie na śniadanie, niech przynajmniej rozjaśni się trochę na zewnątrz...<br />
<br />
Ciekawe pytanie przeleciało mi przez wypchaną sianem łepetynę: <cite>Co teraz będziesz robić?</cite> Zwodziłem sam się odpowiedzią, kiedy po dłuższym czasie odpowiedziałem z głupa, że nakręcę moją Genevę, żeby działała jeszcze długo, przez cały dzień i że skompiluję wreszcie niestabilne glib'a, intlool'a, gegl'a, babl'a, gtk+'a, aby skompilować potem Gimp'a 2.6.4.<br />
<br />
A próbę ucieczki w sen ponowię niebawem, jak tylko przejdzie mi rozczarowanie moją osobą, a poirytowanie zaistniałą sytuacją wyparuje jak z kałuży po deszczu w słoneczny dzień woda. Ach, gdybym tylko znalazł jakiś skarb z dzieciństwa w szafkowych zakamarkach, jakąś drobinkę, przygniecioną stertą swetrów, skarpetek... z pewnością ucieszyłbym się z tego.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[11001]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=153</link>
<pubDate>Sun, 04 Jan 2009 20:16:25 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Dzisiaj było kolejne już peryhelium<sup>(<a href="http://news.astronet.pl/news.cgi?5946" target="_Blank">1</a>)</sup>. Byłem tak blisko oddalony, zaledwie o około 147500000 kilometrów od Słońca. Niestety na klimat Ziemi nie ma to większego wpływu i kiedy mroźny wiatr ze śniegiem wbijał się w rzęsy, z lekkością przeniosłem swój umysł w odrobinę cieplejsze miejsce. Z peryhelium zawsze nasuwa się chęć podsumowań, podziału tego, co zauważyć się udało przez ten okrągły, jak brzuszek misia Puchatka, czas. Z początkiem myślałem, że może jest coś do podsumowania, niektórzy uważają jednak, że życie jest, a podsumowuje go ktoś po śmierci. Można się bawić w wycenę cenności zdobytych, czy też straconych w doczesnym życiu chyba tylko po to, aby podbudować swoje ego lub zmienić się na zawsze w małego człowieczka i przestać w siebie wierzyć.<br />
<br />
Życie nauczyło mnie pokory.<br />
Od kilku lat wpaja we mnie, prawie bezskutecznie sposoby na opanowanie zdenerwowania, bo stoicki spokój w kwestiach niektórych wyciągam z kieszeni i posługuję się nim prędko. Wszyscy szmerają wokół o noworocznych postanowieniach... Fajnie. Ja kilka lat temu postanowiłem nie postanawiać sobie niczego na nowe lata. Jak dotąd udało się. Komu z Was udało się dotrzymać obietnicy noworocznej? Słowem wniosku, nie warto brać w rękę motykę, gdy nie idzie się plewić, z pokorą znosić wszelkie niepowodzenia, przyjmować za to ustalone przez kogoś mniej-bardziej rozsądnego kary.<br />
<br />
Życie nauczyło mnie buntu.<br />
Za młodu byłem w stanie stanąć jako ten firewall, w obronie czegokolwiek, co nie było mi obce, co było według mnie właściwe. Większość rzeczy właściwych potem zniknęła, przemieniła się w rzeczy niewłaściwe, nieistotne, doczesne. Przyjemnie jednak powiedzieć: <cite>Mam swoje zdanie, bronię go!</cite><br />
<br />
Życie nauczyło mnie płakać.<br />
Odebrało mi łzy, dość sporo jak na płeć. Lepiej nie przypominać, bo...<br />
<br />
...życie nauczyło mnie również śmiać się.<br />
Z drobiazgów, wielkich rzeczy, które innych wcale nie śmieszą. Pogoda, naciągnięty sweter, zakalec. Życie nauczyło mnie przede wszystkim potrafić śmiać się z samego siebie. To cecha, która wyeliminowuje wszelkie obrażalstwo o drobiazgi, głupie, niesmaczne żarty. Nauka ta, pozwala żartować z samego siebie, pocieszać, dawać radość lub ulgę -- pozostać na wieki swego rodzaju klaunem, wyśmiewanym nie dla tego, że płata figle, ale dlatego, że jest.<br />
<br />
Życie nauczyło mnie czekać cierpliwie.<br />
Nic nigdy nie przychodzi szybko i łatwo. Zapiekanka z pieca, bułeczki ze serem, chleb -- wypiekają się w piecu. Człowiek przemienia się z upływem czasu. Częściej na lepsze, gdy życie uczy go, jak mnie, różnych prawd, a przede wszystkim fałszu, rządzącego tym światem.<br />
<br />
Życie uświadomiło mi, że jestem niewolnikiem.<br />
Nigdy nie czułem, abym pracował dla siebie. W moim mniemaniu obecne zawody, które są przecież bardzo potrzebne w społeczeństwie zdominowanym przez kartele bankierów, energetyków i farmaceutów, przynosząc dochody do kieszeni, tak na prawdę nie są pracą dla samego siebie, lecz dla innych. Są ludzie, którzy zarabiają na twojej pracy, ty o tym nie wiesz. Są ludzie żerujący na wszystkim -- może się domyślasz, kto. Płacisz coraz więcej, pracujesz coraz więcej. To wszystko oczywiście tylko wtedy, kiedy masz duże szczęście. Pechem w dzisiejszych czasach jest nie mieć pracy. Statystycznie pecha ma bardzo duży ogrom mnóstwa ludzi. Tylko kilka procent z nich nie ma pracy z własnego wyboru...<br />
<br />
Życie nauczyło mnie, aby odłożyć marzenia na potem.<br />
Sprzedałem je, wyrzuciłem na chodnik, może ktoś sobie je podniesie, weźmie. Na co mi one, skoro nie spełnią się. Wiąże się to z niewolnictwem.<br />
<br />
Życie nauczyło mnie jednak używać wyobraźni.<br />
Co wiąże się z wymyślaniem sobie sytuacji, które nie istnieją, rzeczy, których się nie ma. Można to utożsamić z marzeniami, pragnieniami. Jednak zgodnie z poprzednim paragrafem, są bardzo krótkotrwałe i pozbywam się ich, odrzucając je. Gdy przyjdzie spojrzeć na kupkę wyrzuconych marzeń, uzbierało się tego dużo -- nikt ich chyba nie podnosi, czasem więc wezmę je z powrotem, przypomnę o nich, po czym porzucę je znów.<br />
<br />
Życie nauczyło mnie, aby nie marnować czasu,<br />
który i tak marnuję, bo z młodzieńczego buntu pozostał mi bunt przeciw życiu. Oklepanemu życiu, gdzie każdy szary człowiek od rana do wieczora pracuje mężnie, kupując za wypłatę wielkie telewizory, tapetując pokój w weekendy, czy też odkładając większe sumy na lokatę, tylko po to, aby wrócić do domu i położyć się spać, nie oglądając telewizji, nie widząc tapety (wraca się, gdy jest ciemno i późno). Rano, wyrusza się do pracy, nie oglądając telewizji, nie widząc tapety. Czy życie rzeczywiście musi być takie?<br />
<br />
W zapałczanym zaroście okalającym twarz, o naciągniętej skórze na znak kaprysu, jakby wydawało się słyszeć resztki pary, która ulatuje z ust w gwizdek. A z pod coraz bardziej krzaczastych brwi, te oczy, które z przerażeniem spoglądają w dal, usianą lasem fabrycznych kominów nie zmienią się jeszcze długo. Pozostało się chyba pogodzić z życiem, już raz na zawsze -- pogodzić i uwierzyć, że śmierci wyprzedzić się nie da, że nie zdąży się umrzeć przed własną śmiercią.<br />
<br />
Gwoli podsumowania, które nasuwa się każdemu pod koniec roku ubiegłego, chciałem serdecznie podziękować za odwiedziny na mojej stronie, które w nocy z 30 na 31 grudnia 2008 przekroczyły pół miliona. Zdaję sobie sprawę, że około 450000 uderzeń należy do robotów, szperających w sieci, ale miło mi również stwierdzić, że żywe odwiedziny również istnieją (pozdrawiam).<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Maskę sieci przyodziałem, by nie rozpoznali mnie.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=152</link>
<pubDate>Fri, 12 Dec 2008 01:30:44 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Chyba powoli zaczynam pękać jak skorupka orzecha włoskiego, wyschniętego od środka. Chyba już troszeczkę znów za późno, ale nocna pora jak dotąd kojarzyła mi się zawsze z nieustannymi podbojami przestrzeni, intelektu, zdobywaniem kolejnych jardów czarnoziemów, bielic, rędzin, zagrabianiem drogocennych oddechów w jedno tchnienie tajemniczego życia... Noc ciemnością wlewa w me ciało niebywałą, wirtualną odwagę, przemienia w aktora, grającego -- jakże prostą, się wydaję -- rolę samego siebie, wykreowaną przez naciski otoczenia. Dziś na bok odłożyłem moją samoocenę, dziś dokonałem czegoś, co jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się niemożliwe... Porwałem się z motyką na słońce. Chciałem wreszcie dostarczyć życiu więcej spełnionych marzeń, wykupić wszystkie wyśnione skarby, zostać byle kim, ale z czymś.<br />
Niektórym w życiu udaje się większość rzeczy, nie starając się zbytnio, zdobywają to, co sobie postanowią. Są jednak też ludzie, którzy jak ja, wciąż szukają. Donosy krążą, że jest ich całkiem sporo. Logika nakazuje, aby analizować, więc moje niepowodzenia powinny być spowodowane ogólną sytuacją na rynku, ale moja logika chyba już nie bardzo chce funkcjonować logicznie. Chyba przeobraziła się w wyobraźnię, w której mieszka też głupiec, co tak na prawdę, potrafi tyle, co nic.<br />
Kiedyś z zapałem poszukiwałem <a href="uranium.pdf" target="_Blank">złoża uranu na Przedgórzu Izerskim,</a> potrafiłem spędzać całe dnie, na grzebaniu w strzępach informacji, zatajonych w czasach, kiedy te informacje mogły się wydawać tak na prawdę znaczące. Uran niesie w sobie dużo energii. Dziś uranem jest praca, energią -- pieniądze, ale dalszy ciąg poszukiwań odłożę na termin późniejszy. Nie, że nie mam zapału, tego mi nie brakuje. Brakuje jednak tych wszędzie wymaganych kwalifikacji, które pewnie udałoby mi się zdobyć, gdybym tylko mógł znaleźć pracę, która umożliwia uzyskanie tych kwalifikacji. Byłoby prościej znaleźć pracę, gdybym miał rok, dwa lata stażu na stanowisku, na które przyjmuje się tylko wtedy, gdy ktoś ma rok lub dwa lata stażu na stanowisku, na które się przyjmuje tylko wtedy, gdy ktoś ma rok lub dwa lata stażu na stanowisku, na które się przyjmuje, gdy ktoś ma rok lub dwa lata stażu na stanowisku, na które przyjmuje się, gdy ktoś ma rok lub dwa lata stażu [ctrl+break]... Byłoby znacznie prościej, dla milionów ludzi, gdyby zamiast marnować czas na szukanie pracy -- pracowali, podnosząc swoje kwalifikacje oraz zwiększając swój staż do roku lub dwóch lat, co pozwoliłoby im podjąć pracę [ctrl+break].<br />
Zdaję sobie sprawę, że nie umiem nic, ale nie ma, na Zeusa ludzi, którzy umieją także wszystko. Gdybym umiał wszystko, nie musiałbym pracować. Potrafiłbym wytworzyć energię, wydrukować prawdziwe pieniądze, zawiązać buta, obliczyć zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu na tak zwane oko, usnąć na stojąco. Na szczęście, nie umiem. Czy kiedyś niewiedza stanie się atutem? Niewiedza, oznaczająca czysty rozum, przygotowany na zgłębienie tego, co będzie człowiekowi potrzebne w danej chwili, czy nie lepiej mieć chłonny umysł w zamian za wszystkie rozumy świata?<br />
Czy może ktoś jeszcze, o kim nie wiem, ma problem ze znalezieniem pracy, czy to tylko ze mną jest coś nie tak?<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Sytuacje]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=151</link>
<pubDate>Wed, 26 Nov 2008 14:52:32 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Postanowiłem, że umieszczę wpis o tematyce życiowej, do którego zbierałem się już od dłuższego, ale to na prawdę dłuższego, czasu. Zawierać będzie usłyszane fragmenty rozmów nastolatków jak również moje cenne dialogi z nimi. Marny ze mnie obserwator świata, nie lubię wtrącać się w cudze sprawy, ale jak notka się spodoba, postaram się notować i obserwować więcej.<br />
<br />
Sytuacja 1: <cite>Okno.</cite><br />
<i>Siedzę w sali informatycznej, instalując brokera dla drukarki laserowej na Netware 6.0. W sali również dwa Tomasze i klasa.</i><br />
-- Czy może pan zamknąć okno, bo ja nie umiem.<br />
Chodziło oczywiście o zwykłe okno. Zamknięcie polega na zamknięciu i przekręceniu klamki. Skomentować by się chciało -- ile "nowemu" pokoleniu kroków brakuje do pokolenia Adama Słodowego, a nawet nie Adama Słodowego, ale pokolenia radzących sobie w życiu ludzi?<br />
<br />
Sytuacja 2: <cite>Drukarnia.</cite><br />
<i>Wchodzę do sali informatycznej, sam, aby sprawdzić działanie blokady naszej-klasy i gadu-gadu. Przy drzwiach zaczepiają mnie dwie młode brunetki.</i><br />
-- Jest pan studentem?<br />
-- Poniekąd, zali wżdy, również, też, a to ważne?<br />
-- Yyy... Jest pan profesor K.?<br />
-- Dzisiaj nie.<br />
-- A mogę wydrukować sobie jedną stronę literatury, bardzo potrzebuję na lekcję, mogę?<br />
-- Proszę.<br />
<i>Wchodzimy, pokazuję stację roboczą, mówiąc, że uprawnienia do druku są odpowiednie, podaję nazwę drukarki i odchodzę zdziałać, co zamierzałem.</i><br />
-- A gdzie jest cd-rom?<br />
<i>Aby nerwy mnie nie zjadły, podchodzę, wkładam płytkę.</i><br />
-- A u mnie odpala się okienko, a tutaj go nie widać...<br />
<i>3 sekundy później.</i><br />
-- O jest. Ale Word się nie odpala.<br />
<i>Podchodzę i chowam instancję Firefox'a na pasek zadań. Zakrył on bowiem otwartego już Worda.</i><br />
-- Nie drukuje.<br />
-- A na pewno wysłała pani na LaserJet5Si?<br />
-- No przecież nie jestem blondynką!<br />
<i>Po chwili... Wydrukowało.</i><br />
-- O Jezu! Miało być na środku. U mnie w domu to było na środku<br />
<i>Usiadłem, usunąłem 5 znaków tabulacji, kliknąłem centruj i wydrukowałem.</i><br />
Kolor skóry i włosów wcale nie ma znaczenia. W "zaawansowanych" edytorach tekstu do środkowania tekstu służy przycisk, nie znaki tabulacji.<br />
<br />
Sytuacja 3: <cite>To dla mamy!</cite><br />
Wracałem wczesnym wieczorem z zajęć, stwierdziłem: <cite>Kupię sobie wodę, bo chce mi się pić.</cite> Wchodzę do sklepu, wybieram wodę gazowaną, ustawiam się w kolejce, przede mną dwie uczennice.<br />
-- Dzień dobry! Pan tutaj mieszka, co pan tu robi?<br />
-- O, dzień dobry, nie, byłem w okolicy, pić mi się chce, więc kupuję wodę.<br />
Zająłem się oglądaniem smakołyków przy kasie oraz przeglądaniem opasłych półek z alkoholem. Dziewczyny sprawiały wrażenie zmieszanych. Nie mogłem się wycofać z kolejki, bo za mną ustawiła się jakaś starsza pani, odziana w beret. Staram się mieć więc rozbiegany wzrok. Jedna podaje drugiej banknot, szepcąc w głos:<br />
-- Masz! Ty kup. No!<br />
Kierując głowę w moim kierunku, rzekła:<br />
-- To dla mojej mamy!<br />
-- Proszę więc pozdrowić i życzę miłej zabawy. Uśmiechnąłem się znacząco.<br />
Wychodząc, schowały do torebki butelkę, rzuciły dowidzenia i klepiąc się po czole jedna do drugiej mówiła, lecz słów już nie usłyszałem.<br />
Pozostaje tylko zastanowić się, jak ludzie ograniczają siebie na wzajem albo raczej czy ja komuś kiedyś zrobiłem coś złego, że się mnie boją...<br />
<br />
Sytuacja 4: <cite>Słuchawki</cite><br />
Będąc na spacerze, przechodziłem obok placu targowego. Ciemniało już, a mróz delikatnie wdzierał się w mniejsze kałuże zabłoconej wody.<br />
-- O k***a! Naplułam se na słuchawki! -- usłyszałem z za rogu jednej z budek.<br />
-- E, nie, jednak trafiłam obok!<br />
Mój komentarz będzie krótki: Jak to dobrze, że los pozwala nam czasem być miło zaskoczonym, że mimo pesymistycznego założenia, jakie przyjęliśmy, nie zostaje ono niekiedy potwierdzone. Można cieszyć się życiem!<hr />Komentarze (1)<br /><strong>Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników witryny Michała Sternadela. Witryna Michała Sternadela nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.</strong><ul><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=151#32">#1</a><br /></b>Autor: Webster<br />Treść: Kapitalna notka, kapitalna :) Jest się z czego pośmiać (mam na myśli pokolenie rocznik 88+).<br />
Poprosimy więcej (w komentarzu pode mną i nade mną na pewno też się zgadzają).<br />Dodano: 2012-04-30 17:47:38</li></ul><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Prezydent Adam Owicz.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=150</link>
<pubDate>Wed, 19 Nov 2008 10:31:17 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Od momentu opublikowania pierwszego wpisu na blogu <a href="http://gedania.wordpress.com/" target="_Blank">Prezydenta Adama Owicza</a> i przeczytaniu go, postanowiłem systematycznie przyglądać się jego losom. Opowieść rozrasta się, obecnie dostępny jest już ósmy odcinek. Ostatnio zaczyna się robić głośno na temat Gedanii, za sprawą radia Gdańsk, co cieszy autora, jak i zapewne wielu fanów powieści. Ze swojej strony zapraszam do zagłębienia się w lekturę. Kiedy sam poczytuję, miejscami na twarzy mej od skojarzeń maluje się szyderczy uśmieszek, co dodatkowo przekonuje mnie, że nie tracę czasu. Zapraszam w moim imieniu: <a rel="nofollow" href="http://gedania.wordpress.com/" target="_Blank">http://gedania.wordpress.com/</a><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Omijanie blokady dzielenia Internetu.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=149</link>
<pubDate>Tue, 18 Nov 2008 16:59:55 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Odkąd na moim blogu napisałem notkę <a href="index.php?id=88&co=showblog&cat=5&lng=pl&location=9&d=Blokada,dzielenia,Internetu.#tresci">Blokada dzielenia Internetu,</a> ruch do niego znacznie wzrósł. Z dnia na dzien coraz więcej osób wyszukuje frazy "blokada dzielenia internetu"+"jak ominąć", co jest dla mnie znakiem wyzysku, niewolnictwa, braku wolności oraz w wielu przypadkach niezgodności z umową świadczonych usług przez providera Internetu względem klienta. Pamiętajmy: <cite>Dostęp do Internetu</cite> znaczy tyle samo co <cite>Nieograniczony dostęp do Internetu,</cite> gdyż Internetem nie są strony www, TTL=1, blokady, wymuszone proxy (transparentne), zwłaszcza w realiach, kiedy to tak na prawdę płaci się za szybkość przesyłu danych, a nie za dostęp do sieci. Dlaczego jeszcze prawnicy nie dobrali się do tych dojarek, co ściągają dodatkowe pieniądze z klienta (szczególnie centusiowi, krakowscy ISP) lub którzy nie wywiązują się z postawionych warunków umowy? Tak czy siak, czasem warto wziąć sprawy w swoje ręce, choćby tylko po to, aby zaraz po tym je umyć. Poniżej opiszę mydełka o różnych zapachach na różnego rodzaju brudy.<br />
<br />
<b>Blokada TTL=1</b> -- na każdą kieszeń.<br />
Starsi providerzy oraz ci mniej zamożni często blokują routery w sieci za pomocą ustawienia czasu życia pakietów przychodzących ze świata do użytkonika na 1. Krótko pisząc, zgodnie z <a href="http://www.rfc-editor.org/rfc/rfc791.txt" target="_Blank">RFC 791</a> każdy pakiet po przejściu przez urządzenie powyżej powłoki 3 modelu OSI musi zmniejszyć swoją wartość TTL o jeden. Kiedy TTL pakietu osiągnie 0 pakiet umiera. W skrócie, pakiet umiera na komputerze użytkownika i nie przechodzi dalej przy standardowych ustawieniach NAT'u:<br />
<cite>iptables -t nat -A POSTROUTING -o EXTDEV -j SNAT --to-source EXTIP<br />
iptables -t nat -A POSTROUTING -s INTNET -j SNAT --to-source INTIP</cite><br />
lub maskarady:<br />
<cite>iptables -t nat -A POSTROUTING -s INTNET -o EXTDEV -j MASQUERADE</cite><br />
Bardzo prosto jest ominąć taką blokadę, zwiększając na routerze TTL pakietu o jeden lub więcej:<br />
<cite>iptables -t mangle -A PREROUTING -s INTNET -j TTL --ttl-inc 1</cite><br />
Ewentualnie ustawiając TTL od razu na inną wartość:<br />
<cite>iptables -t mangle -A PREROUTING -s INTNET -j TTL --ttl-set 128</cite><br />
Do wykonania takich czynności niezbędne jest wkompilowana w jądrze obsługa ttl_target (CONFIG_IP_NF_TARGET_TTL=y/m).<br />
Jeżeli ktoś nie chce dodawać regułek iptables zmieniających TTL pakietów (pewnie ci, co bardzo skąpią zasoby swojego 486) może poświęcić kilka dni na kompilację (na 486) jądra Linuksa ze zmienionym plikiem net/ipv4/ip_forward.c:<br />
<cite>/* Decrease ttl after skb cow done */<br />
ip_decrease_ttl(iph);</cite><br />
na<br />
<cite>/* Decrease ttl after skb cow done */<br />
/* ip_decrease_ttl(iph); */</cite><br />
Nie jest to oczywiście zgodne z RFC, ale czego się nie robi, aby być wolnym? Pozostało jeszcze dopisać, że większość obecnych routerów ma możliwość podbijania TTL, więc można nawet wykorzystać jakieś małe pudełeczko ku temu celu. Fakt ten znaczy jednak tyle samo, że administratorzy sieci zaczęli stosować inne blokady podziału łącza.<br />
<hr><br />
<b>Sprawdzanie TTL</b><br />
Metoda ta jest używana rzadko, niemniej jednak czasem można się z nią spotkać. Polega ona na sprawdzaniu wartości TTL pakietu wychodzącego od użytkownika w kierunku świata i porównanie go z wartością standardową dla różnych systemów operacyjnych, jeśli się nie mylę wygląda to tak:<br />
<a name="blok"><cite>iptables -N sprawdz_ttl<br />
iptables -A FORWARD -p !icmp -s INTNET -j sprawdz_ttl<br />
iptables -A sprawdz_ttl -m ttl --ttl-eq 127 -j RETURN<br />
iptables -A sprawdz_ttl -m ttl --ttl-eq 31 -j RETURN<br />
iptables -A sprawdz_ttl -m ttl --ttl-eq 63 -j RETURN<br />
iptables -A sprawdz_ttl -m ttl --ttl-eq 254 -j RETURN<br />
iptables -A sprawdz_ttl -j DROP</cite><sup>*</sup></a><br />
W tym momencie przekazywanie pakietów jest załączone dla standardowo działających systemów windows nt (wypuszczają pakiety z TTL=128), windows 95/98 (TTL=32), Linux (TTL=64) oraz Solaris (TTL=255). Blokada nie jest zbyt miła, gdyż każdy użytkownik może sobie sam ustawić TTL takie jakie mu się podoba, a żeby miał Internet musi mieć identyczne jak na firewall'u providera. Ten, kto chce podzielić Internet z taką blokadą może posłużyć się regułką:<br />
<cite>iptables -t mangle -A PREROUTING -s INTNET -j TTL --ttl-set 128</cite><br />
lub, jak to zostało opisane powyżej, przekompilować jądro ze zmienionym plikiem <i>ip_forward.c.</i><br />
<sup>*</sup> -- dlaczego zamiast 128 jest 127, 32 jest 31... Szczerze -- nie jestem do końca pewien, czy powinno być o jedno mniej, czy dokładnie tyle, bo nie wiem, czy TTL jest zmniejszane przed łańcuchem FORWARD, czy też po. Ja nie stosuję blokad dzielenia łącza, więc nie wypowiem się w tej materii dokładniej, ktoś bardziej obeznany będzie wiedział i pewnie jemu to wystarczy.<br />
<hr><br />
<b>Ohydna blokada</b><br />
Szczerze się przyznam, że do tej pory nie wiem tak na prawdę na czym polega taka blokada, ale wydaje się być bardzo skuteczna. Jakimiś dziwnymi, magicznymi środkami super-administratorzy blokują możliwość dzielenia Internetu. Myślę, że lepiej nie zagłębiać się w tą tematykę (bo bardzo możliwe, że polega na podsłuchiwaniu całej zawartości pakietów), tylko od razu przystąpić do działania. Podział będzie trochę denerwujący, będzie trzeba pamiętać o programach-pomocnikach lub innych rzeczach, ale... czego się nie robi dla wolności?<br />
Jeśli Internet dla ciebie to tylko strony www (dla większości chyba obecnie staje się to powoli prawdą) -- wystarczy instalacja na routerze jakiegoś serwera proxy. Jeśli router jest porządną maszyną można pokusić się od razu o <a href="http://squid-cache.org/" target="_Blank">Squid'a.</a> Rzadko jednak router ma wystarczająco zasobów, aby uciągnąć taką krowę (nie piszę, że to złe -- sam używam i chwalę, ale na malutki router się nie nadaje). Za to bardzo lekki serwer http-proxy, jaki udało mi się znaleźć nazywa się <a href="https://www.banu.com/tinyproxy/" target="_Blank">Tinyproxy.</a> Zużycie zasobów rośnie wraz ze zwiększaniem się ilości symultanicznych połączeń, czyli nie jest tak źle, bo na taniej maszynie można zaspokoić domowe potrzeby. Tak czy siak, idea polega na tym, aby zainstalować na routerze serwer proxy, a w przeglądarkach ustawić adres i port, na którym nasłuchuje. Genialne! Przykładowy plik konfiguracyjny tinyproxy może wyglądać tak:<br />
<cite>User root<br />
Group root<br />
port 3128<br />
Listen INTIP<br />
Timeout 600<br />
Syslog On<br />
LogLevel Critical<br />
MaxClients 60<br />
MinSpareServers 4<br />
MaxSpareServers 12<br />
StartServers 6<br />
MaxRequestPerChild 1000<br />
Allow INTNET</cite><br />
Można od razu filtrować sobie niechciane treści (np. reklamy co zamulają Internet), dodając:<br />
<cite>FilterURLs On<br />
Filter /plik/z/definicjami</cite><br />
Plik z definicjami wygląda na przykład tak:<br />
<cite>^http://*\.nasza-klasa\.pl<br />
/reklamy/.*\.gif.*<br />
/ads/</cite><br />
W swojej ulubionej przeglądarce należy ustawić serwer proxy o ip INTIP i porcie 3128 -- jest to konieczne, aby działały też połączenia szyfrowane. Jeżeli nie potrzebujemy ich, można pokusić się o zrobienie transparentnego proxy:<br />
<cite>iptables -t nat -A PREROUTING -s INTNET -p tcp -d !INTNET --dport 80 -j DNAT --to-destination INTIP:3128</cite><br />
Jeżeli jednak dla ciebie Internet to Internet, są znów dwa sposoby, jeden zdumiewająco prosty, drugi troszeczkę trudniejszy, ale bardziej elastyczny. Zaczniemy od zdumiewająco prostego. Wszystko w nim sprowadza się do zainstalowania serwera http-proxy na routerze, na przykład tak jak powyżej oraz instalacji na maszynach klienckich programiku <a href="http://transconnect.sourceforge.net/" target="_Blank">TransConnect.</a> Umożliwia on utworzenie przezroczystej sieci korzystając z HTTP przechodzącej przez proxy. Minus jest taki, że działa tylko w Linux, FreeBSD, Solaris... ale przecież -- teraz każdy może mieć klikadełko! Po skompilowaniu i zainstalowaniu (make && make install) biblioteka zostanie przekopiowana do katalogu <i>.tconn</i> w katalogu domowym użytkownika. Konfiguracja jest wspaniale opisana w pliku <i>INSTALL.</i> Do podstawowych potrzeb wystarczy, aby <i>tconn.conf</i> wyglądał mniej więcej tak:<br />
<cite>proxyserv INTIP<br />
proxyport 3128<br />
localnet INTNET<br />
localnet 127.0.0.1/255.0.0.0<br />
localnet 255.255.255.255/255.255.255.255</cite><br />
Aby skorzystać z ów biblioteki należy wyeksportować zmienną <i>LD_PRELOAD</i> ze ścieżką do pliku <i>tconn.so:</i><br />
<cite>export LD_PRELOAD=$HOME/.tconn/tconn.so</cite><br />
Można to oczywiście wepchać to do pliku <i>~/.bash_profile</i>, co spowoduje, że po uruchomieniu powłoki <a href="http://www.gnu.org/software/bash/" target="_Blank">BASH</a> zmienna będzie dostępna w środowisku. I działa. Nawiasem mówiąc programik ten nadaje się również do otworzenia Internetu, gdzie działa tylko www, a zapytania do serwera DNS są również okrojone.<br />
<br />
Trudniejszy, aczkolwiek też prosty sposób, to zainstalować na routerze serwer Socks v4/v5. Jest kilka dobrych rozwiązań. Używałem kiedyś <a href="http://www.inet.no/dante/" target="_Blank">Dante,</a> ale potem odkryłem <a href="http://socks-relay.sourceforge.net/" target="_Blank">Srelay,</a> który na moje ówczesne potrzeby wystarczył. Po zainstalowaniu na routerze <i>srelay</i> i wpisaniu <cite>INTNET any -</cite> do pliku <i>/etc/srelay.conf</i>, wystarczy go uruchomić:<br />
<cite>srelay -i INTIP:1080 -a n -t -c /etc/srelay.conf</cite><br />
Teraz na komputerach klienckich można skonfigurować swoje ulubione oprogramowanie do korzystania z socks proxy. Niestety... Programów, które obsługują te serwery proxy jest mało. Z pomocą przyjdzie maleńki programik <a href="http://tsocks.sourceforge.net/" target="_Blank">tsocks.</a> Po zainstalowaniu wystarczy skonfigurować <i>/etc/tsocks.conf:</i><br />
<cite>local = INTNET<br />
server = INTIP<br />
port = 1080<br />
servertype = 5</cite><br />
Teraz, aby odpalić programy, wymuszając łączenie przez proxy wystarczy przed ich nazwą wpisać <i>tsocks.</i> Dla przykładu: <i>tsocks ssh ole.costamblah.blah -l czarustyran</i><br />
Można oczywiście użyć także wspomnianego wcześniej <a href="http://www.inet.no/dante/" target="_Blank">Dantego,</a> gdyż podobno ma obsługę klienta -- ja nie używałem.<br />
<br />
Dla windowsa istnieje prosty i klikany zamiennik do wymuszania na programach dostępu do Internetu przez serwery socks. Nazywa się <a href="http://www.freecap.ru/eng/" target="_Blank">FreeCap,</a> a jego używanie i konfiguracja jest -- jak mi się wydaje -- dziecinnie prosta, dlatego nie będę jej opisywał.<br />
<br />
Legenda:<br />
EXTDEV - urządzenie na którym dostajemy Internet,<br />
EXTIP - ip zewnętrznego urządzenia, na którym dostajemy Internet,<br />
INTDEV - urządzenie wewnętrzne, na którym chcemy łącze podzielić,<br />
INTIP - ip wewnętrznego urządzenia,<br />
INTNET - ip sieci lan wraz z maską tej sieci.<br />
<br />
Mam nadzieję, że to była miła lektura, choć wiem, że trochę zbyt zagmatwana. Żeby nie posądzono mnie o bajki, napiszę, że przytoczone komendy były przeze mnie używane z wyjątkiem bloku oznaczonego <a href="#blok"><sup>*</sup></a>, natomiast pliki konfiguracyjne sprawdzone, wzorowane na dokumentacjach pakietów. Na wszelki wypadek dodam jeszcze, że tekst ma charakter edukacyjny i nie służy do celów niemoralnych, w szczególności zarobkowych.<hr />Komentarze (5)<br /><strong>Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników witryny Michała Sternadela. Witryna Michała Sternadela nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.</strong><ul><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=149#49">#5</a><br /></b>Autor: <br />Treść: wreszcie jakas pomoc dla uciśnionych<br />Dodano: 2012-04-30 17:47:38</li><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=149#42">#4</a><br /></b>Autor: ŁukaszW<br />Treść: wszystko fajnie, ale taka mała uwaga... Internet piszemy z dużej litery (http://marcinmilkowski.pl/Tlumaczenie/Pisownia-wyrazu-&amp;bdquoInternet&amp;rdquo-&amp;bdquointernet&amp;rdquo.html)<br />Dodano: 2012-04-30 17:47:38</li><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=149#33">#3</a><br /></b>Autor: denis<br />Treść: wszystko bardzo ładnie, ale fajnie by było gdybyś napisał to pod bardziej zielonych uzytkowników. Gdzie wpisać te komendy?? Ale i tak wymiatasz... :-)<br />Dodano: 2012-04-30 17:47:38</li><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=149#31">#2</a><br /></b>Autor: kazik<br />Treść: hmmm to ciekawe co piszesz tylko tak sie zastanawiam ile ludzi coś ztego pojmie mało kto wogule iw oco chodzi ztymi info ja raczej kumam choc niedokońca pozdrawiam i zapraszam na moje strony kazik.pl dosyć znana osoba na Gdowie<br />
<br />Dodano: 2012-04-30 16:47:38</li><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=149#30">#1</a><br /></b>Autor: pascon<br />Treść: Człowieku - wymiatasz!<br />Dodano: 2012-04-30 16:47:38</li></ul><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Przeczucia]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=148</link>
<pubDate>Fri, 14 Nov 2008 12:21:45 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[W głowie mej dzisiaj zaistniała odkrywcza teza: <cite>Bieżące marzenie nie zostanie spełnione.</cite> Teza zapewne ta zostanie udowodniona metodą nie-wprost. Wiadomym jest, że na <cite>Bieżące marzenie</cite> należy wydać troszeczkę pieniędzy, które to zostaną zarobione już wkrótce przez optymistycznie nastawionego do życia małego, szarego człowieczka. Wydając zarobione pieniądze doprowadza się do ich nagłego braku, co za tym idzie do niemożności wykonania zakupów potrzebnych na bieżące awarie. Antyteza brzmi: <cite>Bieżące marzenie zostanie spełnione,</cite> przy czym założenie jest takie, że zima będzie wyjątkowo ciepła, a żeliwo, jak to żeliwo z definicji będzie żeliwem wytrzymałym i odpornym. Co do zimy, jestem przekonany, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że będzie łagodna. Nie wierzę w <cite>Efekt Cieplarniany</cite> -- jestem hipokrytą, ale analizuję z roku na rok stan pogody, wierząc, że w obecną zimę będzie ciepło. Co do drugiego założenia. Żeliwo -- produkt człowieka, Polaka... Wyobraźnia może pisać na tej podstawie tysiące bajek o wspaniałym zakończeniu lub miliony opowieści o zakończeniu tragicznym. Co bardziej prawdziwe -- pozostawiam fanatykom kultury piśmienniczej, historii i legend.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Po drugiej stronie Wisły.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=147</link>
<pubDate>Thu, 13 Nov 2008 13:46:04 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Jeszcze długo przed tym, kiedy słońce pojawiło się na wschodniej części "naszej" półkuli ktoś już nie spał... Mył zęby, twarz i przygotowywał się, aby wkrótce znaleźć się w srebrnym rydwanie, który podwiezie go daleko na południe. Pieszo nie zdążyłby nawet przekroczyć Wisły na czas...<br />
Na miejscu znowu zgrzyt zębów, podenerwowane blondynki, opowiadające o tym, czego nie pamiętają, nie umieją, co sprawia im problem. Zdenerwowanie siłą rzeczy zwiększa się do nieubłaganie wysokiego poziomu. W uszy włożyłem głęboko muzykę, zagłuszającą bezsensowne paplanie desperatek, a na powieki wciskał się na siłę sen, który w nocy nie miał czasu się opowiedzieć...<br />
W drodze powrotnej, na południowym brzegu Wisły ulatniał się aromat miodowo-wiśniowo-orzechowo-waniliowy, a kaczki spokojnie jak nigdy skubały trawę na zalewowej terasie rzeki. Ludzi było znikomo mało, temperatura niska, przejrzystość powietrza doskonała, małe chmury na niebie i delikatny zefir. Pora już nie ta, zapracowani siedzą w biurach, klepią bezsensowne regułki firewall'a w iptables, liczą dochody i podatki, sprzedają chleb, i leniuchują. Ja -- jak za dawnych lat odnalazłem się wśród postulatów filozofii <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Arthur_Schopenhauer" target="_Blank">Arthur'a Schopenhauer'a,</a> tym razem w jego późniejszych myślach, starając się znaleźć w Nirvanie i nie myśleć o niczym... Fenomen szaro-niebieskawego dymu pomagał całkowicie, a ja byłem wesoły.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kodowanie w php...]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=146</link>
<pubDate>Sun, 09 Nov 2008 18:27:19 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[...czyli widać, jak bardzo paruje mi z głowy.<br />
W piątek wyjechałem do klientów, w celu ustalenia ostatecznego odcienia barwy niebieskiej. Koledzy zdziwili się, ile tak na prawdę jest kolorów niebieskich (Pamiętajcie -- są tylko dwa kolory: czarny i biały). Klienci zażyczyli sobie oczywiście możliwość wpychania zdjęć do galerii w liczbie masowej. Pewnie istnieją jakieś gotowe rozwiązania, klasy Java'y, silniki na Flash'u... W HTML/PHP ciężko pomyśleć nawet, o wepchnięciu zawartości całego katalogu na serwer, nawet posiłkując się JavaScript'em. Związane jest to z bezpieczeństwem -- i dobrze. W końcu, gdyby się dało, z każdym kliknięciem pola <cite>Submit</cite> w jakimkolwiek formularzu wysyłalibyśmy mnóstwo ciekawych informacji. Znam rozwiązanie dobre. Wymagające wiedzy niestety. Pliki przesyła się na serwer dowolnym protokołem, najwygodniejszym oczywiście będzie FTP. Potem linkuje się katalog z bazą danych -- galeria jest. <cite>To chyba zbyt skomplikowane!</cite> -- powiedział w głos głupek siedzący we mnie. Nie należy wspominać już o pliku tekstowym z nazwami plików. Ludzie nie umieją wpisać <cite>ls > listaplikow.txt.</cite> Szybko więc należało przekompilować PHP z flagą <i>--enable-zip,</i> włączającą dostęp do funkcji pakunkowych. Efekt jest prosty: na serwer wysyła się jeden plik, galeria już gotowa. Co prawda, łączy się do ze szkoleniem klientów, pokazaniem, jak to archiwum ma wyglądać, ale chyba warto się w to pobawić. Dla ciekawskich, fragment kodu, w którym część rzeczy jest niepotrzebnych i części brakuje:<br />
<cite>$uploaddir=".tmp/";<br />
$plik_tmp = $_FILES['plik']['tmp_name'];<br />
$plik_nazwa = $_FILES['plik']['name'];<br />
$nazwa = strtolower($plik_nazwa);<br />
if(is_uploaded_file($plik_tmp))<br />
{<br />
move_uploaded_file($plik_tmp, "$uploaddir$nazwa");<br />
$docelowy="galerie";<br />
	$zipa = new ZipArchive();<br />
	$zipa->open("$uploaddir$nazwapliku");<br />
	$zipa->extractTo("$docelowy/");<br />
	$zipa->close();<br />
}<br />
@unlink("$uploaddir$nazwa");</cite><hr />Komentarze (1)<br /><strong>Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników witryny Michała Sternadela. Witryna Michała Sternadela nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.</strong><ul><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=146#29">#1</a><br /></b>Autor: Webster<br />Treść: Tam do licha. FTP jest niewygodny: trzeba posiadać klienta, pamiętać hasło... A w/w komendy, jak ls... windows od zarania nie posiada tak skomplikowanego commandline ;-]<br />
<br />
A taki skrypt to pracuje np. na chomik.pl. I jeszcze sam rozpakowuje zawartość, tworząc galerię. Ale tylko pokolenie WWW, JP, JP3, PS3 i innych akronimów + kobiety, ftpa po prostu nie znosi, bo z poziomu przeglądarki i gg wrzucać plików się nie da :)<br />Dodano: 2012-04-30 16:47:38</li></ul><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Mniej technicznie o technice i zmianach ludzkich.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=145</link>
<pubDate>Sat, 01 Nov 2008 01:31:13 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[W odległej przeszłości (Sun Aug 3 20:14:39 2003) przemknęło przez moją głowę pytanie: <cite>Co jest ważne?</cite> Niewątpliwie obecnie każda jednostka ma swoje przekonania, wie, co ustawić na piedestale, ale to przecież jednostka. Jednostka nigdy nie stworzy jedności, nie będzie całością.<br />
Były epoki w dziejach życia ludzkiego, kiedy dla człowieka był najważniejszy bóg, były takie, kiedy to człowiek dla człowieka był cudem, były, że był dla drugiego chlebem, kiedy nauka przejęła zamiłowania ludzkie, co się stało? Poprzednie wartości wgnieciono w piach. Niby technika miała służyć człowiekowi, a jednak odsuwa go od społeczeństwa. Czytając dzisiaj gazety można zauważyć tylko tyle..., że czyta się gazety. Kiedyś tego nie robiono. Dzisiaj telewizor, komputer, telefon stał się ważniejszym od istnienia ludzkiego. Dzisiaj człowiek wydaje się być elektronicznym portretem samego siebie, wykreowanym wpierw w twórczym, jeszcze młodocianym, nieletnim umyśle, który głupiejąc z wiekiem i zdobyczami techniki po prostu przejął wcześniejsze o sobie wyobrażenie i kontynuuje fikcyjny już swój wizerunek w elektronicznym świecie.<br />
Moje wywody nie mają na celu przedstawić szkodliwości techniki, wręcz przeciwnie. Chciałem zauważyć jedynie, że człowiek od niepamiętnych czasów zaczyna się w technice gubić, a zagubienie... Zagubionego łatwiej pożre wygłodzony wilk, bo człowiek nie będzie wiedział, do której chaty się schronić, czy do chaty ze słomy, czy z drewna, czy z cegieł. Mogę napisać, że świeca -- wynalazek techniki oświecił ludzkość w dwóch kierunkach. Ludzie zaczęli odkrywać więcej naukowych pierwiastków, ale także zasiedli wieczorem przy stole, pijąc wino, debatując, kojąc duszę niekiedy bardzo poetycką i jakże wyodrębnioną z ogółu społeczeństwa.<br />
Obecna technika nie rozwija już ani serca, ani umysłu. Wręcz przeciwnie -- przekreśla wartości duchowe i wycofuje intelekt na rzecz samej siebie. Po cóż przecież człowiek będzie się uczył robić czegoś, skoro jakaś maszyna potrafi go zastąpić za naciśnięciem magicznego guziczka? No, może nie przesadzając zbytnio -- czasem technika porusza uczucia, bo efekty są piękne, czasem podgrzewa umysł ciekawego świata człowieka, ale... wkrótce większość czynności zastąpi wciśnięcie guziczka. Wymyślając coraz to różniejsze rzeczy wymyślamy dla siebie pracę, która kiedyś nie istniała i która kiedyś, w niedalekiej przyszłości, przestanie istnieć. Dlaczego nie istniała? Bo nie przynosiła żadnej korzyści. Jest to z jednej strony dobre, bo można coś zjeść, mimo, że pracuje się umysłem. Z drugiej strony... monotonna praca umysłowa ogłupia chyba najbardziej na świecie. Wkrótce głupota będzie bardzo pożądana przez tych, co będą umieli pomyśleć, a na pewno nie będzie szkodliwa, bo wcisnąć guziczek każdy głupiec potrafi. Człowiek uzależniony od zdobyczy techniki, przepracowany traci chęci na poznanie drugiego pierwiastka, który zgodnie z historią również jest budulcem jego ciała -- poezji.<br />
Opasłe cielsko grozy spowija się powoli na moje zmarszczone od zdziwienia własnymi przemyśleniami czoła, zapalając płomień bojaźni przed jutrzejszym dniem, w którym to nie obudzę się jako rozmarzony (<cite>Crede, quod habes, et habes</cite>), malutki człowieczek z duszą krystalicznie niedoskonałą lecz czystą. Boję się stracić resztę tych cech, które kiedyś same kierowały dłonie do kreowania tego, czym same były. Boję się utraty pasji na rzecz pracy, którą to zaraz wymyślę albo ktokolwiek (oby) wymyślił dla mnie.<br />
<br />
Za chaotyczny, bo mniej więcej taki miał być, tekst przepraszam czytelników o mniejszym stopniu zrozumienia wnętrza mego.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Pif paf.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=144</link>
<pubDate>Mon, 20 Oct 2008 14:39:26 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[-- Panie kapralu! Panie kapralu! Melduje posłusznie, że strzelają z armat!<br />
-- Co? Mów głośniej!<br />
-- POSŁUSZNIE MELDUJĘ, ŻE STRZELAJĄ Z ARMAT!<br />
-- Nie krzycz! Nie jestem głuchy żołnierzu! Do artylerii bądź, co bądź przyjmują samych melomanów.<br />
-- Tak jest!<br />
-- A teraz żołnierzu napakuj do lufy dwie garstki prochu, wepchnij tą czarną kulkę i podpal lont. Jeno pamiętaj! Jak już będzie się fajczyło to w nogach masz mieć wszelakie swe siły!<br />
-- Tak jest!<br />
<i>BUM, BAM! TRACH!</i><br />
-- Panie kapralu! Panie kapralu! Staszkowi urwało rękę...<br />
<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Odzyskiwanie danych na Linuksie.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=143</link>
<pubDate>Sun, 19 Oct 2008 22:11:35 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Dzisiaj przez przypadek na aparacie wcisnąłem jeden przycisk za dużo, usuwając zdjęcie, które było celem dzisiejszego wykorzystywania światła do celów własnych. Wcale się nie zmartwiłem, po prostu przestałem robić dalej zdjęcia. I tak miałem kończyć sesję, bo baterie odmawiały posłuszeństwa, po czym można było poznać, że zewnętrzna lampa nie odpalała (no, chyba, że kabel mi się rozlutował). Żeby odzyskać zdjęcia z karty posłużyłem się całkiem <a href="http://www.cgsecurity.org/wiki/TestDisk" target="_Blank">fajnym programem,</a> dostępnym na wiele systemów operacyjnych. Większość programów do odzyskiwania zdjęć z aparatu poszukuje ich zapewne w formatach JPEG i TIFF, z resztą tak to było, kiedy to odzyskiwałem dane  z karty CF jakimś tam programem na windows'a. Sam program TestDisk stworzony został głównie do odzyskiwania partycji oraz boot sektorów. Może być przydatny w dzisiejszych czasach, kiedy to miejsca na kopie zapasowe zaczyna powoli brakować... Wraz z Testdisk'iem dostarczony jest również programik <a href="http://www.cgsecurity.org/wiki/PhotoRec" target="_Blank">photorec,</a> stworzony do odzyskiwania <a href="http://www.cgsecurity.org/wiki/File_Formats_Recovered_By_PhotoRec" target="_Blank">różnych formatów plików</a>. Na początku zaznacza się urządzenie, na którym ma szukać plików, partycję i wskazując katalog, do którego zdjęcia chcemy odzyskać, możemy zaparzyć sobie kawę, aby z paniki nie wyrywać włosów. W moim przypadku, gdzie fotografie nie zostały nadpisane odzyskałem moje udane zdjęcie, jak również większość zdjęć z poprzedniej, krajobrazowej sesji zdjęciowej w Pińczowie.<br />
Jak dobrze jest mieć coś takiego na swoim ulubionym systemie operacyjnym, coś, wymagające minimum wysiłku, coś do daje efekty, które zadowalają.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zmieść na szufelkę.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=142</link>
<pubDate>Thu, 09 Oct 2008 20:07:45 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Kolejna intryga uknuta przez Rząd: Wykorzystać, rozpalić marzenia, porzucić, zapomnieć i w finale użyć zmiotki. Ale czy już, czy wszystko, do czego miał być wykorzystany zostało już zrobione, skończone? Czy na pewno nie przyda się jeszcze do czegoś? Może jeszcze nie zrozumiał, że nasza ręka porusza nim jak pionkiem w partii szachów, w której przegra?<br />
<br />
Jest jeszcze kilka kwestii nie spełnionych, instalacja oprogramowania, które potrzebne będzie do pracy, konfiguracja systemów, aby działały sprawnie do czasu, aż znajdzie się innego frajera, który będzie zarządzał tym burdelem. Przetrzymajmy go w niepewności jeszcze kilka dni, może tygodni, jest szansa, że jednak jak zawsze -- zrobi, że nie odejdzie, a my zaoszczędzimy na nowego Mercedesa i przez kilka jeszcze dni, będziemy przenosić karty w pasjansie, jak to robimy codziennie.<br />
<br />
Uda się -- nasze wcześniej przeprowadzane testy oraz prowokacje zawsze kończyły się sukcesem, chodził jak w zegarku, napędzany kawą, wyśnionymi marzeniami, które (na Zeusa) mogłyby się kiedyś spełnić. Marzył o Voodoo. Popracował na czarno -- kupił Voodoo2. Marzył o laptopie. Popracował na czarno, los dał mu starego laptopa. To nie wystarczało... Marzenia stały się zbyt cenne, sprzedał je wszystkie, zostawiając jedynie jedno, najskrytsze. Stara się jak może. Idiota -- jeszcze nie wystarczyło mu to, co przeżył. Teraz wierzy, że ktoś mu pomoże.<br />
<br />
Może dajmy mu jakiegoś pionka, pomocnika. Przecież we dwoje raźniej oraz szybciej. Jutro złożę podanie do starego, w piątki jada na mieście frytki, jest w dobrym humorze. Nieśmy trochę radości naszym kukłom, żeby jeszcze wierzyły, że są potrzebne. Chyba czas już najwyższy przetestować wersję "free evaluation" <a href="http://www.mosix.org/" target="_Blank">mosix'a.</a> Zanim to jednak nastąpi, musi wymarzyć sobie coś na klaster. Jak znajdzie, przypomnimy mu, że kiedyś chciał robić to szybciej.<br />
<br />
<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[緑, 風博士 oraz Seamonkey.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=141</link>
<pubDate>Tue, 07 Oct 2008 01:50:42 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Jeśli jesteś zmęczony wiecznym oczekiwaniem na załadowanie się przeglądarki, po kliknięciu w ognistą ikonkę jednej z najbardziej popularnych przeglądarek... Jeśli chcesz, aby strony renderowały się szybko, bezszelestnie... Jeśli chcesz, aby zużycie RAM'u było na niskim poziomie, umożliwiającym jeszcze jakąkolwiek pracę na komputerze... Jeśli znudził ci się silnik Gecko... Jeśli chcesz zobaczyć jak działa WebKit... Jeśli lubisz GTK2... Wpisz w konsolce:<br />
<cite>git clone git://git.xfce.org/kalikiana/midori;cd midori/;./configure --prefix=/usr/;make;sudo make install</cite><br />
lub<br />
<cite>git clone git://git.xfce.org/kalikiana/midori;cd midori/;./waf configure;./waf make;./waf install</cite><br />
oraz<br />
<cite>midori</cite><br />
Rozkoszuj się prędkością i zaoszczędzonymi zasobami sprzętowymi komputera. Zakochaj się w zielonym i używaj bez ograniczeń, do czasu pierwszego crash'u.<br />
Więcej informacji na stronie głównej <a href="http://twotoasts.de/" target="_Blank">緑.</a><br />
<br />
Jeśli natomiast odstrasza Cię silnik WebKit, zależności (GTK+ 2.6, Webkit 1.0, libXML2), a lubisz silnik Gecko, sięgnij po <a href="http://kazehakase.sourceforge.jp" target="_Blank">風博士,</a> wklepując w konsolkę:<br />
<cite>cvs -d :pserver:anonymous:@cvs.sourceforge.jp:/cvsroot/kazehakase login<br />
cvs -d :pserver:anonymous:@cvs.sourceforge.jp:/cvsroot/kazehakase co kazehakase<br />
cd kazehakase/;./autogen.sh;make;make install</cite><br />
oraz<br />
<cite>kazehakase</cite><br />
Rozkoszuj się prędkością, prostotą lekkością oraz wolnymi zasobami sprzętowymi komputera.<br />
<br />
Jeśli natomiast brakuje Ci super wtyczek, znanych z Firefox, lubisz silnik Gecko oraz szanujesz swój RAM... Sięgnij po <a href="http://seamonkey-project.org/" target="_Blank">Seamonkey.</a><br />
<br />
Za wcześnie, żeby porównywać funkcjonalność. W każdej z tych przeglądarek niewątpliwie brakuje pasjansa, bardzo potrzebnego dzisiejszym internautom do przeglądania zasobów internetu, jak również możliwości dodawania wyjątków bezpieczeństwa do 90% certyfikatów krążących po internecie, za to każda z nich wydaje się być szybsza, przy czym <i>Midori</i> jest odczuwalnie troszeczkę szybsza od <i>Kazehakase</i>, który z kolei jest o niebo szybszy od <i>Seamonkey,</i> która z kolei jest jakieś 7 mil przed <i>Firefox.</i><br />
Alternatyw jest na prawdę wiele.<br />
<br />
P.S. Wtyczek do Seamonkey zalecam szukać na <a href="http://xsidebar.mozdev.org/modifiedmisc.html" target="_Blank">xsidebar.mozdev.org...</a><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wypad za miasto.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=140</link>
<pubDate>Wed, 24 Sep 2008 18:31:23 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[W piątek poszedłem w odwiedziny, zagrać w Teken na PS2, włączając wibracje pad'a poczułem się jak niejeden szczeniak, który to po raz pierwszy trzyma w swojej dłoni coś, czym można sterować całym życiem. Pac, pac, pac, dźwięczały strzałki oraz przyciski z nadrukiem figur. Nastała godzina 23:04, stwierdziliśmy -- <cite>Trzeba iść spać, wstajemy za 4 godziny!</cite> Po czym wskoczyłem pod kołdrę. W sobotę o 3:03 na dachu pojazdu dostawczego dyndała już antenka CB-radia, a na uchwycie przymocowanym do szyby prostokątny przewodnik, w którym zamknęli jakąś babę, ostrzegającą co chwilę o przekroczeniu dozwolonej prędkości...<br />
<cite>-- Jak tam droga na Kielce?<br />
-- Na Kielce było czysto.<br />
-- Dzięki kolego, na Kraków również czysto.<br />
-- Szerokości!</cite><br />
O godzinie 8 z minutami byliśmy już na wsi, przekraczając Wisłę, ku północy, czuć było swąd już tak bliskiego wczasowego powietrza poranku. Mazury zbliżały się z prędkością 120 km/h -- bynajmniej takie mieliśmy wrażenie. Pani z prostokątnego pudełka zaniemówiła, poprosiła o podładowanie baterii. Sprytnie powiedzieliśmy jej: wypchaj się, potrzebujemy cb-radia, kręciły się nieoznakowane Renaulty.<br />
Różne miejscowości mijały jak dni w kalendarzu -- jedziemy wciąż, wydaje się, jakbyśmy opuścili już kraj (fotografia), na co nie zważaliśmy wcale. Dotarliśmy za Olsztynek, tam załadunek pokaźnego oraz ciężkiego biurka oraz szafy. Ludziom tam mieszkającym wcale nie przelewało się pieniędzy...<br />
Powrót był równie napięty, po 20 kilometrze drogi zjechaliśmy na pobocze:<br />
<cite>-- Ja Wam mrugam i mrugam, pewnie nie wiecie o co chodzi?<br />
-- No nie.<br />
-- Jeszcze tu są dwie półeczki!<br />
-- A pytałem, czy to też.<br />
-- Zadzwonił syn, powiedział, że też.</cite><br />
<i>Oby więcej tak przywieszonych ludzi było na świecie</i> -- pomyślałem, śmiejąc się w głos. Potem przeczytałem nazwę miejscowości: <cite>Zezuj,</cite> po czym kierowca, patrząc na mnie i zezując odrzekł: <cite>Nie ma sprawy!</cite> Zjechaliśmy tylko na sąsiedni pas...<br />
W warszawie jak zwykle na dużej wsi -- zgubiliśmy się, bo przecież baba z pudełka nie miała baterii, a ja na tak zwane oko z mapy powiedziałem: <cite>za wiaduktem kolejowym w prawo w E-8, potem w lewo na wiadukt, będziemy na E-7...</cite> No niestety, wylądowaliśmy na alejach Jerozolimskich, oglądając Mustanga GT oraz limuzynę z Hummera.<br />
Dalej poszło już szybko, pod Krakowem miśki sterują ruchem -- BMW leży w rowie, dalej Audi na drzewie. Kogoś znów poniosła fantazja na zakrętach...<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Z samym sobą pogawędki.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=139</link>
<pubDate>Tue, 16 Sep 2008 11:04:51 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[-- Cześć przyszłość.<br />
-- Cześć.<br />
-- Co tam słychać, źle wyglądasz, gorączkę masz?<br />
-- A idź Pan, powoli umieram.<br />
-- Co się stało, może do lekarza pójdziesz? Może szybko Cię podleczy?<br />
-- Spytaj się Pan przeszłości, ja nie mam czasu na leczenie, muszę zadbać jeszcze o sprawy doczesne, przed tym jak spocznę na laurach.<br />
-- Te, teraźniejszość, co Jej jest?<br />
-- Ja nic nie wiem, nie przypominaj, staram się zapomnieć.<br />
-- To może chociaż się od Ciebie coś dowiem?<br />
-- Dobrze, opowiem w skrócie. Teraźniejszość wczorajsza szła sobie spacerowym tempem w deszczu na dość długim odcinku. Omijała budynki, zabudowania miasta, w deszczu. Po drodze spotkała kaczki, skubiące trawkę i kury rozgrzebujące błotniste czarnoziemy "miasta" w poszukiwaniu zjadliwych robaków.<br />
-- Przeszłość! Do rzeczy, nie czas na wywody o jadłospisie kur.<br />
-- Więc... Teraźniejszość śpieszyła się wczoraj bardzo, aby zbyt szybko się mną nie stać. Nie chciała tego. Pragnęła pozostać sobą jak najdłużej, do godziny 20:12 trzymała się znakomicie. Potem właściciel zadecydował zabić przyszłość. W obawie przed tym, że sama zostanie zgładzona, pośpiesznie przemieniła się we mnie. Bo wiedziała, że przeszłości nie da się zabić.<br />
-- Ech... Już nie będę pytał co stało się. Powiedz lepiej, czy chociaż ty dobrze się czujesz.<br />
-- Z perspektywy lat, mam się całkiem dobrze, zwłaszcza, gdy przypomnę sobie o moim wieku dojrzałym, dawno temu, kiedy to byłam jeszcze malutką przeszłością. Może uleczę właściciela, przypomnę mu dobre czasy.<br />
-- Przyszłość też uleczysz?<br />
-- Oby. Należy być optymistą, właściciel niestety dawno już nie jest, jeśli chodzi o jego koleje losu. Zrobiło mu się ciężko, bo zagubił się w świecie i mam wrażenie, że nie wie, co robić dalej.<br />
-- Będę trzymał za Ciebie kciuki, w tobie ćwiartka nadziei.<br />
-- Bywaj!<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Nowy firmware.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=138</link>
<pubDate>Thu, 11 Sep 2008 21:01:18 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Od kilku miesięcy jestem szczęśliwym posiadaczem <a href="http://www.linksys.com/servlet/Satellite?c=L_Product_C2&childpagename=US%2FLayout&cid=1133202177241&pagename=Linksys%2FCommon%2FVisitorWrapper" target="_Blank">wspaniałego routera,</a> którego inną wersję miałem okazję testować trzy miesiące w okresie wakacji. Wtedy to w promieniu 400-500 metrów (antenę panelową również testowałem) wieczorami działał darmowy <i>Hot-spot</i> o tajemniczej nazwie <cite>Darmocha.</cite><br />
Z racji tego, że tak na prawdę mam dwa wspaniałe routery, postanowiłem wymienić w moim zmodyfikowanym <i>Perseuszu</i> firmware na coś, czego jeszcze nie testowałem. Tymczasowo przez 4 dni ruch routował <cite>Cepheus</cite> na <a href="http://dd-wrt.com/" target="_Blank">dd-wrt</a> z kilkoma niezbędnymi dla mnie aplikacjami. W zasadzie, <cite>Cepheus</cite> mógłby pozostać już na zawsze, ale chciałem go pozostawić nietkniętego ciepłem, kalafonią, cyną i miedziakami. Mój <cite>Perseus</cite> oczywiście przy wgrywaniu oprogramowania zaniemówił. Po resecie, mrugała dioda power. Magiczną sztuczką, polegającą na trzymaniu resetu podczas podłączania zasilania przez około 3 sekundy, doprowadziłem go do trybu serwisowego i ustawień domyślnych (IP: 192.168.1.1), dzięki któremu można telnetować się na router i wgrać kernel -- najczęściej używając klienta TFTP. Niestety transmisja zatrzymywała się, więc wyciągnąłem z szuflady kabel <a href="http://wiki.openwrt.org/OpenWrtDocs/Customizing/Hardware/JTAG_Cable">JTAG.</a> Flashowanie wersji micro dd-wrt zajęło u mnie około 206 minut. Potem, już wymieniłem firmware na upatrzone i rozbłysł świat. Osobiście, wybrałem wersję vpn-generic. Minusem jest brak wsparcia dla <a href="http://www.dd-wrt.com/wiki/index.php/Glossary#Journalling_Flash_File_System_.28JFFS.29" target="_Blank">JJFS.</a> Istnieją wersje obsługujące openvpn z obsługą JJFS (nie posiadają wsparcia <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Simple_Network_Management_Protocol" target="_Blank">SNMP</a> oraz tłumaczeń, ale również obsługi kart <a href="http://wiki.openwrt.org/OpenWrtDocs/Customizing/Hardware/MMC" target="_Blank">MMC/SC,</a> która dla mnie jest bardzo istotna...)<br />
Po konfiguracji całej chmary opcji mniej i bardziej zaawansowanych i sformatowaniu uprzednio zapchanej śmieciami z <a href="http://openwrt.org/" target="_Blank">OpenWrt</a> karty pamięci, zainstalowałem potrzebny mi serwer proxy. Najprościej było użyć narzędzia <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Ipkg" target="_Blank">ipkg,</a> który krzyczy, że musi być włączona obsługa JFFS, której firmware nie obsługuje. Łatwo jednak powiedzieć mu, że jest wolne miejsce:<br />
<cite>mkdir /jffs<br />
mount --bind /mmc /jffs (lub mount /mmc /jffs -o bind)<br />
nvram set sys_enable_jffs2=1</cite><br />
co spowoduje podmontowanie karty również w miejsce jffs oraz włączenie supportu dla JFFS. Teraz można już zainstalować swoje wybrane oprogramowanie. Podobno dzięki <a href="http://www.dd-wrt.com/wiki/index.php/Optware" target="_Blank">http://www.dd-wrt.com/wiki/index.php/Optware</a> można mieć w pełni funkcjonalnego Linuksa ze wszystkim, czego dusza zapragnie -- ja nie miałem miejsca.<br />
Tak więc po instalacji serwera proxy, przekierowaniu ruchu dzięki iptables -- wszystko działa transparentnie i tak, jak na moim poprzednim, software'owym routerze.<br />
No i podkręciłem tym razem procesor do 225 MHz w celu sprawdzenia, czy tak na prawdę to trochę szybkości daje, ale chyba jednak powrócę do standardowej wartości 200 MHz.<br />
<br />
I dla ciekawych, dlaczego <a href="http://dd-wrt.com/" target="_Blank">DD-Wrt</a> jest lepszy od <a href="http://openwrt.org/" target="_Blank">OpenWrt?</a> Dlatego, że jeden działa bez problemu w trybie Repeater, co za tym idzie, korzystając z jednego urządzenia możemy podzielić sobie internet dostarczany radiowo. Złośliwi powiedzą, że na drugim też się to da, ale tym razem, wolałem opcję klikaną. Z tego co testowałem przez kilka dni, router jeszcze ani razu się nie zawiesił, poprzednio zdarzało mu się od czasu do czasu, kiedy zapchała się tabela połączeń, na krótko pomagało zwiększanie jej, skrócanie czasu podtrzymywania połączeń. Teraz jest po prostu wspaniale.<hr />Komentarze (1)<br /><strong>Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników witryny Michała Sternadela. Witryna Michała Sternadela nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.</strong><ul><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=138#28">#1</a><br /></b>Autor: pascon<br />Treść: Ja niestety mam wersje bez L na koncu.. wiec z hackingu nici.<br />Dodano: 2012-04-30 16:47:38</li></ul><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Rekompilacja jądra.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=137</link>
<pubDate>Sat, 06 Sep 2008 01:00:16 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Stwierdziłem dzisiaj -- zaryzykuję i dokonam rekonfiguracji jądra. Powyrzucałem niepotrzebne moduły, większość sprzętu, którą używam cały czas wkompilowałem na stałe. Zrezygnowałem ze wszystkich ustawień <cite>deprecated</cite> oraz zbytecznych obecnie funkcji debugowania. Obecne jądro ma rozmiar około 1,8 Mb i startuje w około 9 sekund. Pokusiłem się o zmianę wywłaszczenia z <cite>Voluntary Kernel Preemption (Desktop)</cite> na <cite>Preemptible Kernel (Low-Latency Desktop)</cite> i od razu widać różnicę w przełączaniu się między procesami. Dodatkowo zmieniłem alokator plastrowy SLAB na bez kolejkowy alokator plastrowy SLUB, ale szczerze, nie wiem czy u mnie to na prawdę się sprawdzi.<br />
Przy okazji naprawiłem sobie DRI, które ostatnio dość mocno mi szwankowało. Zamiast tekstur pojawiały się różowe kwadraciki, a motocykl w <a href="http://xmoto.sourceforge.net/" target="_Blank">Xmoto</a> był niczym kameleon. Usuwając pakiety x11-drm dostarczane z dystrybucji, a kompilując DRI z odpowiednim sterownikiem w agpgart uzyskałem piękny obraz. Przedtem nie było to możliwe, z racji braku sterownika do mojej karty graficznej w jądrze.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Po drugiej stronie klawiatury.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=136</link>
<pubDate>Fri, 05 Sep 2008 18:22:11 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Przed pięcioma laty, kiedy to dostałem pod władanie serwer z wyjściem na świat, moja znakomita koleżanka zamknęła pewien projekt strony internetowej, z której korzystałem po znajomości. Pomagałem w tworzeniu grafiki, kodowaniu silnika, opracowywaniu algorytmu kryptografii jednostronnej i obustronnej dla przechowywanych danych... Zabawne, że projekt tworzyliśmy tylko późnymi wieczorami i przez około trzy miesiące, a jeszcze zabawniejsze jest to, że do dzisiaj projekt ten jest jak najbardziej działający i aktualny, aczkolwiek nieużywany. Część moich bliskich przyjaciół powinna kojarzyć, co dokładnie na witrynie się znajdowało, a część moich znajomych na pewno kojarzy ekran logowania oraz puste pola <b>Login:</b> i <b>Password:,</b> w które to bezmyślnie wpisywali co tylko im przyszło do głowy. Największą popularnością cieszył się <cite>Czarny Notes<sup>*</sup>,</cite>  w którym to opisywane były osóbki mniej lub bardziej lubiane. Z braku czasu było ich bardzo mało, poza tym, nic nie mogłoby się równać z <cite>Czarnym Notesem</cite> Michała Skrzyckiego.<br />
<br />
Koleżanka na tej stronie kolekcjonowała hasła przeróżne. Były i hasła na konta pocztowe, hasła do komunikatorów, hasła na fora dyskusyjne, grupy mailingowe, hasła na serwery ftp, hasła na konta shell... Konta były o różnych uprawnieniach, było hasło administratora na router Cisco sieci osiedlowej oraz hasło studencika na poczciwego, nieżyjącego już <i>ciapka...</i> Ogółem było ich ponad 300. Po zawieszeniu projektu, hasła nie były wprowadzane.<br />
<br />
Niektórzy użytkownicy witryny posiadali również dostęp do kilku plików, których zdobycie było troszeczkę utrudnione. W plikach były wzmianki o <cite>Lotnikach, krokodylkach,</cite> lubej, lubym, było też odrobinę głosu serca, myśli o egzystencji oraz zdjęcia skanowane jeszcze na ręcznym skanerze rolkowym.<br />
<br />
Na obrazku fragment czarnego notesu, z wyszczególnionym cytatem, wypowiedzianym przez poszkodowanego, który kablował na kolegów (...). Kiedy myślami wraca się do tej wspaniałej chwili, na usta wdziera się tęcza.<br />
<br />
Po co o tym piszę? Nie wiem, może, żeby pokazać, że nie zawsze było się po jednej stronie klawiatury, a może po to, by zachęcić kogokolwiek do pisania różnych dziwnych projektów, które tak na prawdę rozwijają inteligencję, zdolności, cieszą i... nie są użyteczne. Może po to, aby spisywać sobie różne rzeczy zawczasu, kiedy to jeszcze o nich się pamięta, żeby potem jako stary ramol wspomnieć.<br />
<br />
<sup>*</sup> -- nazwa zapożyczona od <a href="http://skrzycki.eu/" target="_Blank">Michała Skrzyckiego.</a><hr />Komentarze (1)<br /><strong>Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników witryny Michała Sternadela. Witryna Michała Sternadela nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.</strong><ul><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=136#27">#1</a><br /></b>Autor: Webster<br />Treść: Skaner rolkowy? Hohoho, ależ zamierzchłe czasy :) Mój pierwszy skaner był na usb już. 1.1, ale usb.<br />
<br />
Co do projektu... mam na to ochotę. Nawet komuś obiecałem... hm... nigdy nie mogę się zmusić. Ciągle to \&quot;coś\&quot;...<br />Dodano: 2012-04-30 16:47:38</li></ul><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Litości!]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=135</link>
<pubDate>Thu, 04 Sep 2008 16:58:31 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Od kilku dni atakują mnie informacje o nowej przeglądarce, która pojawiła się na rynku. Z początku był przeciek, potem potwierdzenie, potem potwierdzenie potwierdzenia, że nie przeciekło, potem oficjalnie, mniej oficjalny test, potem informacje o licencji, którą każdy czyta, potem dziury, luki, załatane luki, testy acid, funkcje... Ludzie! Podejrzewam, że nawet radio ma ryja już samo o tym trąbi i każda szanująca się moherowa babcia już wie czym jest ten <i>Chrome.</i> Dla tych co nie wiedzą, odsyłam tym razem do <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Chrom" target="_Blank">wikipedii</a> lub którejkolwiek z nieskomercjalizowanych encyklopedii.<br />
<br />
Za chwil parę, kiedy tylko jakiś pracownik Google puści gaz, dowie się o tym cały świat, po stokroć!<br />
<br />
I na dodatek -- po co robić reklamę? Skoro każdy, kto korzysta z wyszukiwarki zauważy nowość podlinkowaną na stronie głównej?<hr />Komentarze (1)<br /><strong>Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników witryny Michała Sternadela. Witryna Michała Sternadela nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.</strong><ul><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=135#26">#1</a><br /></b>Autor: Webster<br />Treść: Aaa nie każdy, bo ja nie ogladam strony glownej google, poniewaz Opera mnie do tego nie zmusza :) A w wynikach wyszukiwania juz nie ma informacji. Co do samej przegladarki: chrosyfiasta. Beta nie beta: mogli dopracować to, zanim pokażą takiego brzydala, ktory nie umie sie normalnie uruchamiac :)<br />Dodano: 2012-04-30 16:47:38</li></ul><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Palenie szkodzi zdrowiu]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=134</link>
<pubDate>Tue, 02 Sep 2008 22:30:52 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Od kilku dni smutek sięga wysokich progów na wykresach procentowych. Dzisiaj sięgnął zenitu...<br />
<b>Spalił mi się Commodore 64.</b><br />
Po raz kolejny zostało dowiedzione, że jak się coś sypie, to sypie się wszystko.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Powiadomienie o poczcie na komórkę.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=133</link>
<pubDate>Thu, 28 Aug 2008 12:10:52 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Ostatnio mój operator zmienił znacznie bramkę sms, której to używałem do rozsyłania sobie smsów. Wpadłem więc na pomysł, aby użyć czegoś mniej zależnego od <cite>widzi mi się</cite> operatorów. Z pomocą przyszedł znany już chyba wszystkim <a href="http://google.com/calendar/" target="_Blank">Kalendarz Google,</a> a dokładniej, możliwość powiadamiania SMS'em o zbliżających się wydarzeniach. Wystarczy wpisać wydarzenie, ustawić typ powiadomienia i powinno zadziałać. Ażeby zautomatyzować całe zadanie trzeba jakiegoś prostego wrappera, który potrafi zapisywać notki do kalendarza o odpowiedniej godzinie. Ja wyszukałem <a href="http://code.google.com/p/gcalcli/" target="_Blank">gcalcli,</a> ale pewnie może być też coś innego. Gcalcli jest to skrypt pythona, nie wymaga zbyt wiele bibliotek, a ich instalacja jest zapewne bardzo prosta dla każdego. Z tego co wyczytałem -- ludzie bardzo często używają go do wyświetlania kalendarza w <a href="http://conky.sourceforge.net/" target="Blank">conky'im.</a> Po instalacji gcalcli czas na test:<br />
<i>./gcalcli --user <u>login</u> --pw <u>hasło</u> calm</i> -- powinno wyświetlić kalendarz z zapisanymi wydarzeniami.<br />
Od razu dla wygody można login i hasło zapisać sobie w pliku konfiguracyjnym <i>~/.gcalclirc</i> w postaci:<br />
<i>[gcalcli]<br />
user:login<br />
pw::haslo</i><br />
Należy pamiętać, aby ustawić odpowiednie uprawnienia, gdyż hasło nie jest szyfrowane: <i>chmod 600 ~/.gcalclirc</i><br />
Aby dodać notkę do kalendarza, używając tego programu, która wydarzy się 28 sierpnia 2008 roku o godzinie 23:03 neleży wpisać:<br />
<i>./gcalcli quick 'tresć notatki 23:03 08/28'</i><br />
Po chwili moźna już sprawdzić, czy notatka jest umieszczona:<br />
<i>gcalcli calm</i><br />
Należy pamiętać, że opcja <i>quick</i> w programie zapisuje zawsze wydarzenia do kalendarza domyślnego (to znaczy pierwszego, utworzonego w googlecalendar). Aby dostać powiadomienie SMS'em należy odpowiednio ustawić opcje powiadamiania dla tego kalendarza na stronie.<br />
Powiadomienie sms działa najpóźniej 5 minut przed wydarzeniem, dodając więc notatkę do kalendarza należy pamiętać, aby godzinę odpowiednio zwiększyć, w zależności od ustawień. Wszystko można pewnie wykonać odpowiednim skryptem powłoki, na co na razie sam nie mam czasu.<br />
<br />
P.S. zawsze można wysyłać sobie SMS za pośrednictwem cron'a o pogodzie, stanie usług serwera, ciekawych wiadomościach, czy chociażby przesyłać sobie dowcipy. Do dyspozycji mamy około 54 znaków.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zabłąkane latawce.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=132</link>
<pubDate>Wed, 20 Aug 2008 17:21:42 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Będąc na urlopie postanowiłem ulepić latawiec, aby trzymać go na uwięzi, szarpanego przez północno-wschodni wiatr. Związałem listewki, naciągnąłem sznurek, obkleiłem papierem pakunkowym, zmajstrowałem ogon. Wzleciał! Na wysokość 8 metrów, spadł. Wzleciał znów na wysokość 8 metrów i spadł. Wybudowałem więc nowy latawiec. Szybował troszeczkę wyżej, ale wciąż za krótko. Chyba za mocno na górze wiało. W końcu niektórzy stracili dachy nad głową... Już sobie wyobrażam znów całe to ględzenie o "efekcie cieplarnianym", "gwałtownej zmianie klimatu" oraz o opamiętaniu się z wypuszczaniem gazów z, za przeproszeniem, wydechowych rur.<br />
Jeśli już rozmyślać bardziej naukowo -- efekt cieplarniany nie bierze się z samego wydychania CO<sub>2</sub>, freonów, CH<sub>4</sub>, i tym podobnych. Tak na prawdę, wątpię, aby emisja spalin do atmosfery aż tak oddziałuje na planetę, jak sądzą to ludzie nieedukowani. Sądzę, że naruszanie roślinności powoduje gorsze efekty. Przypuśćmy, że CO<sub>2</sub> jest coraz więcej i więcej... Klimat nieznacznie ociepla się wtedy, na skutek zatrzymywania promieni słonecznych w atmosferze. Co się dzieje, jak jest cieplej? Następuje bujny rozwój roślinności, zjadającej ten wszędobylski gaz, trzymając w sobie zasoby węgla oraz metanu, oddaje tlen, tym samym, zmniejszając stężenie gazów cieplarnianych w powietrzu, a co za tym idzie -- oziębienie klimatu. Jak ludzie wycinają lasy -- niech się nie dziwią, że temperatura tylko rośnie, z resztą o wzroście  temperatury raczej też nie ma co mówić, bo takie wahania to chyba od wieków istnieją.<br />
Wracając do latawców, dziś wybudowałem wersję mikro, to znaczy o polu powierzchni 299 cm<sup>2</sup>. Ze wstępnych badań wynika, że poleci wysoko. Próby już zapewne niebawem.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Suwak logarytmiczny.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=131</link>
<pubDate>Sat, 09 Aug 2008 20:10:25 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Ile to w przybliżeniu jest <cite>1,52 x 4,8?</cite><br />
<b>7,29</b><br />
Zapewne większość młodzieży nie uwierzy, że wyliczenie tego zajęło mi około 20 sekund, bez użycia kalkulatora, komputera i kartki papieru. Prosta zależność <cite>log(a x b) = log(a) + log(b)</cite> pozwala na użycie skali logarytmicznej do prostych, jak również bardziej skomplikowanych działań matematycznych. Wyniki uzyskuje się dodając (mnożenie) lub odejmując (dzielenie) odpowiednie odcinki na odpowiednich skalach suwaka.<br />
Mówiono, że kiedyś przyrząd ten trzymał w ręce każdy inżynier, wielkości oraz rodzaje suwaków były przeróżne. Ten ze zdjęcia odziedziczyłem już dawno po mamie. Dla zainteresowanych tematem odsyłam na stronę <a href="http://www.sawicki.cc" target="_Blank">Wojciecha Sawickiego,</a> gdzie można dowiedzieć się jak liczyć oraz oglądnąć przeróżne suwaki.<br />
<br />
P. S. Czy matematycy potrafią jeszcze na tym liczyć?<hr />Komentarze (1)<br /><strong>Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników witryny Michała Sternadela. Witryna Michała Sternadela nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.</strong><ul><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=131#24">#1</a><br /></b>Autor: Webster<br />Treść: Ooo, jakaś zależność, mało co pamiętam z tego, czas odświeżyć mózgowe kondensatory w dziedzinie matematyki.<br />
<br />
Matematycy dziś nie potrafią, choć do szybkich obliczeń bardzo przydatne. Szybciej niż kalkukalku, a i dokładność otrzymujemy życiowo wystarczającą. Bo i na cóż komu długość deski z ułamkiem, i to w okresie?<br />Dodano: 2012-04-30 16:47:38</li></ul><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wspomnienia komputerowego maniaka.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=130</link>
<pubDate>Thu, 07 Aug 2008 10:02:58 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Za czasów smarkaczych, kiedy to mój procesor działał z częstotliwością 133MHz, a dostęp do internetu był w sennych marzeniach, z płyt gazecianych zgrywałem folder <cite>scene,</cite> odpalając podstępnie zdobytego Fast Tracker'a II. Żyło się wtedy o DOS'ie oraz Monkey Linuksie, więc z uruchamianiem programów nie było problemów. Pamiętam swoją pierwszą płytę, którą  nagrałem z pojedynczo wyselekcjonowanych modułów, poskładanych w 79 minut i 43 sekund. Często też sam układałem moduły... Wszystko przepadło, bo zepsuł się twardy dysk. Pamięć jednak pozostała. Dzisiaj portal <a href="http://www.back2roots.org" target="_Blank">BTTR</a> pozwolił mi odzyskać wspomnienia, związane z komputerem. Wspaniałe XM znów lecą prosto w ucho (G00ber -- Anticipations oraz BaseAngel & HavoC/Delight -- The Basic Idea). Na stronie jest więcej rzeczy, polecam się rozglądnąć.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[To łatwe.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=129</link>
<pubDate>Wed, 06 Aug 2008 18:56:02 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Okazuje się, że całkiem prosto jest zarazić drugiego człowieka chęcią powrotu do dziecinnych czasów, rozgrzebywania zapomnianych szaf, w poszukiwaniu staroci, przedmiotów drobiazgowych, które znaczyły kiedyś jednak bardzo dużo. Jak prosto jest powiedzieć słowo: <cite>ognisko</cite> i zrobić tak, aby było ono nie lada wydarzeniem...<br />
<br />
I zapłonęła pomarańczowymi językami smoka sterta słomy, potem cienkie patyczki, następnie grubsze konary. Na kij już nabita kiełbaska nacięta na choinkę. Widać jak płomień tańczy wokół niej, przyrumieniając, a następnie przypalając skórkę kiełbaski. Żar coraz mocniejszy, temperatura rośnie... Wciąż wyciągać trzeba kijek z ogniska, aby zdmuchnąć jego koniec. Wreszcie, patyk przepala się, a kiełbaska wpada w piekło, paląc się jak słowa na zapisanej kartce papieru. W pośpiechu ratuje się dobro, używając do tego cienkiego patyczka i widelca. Zwęglona kiełbaska ląduje na talerz -- tak jak w dzieciństwie -- pomyślałem i odruchowo już zdmuchiwałem popiół z przypalonej skórki. Na patyk ląduje kromka chleba. Pół minuty i już czarna jak sadza, cieszy najęzyczne kubeczki smakowe. Na koniec -- coś specjalnego -- ziemniaki z ogniska, których nie jadłem od 11 lat... Z dużą ilością soli smakowały identycznie jak te, z dzieciństwa. Właśnie one były sednem, celem.<br />
<br />
Jak prosto jest przywrócić dzieciństwo...<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Krótka historia jak stałem się nikim.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=128</link>
<pubDate>Fri, 25 Jul 2008 15:55:12 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Dzisiaj dzień zwykły w swej niezwykłości. Wstałem rano, zjadłem kanapkę, ogoliłem się i wyszedłem na spacer odziany w grafitowy garnitur. Jedyną rzeczą, która rzucała się w oczy był wydruk z drukarki igłowej, którą niedawno ożywiłem na nowo. W świadomości już siedziała myśl -- <cite>dzisiaj stanę się nikim,</cite> zostanę przeżuty w metalicznych szczękach kruszarki szczękowej, przemielony w ceramicznym młynie, wypluty jak ognisty dym z wulkanów Peru, złożony na laurach niczym tufit w siarczanowym gorzkim jeziorze solankowym. W drodze towarzyszył mi stoicki spokój -- <cite>przecież nie ma się czego obawiać,</cite> powtarzałem innym, którzy nie dowierzali. Dzień pochmurny, lecz gorący, widać, że z nieba ucieknie z okowów para wodna i beztrosko będzie dudniła o blaszane dachy domów ludzi przeciętnych, którymi to się stanę niebawem. Na miejscu byłem wcześniej, starałem poukładać sobie włosy na głowie, ale pośpiesznie przerwałem. Jeszcze tylko ostatni raz rzut okiem na wydruk i już czekałem na sygnał królewskich gońców na start. Z początku było ciekawie, potem raczej cicho, a na końcu stało się to, czego obawiałem się najbardziej -- udało się. Stałem się nikim, każdym innym, trybikiem w maszynie zwanej <cite>społeczeństwem,</cite> który to tak prosto można zastąpić.<br />
<br />
Po co to wszystko? By narobić kompleksów innym, sobie? Poniżać, wznosić, uwypuklać, przygładzać? Być kimś? Co oznacza być kimś, skoro tak na prawdę każdy już jest? Przecież każdy jest człowiekiem, a człowiek -- władca świata, wymyśla te rzeczy, tytuły, stopnie, honorarium, pracę dla samej pracy. Głupota ogarnia mą duszę, owładnęło mnie społeczeństwo, wzięło moje życie, nie ofiarując w zamian nic. Może nitkę satysfakcji, która przeminie już dzisiaj wieczorem. W życiu nie zmieni się nic, będzie dalej trudno, nawet nie łatwiej. Ptaki jak dawniej będą żyły własnym życiem, śpiewem, owocami i robakami, pies przywiązany do budy będzie ujadał całą noc, liście drzew na lekkim wietrze będą delikatnie szumiały, a przy wichurze szumiały głośniej. Niezmiennie! Mnie pozostało pomartwić się kolejną dekadę -- nic się nie zmieniło i nie oczekuję, że ktoś tą zmianę zauważy.<hr />Komentarze (2)<br /><strong>Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników witryny Michała Sternadela. Witryna Michała Sternadela nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.</strong><ul><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=128#22">#2</a><br /></b>Autor: Wielki Mistrz<br />Treść: Jeszcze raz gratuluje...ten dyplom cos daje a nie jak ten po Sz.P. czy liceum:)<br />Dodano: 2012-04-30 16:47:38</li><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=128#21">#1</a><br /></b>Autor: pascon<br />Treść: Moje gratulacje! Choć to tylko papierek, drobne literki przed nazwiskiem, przyjemnie na nie spojrzeć, jak na koniec niepotrzebnych(?), letnich zmagań. Pomyśl o tym jak o poświadczeniu zakończeniu kolejnego etapu, etapu \'panującej nam\' edukacji. <br />
Teraz się dopiero zacznie..<br />Dodano: 2012-04-30 16:47:38</li></ul><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Przedstawiam się na nowo.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=127</link>
<pubDate>Wed, 16 Jul 2008 20:32:12 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Dzisiaj musiałem wykonać własne zdjęcie potrzebne do jakichś tam papierzysk. Udałem się więc do fotografa, z myślą, że będę patrzył w lśniący szklany obiektyw jakiejś wysłużonej lustrzanki. Ciężko mi było zamknąć usta z wrażenia, kiedy to zobaczyłem na statywie kompaktowy aparat marki <b>K...</b> wielkości dwóch pudełek papierosów. Podejrzewam, że to właśnie dlatego w pomieszczeniu błyskało się aż cztery razy. Efekt -- wcale nie aż tak zadowalający -- mam wrażenie, że zdjęcia są zupełnie nie ostre. Z resztą i tak ich długo nie będę oglądał.<br />
<br />
Kiedy już zagościłem w domu, w moje myśli uderzył pomysł, że pasowałoby już wreszcie wymienić moją wizytówkę, która już trochę się zestarzała. W tym półroczu wybór padł na wersję wektorową, więc odpaliłem <a href="http://inkscape.org/" target="_Blank">Inkscape</a> i zacząłem dłubać takie sobie wypociny (zdjęcie). Zanim wydrukuję nową wersję miną zapewne wakacje, więc jeśli ktoś życzy sobie ją już mieć u siebie -- może sobie wydrukować (załącznik).<hr />Komentarze (1)<br /><strong>Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników witryny Michała Sternadela. Witryna Michała Sternadela nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.</strong><ul><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=127#20">#1</a><br /></b>Autor: Webster<br />Treść: Iiii tam, ja robilem zdjecia u fotografa, ktory mial wysluzona lustrzanke i byly gorsze (kolory nie takie) niz zdjecia z nowych komUrek. Ale ze dzis robia zdjecia takim szmelcem, zamiast kupic chocby hybryde... shame.<br />Dodano: 2012-04-30 16:47:38</li></ul><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zaczarowany las.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=126</link>
<pubDate>Sat, 05 Jul 2008 16:10:33 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Znalazłem wreszcie nagranie, które wychowało mnie na porządnego, szanującego przyrodę człowieka. Była to moja ulubiona kaseta z dziecięcych czasów. Obecnie ma 28 lat, bo <cite>Zaczarowany las,</cite> autorstwa <i>Lecha Konopińskiego</i> i <i>Włodzimierza Ścisłowskiego,</i> na muzyce <i>Mieczysława Janicza</i> nagrano w 1980 roku. Według mojej opinii nagranie jest wciąż aktualne, a raczej -- bardziej aktualne niż kiedyś. Gdzieś w internecie widziałem, że można jeszcze kupić od starych koneserów winylowe płyty LP na 33 rpm. Byłoby cudownie to mieć wraz z pięknym adapterem, który wylądował już dawno na śmietniku, ku moim silnym protestom. W załączniku, trochę przydługi fragment (przepraszam), w którym <b>Miś</b> wyraża cudowną kwestię. Ja dziś również przez te tranzystory jestem chory i nie mogę się doczekać tak na prawdę prawdziwego urlopu, kiedy to będę mógł przesłuchać starych kaset, których mam jeszcze parę. Tymczasem zajmuję się generowaniem streszczenia tak zwanych badziewi, które potrzebne będzie, żeby udowodnić, że jestem już na tyle znudzony, że mogę być każdym innym.<br />
<br />
Nawiasem mówiąc, aby nie posądzono mnie o to, że tylko biadolę o przeszłości i dzieciństwie --  doskonałe narzędzie do odszumiania plików dźwiękowych nazywa się <a href="http://gwc.sourceforge.net" target="_Blank">Gnome Wave Cleaner,</a> szczególnie przy użyciu algorytmu <i>Lorber & Hoeldrich.</i> Z kasety na komputer dźwięk nagrałem w <a href="http://rezound.sourceforge.net/" target="_Blank">ReZound,</a> który po prostu lubię. Wkrótce będę musiał się zająć zgraniem mojej kolekcji na cyfrowe nośniki, bo ich data przydatności do życia się powoli kończy.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Świetliki.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=125</link>
<pubDate>Wed, 02 Jul 2008 00:20:59 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Zafundowałem sobie dzisiaj wieczorny spacer w pewne zalesione, ciemne miejsce. Z punktu widokowego można było podziwiać uroki zachodzącego słońca, a potem miliony mrugających światełek miasta. Delikatny wiatr owiewał opalone ramiona, wytwarzając na powierzchni gęsią skórkę, a na niebie szybko pojawiły się gwiazdy. Nadszedł czas powrotu. Nie chciałem, żeby było za ciemno, bo w lesie bym się zgubił, ale chyba się zbyt długo zasiedziałem. Kiedy schodziłem z wzniesienia, coś seledynowo podrygiwało pod wiatr. To był świetlik, podnieciłem się, niczym dziewica, słysząca maryjną pieśń, po czym złapałem go w dłonie. Po 2 minutach marszu, kiedy znalazłem się już w lesie, stwierdziłem, że nie było się co podniecać. Nad leśną ścieżką zielonawe światło z latających punkcików wyznaczało mi drogę do domu... Trafiłem, a w słoiku na biurku świeci świetlik. Jak tylko pokażę go innym, wypuszczę na wolność.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Rytro.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=124</link>
<pubDate>Mon, 30 Jun 2008 13:17:41 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Odziany w słomkowy kapelusz, nabyty na odpuście wraz z plastikowym colt'em, wydłubujący pestki malin z zębów, stanowiących wówczas tytoń, który żuło się, ganiając po kamiennych zabudowaniach ośrodka wypoczynkowego, w kasztanowych oczach czekałem, aż ojciec w końcu ustawi odpowiednio Zenith-E i wykona fotografię... Spieszno było do zabawy w indian i kowboji. Całą paczką (zdjęcie), podzieleni na grupy, ukrywaliśmy się w przerośniętych źdźbłach trawy, podsuszonych lipcowym słońcem lata. Po zmierzchu z latarkami ganiając się po lesie, nie zważając na komarzyce krzyczeliśmy i śpiewaliśmy polne piosenki.<br />
Nazajutrz od rana kąpiele w pobliskim Popradzie i łapanie rybek we własnoręcznie wybudowane tamy z otoczaków fliszu karpackiego. Zabawa w piaskownicy plastikową ciężarówką, a pod wieczór podchody, między drewnianymi chałupkami turystów, z Walkie-talkie w ręku. Wyśmienita znajomość alfabetu morsa, nieraz pozwoliła przechytrzyć nam rodziców i wydłużyć czas zabawy do późnego wieczora.<br />
Gdzie teraz pomyśleć, aby zostawić dziecko same na takim wielkim terenie, aby bawiło się, beztrosko biegało? Bez łączności, sprawdzania, monitoringu, zamknięcia... Teraz tylko strach przed zagubieniem, obcymi, samym sobą.<br />
A! No i jeszcze te wspaniałe borówki, które musieliśmy jeść prawie trzy dni, bo zarówno  wujek, jak i moja mama kupili wiaderko. Były i kluski z borówkami, pierogi z borówkami, rozgniecione borówki, same borówki, wszędzie były te borówki, a zęby fioletowe...<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Enigmatyczna łamigłówka zagadkowa.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=123</link>
<pubDate>Tue, 24 Jun 2008 17:26:05 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Nie każdy wie na czym tak na prawdę polega praca administratora sieci. Nie każdy administrator wie, na czym polega jego praca -- to już temat na inny rozdział książki. Ja wiem, że sporo czasu spędzam na rozszyfrowywanie, nie błędów w konfiguracji, nie błędów w kodzie źródłowym, nie nieprawidłowości w działaniu systemu, nie w analizie logów ani wirusów, lecz na rozszyfrowywaniu ludzkich problemów natury informatycznej. Dla przykładu:<br />
<cite>Bo mi się włącza komputer przez F1! Zrobisz coś z tym?</cite><br />
Najtrafniejsza myśl, po usłyszeniu tego zdania dwukrotnie była najprostsza na świecie -- opcja włączania przez klawiaturę lub dotknięcie przycisku myszy jest włączona w ustawieniach BIOS'u. Wyłączyłem.<br />
<cite>-- Gotowe.</cite><br />
<cite>-- A jak włączę komputer to już nie będzie prosił, żeby wciskać to F1?</cite><br />
Gratuluję sobie oraz moim super zdolnościom percepcji umysłu, które uniemożliwiły mi zanalizowanie zdania jednoznacznego w jego drugim znaczeniu.<br />
<cite>-- Baterię wymienimy we wrześniu (...)</cite><br />
<br />
Blokada została zdjęta, ale strony dalej nie działają:<br />
<cite>Czy możesz przyjść? Jak wchodzę na stronę to pisze, że zablokowana, a jak Kaśka wchodzi to ma.</cite><br />
Dla pewności więc grzebię w konfiguracji squid'a -- wszystko wydaje się w porządku, restartuję demony, wszystko wygląda wspaniale, restart maskarady, firewalla, shaperd'a -- OK.<br />
<cite>-- Niech pani sprawdzi teraz.</cite><br />
Klik, klik, klik...<br />
<cite>No widzisz? Zablokowane!</cite><br />
<b>Błąd 404.</b><br />
<cite>-- Może niech pani spróbuje w tym internet explorer?</cite><br />
<cite>-- Działa!</cite><br />
Nienawidzę osiołków internetu!<br />
<br />
No i perełka, w sensie -- drugi dzień już minął, a ja dalej nie mogę się domyśleć o co tak właściwie chodzi. To znaczy, chodzi o usługę SquirrelMail, ale więcej... cóż:<br />
<cite>Nie działa mi odpisywanie ludzi do ludzi.</cite><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Czasu nadszedł czas.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=122</link>
<pubDate>Sun, 15 Jun 2008 00:06:25 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Kiedy jeszcze byłem mały, niektóre momenty zabaw wykorzystywałem w pracy nad wynalezieniem wehikułu czasu. Wykorzystywałem sznurówki, śrubki, magnesy, piach i wodę... Nie udało się. Z perspektywy lat, owy wehikuł czasu, gdyby został wynaleziony, staje się zupełnie niepotrzebnym gratem. Lepiej byłoby stworzyć maszynę do przedłużania czasu, który beztrosko płynie, nie pytając nikogo, czy robi dobrze.<br />
Wydaje mi się, że tego czasu zawsze na coś brakuje, że zawsze gdzieś przesączy się przez palce, a my nawet o tym nie wiemy. Nadszedł czas krótkiego podsumowania.<br />
<br />
Fajnie było poznać coś nowego, fajnie było spędzić nad tym dość długi szmat czasu, szkoda, że pod koniec okazało się, że wszystko to można było poznać z 20 książek, przeczytanych w czasie nie dłuższym niż 4 miesiące. Były momenty, kiedy czułem, że wiem na prawdę bardzo sporo, że na każde pytanie odpowiem, bez zająknięcia poprawnie -- wtedy okazywało się, że pytań nie będzie, wtedy okazywało się, że wystarczyło przywitać się, aby zdać. Były miłe zaskoczenia moją osobą. Kilka dość pozytywnych ocen, książka w nagrodę, miecz na obronę. Były również super niskie noty. Byli ludzie, którzy skakali, gorączkowo gestykulując. Opowiadali o swoich pasjach, z oczami niewinnego dziecka, prosząc, abyśmy nie wychodzili z sali, mimo, że czas skończył się już dawno: <cite>Jeszcze tylko o sapropelu, kochani jesteście!</cite> Były najmniejsze egzaminy na świecie (dla przyszłych pokoleń: <b>BCABCCBABA),</b> na które wcale nie trzeba się było nauczać, były też egzaminy wielkie i trudne, spędzające sen z powiek, niczym nowo zakupiona latarka w czasach dzieciństwa. Były cudowne praktyki, ułamane trzy młotki, uciekający na wietrze w Świętokrzyskim, pomarańczowy kask. Było gorąco na Krymie i atakowały komary w Tarasowce. Węgiel dalej fedrowali, kiedy zapomniałem biletu na pociąg i wracałem do domu na piechotę. Były Mercedesy białe, czarno oszklone. Trzeba było bardzo uważać, żeby ich przypadkiem nie zarysować, bo warte były tyle co Fiat 126p. Był człowiek po studiach, który nie wiedział <cite>czy to jest piryt</cite> oraz taki, który upierał się, że jest <cite>Bonakwa</cite> oraz, że istnieją na świecie <cite>Kałboje.</cite> Szkolenie z Landmark'a -- to było coś pięknego, do tej pory niektórzy nie wiedzą, że właśnie klikali myszką w tym programie -- ja sam nie wiem nawet jak się wklepuje tam dane, wszystko pokazane krok po kroku, jak dzidziusia uczy się mówić. Szkoda, że nic z tego nie zostało. Licencje zabroniły nauki Ermaper'a -- uczyłem się dzielne liczyć w Excelu i zakrzywiać mój ówczesny wyraz twarzy krzywymi Bezier'a w Corel'u. Było czatowanie od 6:30 do 21:00 na uczelni po ważny wpis, był bolący kark od patrzenia w szkiełka teodolitu i deniwelatora. Było <i>"arbuzowe szaleństwo",</i> piwo <i>Крим</i> i pasztet <i>Мосскевский.</i> Wiecznie śledzący mnie kolega, który chyba zamieszkał na uczelni. Pan pierdzący, króry przechadzał się między ławkami stukając w <i>niemalowane drewno.</i> Prawie codziennie -- gazeta. Była nieraz geofizyka, ale więcej razy ten sam test. Koło Kartografów zostało zamknięte, bo wymiotowałem. Szeleszczące papiery na egzaminie, kiedy prowadzącemu zadano pytanie i pewna budowla, która wywierała nacisk...<br />
A przez cały ten czas -- było kochane <i>Słońce,</i> które wciąż zasila moje serce.<br />
<br />
Kiedy już zbiorę się, aby tak na prawdę podsumować to, co się działo, głęboko w sobie zastanowię się, czy na prawdę to publikować.<hr />Komentarze (1)<br /><strong>Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników witryny Michała Sternadela. Witryna Michała Sternadela nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.</strong><ul><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=122#18">#1</a><br /></b>Autor: Webster<br />Treść: Czyżby koniec pięknego/okropnego czasu studiów? Coś sporo smutku i nostalgii w tej notce. A może warto się jednak cieszyć, w końcu Słońce świeci dalej, nadal trawa jest zielona jak rok temu, a w ciepłe wieczory nadal czuć ten sam cudowny zapach miejskiego lata. I śmieciarki jak dawniej, budzą o 6 rano....<br />
<br />
Pozdrawiam.<br />Dodano: 2012-04-30 16:47:38</li></ul><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zielona trawa.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=121</link>
<pubDate>Fri, 13 Jun 2008 18:20:31 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Kończy się dzień -- kończy się życie...<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Spacer]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=120</link>
<pubDate>Tue, 03 Jun 2008 01:49:49 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Stwierdziłem -- wyjdę z domu, aby wypocić z siebie resztki wody, jakie we mnie zostały po ostatnim spacerze. Była godzina 12:50. Wziąłem więc wydruki w ilości 87 stron i raźno pomaszerowałem w kierunku ulicy Balickiej. W planach miałem wstąpić do nieczynnego kamieniołomu w Mydlnikach. Na miejscu wygrzebałem wapień sparytowy, organodetrytyczny, z trachitem oraz żyłką galeny. Występowały też tam wapienie pelityczne, ale to już chyba nieistotne. Co ciekawe, w wapieniach masywnych trafiały się soczewki piaskowców, o otoczakach kwarcu ~ 2 cm już nie wspomnę...<br />
Poszedłem dalej, Balice, Kryspinów. Tam miałem przerwę rekreacyjną. Potem powrót, stwierdziłem, że przejdę przez pewną dzielnicę...<br />
<br />
Pośród łąk zielonych, na szarej nawierzchni bitumicznej, zmieszanej z kruszywem marnej jakości, sunąłem. Me uciskające sandały zmieniły się w rydwanowe łyżwy słońca, wgniatając się w podtopione, czarne węglowodory. Nagle, cień, niczym morska fala uderzył w lice wilgotne. W strefie krzewów, które wzięły się nie wiadomo skąd maszerowałem już troszeczkę wolniej. Podziwiałem jak mieszkają ludzie <cite>nie biedni,</cite> a raczej starałem się, ukradkiem spojrzeć przez znikome szczeliny w trzymetrowych kamiennych murach. Mury były przeróżne. Z porfirów karbońskich z pobliskiego Zalasu, z wapieni masywnych jury z Mydlnik, wszystko spojone zaprawą murarską, dopasowane jak przyciasna skarpetka. Ci, którzy nie mieli zbyt dużo pieniędzy, starali się zaoszczędzić na zaprawie (która przecież kosztuje mnóstwo pieniędzy), stosując do budowy muru wapienie płytowe. Około 74 płytki z wapienia wchodziły na metr kwadratowy muru. Płytka obok płytki... Że też komuś się chciało -- pomyślałem, po czym zdałem sobie sprawę z tego, że pewnie i mnie by się chciało, gdy tylko wyobraziłem sobie ile to mogło kosztować. Za murami prawdziwe tajemnicze ogrody, zaklęte rybki w oczkach wodnych, szumiące liście drzew i setki iglaków. Gdzie indziej -- drewniana huśtawka, kamienny grill, parasol...<br />
Słońce mi mówi, że większość dziedziczy takie chałupy z ogrodami. Pewnie tak, dziedzicząc przy okazji wieczny dobytek pieniężny na coraz to nowsze remonty...<br />
Szkoda, że ludzie tak bardzo się zamykają.<hr />Komentarze (1)<br /><strong>Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników witryny Michała Sternadela. Witryna Michała Sternadela nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.</strong><ul><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=120#17">#1</a><br /></b>Autor: mooniaczka<br />Treść:  A tajemnicze ogrody dlatego są tajemnicze, że mają tam wstęp tylko wybrani, włączeni we wspólny sekret, niedostępny dla obcych magiczny świat.<br />Dodano: 2012-04-30 16:47:38</li></ul><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Odkurzacz gdzieś trzeba podłączyć.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=119</link>
<pubDate>Tue, 03 Jun 2008 00:57:55 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[<cite>- Ej, tu się świeci takie czerwone światełko na tym, jak on się nazywa?<br />
- Rozdzielaczu!<br />
- No, mój syn mówi, że zawsze trzeba wyłączać, kiedy skończy się w pasjanse grać.<br />
- No, tu nikogo nie ma, to chyba zapomniał sobie zgasić.<br />
<i>Cyk</i></cite><br />
Dlaczego mój blog nie działał?<br />
-- Gdzieś przecież trzeba podłączyć odkurzacz, a nie było już miejsca w gniazdku.<br />
<br />
Tak więc mamy odpowiedź, dlaczego uvarovite był niedostępny. Dziękuję również za to, że cudem nie straciłem kilku baz danych, kiedy to <i>fsck</i> wykrył błędy na dysku, które chciał usunąć tylko w moim towarzystwie.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jaszczur Phelipe]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=118</link>
<pubDate>Thu, 29 May 2008 15:07:43 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Około tydzień temu nawiedził mnie pomysł na zrobienie czegoś, z czego każdy teraz powinien się zaśmiać. Dziś właśnie ukończyłem -- małe, nieowłosione, plastikowe żyjątko o metalicznym endoszkielecie, zbudowanym ze stopu żelaza, glinu oraz miedzianych kości kończyn. Zielone oczy już nie mogą się doczekać, aż przeniosę Phelipe'a na łono natury, trawę, promienie słoneczne, runo leśne. Docelowo jednak wyląduje na meblu, zasilając tym samym pustkę, przy krokodylku. Złośliwi mogą mnie przekonywać, że przecież miałem i wciąż mam ważniejsze rzeczy do roboty. Może tym razem mieliby rację. Obiecuję sobie, że w najbliższym czasie zastanowię się dłużej przed wykonaniem czegoś podobnego. Wbrew pozorom, wykonanie czegoś takiego nie trwa długo. Mamusia chciała jakąś żabkę. Stwierdziłem jednak, że to nie jest zajęcie dla mnie.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Gry na C64]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=117</link>
<pubDate>Wed, 21 May 2008 22:57:36 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Wyciągnąłem przed kilkoma dniami z piwnicznej szafy urządzenie plastikowe w kolorze kremowym, wytargałem do pokoju malutki czarno-biały telewizorek, z szuflady wyciągnąłem kolorowy kabel, dokonałem szybkiej reperacji magnetofonu i odpaliłem... Joysticki znów jak za dawnych lat dźwięczały, klikając z każdym ruchem dłoni, a potwory na czarno-białym ekranie odmawiały ostatnią modlitwę przed szybko zbliżającą się śmiercią z celnego strzału.<br />
Niestety moja ulubiona kasetka z kultową grą <cite>Bruce Lee</cite> uległa częściowemu rozmagnesowaniu, co spowodowało, że nie udało mi się wgrać tej gry bez błędu, a co za tym idzie -- nie udało się w nią zagrać. Za to pełen ambicji wyszperałem z internetu wspaniały <a href="http://wav-prg.sourceforge.net" target="_Blank">programik,</a> który konwertuje pliki .TAP, .T64, .PRG... na .WAV. Znalazłem więc gdzieś w repozytoriach <a href="http://noname.c64.org" target="_Blank">noname.c64.org/</a> odpowiedni plik, który skonwertowałem i nagrałem na kasecie. Niestety -- nie zadziałało u mnie, podejrzewam, że sprzęt, na którym zgrywałem przygotowane pliki dźwiękowe ma ciut szybszy przesuw taśmy.<br />
Zdesperowany znalazłem emulator <b>Datasette</b> (<a href="http://www.luigidifraia.com/c64/lptc2n/index.html" target="_Blank">http://www.luigidifraia.com/c64/lptc2n/index.html</a>), ale po podłączeniu C64 do PC zlutowanym kablem i odpaleniu oprogramowania nic nie wskazywało na to, że zadziałało. Być może opór był o 100 za duży -- nie mogłem bowiem znaleźć 2,7 kilo ohmowego opornika.<br />
Pozostało więc zlutować najprostszy z możliwych kabli -- <a href="http://www.phs-edv.de/c64s/doc/lpt64.htm" target="_Blank">C64S,</a> pozwalający zgrać pliki z obrazem kasety bezpośrednio na kasetkę za pomocą magnetofonu od Commodore (5V ukradłem sobie z portu USB). Wszystko pięknie działało, zgrywałem pliki .tap, .t64, ale wciąż gry wgrywały się z błędem.<br />
Tym razem przegrałem, ale w wolnym czasie zlutuję jeszcze <a href="http://sta.c64.org/x1541.html" target="_Blank">X1541,</a> który pozwoli mi emulować stację dysków i wgrać bezpośrednio do Commodore pliki bezbłędnie. Potrzebna mi jedynie wtyczka.<br />
<br />
Złośliwi mogą się oczywiście zapytać: <cite>Po co Ci to wszystko?</cite> Niech sobie pytają, skoro nie znają odpowiedzi, jak posiadali Commodore 64 na pewno nie będą pytać, jak nie -- i tak nie zrozumieją po co.<hr />Komentarze (1)<br /><strong>Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników witryny Michała Sternadela. Witryna Michała Sternadela nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.</strong><ul><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=117#25">#1</a><br /></b>Autor: artur<br />Treść: brawo kolego. j<br />Dodano: 2012-04-30 16:47:38</li></ul><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Dr Sternicki...]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=116</link>
<pubDate>Wed, 14 May 2008 22:16:51 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[...co o tym myślicie?<br />
<br />
Wydawało się, że nic nie może się już pokomplikować i wystarczy powiedzieć magiczne zdanie: <cite>Żegnaj przyszłości!</cite> Tymczasem czuję się nie tylko rozdwojony w sobie, co rozstrojony jak stara, brązowa gitara wisząca już tylko dla ozdoby na gwoździku, na zachodniej ścianie pokoju.<br />
<br />
Kończy mi się umowa o pracę, o czym biadoliłem już kilka razy. Mam ofertę pracy prawie w zawodzie. Nie wiem, czy jeszcze aktualna, miałem iść na rozmowę z początkiem maja, już był początek maja.<br />
Mam również ofert kilka dorywczej pracy w pasjonującej mnie webmasterce. Również w prowadzeniu szkoleń z grafiki komputerowej, gdy zdobędę jakiś papierek. Wyżywić siebie i innych chyba z tego się nie da.<br />
Świetna perspektywa -- zostać bezrobotnym do końca życia i widzieć, jak inni robią na mnie.<br />
No i dzisiaj pan Marian wyskoczył z propozycją doktoratu. Co po doktoracie można robić? Gnębić studentów, gnębić mnóstwo studentów, ponadto gnębić studentów. Można być też dla nich ostatnią deską ratunku, a przede wszystkim polega to pewnie na zaczytywaniu się w literaturze i pisaniu własnych pozycji. A po tych trzech latach, co? Inny tytuł, jakże naukowy, z tym, że po co nauka w życiu prostego człowieka, który wie, że sam stopień bez znajomości to tylko stopień, który nie rozmnoży się na sto schodów do szczęścia.<br />
<br />
Dr Sternadel -- jak myślicie? Czekam na komentarze.<hr />Komentarze (2)<br /><strong>Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników witryny Michała Sternadela. Witryna Michała Sternadela nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.</strong><ul><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=116#16">#2</a><br /></b>Autor: Webster<br />Treść: No wg mnie to na co ten doktorat? Jesli interesuje pana pozostanie na uczleni, to pewnie. Ale czy na pewno interesuje? Czy uczenie innych, prowadzenie jakichs badan skałek i pisanie z tego sprawozdań jest w pana mniemaniu pasjonujące? Jest jedna zaleta: pieczątka będzie tańsza, bo dr to mniej literek niż mgr ;]<br />Dodano: 2012-04-30 16:47:38</li><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=116#15">#1</a><br /></b>Autor: pacon<br />Treść: Ciezka sprawa. Z jednej strony dr przed nazwiskiem to niezly prestiz, z drugiej po co marnowac kolejne 3 (chociaz mozna np tylko 1) lata, jezeli juz sie 5 zmarnowalo? Zastanow sie czy to poprawi Twoja sytuacje (nie tylko materialna) w przyszlosci, czy jest to tego poswiecenia warte? Chociaz, co ja tam moge wiedziec - do mgr mi jeszcze daleko :)<br />Dodano: 2012-04-30 16:47:38</li></ul><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Leśniczy się ucieszy.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=115</link>
<pubDate>Sat, 10 May 2008 23:24:36 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Niczym wygłodniały kornik, któremu urosły ostre zęby czuję, że wkrótce zjem sporą część lasu... Powalę dęby niezniszczalne, przemielę na trociny, próchno, rozpadną się w cząsteczki, które potem ktoś będzie wdychał, uczulał się, kichając jak ten nieszczęsny alergik.<br />
<br />
Czuję się zapałką, która rozpala suche runo leśne, rodzi ogień tak potężny, że trawi las cały...<br />
<br />
Czuję się, jakbym w życiu nie studiował na wydziale, który w nazwie ma "...i Ochrony Środowiska".<br />
<br />
Kto wymyślił jednostronny druk? Kto wymyślił czcionkę 12? Kto wymyślił odstępy między wierszami 1,5 pt? Kto wymyślił minimum dwa egzemplarze wydrukowane? Gratuluję pomysłowości, oby drzazgi Wam się z resztek lasu w oczy wbiły.<br />
<br />
Statystyka:<br />
Całkowity czas edycji: <i>90:03:05</i> + <i>43:10:11</i><br />
Liczba stron: <i>89</i><br />
Liczba tabel: <i>10</i><br />
Liczba rysunków: <i>21</i><br />
Liczba wykresów: <i>9</i><br />
Liczba akapitów: <i>802</i><br />
Liczba wyrazów: <i>20708</i><br />
Liczba znaków: <i>154451</i><br />
Liczba wierszy: <i>2374</i><br />
Liczba załączników: <i>6</i><br />
To jeszcze nie koniec. Sporo rzeczy jeszcze do zrobienia pozostało.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Gdybym mógł mówić muzyką...]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=114</link>
<pubDate>Mon, 28 Apr 2008 23:20:51 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[...nic bym nie powiedział.<br />
<br />
Powoli we mnie zbiera się duch młodości, który przymusza do uruchomienia <i>Fast Tracker II</i> pod czystym DOS'em. Mimo, że wiem, że nic nie ułożę -- bardzo dawno już go przecież nie widziałem. Wiem, że te szczeniackie produkcje, które spłonęły wraz z dyskiem twardym były niczego siebie warte, ale fajnie zrobić coś swojego, nawet jeśli będzie to nazywane przez wszystkich <cite>ciszą.</cite><br />
<br />
Gdybym umiał grać na pianinie...<br />
...zachorowałbym na chorobę Parkinsona.<br />
<br />
Na szafie czeka keyboard, dwie książki do nauki gry, akordy, oktawy... Już głowa chyba nie do tego. Marzył mi się fortepian, czarny staruszek, o wyrzeźbionej przez czas sylwetce, pachnący starym drewnem, lekko rozstrojony.<br />
<br />
Analogia to magia...<br />
...światło też.<br />
<br />
Na biurku leży aparat fotograficzny, zero-jedynkowe zdjęcia czekają w czymś na kształt półprzewodników, udając, że są piękne, na wywołanie w programie graficznym. Chciałbym jeszcze to zmienić, suszyć papier na sznurku, przypięty drewnianym kołkiem na bieliznę małżonki, w czerwono-ciemnym pokoju, w którym zapach fajkowego tytoniu nigdy jeszcze nie ulotnił się do końca.<br />
<br />
Zamiast bujać w obłokach...<br />
...wolałbym w bujanym fotelu.<br />
<br />
Marzyłem długo, o ciemnym, drewnianym fotelu, który delikatnie skrzypi w ruchu wahadłowym, wgniatając nogi w drewniane deski niepomalowanej podłogi kuchni.<br />
<br />
Chciałbym zasadzić jabłoń...<br />
...by pielęgnować soczyste owoce...<br />
<br />
...i rozdać wszystkie Słońcu.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jestem pustym człowiekiem...]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=113</link>
<pubDate>Thu, 24 Apr 2008 00:40:23 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[...dlatego nalewam do siebie płynu uzupełniającego.<br />
<br />
Ostatnio zauważyłem, że nie daję już szczęścia. Uciekło sobie, jak osiągnęło swoje <a href="index.php?id=13&co=showblog&cat=1&lng=pl&theme=2k8&location=9&d=Do,pieca...#tresci">maksimum.</a> Jest mi z tym źle. Nie wiem co robić.<br />
<br />
Zarządzam dwutygodniowy zakaz zwracania się do mnie z prośbami, z którymi powinniście kierować się do biblioteki lub działu mierniczo-geologicznego kopalni. Zakaz biadolenia o komputerach, internecie, piwie wieczorem, kobietach i mrówkach, co niosą dzielnie ziarenka do mrowiska -- po prostu nie mam na to siły.<br />
<br />
I nie wiem, czemu spam nie dochodzi na skrzynkę -- zamiast wysyłać listy samemu do siebie, proponuję porozmawiać z samym sobą, czasem to na prawdę pomaga i można usłyszeć coś, czego się nie chciało powiedzieć.<hr />Komentarze (1)<br /><strong>Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników witryny Michała Sternadela. Witryna Michała Sternadela nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.</strong><ul><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=113#14">#1</a><br /></b>Autor: revolta<br />Treść: pojebany :-)<br />
<br />Dodano: 2012-04-30 16:47:38</li></ul><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Geologiczne opalanie mózgu humusowym węglem kamiennym z przewagą witrynu.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=112</link>
<pubDate>Mon, 21 Apr 2008 00:41:33 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Zebrałem się wreszcie w pętlę i przesiedziałem dzisiejszy dzień nad publikacją pani Ewy H. Już dawno nie czytałem czegoś tak wspaniałego -- nie wniosło to nic, czego nie wiedziałem, ale przecież umieścić to należało. Po krótkim zreferowaniu, co autorka uważała nagminnie, autor, czyli teraz ja napisał:<br />
Prawa półkula mózgowa, na skutek naprężeń, spowodowanych drgawkami denerwująco-relaksującymi, zrzuciła się o 2 mm względem lewej, przy czym nastąpił ruch przesuwczy, w kierunku spoconego czoła, powodując wypiętrzenie prawej gałki ocznej i powstanie fleksury w bliskim sąsiedztwie nosa. Wystąpił częściowy nieżyt, spowodowany działaniem naprężeń wewnętrznych i z prawej komory krasowej wypłynęła ciecz o gęstości około 1, 5 g/cm<sup>3</sup>, barwy lekko zielonkawo-pstrej, krystalizując powoli w coś wyglądem przypominającym fajalit. Autor interpretuje te procesy jako typowy objaw wszechogarniającej go głupoty i prostoty. Za ten przejaw własnych, twórczych myśli autor ma nadzieję otrzymać taki medal:<br />
<center><a rel="thumbnail" href="thumbs.php?img=http://www.widelec.org/stuff/zsrr2/zsrr_13.jpg&wh=600" target="_Blank"><img src="thumbs.php?img=http://www.widelec.org/stuff/zsrr2/zsrr_13.jpg&wh=200" alt="Za odwagę!" border="1"></a></center><br />
Teraz jeszcze odczekać pozostało, jak stworzone dzisiaj mapy stropu serii mułowcowej, jak również jej miąższości podpowiedzą, co też napisać,aby zajęło około 40 stron, najlepiej bitym maczkiem. Na wysokiej półce mózgu o budowie coraz bardziej plikatywnej czekają jeszcze profile korelacyjno-facjalne warstw serii. W głowie są już oczywiście gotowe, na papierze... Cóż. Uszy poczerwieniały od naprężeń, spowodowanych jakby kurczącą się czaszką, zaraz pęknę! Koniec na wczoraj!<br />
<br />
Kiedy już skończę pisać tą niepublikowaną publikację, opublikuję ją w piecu, oprawiając w piękną pomarańczowo żółtą oprawę ognia, mierząc tym samym wartość opałową, zawartość siarki całkowitej w stanie roboczym.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wykopaliska z szafy.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=111</link>
<pubDate>Sat, 19 Apr 2008 20:56:28 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Ostatnio raczej zajmuję się robieniem niczego, zamiast tego, co już dawno powinno być zrobione. Spowodowane jest to pewnie tym, o czym pisałem w <a href="?co=showblog&id=71&lng=pl&theme=2k8&location=9&d=Czy,grozi,mi,redukcja,etat%C3%B3w?#tresci">listopadzie ubiegłego roku,</a> co potwierdziło się i dotknęło mnie na dobre, jak również szeroko rozumianą niechęcią, rozszerzającą się niczym kolejne fale stojące po wrzuceniu kamienia do stawu.<br />
W takim robieniu niczego nie mogło oczywiście zabraknąć wyszukiwania przedmiotów z dzieciństwa, jakże przyjemnego okresu. Wspaniała płyta winylowa z bajkami oraz <cite>Puszek Okruszek</cite> Natalki czekają na lepsze czasy, kiedy będzie mnie stać na gramofon. Kaseciak z radiem Unitry <cite>emilia RM 407 AUTOMAT</cite> już wypełnia ciszę pokoju w języku francuskim. Gumowe dinozaury przeniosły mnie wczoraj wieczorem w odległą erę, abym potem mógł przeglądnąć <cite>Brawo</cite> z 1997 roku. Część z tych świecidełek i papierów zadomowiła się w koszu, z racji na "zrzędzenie", część -- zostanie przekazana młodemu pokoleniu do zabawy, z ciężkim sercem (będę spoglądał, jak ulubione zabawki niszczeją pod naciskiem wszystko-mających dzieci), a część -- głęboko schowana w czeluście szafy, aby doczekać kolejnej dekady. Wśród wyróżnionych rzeczy znalazły się samochodziki z piaskownicy (fotografia), którymi to wybawiłem się ładnych parę lat.<br />
Zdaję sobie sprawę, że zasoby staroci z wielkim znaczeniem powoli się kończą, ciężko mi wtedy będzie weselić się, kiedy nie odkryję na nowo nic starego...<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jak ściągnąć zdjęcia z wrotamałopolski?]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=110</link>
<pubDate>Sat, 12 Apr 2008 15:46:33 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[<b>Aktualizacja:</b><br />
Najnowsza instrukcja pobierania zdjęć lotniczych i map topograficznych Małopolski dostępna jest <a href="/blog/?id=180">tutaj.</a> Zalecam jednak do zapoznania się również z poniższym wpisem.<br />
<hr /><br />
W marcu pisałem o tym, że istnieje prosty <a href="/blog/?id=102">sposób na ściągnięcie zdjęć lotniczych Małopolski.</a> Ponieważ post ten cieszy się dużym zainteresowaniem, a wnosi tylko namiastkę, postanowiłem napisać tu coś więcej w tej kwestii...<br />
<br />
Zacznijmy od <a rel="nofollow" href="http://www.staremapy.cz/zoomify-analyza/zoomify-downloader.py">programu,</a> jak już pisałem - autorstwa <a rel="nofollow" href="http://www.klokan.cz/" target="_Blank">Klokana Petra Přidala.</a> Ażeby go odpalić potrzebny jest zainstalowany w systemie <a href="http://www.python.org/" target="_Blank">Python</a> wraz z biblioteką <a href="http://www.pythonware.com/products/pil/" target="_Blank">PIL.</a> W Waszej ulubionej dystrybucji Linuksa już zapewne to jest, a jeśli nie, równie łatwo i szybko można to nabyć. Użytkownicy windows znajdą wersję Pythona również na stronie <a href="http://python.org/" target="_Blank">projektu.</a><br />
Po instalacji Pythona, należy zainstalować PIL'a. Użytkownicy Linuksa na pewno już wiedzą jak to się robi, z resztą niektóre dystrybucje instalują to własnym managerem pakietów. Dla użytkowników windows sprawa jest równie prosta, żeby nie przeciągać, <a href="https://weblion.psu.edu/trac/weblion/wiki/InstallPil" target="_Blank">tutaj</a> na przykład znajduje się instrukcja.<br />
<br />
Teraz można przystąpić do pierwszego uruchomienia zoomify_downloader.py. W Linuksie, często wystarczy nadać uprawnienia wykonywania dla pliku, po czym odpalić go ./zoomify_downloader.py. W windowsach oraz Linuksach, dla których to nie działa, program wykonujemy poprzez wpisanie <cite>python zoomify_downloader.py.</cite> Program wyświetli notkę jak go używać oraz bardzo ważne zdanie:<br />
<br />
<big>Always contact owner of page before ANY USAGE of produced image!</big><br />
<br />
Pamiętajmy o prawach autorskich i pokrewnych!<br />
<br />
Żeby ściągnąć sobie zdjęcia o zadanym stopniu powiększenia wystarczy podać programowi adres do strony, gdzie zoomify jest zagnieżdżone <sup>*</sup> oraz poziom powiększenia. Warto zaznaczyć, że program jest tak napisany, że nie składa obrazów jeśli zadamy mu stopień powiększenia większy od 6.<br />
<sup>*</sup> - nie działa dla wszystkich stron.<br />
Wrotamałopolski - bo do tego przecież zmierzamy należą do <sup>*</sup>, a więc trzeba sobie poradzić troszeczkę intelektem.<br />
W źródle programu możemy zauważyć linijki:<br />
<cite>if args[0].endswith('ImageProperties.xml'):<br />
url = args[0],</cite><br />
co znaczy, że jeżeli podany do programu adres kończy się plikiem, który trzyma ustawienia zdjęcia, wygenerowanym przez zoomify, program nie parsuje strony w poszukiwaniu jego, tylko od razu przystępuje do ściągania.<br />
Gdzie więc jest ten plik?<br />
Załóżmy, że chcemy mieć u siebie zdjęcie <i>Gminy Gnojnik.</i> Wchodzimy więc na stronę <a rel="nofollow" href="http://mapy2.wrotamalopolski.pl/Default.aspx?gmina=gnojnik" target="_Blank">http://mapy2.wrotamalopolski.pl/Default.aspx?gmina=gnojnik</a> i patrzymy w źródło strony, obserwując parametry zagnieżdżonej przeglądarki zoomify:<br />
<cite>PARAM NAME='FlashVars' VALUE='zoomifyImagePath=/img/g/gnojnik/' bgcolor='#666666'.</cite><br />
Sprawdźmy więc adres: <a rel="nofollow" href="http://mapy2.wrotamalopolski.pl/img/g/gnojnik/" target="_Blank">http://mapy2.wrotamalopolski.pl/img/g/gnojnik/.</a> Oczywiście, nie ma dostępu do listingu katalogu, dodajmy więc na koniec <a href="http://mapy2.wrotamalopolski.pl/img/g/gnojnik/ImageProperties.xml" target="_Blank">ImageProperties.xml</a> - działa, spróbujmy więc wkleić taki parametr skryptowi. Załóżmy, że chcemy ściągnąć najmniejszy obrazek do aktualnego katalogu.<br />
Dla Linuks:<br />
<cite>python zoomify_downloader.py http://mapy2.wrotamalopolski.pl/img/g/gnojnik/ImageProperties.xml ./ -l 1</cite><br />
Dla windows:<br />
<cite>python zoomify_downloader.py http://mapy2.wrotamalopolski.pl/img/g/gnojnik/ImageProperties.xml . -l 1</cite><br />
i już, jakby powiedziała to moja blondynkowata koleżanka: <cite>Chwileczkę, coś mi się tu robi, zaraz będę wiedziała, czy mi się udało,</cite> tak i my za chwileczkę będziemy mogli to wiedzieć.<br />
Dla niecierpliwiących się trochę - ja powiem, że DZIAŁA (w załączeniu nie będzie dowodu, bo szanuję prawa autorskie - te zdjęcia MOŻNA KUPIĆ i na prawdę to polecam).<br />
<br />
Jeśli ktoś zapragnie ściągnąć mapę na maksymalnym powiększeniu i złożyć ją programem, a posiada dużo RAM i biblioteka PIL da sobie radę, musi niestety troszeczkę zmodyfikować źródło skryptu:<br />
<cite>if level <= 6:</cite> na <cite>if level <= max<sup>**</sup>:</cite><br />
<br />
<sup>**</sup> - to maksymalne dostępne powiększenie zdjęcia, zanalizowane przez program (na podstawie piramidy).<br />
<br />
Nie namawiam nikogo do prób, ale życzę miłej zabawy.<hr />Komentarze (8)<br /><strong>Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników witryny Michała Sternadela. Witryna Michała Sternadela nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.</strong><ul><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=110#54">#8</a><br /></b>Autor: Ula<br />Treść: Witam, czy mółby mi ktoś napisać jak pobrać mapy stąd http://gisbialystok.pl/<br />Dodano: 2012-04-30 17:47:38</li><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=110#51">#7</a><br /></b>Autor: Marcin<br />Treść: Mozna prosic o dokladniejsze wyjasnienie jak to zrobic? Mam juz pythona, biblioteki PIL, uruchamiam program ale nie mam pojecia gdzie wkleic link do mapy??<br />Dodano: 2012-04-30 17:47:38</li><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=110#47">#6</a><br /></b>Autor: Adam.A.<br />Treść: Dziękuje za odpowiedź , dodam tylko że u mnie poziom 7 ściąga około 3/4 jednak nie kończy (i oczywiście nie składa).<br />
Może to faktycznie kwestia ramu , bo mam tylko 1GB .<br />
Zastanawiam się tylko dlaczego poziom 7 startuje i zaczyna ściągać , a poziom 6 wcale nie startuje.<br />
Chciałem wykorzystać mapy w OziExplorerze.<br />
P.S.<br />
Zapomniałem się podpisać pod 4 postem.<br />Dodano: 2012-04-30 17:47:38</li><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=110#46">#5</a><br /></b>Autor: Michał Sternadel<br />Treść: U mnie udało się złożyć mapę Myślenic o wielkości 19222 x 17801 px (Poziom 7). Szczerze -- nie doszedłem jeszcze do problemu, jaki wystąpił u Pana, ale większej mapy również nie udało mi się złożyć. Być może jest to kwestia ilości ramu. Może spróbuje Pan, jak kolega wyżej, z jakiejś żywej dystrybucji Linuksa?<br />Dodano: 2012-04-30 17:47:38</li><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=110#45">#4</a><br /></b>Autor: <br />Treść: Dziękuje za zainteresowanie.<br />
Chciałem wykorzystać mapy w OziExplorerze , przy takich ustawieniach:http://mapy2.wrotamalopolski.pl/img_top/m/myslenice/ImageProperties.xml .\ -l 5 , dostałem mapę jpg 4805x4450 , jednak zdjęcie  nie jest wyraźne .<br />
Przy tych ustawieniach:http://mapy2.wrotamalopolski.pl/img_top/m/myslenice/ImageProperties.xml .\ -l 6 wyskakuje błąd:<br />
PythonWin 2.6.2 (r262:71600, Apr 21 2009, 15:05:37) [MSC v.1500 32 bit (Intel)] on win32.<br />
Portions Copyright 1994-2008 Mark Hammond - see 'Help/About PythonWin' for further copyright information.<br />
&gt;&gt;&gt; 6<br />
False<br />
Zoomify metadata downloaded...<br />
Metadata (ImageProperties.xml) saved into output directory<br />
[Image: 150 x 139 pixels; 1 tiles in 1 x 1,<br />
 Image: 300 x 278 pixels; 4 tiles in 2 x 2,<br />
 Image: 600 x 556 pixels; 9 tiles in 3 x 3,<br />
 Image: 1201 x 1112 pixels; 25 tiles in 5 x 5,<br />
 Image: 2402 x 2225 pixels; 90 tiles in 10 x 9,<br />
 Image: 4805 x 4450 pixels; 342 tiles in 19 x 18,<br />
 Image: 9611 x 8900 pixels; 1330 tiles in 38 x 35,<br />
 Image: 19222 x 17801 pixels; 5320 tiles in 76 x 70,<br />
 Image: 38445 x 35603 pixels; 21140 tiles in 151 x 140]<br />
Number of levels: 9<br />
Number of tiles: 28261<br />
Image: 9611 x 8900 pixels; 1330 tiles in 38 x 35<br />
471 http://mapy2.wrotamalopolski.pl/img_top/m/myslenice/TileGroup1/6-0-0.jpg<br />
Traceback (most recent call last):<br />
  File &quot;C:\Python26\Lib\site-packages\pythonwin\pywin\framework\scriptutils.py&quot;, line 312, in RunScript<br />
    exec codeObject in __main__.__dict__<br />
  File &quot;C:\Documents and Settings\All Users\Dokumenty\zoomify_downloader.py&quot;, line 240, in <br />
    im = Image.open( StringIO.StringIO( s ) )<br />
  File &quot;C:\Python26\lib\site-packages\PIL\Image.py&quot;, line 1916, in open<br />
    raise IOError(&quot;cannot identify image file&quot;)<br />
IOError: cannot identify image file<br />
&gt;&gt;&gt;  ,<br />
Czy można uzyskać mapy o jakości jak na Wrotach ?<br />
<br />Dodano: 2012-04-30 17:47:38</li><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=110#44">#3</a><br /></b>Autor: Michał Sternadel<br />Treść: Nie każda mapa lub zdjęcie lotnicze umieszczone na wrotach jest w takim powiększeniu. Czasem brakuje ramu... Jak poda Pan, Panie Adamie więcej informacji -- więcej informacji będę mógł udzielić.<br />Dodano: 2012-04-30 17:47:38</li><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=110#43">#2</a><br /></b>Autor: Adam.A<br />Treść: if level <br />Dodano: 2012-04-30 17:47:38</li><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=110#23">#1</a><br /></b>Autor: Mateusz<br />Treść: Dzięki za poradnik, dzięki niemu udało mi się ściągnąć mapę z zoomify. Był jednak problem, aby dało się to zrobić musiałem skorzystać z linuxa, ale nie był to znów taki duży problem bo zrobiłem to na dystrybucji Kubuntu Live CD :)<br />Dodano: 2012-04-30 16:47:38</li></ul><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Admin też człowiek?]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=109</link>
<pubDate>Tue, 08 Apr 2008 02:08:20 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Często słyszy się powiedzenie: <cite>Admin też człowiek,</cite> kiedy to przemęczony zarywaniem nocy osobnik zapomni wstawić przecinka w pliku konfiguracyjnym, nie sprawdzając już ostatni raz, czy wszystko działa jak należy -- przecież działało przy przedostatnim sprawdzeniu, idzie spać. Rano słyszy cytat, po czym pośpiesznie naprawia błędy przemęczenia.<br />
A ja zapytam: Cóż to za człowiek z tego admina, skoro tak bardzo ignoruje prośby swoich użytkowników? Cóż to za człowiek z tego admina, który bestialsko filtruje treści pobierane przez http? Cóż to za człowiek, który bezkarnie blokuje portal nasza-klasa.pl oraz wyłącza youtube.com? I wreszcie: Za kogo się on uważa, blokując gadu-gadu? Za boga?<br />
<cite>-- Działa ci naszaklasa?<br />
-- Nie!<br />
-- Te! Proszę pana, czy jest internet?<br />
-- Jest.<br />
-- Dziwne, bo mi się nie może połączyć z gadu-gadu, a onet chodzi.<br />
</cite><br />
I chciałoby się rzec jednak, że ów admin, co też człowiekiem jest zagubił swoje człowieczeństwo, zawładnęły nim możliwości własnoręcznie dopieszczanych skryptów, systemów operacyjnych i kabli. I chciałoby się rzec, że ów admin to bydle wstrętne, nie zważające na chęci poznawania wiedzy przez użytkowników, którzy szukają jej na blokowanych portalach. W niwecz rozpacz, w niwecz płacze, uśmiechy na wpół rozebranych, prawie pełnoletnich dziewcząt... Niezłomny ten admin w swej decyzji. Niezłomny, ale zawsze otwarty na kontrargumenty.<br />
Tak więc czekam, moi użytkownicy na coś z jajem i sensem, co może przekona admina ze skał do zmiany decyzji.<hr />Komentarze (1)<br /><strong>Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników witryny Michała Sternadela. Witryna Michała Sternadela nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.</strong><ul><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=109#13">#1</a><br /></b>Autor: Kossak<br />Treść: A w zyciu nie zmieniaj Pan swojej decyzji! NK, GG YT w XIV LO tylko przeszkadzaja i rozpraszaja. <br />Dodano: 2012-04-30 16:47:38</li></ul><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Teczka.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=108</link>
<pubDate>Mon, 31 Mar 2008 20:01:20 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[W piwnicznych archiwach dziecinności, w pudle pozbawionym bezsensu, gdzie każdy przedmiot miał swoją wartość za czasów innych, tych, którymi beztrosko władała moc nóg, biegi, skoki, fikołki, magiczne skarby i niewiedza, znalazłem <b>teczkę (Zdjęcie).</b> Sądząc po żółtawych barwach, na pewno zawiera coś ciekawego -- pomyślałem, jak to przecież wszystkie teczki IPN'u. Dzisiaj ujawniam jej zawartość:<ul><li>Trzy kartki w kratkę,</li><li>Dwie kartki puste</li><li>Jedna kartka w szeroką linię,</li><li>Osiem skrawków niebieskiego papieru w kratkę.</li></ul> Wszystkie puste... Wpadłem -- wyjęknąłem -- nic na mnie nie mają!<br />
W pudle było jeszcze wiele rzeczy... Resorak z 1976 roku, zapałki z 1990, stare banknoty i bony towarowe do <cite>Pewex'u.</cite> Były jeszcze moje znakomite sprawdziany ze szkoły podstawowej, 4, 4, 3, 5, 5, 4... Oceny piękne jak moje pismo z dzieciństwa. Z racji tego, że świat minimalizuje się coraz bardziej, a zwolenników teorii ekspansji ziemi maleje -- zmuszony byłem zostawić sobie jeden sprawdzian z języka angielskiego i spalić resztę. Płomień skakał po słowach niczym rozwścieczony byk, biegnący ku czerwonemu, a potem, ulatywały do wiatru z dymem, z komina, ku przestworzom, aby potem spaść z deszczem na łysą głowę starca, wywołując wspomnienia.<br />
Oby tylko deszcz pamiętał, co naszeptać mi do ucha.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wybory.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=107</link>
<pubDate>Fri, 28 Mar 2008 15:48:01 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Wybory jakich dokonujemy nie zawsze są naszymi wyborami. Często zdarza się, że samemu nie jesteśmy w stanie nic zrobić, że choćby już podejmując decyzję -- nie możemy zrobić tego sami. Jeśli mam rację -- czymże jest wolność, skoro dokonanie samemu wyboru jest karane? Czymże jest więc to słowo wolność, co oznacza zniewolenie? Powiecie, że wcale nie trzeba razem podejmować decyzji. Może. Dzisiaj podjąłem jedną... Sam. Zostałem za to ukarany. Jak wszystko inne i to pozostanie nie ważne, skoro jesteśmy tylko wolni w okowach własnego umysłu.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Krowa.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=106</link>
<pubDate>Tue, 25 Mar 2008 23:23:30 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[-- Muuuu... Muuuu... -- powiedziała zaaferowana krowa.<br />
-- Tam do licha -- odrzekł nie mniej zaaferowany ja -- to przecież tylko przerośnięty Łubał...<br />
<br />
Na szczęście wszystko dobrze się skończyło, mała krówka popiła mleczka, duża, zdenerwowana, uspokoiła się, gdy zobaczyła oddalające się ludzkie postacie z miejsca jej przebywania. Świnka chrapiąc, chrząknęła coś pod nosem w kształcie kontaktu, a koty czekały już na podwórzu... Teraz, zamiast zmagać się z przeciążeniami, ciągnąć ze wszystkich sił potulnego byczka, uderzać delikatnie w klawisze zostało, jakby tamto wydarzenie prysło, a rzeczywistość zasypała odmęt wspaniałości.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Mamy siebie, to wszystko.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=105</link>
<pubDate>Mon, 17 Mar 2008 10:17:25 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Pamiętam, jak spoglądałem na chmury, patrzyłem jak się przesuwały po niebie -- niebieskim, jak toń najczystszej, kryształowej toni. Pamiętam, jaki mały byłem, jak nie mogłem dostać do blatu stołu -- wszystko wydawało się takie magiczne, takie wielkie... Teraz -- teraz ciasno mi w tym świecie, dlatego wyobrażam sobie często, że leżę na łące, a obok mnie leży Słońce. Trzymamy się za ręce i razem zgadujemy co to za chmurki przesuwają się po niebie -- bieluteńkie -- same serca. W okół polany wysokie drzewa, które szumią jak morze spokojne, niosące tylko morską bryzę, cząsteczki wody -- tak drobne jak zapach szczęścia... Delikatnie upadają na dłonie, na policzki i chłodzą miłość, słodką jak usta. W nocy drzewa znikają, szum pozostaje. Wciąż razem oglądamy miliony mrugających kropeczek, liczymy spadające i nie wypowiadamy już żadnych życzeń, bo nie jest nam już nic potrzebne -- mamy siebie, to wszystko... Uśmiechamy się tak, jak ludzie nieznający cierpień, jak głęboko zakochani w sobie, pełni ciepła, wiedzący, że los zesłał nas na siebie, że opatrzność przenika nasze ciała, że wszystko czuwa nad naszym bezpieczeństwem. Nikogo w okół nie ma -- cisza zaklęta, tylko Jej głos szepta słodkie zdania jak miód, tylko Jej cudowny śpiew słychać rano, a ruchy warg tak nieziemskie, że w sercu iskrzy jak w elektrowni i następuje wyładowanie, jak w kondensatorze. Jak w kondensatorze o olbrzymiej pojemności -- trzask niewiarygodnie głośny, silny i wyrazisty -- błyskawica na ziemię spada -- piękna jak łza. Ciągle razem, patrząc głęboko w oczy szukamy nowych cech, odkrywamy to, co jeszcze niesprawdzone i wtulamy się w siebie -- uściski tak mocne, że ciężko oddychać, tak miłe, że łzy z oczu ciekną jak woda w wodospadzie, a potem znikają, zmieniają się w kwarc -- bo oczy wysychają ze szczęścia. Serce powoli powraca do normalnego rytmu, zasypiamy, aby nad ranem znowu podziwiać chmury i przeżywać wszystko na nowo, żeby serce wyskakiwało z piersi, uciekało i... I kochało tak mocno, tak cudownie, i tak wiecznie jak nic innego.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wiosna nadchodzi...]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=104</link>
<pubDate>Mon, 10 Mar 2008 22:42:34 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[...zdecydowanie! Dzisiaj, kiedy powracałem do domu, odziany jedynie w zielony polar -- temperatura bowiem od kilku dni jest przyjazna, a od kilkunastu godzin nawet przyjemniejsza od letniej, zauważyłem ich... Przetarłem z niedowierzaniem zmęczone oczyska, ale nie mogłem się mylić. <i>Świetliki</i> wyszły na spacer po mieście, patrolować dzielnie zagrożone rozbojem ulice miasta. W rzeczywistości każdy patrol sprowadza się do rozmowy z kolegą o swojej dziewczynie, ewentualnie teściowej, rzadziej o częstości używania przyrządu do golenia, w celu uzyskania gładkiej skóry twarzy. Policjanci na patrolu to zwiastun wiosny. W niedaleko odległym komisariacie kawa już ostygła, a pączki skończyły się przed paroma minutami, komendant uśmiechnięty, jak zawsze w tej chwili, kiedy już dzisiejszą pracę wykonał, wykrzyczał zapewne: <cite>Na dworek! Marsz!</cite> Uradowane policjanty ubrały się w pałki, trasa w głowie obmyślana już dawno -- <cite>Tutaj skręcimy, Wiesiek, no, przy kościele przejdziemy na pasach, tam po drugiej stronie ulicy na pewno będą czekać na nas Kazek i Jarek. Pogadamy...</cite> I rzeczywiście, nieopodal powracali już przemęczeni dwaj osobnicy, poruszający się z prędkością 3 km/h. <cite>Jeszcze godzina patrolu, jak stary nas tu zobaczy to będzie przechlapane! O! Idzie Wiesiek i Karol -- skręćmy w tą małą dróżkę, i poczekajmy na nich -- pogadamy!</cite><br />
Pośpiesznym krokiem udałem się w bardziej niebezpieczne, cichsze ulice, między bloki, w zapomniane zakamarki dzielnicy, gdyż bałem się, że ktoś mnie zaatakuje. W załączeniu dzisiaj mapka występowania policjantów, z której wynika, że istnieją pewne wycieki z ich złoża (komisariatu) wskazujące definitywnie na <b>rozpoczęcie wiosny.</b><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wróciłem...]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=103</link>
<pubDate>Sun, 09 Mar 2008 05:59:02 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Już dawno nie zdarzyło mi się wrócić o godzinie szóstej do domu. Dawno już nie słyszałem śpiewu ptaków o poranku, nie czułem zapachu wschodu na spacerze... Dziś znów udało mi się jak kiedyś znikomo -- zaznać tego zaszczytu. Śpiew ptaków delikatnie wypełniał ciszę jaśniejącej nocy, kiedy w kominie zapalił się żar wiśniowo-miodowo-waniliowo-koniakowo-orzechowy... Słońce kierowało mną, abym trafił do domu, a powietrze pachniało nowością, jakby nigdy nie było używane... Warto było się nim zaciągnąć...<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zdjęcia lotnicze małopolski.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=102</link>
<pubDate>Mon, 03 Mar 2008 03:02:47 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Zapewne każdy z Was kojarzy stary już portal Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego, a ściślej, podstrony <a href="http://mapy.wrotamalopolski.pl/" target="_Blank">mapy.wrotamalopolski.pl</a> oraz <a href="http://mapy2.wrotamalopolski.pl/" target="_Blank">mapy2.wrotamalopolski.pl,</a> które oferują internautom dostęp do mapy topograficznej, historycznej oraz zdjęć lotniczych małopolski. Zdjęcia nie są może najświeższe (googleearth oferuje troszeczkę nowsze), ale za to zawsze można skorzystać z konkurencji. Poza tym, jak to w UM -- można sobie takie zdjęcia kupić (mapy też). Można też oczywiście przeglądać to wszystko na stronie, dzięki wspaniałemu narzędziu <a href="http://www.zoomify.com/" target="_Blank">Zoomify</a>, a co, jeśli potrzebujemy mapki w miejscu, gdzie nie mamy internetu? Czasem zrzut ekranu wystarczy. Jak nie wystarczy, można posiłkować się plikami, ściągniętymi przez przeglądarkę, zawartymi w pamięci podręcznej (ich rozdzielczość wynosi z reguły 256x256px). Istnieje również bardziej chytry sposób na ściągnięcie map czy też zdjęć z wrotamalopolski.pl. Przy użyciu <a href="http://www.staremapy.cz/zoomify-analyza/zoomify_downloader.py" target="_Blank">zoomify_downloader.py,</a> napisanego przez <a href="http://www.klokan.cz/" target="_Blank">Klokana Petra Přidala,</a> możemy ściągnąć wszystkie pliki, wygenerowane przez zoomify, tworząc sobie lokalną kopię, pozwalającą na przeglądanie zasobów bez dostępu do internetu, jak również złożyć gotowy obrazek w formacie JPEG. Na <a href="http://www.staremapy.cz/zoomify-analyza/" target="_Blank">stronie głównej projektu,</a> dostępny jest opis piramidy Zoomify, który został wykorzystany przez autora. Niecierpliwicie się pewnie i już zacieracie rączki, żeby ściągnąć sobie mapy lub zdjęcia? Z przykrością, a raczej -- z uśmiechem na ustach napiszę, że bez drobnych kombinacji nie jest to możliwe. Polecam kupić, w sprzedaży podobno zdjęcia zachwycają jakością.<br />
<br />
Subtelne wskazówki, które ułatwiają zabawę:<ul><li>łatwiej korzystać ze starszej wersji strony z zasobami,</li><li>odrobina znajomości pythona (czasem żadna) jest potrzebna do zmiany niektórych miejsc w oryginalnym skrypcie,</li><li>żeby zdjęcie było bardziej estetyczne, wystarczy dokonać stretchingu histogramu (zabawa poziomami) i poprawić kontrast. Obrazek obok przedstawia różnice.</li></ul><br />
<br />
<b>Przed przystąpieniem do ściągania map, zdjęć lotniczych, upewnijcie się, czy jest to legalne.</b><br />
<br />
Edycja:<br />
Okazało się, że wcale nie trzeba tak kombinować, jak pisałem, wystarczy tylko podać odpowiedniego linka.<br />
<br />
<a href="?co=showblog&id=110&lng=pl&theme=2k8lato&location=9&d=Jak,%C5%9Bci%C4%85gn%C4%85%C4%87,zdj%C4%99cia,z,wrotama%C5%82opolski?#tresci">Tutaj</a> znajduje się instrukcja.<hr />Komentarze (1)<br /><strong>Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników witryny Michała Sternadela. Witryna Michała Sternadela nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.</strong><ul><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=102#12">#1</a><br /></b>Autor: Stach<br />Treść: To rzeczywiście działa! Trzeba tylko podać ten odpowiedni link ;)<br />Dodano: 2012-04-30 16:47:38</li></ul><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[C64 SID Chip -- stare dobre dzieje.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=101</link>
<pubDate>Sat, 01 Mar 2008 19:29:38 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Dzisiaj kolejna dawka wspomnień. Technicznych wspomnień zeszłego wieku, kiedy to jeszcze wszystko było robione dla ludzi, nie dla wyglądu...<br />
<br />
Przeglądając archiwa internetowe, natknąłem się na wspaniałą stronę <a href="http://www.c64.com/" target="_Blank">c64.com,</a> na której to znalazłem jedną z moich ulubionych gier dzieciństwa (Transformable Arcade Zone), autorstwa Jon'a Menzies'a, a wypuszczoną w 1988 roku przez <i>Cascade Games</i> (<a href="http://www.c64.com/?type=1&id=1559" target="_Blank">http://www.c64.com/?type=1&id=1559</a>). Ponieważ moje dwie sztuki Commodore64 czekają w szafie na lepsze czasy, byłem zmuszony zainstalować sobie emulator tej wspaniałej maszynki (tak, wiem... emulatory są straszne!), dostępny na przykład <a href="http://www.viceteam.org/" target="_Blank">tutaj.</a> No, ale nie o tym, że grałem w gierkę mojego życia miał być wpis...<br />
<br />
Dźwiękowy Interfejs dźwięku (SID) to programowalny generator dźwięku, o którym można się więcej dowiedzieć z <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/6581" target="_Blank">wikipedii.</a> Równie dobrze można się było o nim dowiedzieć w swoim dzieciństwie, mając wtedy C64, C128, Ultimax...<br />
<br />
Co łączy ze sobą wspaniałą grę oraz wzmiankę o SID'zie? Otóż tak -- muzyka, skomponowana przez Jeroen'a Kimmel'a aka RED z grupy The Judges. Polecam przesłuchać na własnej przeszłości. Oryginalnego sida można pobrać <a href="http://hvsc.tp2.be/?info=please&path=C64Music/MUSICIANS/R/Red_Kimmel_Jeroen/Traz.sid">stąd,</a> a jeśli nikt nie posiada Commodore'a u siebie i nie chce instalować <a href="http://sidplay2.sourceforge.net/" target="_Blank">Sidplaya</a> / <a href="http://www.informatik.uni-frankfurt.de/~sinsch/TinySid.htm" target="_Blank">TinySid'a</a> / innych playerów, może skorzystać z załączonej przeze mnie mp3.<br />
<br />
I jeszcze kilka słówek o grach, bo bez przerwy pytają mnie ludzie, czy grałem w jakąś tam grę, co niedawno wyszła. Dla mnie słowo gra, oznacza tyle co grywalność. Uznaję, że większość teraźniejszych gier jest małogrywalna, za to przeładowana super fajerwerkami graficznymi. Wolałem stare, przeskakujące piksele po ekranie telewizora, które jednak robiły to z sensem.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[100 wpis na blogu.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=100</link>
<pubDate>Tue, 26 Feb 2008 22:10:23 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Setny wpis na blogu powinien być wyjątkowy -- przynajmniej takie miałem założenie, kiedy w głowie rodziła się koncepcja napisania go. Oto i jego treść:<br />
<br />
<big>Kocham Cię Słońce!</big><br />
<br />
Dziękuję za uwagę,<br />
pozdrawiam.<hr />Komentarze (1)<br /><strong>Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników witryny Michała Sternadela. Witryna Michała Sternadela nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.</strong><ul><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=100#11">#1</a><br /></b>Autor: Słońce :)<br />Treść: Ja Ciebie tez bardzo kocham...<br />Dodano: 2012-04-30 16:47:38</li></ul><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wygrałem.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=99</link>
<pubDate>Tue, 26 Feb 2008 18:19:45 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Niestrudzony, wyczerpany, zaspany dzisiaj około drugiej rano wpisałem magiczne polecenie: <i>down,</i> gasząc tym samym szumy, dochodzące z dziewięciu wiatraków obudowy serwera. Ten las szumiał mi kilkanaście godzin nad głową, powodując zawirowania myśli i niekończącą się pętle, rozgrzewające obwody szarych komórek. Pod koniec nocy wystąpiło tak zwane <cite>spięcie umysłu,</cite> którego objawem jest wodogłowie i ból dyni. Poradziłem sobie snem... We śnie wciąż klepałem magiczne, nieznane mi komendy w konsoli, formatowałem dyskietki, szukałem na płycie licencji... W końcu obudziłem się, aby... wpisywać magiczne, nieznane mi komendy w konsoli, formatować dyskietki, szukać licencji na płycie. Przeniosłem więc serwer (około 20 kg) do roboty, aby klepać nieznane mi komendy (...) Tam już zostały zupełnie końcowe kliknięcia myszą na stacji roboczej. Licencje załadowane, antywirus działa, drukarka drukuje, system wstaje -- wygląda, że chodzi stabilnie.<br />
<br />
Problem: <b>Novell NetWare 6.0 na Asus NCLV-DS z kontrolerem Adaptec AIC-7901 lub  AIC-7902.</b><br />
Stwierdzam: Kontroler Adaptec 7901 czy tam 7902 (już zapomniałem) działa pięknie pod Novell NetWare 6.0 z support pack 5 (bez też).<br />
<br />
Drobny przepis, jak sobie poradzić:<ul><li>Należy pożyczyć sobie jakiś dysk ide/sata (wystarczy ilość RAM + około 200 Mb lub nawet 250 Mb), podpiąć,</li><li>odpalić sobie jakiś system (np Linuks z żywej płyty) i stworzyć <u>aktywną</u> partycję typu fat16 (6) o wielkości wynoszącej ilość RAM + około 200 Mb na dysku scsi (którego instalator NetWare jeszcze nie widzi). Krok ten można pominąć, jeżeli pożyczony dysk zostaje w serwerze na stałe, jako nośnik do trzymania sterowników oraz głównych binarek odpowiadających za odpalenie NetWare. Resztę miejsca zostawić można pustą,</li><li>Ściągnąć sobie sterowniki ze <a href="http://developer.novell.com/devres/storage/drivers/" target="_blank">strony Novell'a ze sterownikami</a> (ściślej ADPU320), rozpakować je na dyskietkę,</li><li>Rozpocząć instalację NetWare, w miejscu, gdzie wyświetla załadowane moduły kontrolerów zmodyfikować je oraz przyciskiem <i>insert</i> i <i>F3</i> załadować sterownik z dyskietki (warto pokombinować ze slotem oraz różnymi wersjami sterownika jak nie zadziała,</li><li>Jeżeli zadziałało -- reszta już chyba wiadoma, SYS na scsi,</li><li>Po zakończonej instalacji, używając jakiegoś żywego systemu przenosimy z pożyczonego dysku ide/sata pliki na partycję fat16 dysku scsi, pamiętając również o magicznej komendzie fdisk /mbr, która pozwoli nam odpalić system z tego dysku (jeżeli pożyczony dysk zostaje w serwerze, krok ten pomijamy),</li><li>Restart, DZIAŁA!</li></ul><br />
Jeśli chodzi o RAID -- zupełnie nie wiem, czy zadziała ze sterownikiem ADPU320, bo wyłączyłem go z racji tego, że nie ufam takim wynalazkom w takich instytucjach, w których pracuję. Jeśli więc kontroler nie będzie działał z raidem, można próbować ze sterownikiem a320raid, również ze strony Novell'a.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Uzbrojony...]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=98</link>
<pubDate>Mon, 25 Feb 2008 00:41:34 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[...w sterowniki oraz najedzony optymistyczną kaszką sprytnych myśli z przyjemnością dzisiaj o godzinie ósmej z minutami stanę przed<br />
<i><ul><li>ASUSTeK Computer INC. | NCLV-DS | Rev 1.xx</li><li>Processor 0<br />
Intel(R) Xeon(TM) CPU 3.20GHz<br />
Speed 3200 MHZ, Family 15, Model 4, Stepping 3<br />
Feature flags 0000641D:BFEBFBFF, CPUID: GenuineIntel<br />
L1 cache 28K Bytes, , L2 cache: 2048K Bytes<br />
Instruction TLB: 64 entries, Data TLB: 64 entries<br />
Logical CPUs (Hyper-Threading) per Physical CPU: 2<br />
Processor Initial APIC ID: 0<br />
<br />
Processor 1<br />
Intel(R) Xeon(TM) CPU 3.20GHz<br />
Speed 3200 MHZ, Family 15, Model 4, Stepping 3<br />
Feature flags 0000641D:BFEBFBFF, CPUID: GenuineIntel<br />
L1 cache 28K Bytes, , L2 cache: 2048K Bytes<br />
Instruction TLB: 64 entries, Data TLB: 64 entries<br />
Logical CPUs (Hyper-Threading) per Physical CPU: 2<br />
Processor Initial APIC ID: 1</li><li>ADAPTEC RAID 0 f/w:1.0 TID: 0 LUN: 0</li><li>innymi półprzewodnikami, metalami i cudami...</ul></i>potocznie nazywanym <cite>Psi,</cite> delikatnie wciskając zakurzony już od bezczynności przycisk <b>POWER.</b> To pudło na kółkach, podłączone kroplówką do prądu żyło 123 dni z godzinami na systemie NetWare 6.5. Dzisiaj ostatnia próba z licencjami, zakończy się fiaskiem -- już to wiem, ale przy wieczornej kawie już leży i czeka, zapomniany przez wszystkich nośnik magnetyczny, trzy i pół calowy kawałek folii, na którym zapisany zero-jedynkowy bałagan danych: <i>a320raid.ddi a320raid.ham adpu320.ddi adpu320.ham.</i> Oby ci towarzysze wiedzieli jak wspomóc poczciwego NetWare 6.0. Jak się uda -- na dysku laptopa już czeka <i>nw6sp5.exe,</i> niecierpliwie przeskakując kolejne bloki alokacji, niczym z nogi na nogę człowiek wskazujący na spożycie kilku litrów napoju... Czeka na akcję, możliwości, zaatakuje! Wszyscy będą szczęśliwi, dyski będą niestrudzone kręcić się, procesory napocą się, obliczając 2+2, monitor rozbłyśnie jaskrawością, a na świecie znów zrobi się troszeczkę cieplej -- zima wypędzi się w ciepłe kraje, bez cywilizacji i komputerów wszystkim potrzebnych.<br />
<br />
Trzymajcie kciuki.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wymagania.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=97</link>
<pubDate>Sun, 24 Feb 2008 00:14:54 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Czarne chmury nadciągnęły z południa, niosąc chłodny powiew nieziemsko silnego wiatru, pioruny i gorycz. Zimny deszcz spływał po ciele, wyziębiając resztki logiki i rozumu. Ochota na myślenie uciekła na skrzydłach pawich, kolorowych jak tęcza ku wolności niespodziewanej w dzisiejszych czasach. Za plecami podmuch nieuniknionego groźnym łomotem pośpiesznie goni, uciekać? Nie! Nadstawić twarz nadchodzącym tragediom wczorajszych klęsk.<br />
<br />
Znika platynowy diadem z głowy, z nawtykanymi kamieniami. Już nie jestem panem siebie, już sobą nie zarządzam więcej... Za ręce związane ciągnie srebrzysta strzała. Z peronu dobiegają zniekształcone pomruki starych kobiet... <cite>"Pośpieszny z Krakowa w świat odjeżdża z peronu".</cite> Jak na łańcuchu po szynach ślizgam się, niczym na nartach wodnych ku znano - nieznanej przyszłości... Zero swobodnych decyzji -- masz to zrobić, nie myśl, masz to mieć, nie ważne jak to zdobędziesz... Świat już blisko, na skraju zapach poziomek beztrosko atakuje nos, zostały wspomnienia. Mocno ramiona ściskają szyję, mocno, lecz nie mogą udusić. Czemu? Czy sił już brak, czy to wszystko fałsz? Suche liście szeleszczą nad głową w zieleni lasu, mech na runie wbija się w stopy, jak gwoździe w drewno. Krew spływa daleko, niepotrzebna nikomu, ucieka od nieszczęśnika. Zatopione marzenia, jak wrak statku. niezbadane przez nikogo. Zginęły już wszystkie, bo były za wielkie, zbyt wielkie... Zginęły jak lód zmienia się w parę. Moja wola zakuta w kajdany... <br />
<br />
Muszę zrobić prawo jazdy!<br />
<br />
A myślałem, że mój wybór zostanie uszanowany...<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zacofany.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=96</link>
<pubDate>Wed, 20 Feb 2008 23:38:44 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Ostatnio ktoś zapytał mnie, czy nie zrobię ładnej, dynamicznej stronki z fajerwerkami. Odmówiłem. Nie dlatego, że jestem zarobiony, że gardzę klientami, ale dlatego, że ich wymagania są zbyt wygórowane jak na takiego prostego człowieka jak ja. Tak -- otwarcie przyznaję -- nie umiem flasha. Dlaczego? Z wyboru, zasobożerności i niechęci. Zawsze byłem zacofany w tych technologiach i do tej pory mi to nie przeszkadza. Uważam, że potrafię za pomocą rzeczy z epoki kamienia łupanego wykrzesać bliskie maksimum ich możliwości, delikatnie przybliżające się do minimum możliwości nowych technologii...<br />
Postaram się być zawsze o jeden krok z tyłu -- jak zawsze, dobrze mi się z tym żyje, to lubię...<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Satelita spada na głowę.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=95</link>
<pubDate>Sun, 17 Feb 2008 14:01:25 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Zapewne większość z Was słyszała już, że amerykański satelita może spaść nam na głowę. Ja mam własną teorię, dlaczego tutaj będzie spadać: Polacy to sojusznicy, tarcza antyrakietowa będzie u nich, szczątki rakiet będą spadały u nich, może spaść i satelita... Ze stonkami ziemniaczanymi sobie poradzili:<br />
<center><br />
<object width="425" height="355"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/0CYKU9jmBK0&rel=1&border=0"></param><param name="wmode" value="transparent"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/0CYKU9jmBK0&rel=1&border=0" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent"width="425" height="355"></embed></object></center><br />
Więc nie ma obaw, że "nasz" satelita zostanie równie dobrze unieszkodliwiony. Nasz prezydent znów się obrazi...<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Podrosłem.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=94</link>
<pubDate>Sun, 17 Feb 2008 01:55:47 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Ostatnio zauważyłem, że podrosłem. Nie wiem, czym to jest spowodowane, może zdrowymi brokułami, makaronem, jajkami oraz ciastem... Zauważyłem także, że nabrałem kolorów -- koloru skóry, włosów, oczu, ust... Na zdjęciu obok miałem zapewne około 4 lata -- nieźle, pomyślałem sobie, już wtedy śmigałem na rowerku. Złośliwi powiedzą, że miał cztery kółka, ale to nie ma dla mnie znaczenia.<br />
Jakie życie było wtedy wspaniałe, kiedy poziomki w ustach nalewały aromatu w kubki smakowe, kiedy cały dzień spędzało się na zabawach, harcach, bieganiu, kiedy to słowo <cite>obiad</cite> było najwstrętniejszym wyrazem, jakie słyszało się w ciągu dnia... Obiad był zawsze, kiedy zabawa trwała, kiedy właśnie był najważniejszy moment, gdy znalazłem kryjówkę i nikt nie mógł mnie znaleźć... Nienawidziłem tych obiadów.<br />
A kiedy już miałem rower na dwóch kółkach, kiedy zestarzałem się niemrawo, do wieku nadal pięknie dziecięcego -- godzina 17.00, na podwórku pustka, na trawnik ciśnięta dmuchana piłka, hula-hop zarzucony na gałąź drzewa, pistolety rzucone na ziemię, w ręku zostawał jedynie czerwony scyzoryk... TAK -- MacGiver. Z zaciśniętym otwartym scyzorykiem w dłoni każdy z <i>nas</i> patrzył, co też w dzisiejszym odcinku się stanie, co wymyśli umysł...<br />
Koniec, znów zabawa, berek, kucany, pif-paf i wspinaczka na cudownego orzecha... Wieczór, ciemno... <cite>kolacja, spać!</cite> Jak my nienawidziliśmy tych kolacji, wieczorów, trochę ukradkiem trwaliśmy nadal na podwórku. Z latarkami w ręku odprowadzaliśmy się do domów. Każdy każdego, po trzy razy. Huk, wrzask, płacz... -- pozostała już tylko kąpiel, kolacja i łóżko. We śnie jednak oczekiwanie na nowy dzień.<br />
<br />
Teraz... Dzisiejszy uptime komputera dochodzi właśnie piętnastej godziny. Kiedyś tego nie było... Dzisiaj -- takie samo jak wczoraj. Wczoraj -- takie samo jak tydzień temu. Tydzień temu -- takie samo jak miesiąc temu... Monotonność, ale również i cel -- dążenie do tego celu pracą, lenistwem, marazmem i enigmatycznym, trochę podświadomym myśleniem, że jeszcze można to zmienić, że jeszcze na pewien bardzo krótki czas można cofnąć umysł do dalekich czasów biegania, leżenia na zielonym trawniku, całej ceremonii oraz ogromu przeżyć towarzyszących w pierwszym noclegu pod namiotem, tuż tuż, na ogródku... pracując jednak nadal.<br />
<br />
<cite>Wspomnienia niekiedy są ratunkiem dla cierpiących na rutynowe życie!<cite><hr />Komentarze (1)<br /><strong>Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników witryny Michała Sternadela. Witryna Michała Sternadela nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.</strong><ul><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=94#9">#1</a><br /></b>Autor: Webster<br />Treść: święte słowa. Ale to już nie wróci, jak w piosence zespołu Bajm: \&quot;Nie odnajdzie wiecej nas ta sama chwila\&quot;. Także przeszłość zostaje za nami, w teraźniejszości żyjemy, a przyszlość zależy od nas...<br />Dodano: 2012-04-30 16:47:38</li></ul><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Cicha bezsenność.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=93</link>
<pubDate>Fri, 15 Feb 2008 02:38:05 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[W ciszy uśpionych łąk, w nocy ciemnej jak kawa, czystej jak śmietanka i rześkiej jak rosa na rzęsach pajęczych nitek leżę... Przymykam oczy, powoli wsłuchując się w stukot sekund, cichych, ociemniałych bębnów czasu, mijającego jak pośpieszny pociąg starą, pochyloną babinkę... Leżę... Wiem, że poranek powoli powróci, aby blaskiem swym zabić twórczość, aby ciepłem rozpalić nowy dzień, dzień bez smaku, wypełniony tęsknotą, marazmem, upokorzeniem i gniewem. Już niedługo... Księżyc stanie się tak pełny jak pięćdziesiątka wódki na stoliku, przy talerzyku ogórków. Wypiję, za księżyc, miłość, wieczność w cierpieniach i strach. Przeczekam pobożnie, aż bóg umrze, aż człowiek zrozumie, że bogiem jest drugi człowiek, aż bóg zrozumie, że ma swojego boga... W międzyczasie krwista muzyka wypełnia ciszę, jakże dziś przeklętą, kiedyś wyczekiwaną jak powrót przyjaciela, dzisiaj jednak przeklętą jak klątwa. Z kamiennej twarzy zdaje się, że coś ulatnia się to... łza! Ciut malutki stopionego węgla, krystalizuje w diament na brodzie. Metastabilność trwa za długo! Niech stanie się już grafitem, niech umrze...<br />
Kocham nie być sam, ale dziś, czuję się samotny.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zanim będzie za późno.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=92</link>
<pubDate>Thu, 14 Feb 2008 14:00:49 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Większość źródeł informacji o bezpieczeństwie systemów Linuks trąbi o luce w jądrach z serii 2.6, wykorzystującej wywołanie vmsplice do uzyskania root'a przez lokalnych użytkowników. Podatne są jądra 2.6.17 do 2.6.24. W wersji 2.6.24.2 luka została załatana. Radzę aktualizację.<br />
Przed aktualizacją jądra:<br />
<cite><br />
mgs@andromeda ~ <b>$</b> ./exploit <br />
-----------------------------------<br />
 Linux vmsplice Local Root Exploit<br />
 By qaaz<br />
-----------------------------------<br />
[+] mmap: 0x0 .. 0x1000<br />
[+] page: 0x0<br />
[+] page: 0x20<br />
[+] mmap: 0x4000 .. 0x5000<br />
[+] page: 0x4000<br />
[+] page: 0x4020<br />
[+] mmap: 0x1000 .. 0x2000<br />
[+] page: 0x1000<br />
[+] mmap: 0xb7d8d000 .. 0xb7dbf000<br />
[+] root<br />
andromeda ~ <b>#</b></cite><br />
Po aktualizacji:<br />
<cite><br />
mgs@andromeda ~ <b>$</b> ./exploit <br />
-----------------------------------<br />
 Linux vmsplice Local Root Exploit<br />
 By qaaz<br />
-----------------------------------<br />
[+] mmap: 0x0 .. 0x1000<br />
[+] page: 0x0<br />
[+] page: 0x20<br />
[+] mmap: 0x4000 .. 0x5000<br />
[+] page: 0x4000<br />
[+] page: 0x4020<br />
[+] mmap: 0x1000 .. 0x2000<br />
[+] page: 0x1000<br />
[+] mmap: 0xb7dc7000 .. 0xb7df9000<br />
[-] vmsplice: Bad address<br />
mgs@andromeda ~ <b>$</b></cite><br />
<br />
Jeśli więc nie chcesz być zjedzony, <a href="http://www.kernel.org/" target="_Blank">kernel.org/,</a> a jeśli jeszcze nigdy nie kompilowałeś jądra -- najwyższy czas zacząć!<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Leniwy admin.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=91</link>
<pubDate>Tue, 12 Feb 2008 12:01:44 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Życie bywa życiem, a administrator może być czasem przemęczony. Gorzej, jeśli ktoś odpowiedzialny za cały cyrk jest nieodpowiedzialny...<br />
<cite>drwxrwxrwx  5 www www   4096 Sep  7 13:12 ccmail/</cite><br />
Hmm... można sobie wepchać do katalogu jakieś gołe cycki, wielki zbiór mp3, filmów, wpisać download na swojej stronie i dodać do tego free. Łącze -- ile fabryka dała i dawaj korzystaj sobie z życia... Ale, po co,<br />
<cite>--rwxrwxrwx 1 www www  3504 Oct 29 13:13 config.php*</cite><br />
skoro można przeczytać sobie konfigurację?<br />
<cite>$uname[1] = "administrator"; <br />
$upass[1] = "bardzo tajne hasło administratora";<br />
$known_as[1] = "administrator";</cite><br />
Wejść na stronę (obrazek), wysłać osobom zapisanym na listę mailingową ofertę:<br />
<cite>Temat: Witaj!<br />
<i>To jest wiadomość w formacie HTML. Kliknij <a href="http://sternadel.pl/?from=sternadel-buy-viagra" target="_Blank">tutaj,</a> ponieważ chcesz kupić Viagrę.</i><br />
<br />
--<br />
podpisano:<br />
Bardzo Ważna Organizacja, Wydział d/s. Kontaktów z ludźmi...<br />
</cite><br />
<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[LCD mania.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=90</link>
<pubDate>Thu, 31 Jan 2008 01:16:52 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Od kilku dni leżałem w łóżku, bo miałem gorączkę. Mój laptop pracował cały czas, przeglądałem różne strony, aż wreszcie powiedziałem sobie: <cite>Teraz jestem już zdrowy,</cite> po czym ubrałem się i wyciągnąłem z szuflady stary wyświetlacz LCD (CM1621 -- kompatybilny ze sterownikiem HD44780). Rzut okiem na dostępne oprogramowanie... I jest: <a href="http://lcd-linux.sourceforge.net/" target="_Blank">LCD-Linux.</a> Oprócz tego, ludzie chwalą <a href="http://lcdproc.omnipotent.net/" target="_Blank">LCDPROC,</a> który rzeczywiście ma niemałe możliwości. Ja pozostałem przy pierwszej opcji, gdyż na moje testowe potrzeby wystarczy. Wziąłem więc lutownicę i przelutowałem poprzedni kabel na inny, tym razem dobierając odpowiednie oporniki. Schemat połączenia dostępny jest <a href="http://www.realitynet.pl/articles/lcd/schemat_2.jpg" target="_Blank">tutaj,</a> a jako R1 polecam nastawny ~100Ohm.<br />
<br />
Do współpracy z Linuksem LCD potrzebuje wkompilowanej obsługi portu równoległego (moduł lp) oraz wgrania skompilowanego modułu z LCD-Linux (hd44780.ko). Jeśli dobrze pójdzie po załadowaniu modułu pojawi się urządzenie /dev/lcd, do którego można przesłać dowolny tekst. Aby wpisać tekst w pierwszej linii od pierwszego znaku stosujemy taką kombinację:<br />
<br />
<cite>echo -en "\033[J\033[HCzesc, to ja!" >/dev/lcd</cite><br />
<br />
Natomiast, żeby przejść do drugiej linii:<br />
<cite>echo -en "\r\n" >/dev/lcd</cite><br />
<br />
Korzystając teraz z wszelakiej maści poleceń, awk, cut, czytając zawartość katalogu /proc, można wyświetlać co dusza zapragnie.<br />
Przykład, zegarek:<br />
<cite>#!/bin/sh<br />
echo -en "\033[J\033[H" > /dev/lcd #czyścimy nasz wyświetlacz<br />
echo -en "\033[J\033[H" > /dev/lcd #czasem raz nie działa, więc powtarzamy<br />
while true;<br />
do<br />
        echo -en "\033[J\033[H"`date +\"%A %d/%m%y\"`\r\n`date +%r`" > /dev/lcd<br />
        sleep 1s<br />
done</cite><br />
<br />
Co do samego sterownika, sprawuje się całkiem dobrze, zmieniłem troszeczkę config.h, dla moich potrzeb.<br />
<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Netware 6.0.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=89</link>
<pubDate>Tue, 29 Jan 2008 19:15:36 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Cóż istnieje taki czas,kiedy trzeba włożyć palce w miejsca nie do końca poznane, w miejsca, gdzie rzadko bywają, gdzie rzadko ktoś bywa. Korzystając z trwających Juwenaliów (System Eliminacji Studentów Jest Aktywny) oraz ferii tak zwanych młodzików, umówiłem się na instalację komercyjnego systemu od zera.<br />
Powodów jest kilka, główny -- problem z polskimi znakami w nazwach plików. W sumie to nie wiem, czy jest gdzieś na to łatka, wiem, że w wersji 6.5 jest już to naprawione. *** -- Nie, nie mogę -- brzmi odpowiedź, nie mamy licencji na tą wersję. Nowa maszyna jest, kontroler SCSI nie jest obsługiwany przez wersję 6.0. *** -- Wiem, ale nie patrzy się w zęby tym, którzy dają serwery i licencje. Tak czy siak, może dyski z nowego serwera zadziałają na kontrolerze starego -- zniknie drugi problem jakim jest skurczenie wolnego miejsca.<br />
Trzeci powód to chyba chęć uporządkowania katalogów, która przy okazji na pewno nastąpi.<br />
Dwoma słowami: <i>Trzymajcie kciuki.</i> <br />
<br />
Edycja:<br />
Ściągam już Support Packa 5, prawdopodobnie załatwi on sprawę.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Blokada dzielenia Internetu.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=88</link>
<pubDate>Sat, 26 Jan 2008 20:18:07 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[<u>Edycja:</u><br />
<i>Prawdopodobnie szukasz <a href="?co=showblog&id=149&lng=pl&tlocation=9&d=Omijanie,blokady,dzielenia,Internetu.#tresci">sposobu na ominięcie blokady dzielenia Internetu.</a> Jeśli nie, zapraszam do lektury.</i><br />
<br />
Już od dawna nosiłem się z zamiarem napisania notki o sposobie bardzo dobrej blokady podziału łącza internetowego. Na wstępie napiszę, że nigdy nie popierałem tego rodzaju praktyk i popierać raczej nie będę. Wyzysk jest wszędzie -- macie prawo do <b>nieograniczonego dostępu do internetu,</b> a wszelkie blokady routerów wprowadzają ograniczenia. Z tego powodu nie lubię mojej sieci -- trzeba kombinować, aby komputer, na którym instaluje się cokolwiek miał choć przez chwilę Internet. Konkurencja również nie daje za wygraną i krzyczy 30PLN miesięcznie za możliwość dzielenia łącza. Niech się wypchają!<br />
<br />
No, ale po krótkim wstępie trzeba przejść do setna sprawy... Sposobów na taką blokadę jest wiele.<br />
<br />
Najsławniejszym jest oczywiście ustawienie TTL na 1 do sieci lokalnej, co sprawia, że pakiety giną po pierwszym urządzeniu, jakie je odbierze. Współczesne routery sprzętowe łatwo nauczyć jak podbijać TTL, więc powoli ta metoda staje się zupełnie nieskuteczna.<br />
<br />
Drugi sposób jest również oparty o TTL, a raczej sprawdzanie wartości TTL pakietów przechodzących przez bramkę pochodzących z sieci lokalnej. Ta metoda również nie jest zbyt dobra, z dwóch powodów: nigdy tak na prawdę nie wiemy jaki TTL ustawi sobie nasz użytkownik, a przecież zmuszać go do ustawienia TTL takiego jakie się nam podoba, poza tym, nie jest problemem zmienić TTL wychodzących pakietów na routerze klienta na przez nas sprawdzany.<br />
<br />
Obydwa te sposoby można bardzo łatwo ominąć, nie podam tutaj gotowców, bo głodnemu daje się wędkę, nie ryby. W skrócie napiszę: <i>iptables --ttl-inc, iptables --ttl-set.</i><br />
<br />
Trzecia metoda, którą wymyśliłem dość niedawno wydaje się być bardzo skuteczna, jest ściśle teoretyczna, ale w mojej głowie wszystko zadziałało -- może i w Waszej sieci zadziała. Metoda ta również jest oparta o wspaniałe TTL wraz z wspomaganiem Layer7 (<a href="http://l7-filter.sourceforge.net/" target="_Blank">l7-filter.sourceforge.net</a>). W sumie to nie wiem, czy ktoś przypadkiem nie wpadł na nią wcześniej -- jeśli tak, przepraszam, nie szukałem tak na prawdę czy ktoś ją już wymyślił. Na czym polega myk? To proste. W mojej głowie istniała wielka sieć, która ma główny router, który wypuszcza wszyskie pakiety z wewnętrznych routerów do świata. Na wewnętrznych routerach, które zarządzają ruchem podsieci odpowiedni klienci mają przypisywane dane TTL za pomocą iptables i parametru --ttl-set. Umówmy się, że blokada podziału to TTL=1, a zezwolenie na podział to TTL=2. Na przykład Kazek, który ma w domu 2 komputery chce dzielić łącze, a ponieważ go lubimy nakładamy za pomocą --ttl-set TTL o wartości 2 dla wszystkich pakietów od niego wychodzących. Jarek jest gruboskórnym draniem i w dodatku byłym chłopakiem naszej siostry, który złamał jej serce -- za karę dostaje od nas TTL=1. Z początku to nic nie zmienia, ale... przecież nasz główny router kieruje całym ruchem, ze wszystkich podsieci. Teraz wystarczy sprawdzić na routerze głównym wartość TTL, za pomocą parametru --ttl-check. Gdy TTL=1 cel określamy jako DROP, gdy TTL=2 cel określamy jako ACCEPT.<br />
<br />
Jak widać metoda jest bardzo prosta -- czy na prawdę wymaga dwóch routerów? Szczerze, w głowie jeszcze nie układałem ruchu sieci, gdy router jest jeden, ale podejrzewam, że można zrobić NAT/MASKARADĘ na lokalnym interfejsie, ustawiając TTL'e, potem zrobić drugą na fizycznym interfejsie, sprawdzając TTL. Ewentualnie utworzyć wirtualne interfejsy i tam to zrobić lub spiąć ze sobą dwie karty sieciowe kablem krosowanym. Jakie szybkie to będzie -- nie jestem w stanie powiedzieć -- przecież nie praktykuję blokad internetu.<br />
<br />
Wspomniałem, że będzie potrzebne nam również narzędzie Layer7, które tak na prawdę jest zestawem łatek na jądro oraz iptables, umożliwiające filtrowanie pakietów po ich zawartości. Po co? No już odpowiadam -- przecież istnieją serwery proxy, ściślej mówiąc skarpetki (socks v4/5), które można bez problemu postawić na routerze (mądrzejszym), omijając tym samym wszystkie powyższe blokady dzielenia łącza. Za pomocą połatanego iptables jesteśmy w stanie zablokować ruch pochodzący z socks (na stronie projektu jest napisane o socks w wersji 5, nie wiem jak z wersją 4), za pomocą parametru <i>-m layer7...</i> Problemem pozostaje jak zawsze jednak www-proxy, którego źle skonfigurowanego również można pewnie zablokować, ale to już historia na inny wieczór.<br />
<br />
Warto ustawić TTL wejściowy do sieci na 1 oraz dodatkowo badać na routerach podsieci, czy przypadkiem nie zmienia się czasami na 2 (gdy na przykład sam router łączy się z internetem, żeby pobrać czas czy aktualizacje oprogramowania) i wyszukiwać tym samym kombinujących. Kombinujący niech sprawdzą w źródłach jądra <i>net/ipv4/ip_forward.c</i> i zahaszują linię <cite>ip_decrease_ttl(iph);</cite> Jest to niezgodne z RFC, ale czego się nie robi, żeby oszukać wrednego admina?<br />
<br />
W niektórych przypadkach, raczej w większości przypadków zabawy w Layer7 można sobie odpuścić -- większość dzisiejszych użytkowników internetu nie zna w ogóle skarpetek.<br />
<br />
<big>Zabraniam wykorzystywania tej blokady do wyzysku!</big><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wrzuta]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=87</link>
<pubDate>Wed, 23 Jan 2008 22:16:34 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Zapewne każdy z Was kojarzy serwis wrzuta.pl, dzięki któremu nasze młode nastolatki mogą słuchać swoich ulubionych utworów muzycznych, zwiększając efekt cieplarniany, dzięki pocącym się procesorom, które obsługują flash. Zapewne każdy z Was wie, że istnieje prosty sposób na ściągnięcie mp3 z wrzuty. Nie bardzo wiem, czy to jest legalne czy nie, ale chyba nie moja w tym głowa. Tak czy siak, jeśli chce się ściągnąć jedną, dwie mp3, można sobie pozwolić na przeklikiwanie różnych linków itp, ale jak ktoś napalony ma ochotę ściągnąć na 24 godziny wszystkie dostępne mp3 Elvisa? Z pomocą przychodzi skrypt <b>getwrzuta,</b> napisany przez <a href="http://sid.iglu.cz/" target="_Blank">Sid'a,</a> a dostępny na jego blogu. Pozwala on wyszukać interesujące nas utwory, stwarza kolejkę pobierania i pobiera to co chcemy. Osobiście nie używam go, ale sprawdziłem dla testu i działa. Dobrze, że jest coś co ułatwi wielu ludziom życie.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Energia.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=86</link>
<pubDate>Sat, 19 Jan 2008 18:36:52 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Przeglądając dzisiaj wykresy Termicznej Analizy Różnicowej (<a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Differential_Thermal_Analysis" target="_Blank">DTA</a>) gipsu, kaolinu oraz magnezytu zacząłem się zastanawiać czym jest śmierć w rozumieniu energii? Czy może śmierć jest procesem endogenicznym, czy może egzogenicznym? Oczywiście nie ma to nic wspólnego z DTA, ale gdyby ktokolwiek zbadał ten proces, co wskazałby wykres energetyczny?<br />
<br />
Można stwierdzić, że śmierć jest zdecydowanie egzotermicznym procesem (pobierającym energię) kiedy rozpędzony pociąg uderza w ciało, kiedy kula wystrzelona z pistoletu przedziurawia ciało, kiedy szabla odcina głowę... Prawda?<br />
<br />
A śmierć spowodowana starością? Czy wydziela energię, czy może istota żyjąca nie ma tyle energii, aby pobrać już energię niezbędną do życia? Jeśli na drugie pytanie odpowiedzią będzie twierdząca, można uznać, że śmierć jest endotermiczna (wydziela energię).<br />
<br />
Co na to myśliciele?<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Postrach wśród misiów.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=85</link>
<pubDate>Wed, 16 Jan 2008 20:39:48 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[A to tylko... kichnięcie.<br />
<br />
<center><object width="425" height="355"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/FzRH3iTQPrk&rel=1"></param><param name="wmode" value="transparent"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/FzRH3iTQPrk&rel=1" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="355"></embed></object></center><hr />Komentarze (1)<br /><strong>Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników witryny Michała Sternadela. Witryna Michała Sternadela nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.</strong><ul><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=85#8">#1</a><br /></b>Autor: pascon<br />Treść: Hahahaha, piekne!<br />Dodano: 2012-04-30 16:47:38</li></ul><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Muszę...]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=84</link>
<pubDate>Tue, 15 Jan 2008 22:54:04 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Może nie jestem zbyt bystrym, zbyt odkrywczym, zbyt inteligentnym człowiekiem... Może znów nie udało mi się być dobrym człowiekiem, po wymówieniu rano obietnicy: "Dzisiaj będę dobrym człowiekiem", może znów stałem się po prostu szarym człowiekiem bez serca i bez rozumu, ze skruszonym od ganiających myśli po głowie rozumem, ze zwiotczałymi mięśniami w nogach, ze wzrokiem zatopionym w czarną, mazistą substancję rozlaną na asfalcie, ale odkryłem...<br />
<big>JEDYNE CO MUSZĘ W ŻYCIU ZROBIĆ TO -- UMRZEĆ!</big><hr />Komentarze (2)<br /><strong>Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników witryny Michała Sternadela. Witryna Michała Sternadela nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.</strong><ul><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=84#7">#2</a><br /></b>Autor: <br />Treść: Jak się musiałeś urodzić to musisz też umrzeć.<br />Dodano: 2012-04-30 16:47:38</li><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=84#6">#1</a><br /></b>Autor: pacon<br />Treść: Heh, tez sobie ciagle to powtarzam, jak slysze od innych - musisz to, musisz tamto.<br />Dodano: 2012-04-30 16:47:38</li></ul><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ekspansja Ziemi vs. Tektonika płyt litosfery.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=83</link>
<pubDate>Sun, 13 Jan 2008 00:08:23 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Ostatnio na jednym ze spotkań niektórzy studenci wypluwali sobie wnętrzności, aby udowodnić swoje racje... Jedni szyderczo szykanowali: Gdzie ta subdukcja? Drudzy: a paleomagnetyzm, fauna?<br />
<br />
Tak się składa, że w obu tych teoriach jest sporo argumentów przemawiających za tym, że każda jest słuszna, ale są też takie, że każda jest niedopracowana. W teorii Ekspansji Ziemi doskonale przedstawione proporcje istniejących ryftów kontynentalnych i oceanicznych do domniemanych stref subdukcji wskazują, że tych drugich jest dwa razy mniej. Gdzie więc podsuwają się te płyty, pod poduszkę? Zwolennicy teorii Tektoniki Płyt Litosfery, uznają, że jest to nieistotne. Może i mają rację? Może do tej pory człowiek nie ma tak dokładnych przyrządów pomiarowych i nie potrafi tak na prawdę dokładnie zmierzyć tempa akrecji? W mojej prywatnej opinii, nawet jeśli jest mniej stref subdukcji i płyta się nie wsuwa pod kontynenty (w specyficznych warunkach pod inną płytę oceaniczną), płyty ruszają się, a wszelkie rozszerzenia skorupy związane z płytami, które nie podsuwają się nigdzie -- po prostu powodują ruchy diastroficzne w skali całej płyty litosfery niemierzalne dla przyrządów.<br />
<br />
Jednym z argumentów, z którymi nie radzą sobie zwolennicy Ekspansji Ziemi jest występowanie identycznych prowincji paleomagnetycznych w połączeniu z identyczną litologią skał oraz identycznym zespołem fauny i flory, które rozrzucone są na tysiące kilometrów. Dokładniej piszę tutaj o Indiach, które to kiedyś były złączone a Afryką i Australią. Hipoteza ekspansji mówi, że są one tam, gdzie były na początku swojego istnienia, jednak ewidentnie -- badania faunistyczne na północnym wybrzeżu Australii, czy na Madagaskarze, wskazują, że Indie przemieściły się 4000 km, aby połączyć się z Azją. Potwierdza to również paleomagnetyzm. Te same skamieniałości co w Australii i na Madagaskarze znaleziono w Himalajach.<br />
<br />
Jak widać -- kontynenty wędrują według założeń tektoniki płyt, zderzają się ze sobą, a w myśl zasady <i>aktualizmu geologicznego</i> było również tak kiedyś. Ekspansjoniści w to nie wierzą, a ja skromnie uważam, że Ziemia rozszerza się na skutek zmiany fazowej wodorków zawartych w jądrze Ziemi (jak postulował Larin w swojej teorii o wodorkowej genezie Ziemi) i jak ten swoisty balonik oblepiony piaskiem, spowodował odsuwanie się od siebie kontynentów i ich dryf. Z tym, że wcześniej ten balonik ktoś posmarował masłem, i kontynenty ślizgają się na powierzchni ekspandującej ziemi. W miejscach gdzie placek obsypanego piasku się oddala od siebie, powstały rowy kontynentalne, potem oceaniczne, które przyczyniają się do żeglowania piasku po maśle. Z drugiej strony jedna płyta podsuwa się pod drugą <cite>jak po maśle.</cite><br />
<br />
Może zamiast się kłócić poruszamy głowami?<br />
 <hr />Komentarze (2)<br /><strong>Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników witryny Michała Sternadela. Witryna Michała Sternadela nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.</strong><ul><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=83#39">#2</a><br /></b>Autor: RG<br />Treść: wyjasnij mi wiec prosze jaki jest mechanizm poruszania sie plyt litosfery bo chyba nie powiesz mi ze sa to prady konwekcyjne. Paleomagnetyzm dowodem przeciw ekspansji, moze mi wyjasnisz w jaki sposob (wykluczysz to ze bieguny sie przemieszczaja?) Fauna? Nie mozemy wykluczyc zbiegu okolicznosci. Czy jesli niedzwiadki zyja w Polsce i na Syberii to od razu oznacza ze muszą one sie ze soba zderzac?? Moze porusz glowa i dobrze poznaj te teoria a nie mysl o jedzeniu masla z piaskiem<br />Dodano: 2012-04-30 17:47:38</li><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=83#38">#1</a><br /></b>Autor: RG<br />Treść: wyjasnij mi wiec prosze jaki jest mechanizm poruszania sie plyt litosfery bo chyba nie powiesz mi ze sa to prady konwekcyjne. Paleomagnetyzm dowodem przeciw ekspansji, moze mi wyjasnisz w jaki sposob (wykluczysz to ze bieguny sie przemieszczaja?) Fauna? Nie mozemy wykluczyc zbiegu okolicznosci. Czy jesli niedzwiadki zyja w Polsce i na Syberii to od razu oznacza ze muszą one sie ze soba zderzac?? Moze porusz glowa i dobrze poznaj te teoria a nie mysl o jedzeniu masla z piaskiem<br />Dodano: 2012-04-30 17:47:38</li></ul><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Lampy.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=82</link>
<pubDate>Wed, 09 Jan 2008 21:09:34 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[To jest po prostu niesamowite... Brak mi słów:<br />
<a href="http://blog.makezine.com/archive/2008/01/make_your_own_vaccum_tube.html" target="_Blank">Zrób sobie lampę elektronową.</a><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Gadu-gadu spam.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=81</link>
<pubDate>Wed, 02 Jan 2008 21:32:57 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Ostatnio poprzez protokół gadu-gadu dostaję mnóstwo spamu. W większości są to reklamy jakichś tam stron internetowych, zarabiania w internecie, super fajnych stacji radiowych czy też portali o grach. Szczerze -- już dawno zrezygnowałbym z tego dziurawego protokołu, ale jak zmusić resztę przyjaciół do używania czegoś innego? Dużo o tym pisali, na prawdę dużo, powstały klienty, które są proste w obsłudze -- są na prawdę -- bardzo proste, które kilkoma kliknięciami można zmienić tak, aby przypominały swym wyglądem <cite>jedyny, słuszny komunikator.</cite><br />
Zaraz... A może by tak dołączyć się do akcji spamowej gg? Może zainstalować ten super programik gg-spammer czy jak się on nazywa i reklamować przez gadu gadu lepsze rozwiązania komunikacyjne, w pierwszym rzędzie wymieniając: <u>praktyczny brak spamu...</u><br />
<br />
Och, jakie życie byłoby przyjemniejsze, gdyby nie było spamu, zwłaszcza w komunikacji czasu rzeczywistego.<hr />Komentarze (1)<br /><strong>Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników witryny Michała Sternadela. Witryna Michała Sternadela nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.</strong><ul><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=81#10">#1</a><br /></b>Autor: Webster<br />Treść: Przepraszam, ze przegladam stare notki i piszę komentarze. Widać jestem już tak samotny, że znalazłem czas i na to.<br />
Otóż racja. Moim wyborem jest Miranda IM. Może ktoś tu w padnie i kogoś zainteresuje to lekko konfiguracjochłonne, ale jednak ciekawe rozwiązanie.<br />
Link do polskiej strony: http://www.miranda-im.pl/<br />Dodano: 2012-04-30 16:47:38</li></ul><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Odmowy.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=80</link>
<pubDate>Wed, 02 Jan 2008 19:03:15 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Byłem dzisiaj w pracy, aby namówić szefa na zakup szybszego łącza... około 7 krotnie szybszego łącza, tylko za 49PLN miesięcznie więcej niż obecnie płacimy. Nie udało się. Killer podpowiada, abym przyciął pasmo szefostwu, wtedy na pewno się zgodzą... Ogólnie to dowiedziałem się, że twierdzą, że ja nic nie robię, tylko siedzę i odpoczywam. Cóż. Taka praca administratora -- widać go tylko wtedy, gdy coś się zepsuje. Czy to dobrze o mnie świadczy, że nie często mnie widać? Nie wiem.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Czy pamiętacie jeszcze te czasy?]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=79</link>
<pubDate>Sat, 22 Dec 2007 20:25:24 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Mam jeszcze ten zaszczyt/nie zaszczyt pamiętać odrobinkę z tych czasów... Jako dość zaawansowane dziecko nie widziało się jednak wtedy tego, co wyłaziło  z zabłoconych butów kłamstwa i obłudy. Nie mniej jednak miło popatrzeć na rzeczy, którymi człowiek obracał i choć niektórzy chcieliby wrócić do tych czasów, twierdzą, że teraz jednak żyje się trochę lepiej. Zapraszam na przygodę, cofnięcie się grubo wstecz, na stronę: <a href="http://www.polskaludowa.com/" target="_Blank">Internetowego Muzeum Polski Ludowej.</a><hr />Komentarze (1)<br /><strong>Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników witryny Michała Sternadela. Witryna Michała Sternadela nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.</strong><ul><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=79#5">#1</a><br /></b>Autor: spradfs<br />Treść: zfdupcvaj kutkasie worku pis, koncowko kota, kutasinbski bucu :)<br />Dodano: 2012-04-30 15:47:38</li></ul><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Mądrość.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=78</link>
<pubDate>Thu, 20 Dec 2007 19:38:43 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Zastanawiałem się kiedyś, czy gdybym był mądrym człowiekiem i robił to, co człowiek robi najlepiej, mógłbym choć zaradzić na jeden problem, który jest ojcem problemów innych? Czy mógłbym dmuchać w żagle łódki, sunącej przez morze odmętu ku zielono-barwnych zgliszczach starego miasta, ledwo widzianego zapłakanymi oczami starucha? Czy gdybym rozwiązał problem nadrzędny, rozwiązując tym samym tyle podrzędnych problemów nie wykreowałbym zła, nie stworzyłbym innych problemów? Na ostatnie pytanie mogę odpowiedzieć w 99% -- <b>TAK.</b> Ten jeden procent niech pozostanie nadzieją, którą zabiłem już wcześniej -- zawczasu, gdy tylko miałem w ręku siekierkę...<br />
<br />
Mógłbym zacząć życie od nowa, ale po co? Przecież (nie moje) wybory, które dokonam, poprowadzą dokładnie do tego samego punktu, w którym jestem. Żyć od nowa, to jak odwrócić klepsydrę, w której nie do końca przesypał się piach. Pozostanę więc zadufany na zawsze w trumnie, aby nie zauważyć jasnego światła szczęścia, które przebija się przez dziurę po gwoździu, którego za młodu wybiłem. Zamknę powieki, a na nich namaluję sztuczne oczy, które widzą tylko to, czego nie chcę zobaczyć, zaszyję usta, bym mówił ciszą, a w nosie zostawię najpiękniejszy zapach, niech zgnije...<br />
<br />
No, chyba, że zarobię dużo pieniędzy -- problem sam się wykupi.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Już za rok matura.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=77</link>
<pubDate>Thu, 20 Dec 2007 01:24:39 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Byłem bardzo zdziwiony dwa dni temu, kiedy to wypełniając biurokratyczne papierzyska w robocie dostałem od Kasi kopertę z moim nazwiskiem. Co tam może być -- pomyślałem, po czym szczęka opadła mi z zaskakującego zdziwienia. To było zaproszenie na Studniówkę od tegorocznych maturzystów. Sam nie wiem czy pójść, chyba jestem na to za stary...<br />
<br />
Dzięki Wam, że pamiętaliście -- pozdrawiam.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Serwery]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=76</link>
<pubDate>Sun, 16 Dec 2007 02:25:55 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Kolega nie próżnuje i zadał mi ostatnio do zrobienia trzy serwery. Dzisiaj właśnie skończyłem. Uvarovite, Sampi i Alpha. Dwa już podłączone, działają sprawnie, trzeci wywiezie się na docelowe miejsce zapewne w poniedziałek. Co w serwerach piszczy?<br />
Uvarovite, jak pisałem wcześniej -- typowo hostingowo - backupowy serwer z pełni obsługiwaną wirtualną pocztą i filtrem antyspamowym, oraz z dodatkowymi możliwościami, gdy tylko mi się zechce je skonfigurować.<br />
Sampi -- typowy router, który kieruje obecnie ruchem w sieci LAN (42 komputery), dynamiczny przydział łącza, blokada nie płacących oraz użyteczne programy do analizy wykorzystania łącza.<br />
Alpha -- zaawansowany serwer poczty i www.<br />
<br />
Co dostałem w zamian? Starego laptopa (11 latek), dzięki któremu moja Andzia na nowo stała się ruchliwa -- zawiasy spasowały jak ulał, a mnie to bardziej cieszy niż pieniądze, które przecież zaraz bym wydał na jakieś pierdoły...<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Przerwa.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=75</link>
<pubDate>Thu, 13 Dec 2007 22:53:41 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Mój jakże kochany provider internetu zafundował mi ponadtygodniową przerwę w dostępie do świata. Jutro więc wybieram się do niego z rachunkiem, aby roztargać go na oczach księgowej. Będzie się działo!<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Uvarovite]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=74</link>
<pubDate>Wed, 28 Nov 2007 22:13:08 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Dzisiaj odebrałem maszynę, na której docelowo ma stać serwer backupu oraz pewnie hostingu dla kilku ludzi. Jest to jakiś AMD. Dostałem również płytkę <cite>Debian 4.0.</cite> Więc już od kilku godzin stoi sobie stabilny Etch. Teraz drugie podejście do kompilacji jądra. Za pierwszym Segmentation fault... -- nawet nie wiem dlaczego.<br />
Za to co piszczy w serwerze? Świeżutki wirtualny system pocztowy, możliwość wirtualnego ftp (na dzisiejsze potrzeby nie jest potrzebny), serwer www oraz wszystko, czego dusza zapragnie niebawem -- w końcu jestem rootem.<br />
<br />
Skąd nazwa?<br />
Już od dawna chciałem zacząć serię minerałów, ale ponieważ wcześniejsza seria grecka jest stricte związana z moim miejscem pracy, mitologiczna z moim domem, seria owadów z innym miejscem, seria dziwnych nazw ze złomownią, tak teraz minerały będą błyszczeć z pożytkiem dla kilku osób.<br />
Dla przypomnienia uwarowit to granat chromowy, piękny, zielony minerał o diamentowym połysku, w Polsce występujący bardzo rzadko, w masywach serpentynitowych i tak dalej...<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jak pokonać 79 km w 6 godzin?]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=73</link>
<pubDate>Fri, 23 Nov 2007 19:04:17 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[W środę, zgodnie z zapowiedzią, wstałem bardzo wcześnie rano, aby podjechać na kopalnię i wziąć próbki oraz mapy. Sprawdziłem pociąg dzień wcześniej -- nic się nie zmieniło, jeździ jak zawsze. Stoję więc już na peronie, dochodzi 6.55, komunikat: Pociąg nie przyjedzie na stację, zmienił trasę i jedzie przez Skawinę. Ponieważ miałem już bilet -- pojechałem o 7.24 do Trzebinii. Tam poczekałem 2 godziny na pociąg do Oświęcimia. Na stacji Chrzanów wysiadłem, wbiegłem do autokaru, przejechałem do stacji Libiąż, wsiadłem do pociągu, dojechałem. Szybko przeskoczyłem przez barierkę do pociągu Czechowice - Dziedzice i tak na 12:50 byłem na miejscu...<br />
<cite>Hmmm... dzisiaj to już kończymy pracować, nie zrobimy tych map.</cite> Wziąłem więc tylko próbki i tyle mnie widziano.<br />
Chciałbym serdecznie podziękować PKP, za to, że zarobią jeszcze na mnie drugie tyle.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kernel Panic]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=72</link>
<pubDate>Mon, 19 Nov 2007 22:08:08 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Spanikowało mi jądro na moim routerze, spowodowane to było twardym resetem maszyny (magiczne ctrl+sys req+reisub nie zadziałało), zwis spowodował stary dysk twardy (trzymajcie kciuki, aby działał kolejne 10 lat!), który już powoli chyba nie domaga... Postanowiłem być baranem na nowo i zrobić upgrade systemu na routerze dokładnie taką samą metodą jak zepsułem moją stację roboczą: <cite>do-release-update.</cite> Właśnie odpaliłem, pewnie doczepi się, że mam za mało na partycji /boot...<br />
Wiem -- <a href="http://ubuntu.com/" target="_Blank">klikadełko</a> nie nadaje się na serwer, ale szczerze, tylko to miałem wypalone pod ręką, mój stary <a href="http://debian.org/" target="_Blank">DEBIAN</a> się trochę zestarzał, a ponieważ kiedyś już instalowałem obecną wersję stabilną z płyty instalacyjnej, która miała ze 4 lata, to tym razem chciałem tego uniknąć. Nie należało to do przyjemnych rzeczy, udało się, ale zapłaciłem sporym czasem...<br />
Miejmy nadzieje, że wstanie!<br />
<br />
Edycja:<br />
<br />
do-release-update:<br />
<cite>Zbyt mało miejsca na dysku<br />
Aktualizacja zostanie zatrzymana. Aktualizacja wymaga co najmniej 21.0M miejsca na "/boot". Proszę zwolnić co najmniej dodatkowe 12.5M miejsca na "/boot". Proszę opróżnić kosz i usunąć tymczasowe pakiety z poprzednich instalacji używając "sudo apt-get clean".</cite><br />
<br />
df -h |grep /boot:<br />
<cite>/dev/hda1              30M   20M  8,1M  71% /boot</cite><br />
<br />
umount /boot/:<br />
<cite>umount: /boot: device is busy<br />
umount: /boot: device is busy</cite><br />
<br />
Czego on żąda od użytkownika, który umie tylko kliknąć?<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Czy grozi mi redukcja etatów?]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=71</link>
<pubDate>Mon, 19 Nov 2007 19:46:28 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[TAK!<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Komputerowe wspomaganie...]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=70</link>
<pubDate>Sun, 18 Nov 2007 00:12:53 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Ostatnio nauczam się różnych bezużytecznych rzeczy na zajęciach. Do tych rzeczy należy między innymi Excel i Corel, bo podobno wspomaga to pracę geologa... No tak, przecież trzeba malować w Corelu te wykresy z Excela, przecież nie istnieje taki program jak Surfer i taki program jak Grapher chociażby... Przecież MapEdit, ArcGis to nie dla mnie, trzeba klikać, przenosić kolumny, liczyć standardowe odchylenia i inne, niepotrzebne rzeczy.<br />
<br />
Postanowiłem więc napisać tutaj coś, co na prawdę wspiera badania. Tak, związane jest to z komputerem -- to jest czajnik. Do czajnika trzeba wlać wodę -- tu będzie to jakaś wiedza. Skąd wytrzasnąć wiedzę? No jak to -- przecież woda leci z kranu, każde dziecko to powie: kranem więc będzie internet. Pozostaje nam jeszcze jeden element, bardzo ważny -- odkręcenie kurka... o tym opowiem później...<br />
<br />
Zapewne niektórzy z Was kojarzą adres <a href="http://vls1.icm.edu.pl/" target="_Blank">http://vls1.icm.edu.pl/,</a> pod którym stoją zasoby Serwera Naukowego, udostępniającego masę ciekawych publikacji naukowych i medycznych. Korzystałem z jego zasobów już niejednokrotnie i naprawdę można się wiele rzeczy dzięki temu dowiedzieć. Niech zasoby tego serwera będą wodą, a sama strona kranem. Co jest kurkiem? Link <a href="http://vls1.icm.edu.pl/cgi-bin/search.pl?template_search_form.simple=" target="_Blank">search.</a> Kliknijmy... Jeśli jesteśmy z poza placówek współpracujących z Serwerem Naukowym otrzymamy piękny komunikat <b>403 Forbiden.</b> Nie da się odkręcić kranu, więc trzeba zmykać na uczelnie, aby tam odkręcić -- pomyśli większość. Ja jestem raczej domatorem, plucha na polu, gdzie bym się ruszał? Oto sposób, aby tylko czajnik przeniósł się na uczelnię:<br />
<br />
Potrzebne rzeczy:<br />
konto shellowe na serwerze uczelnianym,<br />
klient ssh na lokalnym komputerze,<br />
program tsocks dla linuksa lub np freecap dla windowsa.<br />
<br />
Najpierw logujemy się na swój uczelniany serwer poleceniem:<br />
<cite>ssh -l login serwer.uczelniany -D localhost:1080</cite><br />
spowoduje to utworzenie swego rodzaju serwera proxy nasłuchującego na podanym <i>porcie</i><br />
<br />
następnie edytujemy ustawienia w pliku <i>/etc/tsocks.conf</i> lub <i>/etc/socks/tsocks.conf</i> na własnym komputerze (to zależy od dystrybucji):<br />
<cite>server=127.0.0.1<br />
server_port=1080<br />
server_type=5</cite><br />
(dla windowsa odpowiednie ustawienia Socks Proxy w programie FreeCap).<br />
<br />
Następnie odpalamy naszą ulubioną przeglądarkę, poprzedzając ją poleceniem <i>tsocks:</i><br />
<cite>tsocks www-browser</cite><br />
(dla windowsa, dodajemy swoją ulubioną przeglądarkę do programu FreeCap i uruchamiamy klikając),<br />
<br />
wchodzimy na stronę <a href="http://vls1.icm.edu.pl/cgi-bin/search.pl?template_search_form.simple=" target="_Blank">wyszukiwania,</a> <b>ODKRĘCAJĄC TYM SAMYM KUREK!</b><br />
<br />
Dla tych, co mają w swojej sieci router na konkretnym systemie, nic nie stoi na przeszkodzie, aby to na nim odpalić "ssh-proxy" (ssh -l login serwer.uczelniany -D ip_routera:port_routera) i korzystać z tamtego tuneliku.<br />
<br />
Chyba przyznacie rację -- to jest prawdziwe wspomaganie komputerowe badań (poszukiwania informacji)...<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Excel]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=69</link>
<pubDate>Mon, 12 Nov 2007 09:24:29 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Excel -- nudzę się!<br />
<br />
<u>Edycja, po powrocie z zajęć na arkuszu:</u><br />
Ileż można klepać w te zakichane arkusze kalkulacyjne? Klikałem w podstawówce, klikałem w liceum, klikałem na studiach, wciąż klikam -- mam dość, czy ja na prawdę będę księgowym? Bezsensem jest uczenie się skrótu CTRL+X, aby potem wcisnąć CTRL+V. Po co pokazywać, jak przenosić te kolumny, skoro ja to już wiem od 10 lat?<br />
Może za dwa dni nauczę się czegoś pożyteczniejszego...<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Powtórka z matematyki.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=68</link>
<pubDate>Wed, 07 Nov 2007 22:56:15 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Dostałem nową fakturę... Pomijam fakt, że za podłączenie, konfigurację i wznowienie usługi również sobie policzyli, mimo, że nie kiwnęli nawet palcem w konfiguracji/kablu i nic nie było przerywane... Cóż, stwierdziłem, że około 10PLN im daruję, ale do diaska! Skąd grosz więcej? Rozumiem -- za papier, za kopertę, za powietrze, ale tutaj ewidentnie jest za nic...<br />
Kolega powiedział mi ostatnio, że wszystkie hipermarkety na zdaniach typu: <cite>A, będę pani grosika dłużna.</cite> zarabiają około 7 mln PLN rocznie i księgowe muszą się nieźle napocić, aby gdzieś te pieniądze sklasyfikować.<br />
Rachunek oczywiście zapłaciłem, zobaczymy co będzie za miesiąc.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Trochę dodać, nic ująć.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=67</link>
<pubDate>Sat, 03 Nov 2007 13:13:22 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Na tym krótkim filmiku zostało powiedziane chyba prawie wszystko, co przed kilkoma miesiącami opowiadałem na lewo i prawo:<br />
<center><object width="425" height="355"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/bKLOfm4itow&rel=1"></param><param name="wmode" value="transparent"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/bKLOfm4itow&rel=1" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="355"></embed></object></center><br />
Dodać można jeszcze, że pewnie za niedługo (rok 2012) albo google się zawieszą, albo powiedzą: <cite>Płaćcie za to, co my znaleźliśmy!</cite> Wtedy rzeczywiście będzie koniec świata.<br />
Przemyślcie dogłębnie refleksję nad tym filmikiem -- to jest prawda.<hr />Komentarze (1)<br /><strong>Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników witryny Michała Sternadela. Witryna Michała Sternadela nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.</strong><ul><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=67#4">#1</a><br /></b>Autor: pascon<br />Treść: Pomijajac tresc przekazu - Ci kolesie robia swietna masterke jezeli chodzi o tworzenie tego typu klipow. Czapki z glow.<br />Dodano: 2012-04-30 15:47:38</li></ul><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Świeżo, lekko i przyzwoicie.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=66</link>
<pubDate>Fri, 02 Nov 2007 19:08:46 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Jak miło powrócić do tego, co lubi się najbardziej. Jak fajnie jest znów widzieć przebłyskujące w czarnym terminalu białe literki, zmieniające się tak prędko jak humory kobiety... Jak miło odczuwać różnicę z optymalizacji, jak miło sterować tym, czego się używa -- <u>jak miło mieć na coś wpływ.</u><br />
Działam znowu na mojej ulubionej dystrybucji, szybkiej, stabilnej i elastycznej, zbudowanej tylko i wyłącznie do moich potrzeb. Inni -- mogą się schować do piwnicy.<br />
Miło było dzisiaj popatrzeć na nowe możliwości GIMP'a, dlatego dzisiaj malowałem moją wizytówkę, edycja 2k7. I tak pewnie w życiu jej nie wydrukuję, ale babranie w nieprzymuszonym projekcie to coś, co lubię robić: nie ma, to nie tak, tamto inaczej, tutaj sam sobie jestem sterem i szczerze -- nawet jak mi się dzieło nie podoba, w głębi duszy czuję, że jest ładne.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Back to roots -ver. 2.0]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=65</link>
<pubDate>Tue, 30 Oct 2007 21:15:20 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Dzisiaj znowu ucieszony klepie biedę na czarnym ekranie terminala, uzywająć links'a, irssi, wget'a i wszystkich tych magicznych rzeczy, z którymi zaczynałem moją najwspanialszą i najdłuższą w życiu przygodę.<br />
Co? -- tak wiem, już drugi raz w tym roku, ba, w przeciągu 2 miesięcy wymieniam system, tak -- dobrze myślicie, bo klikadła nie lubię, tak -- bo tez się zepsuło. Dlaczego? Zachciało mi sie mieć Gimp'a 2.4, którego widziałem na screenshotach i wyczytałem ze zmian na prawdę sporo, ale starsza wersja klikadła nie miała tego w paczkach, nigdzie nie mogłem znaleźć .deb'a. Mówicie, że mogłem sobie to skompilować -- mogłem, ręwnie dobrze mogłem skompilować sobie cały system. Dwa dni temu wiec, stwierdziłem, ze może warto chociaż raz poczuć się jak baran i wpisać magiczną komendę, która na oficjalnej stronie wiki jest polecana. <cite>Przecież skoro jest napisane, że polecana -- nie powinna nic zepsuć</cite> -- pomyślałem i wklepałem nie <i>sudo do-release-update,</i> bo ile można to sudo i hasła podawać... Wpisałem zwykle <i>do-release-update</i> i czekałem na efekty. Ooo... zwiesiło się wszystko. Czyżby glibc6 namieszało? Reset pomogł, filesystemy wstały (wow). Ooo... zawiesiło się znów. Reset pomogł... <cite>VFS: Unable to mount root fs on dev (0,0)...</cite> Co za pech. Wspomogłem się chroot'em, skompiłowalem jądro, które ktoś bezczelnie mi usunał (zapewne to ten super user-friendly skrypt).<br />
Wstało!<br />
Kiedy już odpaliłem duperele graficzne, aby przeglądać www (bo w samym netcat'ie to trudno) czcionki powiększyły się o 10pt, dri jak nie działało tak nie działa, conky mrugało jak szalone, a ja wpisałem mkfs.ext3 /dev/hda5 i szczęśliwy włożyłem do napędu płytkę, instalując moją ukochaną dystrybucję.<br />
<br />
Ja, polecam robić upgrade klikadła stara, dobra metoda debiana: vi /etc/apt/sources.list (...) apt-get dist-upgrade<br />
<br />
Wracam jak skompiluje X-window.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wszystko robione jest w Corelu!]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=64</link>
<pubDate>Wed, 24 Oct 2007 18:21:34 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Jak cudownie... Wiedzieliście, że wszystko jest robione w Corelu? Te prześcieradła, co wiszą na budynkach, te ulotki, reklamy, szmaty, podwieszane na samoloty -- to wszystko jest robione w Corelu! Ja jestem zrobiony w Corelu, Ty też, Ziemia, Słońce i cały świat jest zrobiony w Corelu!<br />
<br />
OK, już wyjaśniam -- miałem dzisiaj zajęcia ze wspomagania komputerowego. Ucieszony wędrowałem w deszczu z rozsuniętym plecakiem (bo sobie zapomniałem zasunąć), aby nauczyć się obsługi pożytecznego oprogramowania. Wchodzę, 5 komputerów odmówiło mi posłuszeństwa -- Janusz! Zrób coś z tym! Usiadłem więc przy koleżance, koleś nawija: <cite>Będziemy się uczyć Corela, bo na Corelu robi się wszystko, te reklamy, ulotki, reklamy na samoloty, budynki to wszystko jest robione w Corelu! Dlatego my będziemy się uczyć tutaj Corela (...)</cite> Super -- sobie pomyślałem. <a href="http://ada.jogger.pl/" target="_Blank">Ada</a> mówi: <cite>Corel fajny jest!</cite> Ja nie lubię, bo za drogi. Na co mi ten Corel, skoro <a href="http://inkscape.org/" target="_Blank">Inkscape</a> istnieje, skoro <a href="http://www.sodipodi.com/index.php3" target="_Blank">Sodipodi</a> istnieje? Już aż tak bardzo bym nie oponował, ale Surfer, czy Grapher to istne klikadło, a gdzie ArcGis, MapInfo, Microstation? Gdzie?<br />
<br />
Porażka.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Odgrzany kotlet (Tue 8 Jul 17:37:31 2003)]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=63</link>
<pubDate>Wed, 24 Oct 2007 00:20:12 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Dwoistość natury ludzkiej pozwala człowiekowi wybrać dwie drogi do szczęścia. Może on podążać za głosem swoich wnętrzności, nasiąkniętych wiatrem własnej wiary, uważając, że zaspokojenie zachcianek ducha prowadzi do szczęścia, godnej egzystencji i wreszcie -- uzasadnionej śmierci, ale może też napędzać się chęcią zysku materialnego, kolekcjonując przeróżne rzeczy, które cieszą jego oczy, dłonie i ciało. Coś pozwoliło mu dokonać ten wybór, specjalnie, aby miał alternatywę życia i nie popadał w smutek, gdy jeden z przepisów na egzystencję nie sprawdzi się, a z życia wyjdzie zakalec. Co jednak dzieje się z człowiekiem, który spróbował najpierw doznać spokoju ducha i nie udało mu się, a następnie nastawił się na szczęście materialne, lecz świat postawił przed nim barykadę? Jak ten człowiek się czuje, co napędza jego byt bez sensu? Czy zostało w nim jeszcze coś, co nazywa się <i>nadzieją,</i> czy została w nim choć część innego życia? Gdzieś czytałem, że człowieka nie da się zniszczyć -- bujda. Czytałem to w kontekście wojny, chyba napisał to pan Antoine de Saint-Excupery, ale to zostało napisane, gdy trwała walka człowieka z człowiekiem. Gubiły się wartości głęboko w zgliszczach spalonych domów, w krzyku wygnanej na wieki rodziny, w bezkresnych polach zakrapianych krwią. Mimo tych nieszczęść, ktoś potrafił napisać, że człowiek może być niezniszczalny. Co jednak z samounicestwieniem? Przecież każdy człowiek ma prawo zrobić, co zechce. Czy zatem człowiek, któremu nie wiedzie się w swojej dwoistości nie chce stać się wreszcie jednością? Nie chce zespolić się raz na zawsze z całym światem i być nim dla innych? Oczywiście, że marzy o tym, jednak gdzieś głęboko w sercu odziedziczył nadzieję po przodkach, gdzieś, w głębi czuje, że jego nieszczęścia to po prostu, odebrane przez wroga, kolejne jardy ziemi na froncie. Pani Zofia N. napisała bowiem, że <cite>Nadzieja umiera ostatnia.</cite> Może wcale nie umiera? Może wiecznie się odradza, silniejsza, mocniejsza, większa, aby pod koniec i tak przycichnąć, i odrodzić się na nowo? Może nie istnieje nadzieja... ale myśl o niej. Może człowiek, który w dwoistości nie umie kręcić egzystencji widzi drugiego człowieka, który wypala rozżarzonym patykiem oczy przyjaciół, aby dowiedzieć się jak zniszczyć człowieka? Aby upewnić się, że tak na prawdę wypalając oczy i łamiąc ludzi niszczy człowieka? Aby zrozumieć, że sam niszczy człowieczeństwo? Wojna stała się tak popularna, że zagościła w człowieku na wieki. Buntuje się on przeciwko światu, sobie, porządkowi rzeczy, niekiedy złu, ale już niestety rzadko. Wielu mądrych ludzi, którzy postulują stoicyzm, powiedziałoby, że nie należy się w ogóle zastanawiać nad tym, czy jest nam dobrze, czy źle, byleby żyć, bo podobno życie to najwspanialsza nagroda dla człowieka. Jeśli to prawda, strasznie boję się kary.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Renowacja przeszłości (Tue Oct 22 22:17:32 2002)]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=62</link>
<pubDate>Tue, 23 Oct 2007 18:26:35 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Zauważyłem, że zawsze w najważniejsze dni pada. Zawsze jest mokro, może nie zawsze na polu, ale na oczach sztorm... Zawsze coś musi wypłynąć, uschnąć w zapomnieniu. Może dlatego ludzie kochają takie dni, takie najważniejsze dni, chwile prawdy, którą słyszy się, prawdy, która może nawet jest i kłamstwem, ale słyszy się ją w momencie czasu... Kim jestem, że ośmielam się tak myśleć? Nie wiem kim. Może tylko małym człowieczkiem, który chodzi obok życia, nie korzystając z niego, a może człowiekiem pełnym wartości, wąchającym zapach letnich i wiosennych kwiatów, słuchającym szumu morskich liści drzew, oddalonych o setki mil, o setki westchnień. Może jestem tylko człowiekiem, który właśnie krocząc po ziemi wzdycha. Każdy mój krok to westchnięcie. Co byłoby, gdybym nie chodził? Żałowałbym? Tak. Trzeba poznać to, czego inni nie mogą, nie potrafią, nie lubią. Trzeba łapać garściami gorycz życia i sprzedawać życiu całego siebie, pomagając innym łapać wiatr, wiejący w oczy i rzucać nim w błoto, w zimne, brudne błoto.<br />
<br />
Życie nie jest złe! To zły przesąd, twierdzić, że życie jest złe. Życie człowieka składa się przede wszystkim z <u>innego człowieka,</u> a to właśnie my jesteśmy źli. To właśnie ludzie tworzą ten stereotyp życia, z którego nie da się wyjść. To niewiarygodne, że na prawdę szczęśliwa osoba staje się smutna w jednej chwili, w czasie trzasku łamiącej się zapałki, która przecież miała się tym razem zapalić. Zapalić, a... złamała się. Jak człowiek szybko się zmienia. Zmienia na gorsze, w szatana, który pragnie tylko zemsty. Nie wiadomo czemu i za co. Żyć razem z takim człowiekiem, który psuje innym życie to jak trzymać w ręku, przy policzku najpiękniejszy kwiat. Najpierw rozkoszować się jego zapachem, a potem patrzeć jak kolce wbijają się w policzki, krew spływa po dłoniach na ziemię, siejąc nic. Patrzeć, jak krew miesza się ze łzami, jak powstaje nowy świat. Bo świat jest przecież mieszaniną krwi i łez. Świat to przecież życie, przetaczane krwią i smutki zmieniające się w radości, gdy uchodzą ze łzami z organizmu. Myślicie, że istnieje coś innego tutaj? Ja myślę, że nie... Bo wszystko obraca się wokół tej przeklętej egzystencji. Człowiek chce żyć, mimo, że mu źle. Zastanawiałem się niedawno, co najlepiej opisze miłość -- to łzy.<hr />Komentarze (1)<br /><strong>Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników witryny Michała Sternadela. Witryna Michała Sternadela nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.</strong><ul><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=62#19">#1</a><br /></b>Autor: <br />Treść: wow<br />Dodano: 2012-04-30 16:47:38</li></ul><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wirusy]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=61</link>
<pubDate>Wed, 17 Oct 2007 18:05:20 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Żeby ludziom żyło się lepiej, ludzie wynaleźli programy antywirusowe... Kiedyś te programy były fajne, działały, wykrywały wirusy oraz je usuwały. Teraz... Może i wykrywają, krzyczą i proszą o pieniądze za licencje. Może to wirusy się zmieniły... Kiedyś, gdy miało się wirusa, system nie funkcjonował prawidłowo, teraz, gdy ma się wirusa -- system działa tak jak normalny system, trzeba mieć zainstalowanego antywirusa, aby system przestał funkcjonować prawidłowo...<br />
<br />
W pracy jak zwykle harmider wirusowy -- dwa serwery Netware, dziesiątki stanowisk na Windows i masa nieodpowiedzialnych użytkowników. Wystarczy, że ktoś z uprawnieniami większymi od kogoś zaloguje się na komputerze kogoś, aby cały serwer Netware rozesłał już wszędzie to, co ma. OK -- powiecie, są przecież antywirusy pod Netware. Wiem, nawet dobre są, ale pieniędzy na nie nie dostanę. Dzisiaj więc zalogowałem się na adminie i zapuściłem pernamentne skanowanie wersją 30-dniową pewnego antywirusa pliki serwera. Gdy wychodziłem, pasek stanął na 25%. Dla mnie skanowanie jednym, nieznanym antywirusem to za mało... Ponieważ nie ma <a href="http://clamav.sf.net" target="_Blank">CLAMAV</a> dla tej platformy, przekompilowałem jądro z obsługą ncpfs, zainstalowałem ncpfs oraz podmontowałem zasoby Netware:<br />
<br />
<cite>ncpmount -S server -A adres_ip -U admin -b -s  -C /mnt/netware,</cite><br />
<br />
bo jedynie przez UDP oraz wymuszając bindery byłem w stanie podmontować wolumeny z wersji 6.0. Teraz już tylko clamscan i czekać.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wiewiórka]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=60</link>
<pubDate>Mon, 15 Oct 2007 23:56:45 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Lubicie wiewiórki? Ja tak i zawsze, gdy tylko mam okazję wychodzę do Parku Jordana, aby rzucić kilka orzechów włoskich w celu dokarmienia tych stworzeń. Dlaczego? Dlatego, żeby nie głodowały, przecież nikt nie byłby w stanie spamiętać, gdzie wiewiórki chowają te swoje orzechy, trzeba im dostarczać jedzenia na bieżące potrzeby jak i pozwolić im je zakopywać.<br />
Wiewiórki z Parku Jordana nie są zbytnio oswojone. Dużo ludzi, ciągły hałas, a przede wszystkim studenci... Ciężko więc o takie wydarzenie:<br />
<br />
<center><a href="http://www.widelec.org/stuff/wiewiorki2/wiewiorki_32.jpg" target="_Blank"><img src="thumbs.php?img=http://www.widelec.org/stuff/wiewiorki2/wiewiorki_32.jpg&wh=160" alt="Wiewiórka" border="1"></a></center><br />
Może kiedyś, kiedy wyjadę do Buska-Zdroju, w parku zdrojowym zamknę jedną wiewiórkę w moje czarne pudełko, uwieczniające momenty, chwile, osoby, istoty i rzeczy warte zapamiętania.<br />
<br />
<a href="http://www.widelec.org/wiewiorki_czesc_2,id,1473.html" target="_Blank">Tutaj</a> jest więcej wiewiórek.<hr />Komentarze (1)<br /><strong>Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników witryny Michała Sternadela. Witryna Michała Sternadela nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.</strong><ul><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=60#50">#1</a><br /></b>Autor: kbr<br />Treść: Chciałbyś, chciałabyś ;-)<br />Dodano: 2012-04-30 17:47:38</li></ul><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Stosunek przerywany]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=59</link>
<pubDate>Mon, 15 Oct 2007 21:33:25 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Kto z Was tego nie robił? Niech żałuje. To jak maczać palec w szklance wody z zawiązanymi oczami, nie wiedząc, czy woda jest gorąca, czy jest, czy jej nie ma. Nic się nie wie, nad niczym nie ma się kontroli poza przerwaniem czynności. Dziś czuję się jednak jak szklanka wody, pusta szklanka pełna wody. Z kim mam ten stosunek przerywany? Z moim providerem internetu, który to pięknie i zgodnie z definicją przerywa mi internet. Szkoda, że praca czeka, że trzeba nowe jądro ściągnąć, a pakiety gubią się jak drobne, wrzucone do dziurawej kieszeni w kurtce.<br />
Nie byłbym sobą, gdybym nie zrobił testu, więc zrobiłem jeden, a potem mi się już odechciało próbować:<br />
<br />
<cite>--- router ping statistics ---<br />
100 packets transmitted, 43 received, 57% packet loss, time 99014ms<br />
rtt min/avg/max/mdev = 77.624/93.881/612.726/80.736 ms</cite><br />
<br />
Mój znajomy nie miał tyle szczęścia, on zgubił 75%. Podobno panowie z tej firmy, od której dostaję źródło zmienili sobie dobre medium ze skrętki 100TX na Radio 2,4GHz. Oczywiście nie całej sieci, ale początkowych przyłączeń. Znajomy pojechał do siedziby tej firmy, ma tak zwaną kartę przetargową, jaką jest wtyczka zasilacza od switch'a oraz połowę osiedla mieszkaniowego w jego prądzie... Szkoda, że ja też. Muszę niestety poszukać jakiegoś innego dostawcy, bo znając życie zostanę na lodzie, a pieniędzy teraz jak na lekarstwo.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Uwaga! Student idzie!]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=58</link>
<pubDate>Thu, 11 Oct 2007 19:29:30 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Do czego to doszło? Kto z Was nie przechodził na drugą stronę ulicy, gdy zauważył pewną osobę, z którą spotkać się nie chciał? Kto nie robił tak, gdy zauważył swojego nauczyciela, wykładowcę? Chyba każdy miał taką sytuację. Szczególnie studenci unikają swoich wykładowców, aby nie zdradzić swojej pozycji, często bowiem bywa, że owi studenci nie pojawiają się na zajęciach i będąc obłożnie chorymi, wędrują po ulicach miasta w celach nie do końca poznanych.<br />
Dzisiaj wracałem z zajęć, aby trochę popracować nad nową stroną i nagle na pasach, po przeciwnej stronie ulicy stał elegancki pan w płaszczu i kapeluszu... No tak, od razu go rozpoznałem -- to przecież pan Staszek -- profesor. Jako że nie mam nic do ukrycia, wychodzę na przeciw, aby kulturalnie się przywitać, bo przecież wypada <cite>Dzień dobry!</cite> powiedzieć. Już prawie, jeszcze trzy metry, już otwieram buzię, aby powiedzieć te słowa, a pan Staszek ni stąd ni zowąd skręca w lewo... Uśmiechnąłem się sam do siebie z niedowierzaniem i poszedłem dalej, obiecując sobie, że już nie będę starał się zmieniać natury świata w tej kwestii -- <cite>Lepiej samemu unikać niż być unikanym.</cite> <hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Z satelity widziane.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=57</link>
<pubDate>Mon, 08 Oct 2007 14:21:02 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Po powrocie do domu zasiadłem jak zwykle przed prasą, aby dowiedzieć się "co słychać". Dowiedziałem się znów o mało przydatnych rzeczach (pewnie moja prasa jest nieodpowiednia), ale wiem też o zorganizowanym przez Google weekendzie sprzątania świata. Wklepałem więc adres <a href="http://maps.google.com/help/maps/cleanup/" target="_Blank">ich strony</a> i popatrzyłem sobie na Polskę. Oczywiście pusto. A potem przewinąłem trochę mapkę  na Hiszpanię, chcąc zobaczyć czy przypadkiem zauważę plażowiczów. Nie udało się, bo na mojej drodze stanął dziwny kolisty obiekt. <a href="http://www.flashearth.com/?lat=39.344304&lon=-6.716295&z=16.2&r=0&src=ggl" target="_Blank">Tutaj</a> można go sobie obejrzeć. Z mojej strony krótki komentarz: ktoś musiał zbudować na prawdę wielką kosiarkę lub mieć na prawdę długi łańcuch dla krowy.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wyrwane z kontekstu]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=56</link>
<pubDate>Sat, 06 Oct 2007 20:50:02 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Dawno mnie nie widziano na witrynach statystyk wyszukiwania internetu, które to mam szczęście czasem przeglądać z nudów, dzięki pewnej miłej firmie. Odpaliłem sobie dzisiaj, żeby zobaczyć czy zmieniło się wiele i dodać nową witrynę (<a href="http://www.blabel.agh.edu.pl/" target="_Blank">www.blabel.agh.edu.pl/</a>). Zmieniło się sporo... Również i ludzie się zmienili, zamiast szukać <cite>Seksu w Gdowie,</cite> coraz częściej już specyfikują swoje potrzeby. Już nie wystarczy kopulować, trzeba <cite>Ciągnąć za jądra!</cite> Takich usług nie świadczę i nie zamierzam świadczyć, więc gdyby ktokolwiek szukał pomocy w wyszukiwarce -- proszę omijać mój blog.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zaatakowany.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=55</link>
<pubDate>Thu, 04 Oct 2007 23:09:28 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Dzisiaj w autobusie zostałem zaatakowany przez terrorystę. Obślizgła, zimna masa beztrosko kroczyła po mojej nodze, wchodząc przez zapięcie mojego sandała, byłem zaskoczony, najpierw coś mnie łaskotało w kostkę, gdy potem spostrzegłem, że to ślimak wędruje w prędkością -- nie powiem -- przerażającą w górę, zbliżając się w okolice kolana. Wtedy to podjąłem decyzję, żeby zdjąć biedaczysko, zanim zaglądnie w moje bokserki. Do przejechania zostało mi jeszcze trzy przystanki, więc dzielnie trzymałem za muszelkę, wstrzymując emocje, gdy ślimak zimnym przodem napierał na moje palce, aby wydostać się z niewoli. Wysiadłem, udało się -- ślimaczek wylądował na trawniku.<br />
Skąd się tam wziął? Nie wiem -- byłem w wielkim sklepie, może stamtąd? Tak czy siak, zupełnie niemiłe uczucie przeszyło mnie wtedy, gdy tak sunął po mojej nodze i nikomu nie polecam... no chyba, że wstrętnym babom, co się wtedy ze mnie śmiały ;'-P.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Konwersja bazy.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=54</link>
<pubDate>Mon, 01 Oct 2007 00:23:21 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Wreszcie! Wczoraj o 4:34 rano dwie, najczęściej odwiedzane witryny w pracy pracują na osobnych, w pełni zoptymalizowanych bazach danych. Przedtem, na skutek nie do końca autoryzowanych działań webmasterów strony były połączone jedną, wielką bazą danych. Kiedyś serwer mysql uległ awarii i trzeba było przeinstalować cały mysqld -- wtedy to posypały się polskie literki, a bazę musiałem przekonwertować na binarną, bo <cite>Strona ma działać, już!</cite> Konwersje na różne sposoby nie wychodziły. Dobrym sposobem byłoby użycie iconv, ale wykrzaczał się przy "ó", lepszym, ręczna konwersja w edytorze, ale mój sprzęt nie dałby sobie rady z 10mb danych tekstowych. Ostatnio wpadłem na pomysł, aby napisać konwerter w głupim PHP. Może komuś przyda się do czegoś, więc wkleję:<br />
<br />
<cite><br />
<?php<br />
$db=mysql_connect("localhost","user","haslo");<br />
$selectdb=mysql_select_db("bazabinarna") or die("Pipcę, nie robię!");<br />
mysql_query('SET NAMES utf8');<br />
$naprawianabaza="bazanaprawiana";<br />
function mysql_iconv($string, $from, $to) {<br />
$character_set_database = mysql_result(mysql_query("SELECT @@character_set_client"),0,0);<br />
$character_set_results = mysql_result(mysql_query("SELECT @@character_set_results"),0,0);<br />
mysql_query("SET character_set_client=$from");<br />
mysql_query("SET character_set_results=$to");<br />
$string_escaped = mysql_real_escape_string($string);<br />
$converted_string = mysql_result(mysql_query("SELECT '$string_escaped'"),0,0);<br />
mysql_query("SET character_set_client=$character_set_database");<br />
mysql_query("SET character_set_results=$character_set_results");<br />
return $converted_string;<br />
}<br />
function mysql_fetch_all($query, $kind = 'assoc') {<br />
$result = array();<br />
$kind = $kind === 'assoc' ? $kind : 'row';<br />
eval('while(@$r = mysql_fetch_'.$kind.'($query)) array_push($result, $r);');<br />
return $result;<br />
}<br />
$i=0;<br />
$pytanietabele="show tables";<br />
$result = mysql_query($pytanietabele);<br />
while ($line = mysql_fetch_array($result, MYSQL_ASSOC))<br />
{<br />
   foreach ($line as $col_value)<br />
   {<br />
      	$tabelka=mysql_iconv($col_value,"latin2","utf8");<br />
	$pytanieodanewtabeli="select * from $tabelka limit 10";<br />
			$result2 = mysql_query($pytanieodanewtabeli);<br />
			while ($line2 = mysql_fetch_array($result2, MYSQL_ASSOC))<br />
			{<br />
$dane.="INSERT INTO `$naprawianabaza`.`$tabelka` VALUES (";<br />
   			foreach ($line2 as $col_value2)<br />
   			{<br />
   				$dane.="'";<br />
$kolumna=mysql_escape_string($col_value2);<br />
$dane.=mysql_iconv($kolumna,"latin2","utf8");<br />
$dane.="', ";<br />
			   } //foreachline2<br />
				$dane = rtrim($dane, ", " );		<br />
			   $dane.=");";<br />
			   $dane.="<br />
";	<br />
mysql_query($dane)  or die(mysql_error());<br />
$dane="";<br />
$i++;<br />
			} // while line2<br />
   }<br />
}<br />
echo "Wykonano $i zapytan.";<br />
?></cite><br />
<br />
Przed wykonaniem skryptu należy utworzyć strukturę w nowej bazie danych. Ja jestem wreszcie zadowolony.<br />
<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ratunku!]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=53</link>
<pubDate>Tue, 25 Sep 2007 20:10:37 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[<b>Niech świat usłyszy mój krzyk!</b> -- mam <a href="http://ubuntu.com/" target="_Blank">klikadełko</a> w miejscu, gdzie przebywam najczęściej. Jest mi z tym źle, jest mi z tym niedobrze, wszystko mi zamula i za niedługo pewnie wyskoczy mi okienko, w które będę musiał kliknąć i tak zawsze, bez końca... Ratunku!<br />
<br />
Czemu mam klikadełko? Multum głupich spraw, awarii i zupełnie życiowego zmęczenia nie pozwoliło mi znaleźć 2 dni czasu na postawienie słusznego systemu, tak więc wybrałem wersję <a href="http://xubuntu.org/" target="_Blank">Xubuntu,</a> bo podobno tam mniej klikania i oryginalna płyta (dzięki Pascon) zwieszała się na 15% partycjonowania --  to wina mojego wyświeconego lasera zapewne, więc dzisiaj zrobiłem to, co napisali na opakowaniu: <cite>Pass it on.</cite> Wypaliłem 6 płyt cd-rw, żadna nie chciała chodzić, dopiero potem udało się wypalić instalkę na zwykłym cd i jakoś poszło, odgłosy jak z tostera, killall -9 królował, ale się udało... <u>Gdzie te czasy, gdy każdą dystrybucję można było zainstalować z dyskietki?</u> -- pytam dziś rozwścieczony.<br />
<br />
Na jak długo -- zależy, teraz kompiluję jądro, bo przecież nie jestem idiotą, żeby używać generic, potem będę kompilować odtwarzacz, potem pewnie komunikator, potem pewnie program do poczty, potem pewnie przeglądarkę stron www, potem pewnie klienta IRC, potem... zemerguję cały sytem.<br />
<br />
Ratunku!<hr />Komentarze (1)<br /><strong>Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników witryny Michała Sternadela. Witryna Michała Sternadela nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.</strong><ul><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=53#3">#1</a><br /></b>Autor: pascon<br />Treść: A o instalacji przez siec nie slyszales? ;)<br />Dodano: 2012-04-30 15:47:38</li></ul><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Powrót z weekendu.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=52</link>
<pubDate>Mon, 24 Sep 2007 16:26:19 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Z mojego weekendowego wypadu na wieś, w celu zbierania ziemniaków przywiozłem sobie oranżadę oraz grypę żołądkową. Aż żal było zwracać te pyszne lody, które zjadłem.<br />
<br />
A dzisiaj postanowiłem wreszcie przesiąść się z Apache 2.0 na 2.2, bo ma świetne nowe funkcje. Nie obyło się oczywiście bez problemów. Ale jak na razie już wszystko działa i jest w porządku.<br />
<br />
Z innych prac: dzwonili z urzędu, bo ktoś zrobił sobie jaja z sondą, zmieniłem w 10 sekund. Oddałem dziś do użytku również stronę <a href="http://www.blabel.agh.edu.pl/" target="_Blank">Blabel'u,</a> bo przed wyjazdem się upomniałem, żeby wreszcie dostarczono mi jakieś namiary na serwer.<br />
<br />
Kiedy przejdzie mi grypa, wypiję oranżadę ;'-).<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Perfidny pendrive (PP).]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=51</link>
<pubDate>Thu, 20 Sep 2007 20:14:17 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Dzisiaj, gdy wetknąłem mojego super pendrive'a do laptopa Uli, stwierdziłem po raz kolejny, że klikadełko --  jak ja to nazywam, czyli <a href="http://www.ubuntu.com/" target="_Blank">Ubuntu</a> ma trochę namieszane w ustawieniach (z resztą teraz to chyba większość dystrybucji tak ma, ale testowałem na Ubuntu)... Do rzeczy więc:<br />
<br />
Jak wiadomo, Ubuntu ceni sobie <a href="http://www.gnome.org/" target="_Blank">Gnome</a> (ostatnio wyszło 2.20), w sumie nie dziwię się, bo jest to szybki i fajny WM, też często używam. Można sobie ustawić w tym menadżerze okien opcję automatycznego podmontowywania nośników czy to wsuniętych, czy podłączanych. Fajna opcja, gdy ktoś wkłada sobie płytkę z plikami, podłącza odtwarzacz muzyki, czy zwykłego pendrive'a. A co, gdy podłączy mojego <cite>Perfidnego Pendrive'a?</cite> Przeniesie się w erę <cite>Napalonych 16,</cite> kiedy to bliżej nieokreślona ilość okien pięknej przeglądarki została otwierana w losowych miejscach pulpitu...<br />
<br />
Jak to zrobić?<sup>*</sup> To dziecinnie proste, potrzebny będzie nam "zwykły pendrive" oraz narzędzie fdisk. Należy założyć na nim tyle partycji, ile się da. Ja nie wykonywałem nic, bo mam dwie partycje na pendrive oraz dane, które na nim potrzebuję mieć. Może kiedyś -- wykonam. Dwie partycje == dwa okienka nautilus'a. 255 partycji == 255 okienek nautilusa. <b>Niech żyje klikadełko!</b><br />
<br />
<sup>*</sup>Nie róbcie tego w domu!<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Praca =/= życie.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=50</link>
<pubDate>Fri, 14 Sep 2007 18:02:05 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[<cite>Żyjemy dla pracy.</cite> -- takie zdanko wypowiedziałem około pół roku temu, na jednym z długich spacerów po zaciszach miasta. Czy mam rację? Jak to robili ludzie, zajmujący się trochę filozofią, przedstawię tu jakiekolwiek słuszne lub mniej argumenty. Nie każdy musi się z nimi zgodzić.<br />
<br />
Uważam, że cała ta cywilizacja spowodowała, że nie dostrzegamy tego, że cały swój czas, który za czasów młodości był zapewne przeznaczony na korzystanie ze spełnionych marzeń, spędzamy, wykonując jakąś pracę. <cite>Po co wykonujemy pracę?</cite> -- każdy, cywilizowany człowiek odpowie: <cite>"By żyć!"</cite> Ja powiem, <cite>bo po to żyjemy.</cite><br />
I nie jest tak? Wstajemy rano, kiedy moglibyśmy sobie pospać dłużej i pędzimy środkami lokomocji czy też pieszo do pracy, aby robić rzeczy różne, potrzebne bardziej, potrzebne mniej. Wracamy, zmęczeni. Jemy obiad, gdy mamy szczęście -- ciepły, gdy nie -- zamówiony lub kanapkę, włączamy okno na świat, oglądamy, mailujemy, czasem pracujemy w domu. Wieczór, śpimy.<br />
-- Tak, dostajemy pieniądze, na nowy telewizor, łóżko, węgiel, tapety. Czasem możemy się z tych dobrodziejstw nacieszyć <u>tylko jak już słodko śpimy.</u><br />
<br />
Czy kiedy nie było cywilizacji ludzie nie pracowali, aby żyć? Czy nie hodowali zwierząt, nie uprawiali roślin, aby jeść? Czy brakowało im telewizorów? Czy jak ktoś nie miał kamienia w kształcie trójkąta nie był w stanie go nabyć za worek ziemniaków? Tu zgodzę się, że pracowało się, by żyć.<br />
<br />
Cisza jest najlepszym argumentem, milknę...<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wspominam.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=49</link>
<pubDate>Fri, 14 Sep 2007 17:37:25 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Dzisiaj wzięło mnie na wspominanie. Czuję się jak stary ramol, który już nic innego w życiu nie robi jak tylko grzebie w tej swojej wiecznej, dosłownie wiecznej, przeszłości.<br />
<br />
I tak: włożyłem słuchawki do uszu, zamiast xmms'a, którego już dawno nie używam, z powodu porzucenia supportu dla gtk2.0 oraz braku jakichś większych, aktywnych ruchów developerskich nad tym grajkiem, odpaliłem audacious. Niedawno miałem okazję pożyczyć <cite>In Search Of Sunrise 1, 2, 3, 4, 5,</cite> przy czym tylko 2 część kojarzy mi się specyficznie i wyłącznie z ruchem wahadłowym na huśtawce w upalne, letnie, gwieździste noce. Założyłem stare, dresowe, domowe spodnie i starając się uzyskać nirwanę jak kiedyś wspominałem, czasy klepania w edytorze mojego pamiętnika, który to mam zamiar zaraz skądś wygrzebać i przepatrzeć, tak aby pamięć nie zginęła.<br />
Kilka dni temu nasmażyłem chleba na patelni -- kiedyś mogłem to jeść co chwilę, bo kiedyś chleb był dostępny. Zjadłem. Nie smakowało to jak wtedy, kiedyś chleb nie był tylko dostępny, był smaczny.<br />
Miałem ochotę zjeść serek homogenizowany, najzwyklejszy, znalazłem tylko jakieś udziwnione, skapitulowałem i nie zjadłem, wypiłem za to kefir. Z plastiku, kiedyś piło się z butelki...<br />
Jakie to szczęście, że jest jeszcze miejsce, gdzie sprzedają prawdziwą oranżadę, którą można kupić oczywiście "na miejscu".<br />
<br />
Czy jestem zadowolony ze zmian? Nie. Kiedyś ludzie troszczyli się o sobie bardziej, kiedyś życzliwość była normalnością, codziennością, dziś stała się wyróżnikiem człowieka, który ma jakieś zasady. Nie piszę, że żaden człowiek nie ma zasad -- każdy ma zasady, ale człowiek życzliwy ma zasady zupełnie inne niż reszta, wydają się, jakby były odziedziczone.<br />
<br />
Co mnie boli? Świat. Mówią ludzie: <cite>Świat jest cały Twój.</cite> OK. Może być i mój. Naprawiać świat. Kto chce ze mną naprawić świat? Chętnie cieszyłbym się naprawionym podwórkiem, bo wcale w świat nie chcę wyruszać, tylko zostać tam gdzie jestem, a w mediach same afery...<br />
Z resztą, ja mam zupełnie odmienną definicję świata. Może kiedyś podzielę się nią na blogu.<br />
<br />
Lepiej chyba nie wspominać, bo wspomnienia przechodzą sprawnym krokiem w rzeczywistość.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wycinanki]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=48</link>
<pubDate>Thu, 13 Sep 2007 14:48:39 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Dzisiaj, przeglądając prasę, zauważyłem, że ktoś zareklamował pana Petera. Kiedyś już miałem okazję odwiedzić jego stronę i zarówno wtedy jak i teraz bardzo podobała mi się jego praca. To również przypomniało mi opowieści Herbiego o ploterze, który wycinał w drewnie, ale w 3D, tworząc niepowtarzalne makiety budynków, krzesełka, stoły, wazony i wszystko inne. Tu, wszystko jest z papieru, majstersztyk!<br />
<br />
Polecam: <a href="http://www.petercallesen.com/" target="_Blank">Petter Callesen.</a><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zazdrośćcie mi.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=47</link>
<pubDate>Thu, 13 Sep 2007 00:29:30 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Tak, możecie mi dzisiaj z ciężkim sercem pozazdrościć. Mnie jeszcze chcą penisa powiększać! Odebrałem dzisiaj z pułapki spamowej list do mojego szefa. Ponieważ jest kobietą, uznałem, że wcale nie chce tego przeczytać, a ja ucieszyłem się i wiadomość potraktowałem jak napisaną dla mnie. Dlaczego dostała tylko 5.325 punkta -- nie wiem, ale dobrze się stało, bo miło jest powspominać takie rzeczy.<br />
<br />
---ciach---<br />
<cite>Why do so many men all over the world choose Penis Enlarge Patch? Because it really works and satisfies all your needs?<br />
<br />
http://www.goelbat.net/?opdisdynei<br />
<br />
Penis Enlarge Patch will enlarge your penis once and never let it shrink.<br />
<br />
------------------------<br />
which he eats,  himself, as his Reward. O, horror, the Lightning  has struckthe Fish-basket;  he  sets  him on  Fire; see the  Flame, how she licks  thedoomed Utensil with her  red and angry Tongue; now she attacks  the helpless<br />
<br />
After taking Penis Enlarge Patch you can measure your dick with pride.<br />
http://www.goelbat.net/?opdisdynei<br />
<br />
Your life is targeted on getting a bigger penis? Then Penis Enlarge Patch should be for you.<br />
<br />
-----------------------<br />
For it passed as suddenly as it came. He lifted his head and looked again at the great cleft in the mountains, with new eyes. Somehow, insensibly, his heart had been emptied of its fiery draught by more than mere exhaustion. The old bitter pain was gone, but there was no mere void in its place. He felt the sweet, weak light-headedness of a man in his first lucid period after a fever, tears stinging his eyelids in confused thanksgiving for an unrecognized respite from pain.</cite><br />
---ciach---<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wagary]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=46</link>
<pubDate>Mon, 10 Sep 2007 16:18:43 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Dzisiaj jak to już było planowane wyruszyłem na kolejny dzień zmagań z literaturą. Ponieważ zabrałem ze sobą zepsuty parasol, wróciłem się po inny, wsiadłem do pociągu, otworzyłem okienko i nagle przypomniałem sobie, że mój portfel z biletem leży na biurku...<br />
-- "Super" -- zacząłem wyklinać tego, co wynalazł zapominalskich, a potem modliłem się, żeby do najbliższej stacji nie pokazał się konduktor... Jak zwykle, pokazał się w przeciągu 2 minut...<br />
W ściemnianiu chyba poprawiłem się, publika szalała... czyli powiedziałem wprost, że bilet mam miesięczny i leży na biurku wraz z pieniędzmi i dokumentami. Miły pan konduktor powiedział, że mogę z nim jechać do Trzebinii, potem jest wymiana. Ja oczywiście powiedziałem, że wysiądę w Krzeszowicach, bo przecież bez biletu nie będę jechał. Udało się.<br />
Tym oto sposobem stałem się wagarowiczem. Ponieważ była godzina 7.23 miałem mnóstwo czasu na dostanie się z powrotem do Krakowa. Jechał pociąg, a ponieważ jestem uczciwym człowiekiem, podszedłem do konduktora i wyjaśniłem jak się ma cała sytuacja, powiedział, że mogę jechać, tylko muszę kupić bilet, bo on też ma kontrole, a jak nie kupię to wezwie policje i zapłacę jeszcze za to.<br />
-- A wypchaj się pan -- stwierdziłem i... poszedłem na nogach.<br />
<br />
Pierwszy kilometr przeszedł ciężko -- po torach, a po tym jak pociąg na mnie zatrąbił i jechał prosto na mnie, stwierdziłem, że przerzucę się jednak na ulicę. Doszedłem do miejsca z mapką i na moje sprawne oko i umysł, sprawdzający się w terenie pozwoliły mi wydedukować to zdanie: "ten odcinek na mapie wcale nie wygląda na taki długi" -- wykrzyknąłem prawie na głos i wyciągnąłem aparat, aby zrobić zdjęcie panoramiczne. Jako drogę wybrałem szosę 79, bo prowadziła prosto do celu. Po drodze mijałem sławne miejscowości, patrzę, na prawo 5km do Balic...<br />
--Nie -- pomyślałem -- nie będę przecież zwiedzał samolotów, lepiej pójdę przez Zabierzów i skręcę na Karniowice. Poszedłem prosto, a potem skręciłem przy kościele w Zabierzowie w lewo, aby zrobić zdjęcia w Dolince Będkowskiej. Gdy już z niej wracałem, zacząłem kuleć na skutek wytworzenia się na obu stopach odcisków, które teraz maczam w miednicy z wodą. Wróciłem na 15.04.<br />
<br />
After-party: Ta krótka linia, którą tak bardzo polubiłem w czasie drogi, w linii prostej wynosi 22,3km. Zahaczając o Karniowice należy doliczyć 4,5km w jedną stronę, na moje błądzenie doliczę 1km, żeby nie posądzono mnie, że się szlajałem. Odchyłkę od linii prostej szacuję na +5km. W sumie: 37,3km.<br />
<br />
Przyjmuję komentarze typu:<br />
1. "Jesteś idiotą, lepiej idź się lecz",<br />
2. "Podziwiam".<hr />Komentarze (1)<br /><strong>Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników witryny Michała Sternadela. Witryna Michała Sternadela nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.</strong><ul><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=46#1">#1</a><br /></b>Autor: pascon<br />Treść: Szacunek! ;-)<br />Dodano: 2012-04-30 15:47:38</li></ul><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Google Calendar]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=45</link>
<pubDate>Mon, 10 Sep 2007 00:04:09 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Wczoraj wieczorem z nudów, wsłuchując się w kolejne 5 setów In Search Of Sunrise postanowiłem poklikać sobie w Google'ach. No i poobserwowałem sobie tym razem kalendarz. Ponieważ w życiu nie korzystałem z tego typu dobrodziejstw, uznając je za niepotrzebne, klikałem jak głupi po wszystkich opcjach... Nagle i zupełnie niespodziewanie zauważyłem, że można dostawać przypomnienia sms'em. Szybko wyszperałem informację, że w Polsce również usługa jest obsługiwana, za darmo. Powtórzę głośniej: ZA DARMO! Niedowierzając, zamówiłem na dziś rano przypomnienie o "Śniadaniu u Tiffany'iego" i... dostałem sms'a.<br />
<br />
Dzisiaj już wiem, że będę używał tego kalendarza, zasubskrybowałem sobie kalendarz imprez, wypełniłem trochę swoich czynności i mam nadzieję, że przestanę zapominać.<br />
<br />
Polecam skorzystać już dziś: http://www.google.com/calendar/render<hr />Komentarze (1)<br /><strong>Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników witryny Michała Sternadela. Witryna Michała Sternadela nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.</strong><ul><li><b><a href="http://sternadel.pl/blog/?id=45#2">#1</a><br /></b>Autor: pascon<br />Treść: To nie mowilem Ci o tym? Ups ;-)<br />Dodano: 2012-04-30 15:47:38</li></ul><hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wiedziałem...]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=44</link>
<pubDate>Sun, 09 Sep 2007 14:05:35 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[...że tak będzie. Kiedyś, gdy czytałem sobie o ciekawym software, takim, którego używanie nie jest do końca legalne, zapomniałem zapisać sobie nazwy pewnego programu. Służył on do efektywnego przyspieszania łącza, na skutek połączenia pasma innych, nieaktywnych komputerów w sieci w jedno. Z pomocą właśnie tego programu można było ściągać plik wielowątkowo i co za tym idzie na prawdę z szybkością zadowalającą. Niestety głupi jestem i zapomniałem jak się nazywa... Może ktoś pamięta? Byłbym bardzo wdzięczny za jakąkolwiek informacje. Programik napisał Polak i jest oczywiście pod dobre systemy operacyjne.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Eksperyment]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=43</link>
<pubDate>Fri, 07 Sep 2007 19:24:22 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Coś mnie natchnęło, aby wykonać drobny eksperyment, niepotrzebny nikomu... Odpaliłem więc sobie terminal...<br />
<br />
mgs@andromeda ~ $<br />
<br />
no i wpisałem: "time cat /dev/null >/dev/null", żeby zobaczyć, co też się stanie, ale nie stało się nic:<br />
<br />
real    0m0.004s<br />
user    0m0.000s<br />
sys     0m0.010s<br />
<br />
więc rozgoryczony wpisałem: "time dd if=/dev/null of=/dev/null bs=1k count=1024" i tu już coś (też nic) się stało:<br />
<br />
0+0 przeczytanych recordów<br />
0+0 zapisanych recordów<br />
skopiowane 0 bajtów (0 B), 3,1289e-05 s, 0,0 kB/s<br />
<br />
real    0m0.059s<br />
user    0m0.000s<br />
sys     0m0.000s<br />
<br />
Ucieszony, wróciłem do dalszych zajęć. Może już wkrótce kolejne eksperymenty.<br />
<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[15 września...]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=42</link>
<pubDate>Fri, 07 Sep 2007 18:49:15 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Wszyscy trąbią, to i ja sobie potrąbię: http://www.sfd.org.pl/ czyli coś, co stworzone zostało po to, aby wypromować dobro, wplątane w sidła zła. Efekty -- ciekawe, jakie w Polsce będą efekty tego przedsięwzięcia. Szczerze -- dobrze wiem, że na spotkania w Krakowie i Wrocławiu przybędą raczej już sami użytkownicy alternatywnych dział naładowanych przeciw wyzyskowi. Rzadko się zdarza, aby Kazek z naprzeciwka, który kocha swoje oszczędności roztrwaniać na lewo i prawo, kupując coraz to nowsze software do swojego komputera, znalazłby się na takim spotkaniu z własnej woli... Dlatego też namawiam wszystkich do udziału w tej imprezie, zwłaszcza, że niektóre z wykładów wydają się być bardzo ciekawe... Popatrzmy (http://www.krakow.sfd.org.pl/agenda/):<br />
"12:05 - 13:05 Przerwa" zapowiada się wyśmienicie,<br />
"15:30 - 15:40 Przerwa" tu już trochę gorzej -- Happy Hours się kończą właśnie coś koło tej pory, ale zawsze w pobliżu sklep,<br />
"17:50 - 18:00 Uroczyste zakończenie" -- tylko dziesięć minut na małego kielonka, ale pewnie potem będzie After Party...<br />
<br />
Ja się postaram pojawić, posłucham, pośmieję się, może zrobię notatki, a już od dwóch dni usilnie staram się przekonać kolegę, żeby zainstalował GNU/Linuks, z CompComm. Jak zobaczył prezentację, zrobiło mu się głupio, bo wcześniej szpanował, że jego windows vista ma cienie i alt+tab jest fajny i w ogóle przeźroczyste paseczki... Ech ta niewiedza... Ceńmy sobie przedsięwzięcia takie jak sfd oraz wszelkiego rodzaju prelekcję, które dają chociaż trochę zacienionego światła na wolność.<br />
<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Relacja Kraków - Brzeszcze]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=41</link>
<pubDate>Tue, 04 Sep 2007 20:14:52 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Po dwóch dniach podróżowania pociągiem tam i z powrotem oraz nabraniu trochu sił, potrzebnych do przesiedzenia chociaż 15 minut przed magicznym ekranem postanowiłem napisać...<br />
<br />
Dzień pierwszy -- czułem się jak jakiś mnich, któremu brakowało jedynie łysiny. Pióro i atrament stało się nowoczesnym długopisem, ale dłonie, jak za bardzo dawnych lat były tymi samymi dłońmi mnicha, przepisującego zakazane księgi w puste jak dotąd notatniki życia. Tak więc i ja pisałem, pisałem i pisałem, dostając informację, że nie wolno kserować, fotografować, drukować. Fajerant spowodował, że zapisałem tylko 16 stron w zeszycie...<br />
<br />
Drugi dzień, przepisując kolejne 8 stron, przyszła miła pani Basia, wzięła gruszkę i zaprosiła do swojego pokoju. Dostałem klucz do ksero. Hurra! Nie muszę przepisywać tych tabelek... Gdy ksero przepisało mi 6 tabeli pani Basia powiedziała, że nie ma co kserować, bo jak przyniosę płytkę, to wszystkie dokumenty dostanę... Miło. Dwa dni w plecy...<br />
Płytka -- kupię w "mieście", pomyślałem i wskoczyłem do okolicznego "wielobranżowego"...<br />
-- Poproszę pustą płytę CD.<br />
-- Są tylko kompaktowe.<br />
-- No, takie, jedną.<br />
Po czym dostałem swoją jedną płytkę CD, która zapewne poczuła się jak ziemniak, który wylądował w foliowym woreczku. Zapłaciłem, uśmiechnąłem się i wyszedłem. Chyba będę częściej kupował płyty.<br />
<br />
Jutro -- znów jadę, trzeba kopiować otwory, mam nadzieje, że się uda. Propozycja zjazdu na dół jest podniecająca -- wybieram się, a raczej będę się starał do tego dopuścić.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jutro praktyki]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=40</link>
<pubDate>Sun, 02 Sep 2007 15:11:02 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Już jutro wcześnie rano wyruszam na pociąg ku znanemu przeznaczeniu, męczarni, wielkiej pomyłce itd... Tak -- wyruszam do Brzeszcz odbyć praktykę dyplomową i szczerze -- do tej pory nie wiem, po co ja tam jadę i co będę tam robić. Nawet nie zajrzałem w materiały jakie mam, a tematu pracy też nie pamiętam. Cóż, pozostaje mi tylko prosić Zeus'a o jakieś szybkie wskazówki i opiekę nad umysłem.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Fuzja]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=39</link>
<pubDate>Sun, 02 Sep 2007 12:24:31 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Wczoraj przed północą wrzuciłem na mój prywatny adres internetowy nową wersję strony. Pierwotnie leżała tutaj strona ściśle związana z webdesignem, dostępna na razie pod adresem http://www.sternadel.pl/old/index.php?from=sternadel.pl, a wkrótce zapewne usunięta z sieci. Obecna strona jest fuzją gAlleRai (http://michal.sternadel.pl/) oraz Sternadel.pl. Na jej powstanie złożyło się trochę czynników: starość -- zarówno mojej osoby, jak i starej witrynki na sternadel.pl, chęć wepchania wszystkiego w jedno miejsce, trochę nudy, która doskwierała mi ostatnimi czasy oraz czysta chęć chwalenia się.<br />
<br />
Strona ta musiała posiadać mój blog, bo tylko to pozwoli mi cofnąć się w rozwoju do mojego dzieciństwa, którego bardzo mi brakuje -- zestarzałem się za prędko i nad tym ubolewam.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zapomniana intryga]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=38</link>
<pubDate>Mon, 27 Aug 2007 16:39:59 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Przypomniałem sobie dzisiaj o pewnej intrydze, którą miałem wprowadzić w życie, ale zabrakło mi funduszy na wydruk. Wpisuję o niej tutaj, żeby wspominając kiedyś o niej po prostu pamiętać. Może to kiedyś uśmiechnie się do mnie ekstra pieniądz, który mogę w błoto wrzucić i ożywić intrygę. Jak na razie jest to trudne, bo<br />
1. Nie mam funduszy.<br />
2. Kolega nie przekazał hasła na serwer, gdzie stoi witrynka.<br />
O czym miała być ta intryga? Miała zawładnąć światem, więc nie powiem.<br />
http://www.intryga.krakow.edu.pl/<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Panoramio]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=37</link>
<pubDate>Sun, 26 Aug 2007 21:17:18 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Przywieszając się dzisiaj na programie Google Earth, dzięki niemu przyuważyłem ciekawą stronę, na którą można wpychać swoje zdjęcia i oznaczać ich położenie w przestrzeni dwuwymiarowej na GoogleMaps. Dzięki temu, każdy wie, skąd zdjęcie zostało wykonane (taki pewnie był zamysł Google'a), chyba, że ktoś źle wskaże miejsce zdjęcia. Teraz za pomocą programu GE można oglądnąć zdjęcia wskazane na stronie -- pięknie, szkoda tylko, że nie jest to połączone z Picasą.<br />
<br />
Moje zdjęcia dostępne są tutaj: http://www.panoramio.com/user/823351<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Google Earth]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=36</link>
<pubDate>Sun, 26 Aug 2007 13:06:41 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Właśnie dzisiaj, czytając prasę (Feeds) zauważyłem, że Google właśnie zaaplikowało obraz nieba z każdego miejsca na ziemi w swoim systemie earth.google.com. Super! Właśnie instaluję binarie, aby w super nudnych chwilach patrzeć w niebo, jak za dawnych lat. Kolejny krok Googla w sferę nauki jest świetny, spowodował, że moja uwaga na tą firmę została trochę ukryta... Obawiam się, że jak Google będzie przejmował wszystko jak dalej, może wkrótce dojść do sytuacji, gdy on będzie dyktował warunki, a w 2012 roku nastąpi koniec świata, bo wyłączą google.com.<br />
<br />
Link z informacjami o nowościach w Google Earth: http://earth.google.com/sky/index.html<br />
<br />
Co może się stać: http://www.novell.com/linux/windowstolinux/publicservice/<br />
<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Nowe sms-skrypty]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=35</link>
<pubDate>Sat, 25 Aug 2007 21:01:35 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Postanowiłem już około 30 dni temu, że w wolnym od leniuchowania czasie wezmę się za trochę porządniejsze skrypty informacyjne, które dostaję od serwera na telefon przenośny. Ponieważ dzisiaj poziom mojego leniuchowania osiągnął chyba szczyt, pełen pasji wziąłem się za pisanie. Efekt jak na razie mi się podoba. Tak było w wersji trzeciej (drugiej i pierwszej już nie pamiętam:<br />
<br />
PC:2<br />
mgs 20:40 logged<br />
mgs 19:10 20:27<br />
W:30.0<br />
B:<br />
T:<br />
E:57.7<br />
mgs:xchat<br />
mgs:bash<br />
<br />
A tak w obecnej:<br />
20:42'08[kPcA]PC:4[mgs 25 logged] [L21-L22+L25-L53-L80+L143-L443-L456-L783-A110-A995-] :0.25,0.61,0.57:mgs:xchatmgs:bash<br />
<br />
Jak dla mnie łatwo połapać się o co chodzi, nie będę tego wyjaśniał tutaj, bo to chyba nie ma sensu.<br />
<br />
Na forum już zaczyna się robić ruch -- znakiem tego, rozpoczyna się rok szkolny. Teraz będzie dopiero z tym roboty. Roboty, której nigdy nie lubiłem, czyli usuwania bezsensownych postów.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Fvwm-crystal vs Xfce]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=34</link>
<pubDate>Sat, 25 Aug 2007 13:46:27 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Stwierdziłem, że skoro nie mam co robić, mógłbym dopracować moją receptę, którą to kiedyś klęciem. Skompilowałem, tym razem wersję subversion, żeby mieć świeże zmiany, które w takich rzeczach lubię. Zacząłem skrobać, poskrobałem, podziałałem. A teraz... wróciłem do Xfce, bo chodzi jak dla mnie szybciej, a poza tym bardziej się przyzwyczaiłem. Nauczyłem się dziś po raz kolejny, że nie należy przesadzać starych drzew.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zębodłub]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=33</link>
<pubDate>Sat, 25 Aug 2007 13:43:22 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Miałem ostatnio zaszczyt zagościć u zębodłuba, mimo, że walczyłem jak mogłem, a ząb już dawno przestał boleć, postanowiłem pozbyć się problemu raz na zawsze i umieścić zęba w szkatułce skarbów. Z trudnościami udało się wreszcie, ale szczękę mogę otworzyć na 1cm. Nic nie pomogło. No trudno, przeżyję.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Unable to mount VFS...]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=32</link>
<pubDate>Mon, 20 Aug 2007 09:55:41 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[W sobotę, podczas upgrade jądra mojego serwera nastąpiło nieoczekiwane zdarzenie. Komputer nie wstał. Dopiero dzisiaj rano mogłem dostać się do tak zwanej serwerowni, aby zobaczyć, co się stało. Jakież było moje zdziwienie, gdy zobaczyłem komunikat jądra oraz mrugające na klawiaturze diody.<br />
"ata_piix 0000:00:1f.2: no available legacy port"<br />
Acha -- pomyślałem, że znów coś pozmieniali w jądrze, a ja oczywiście przegapiłem changelog. Wraz z jajkiem 2.6.22 CONFIG_SATA_INTEL_COMBINED zostało usunięte i żyj sobie człowieku z własnymi problemami. Chce się tu aż napisać słowa pana Linusa: "Chcesz dobrego programu -- napisz se go sam". Uleczyłem za 3 razem, przepis podam poniżej, jak to ludzie czynią na swoich pl_blogach, tylko p o to, abym poczuł się dziś użyteczniejszy:<br />
<br />
CONFIG_BLK_DEV_IDE_SATA=n<br />
CONFIG_IDE=y<br />
ATA=y<br />
ATA_PIIX=y<br />
BLK_DEV_PIIX=y<br />
<br />
oraz zbootowanie jądra z opcją ideX=noprobe<br />
Obsługa sata powróciła i mam nadzieje, że będzie się miała dobrze, a drugi dysk, podpięty na innym kanale również został rozpoznany, więc wróciłem do rzeczywistości. Oczywiście, jak ktoś nie chce się bawić, może skorzystać z ide-legacy, aby jego dysk sata był rozpoznwany jako hdX... z tym, że transfer będzie wynosił 3-4Mb/s.<br />
<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zafascynowany.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=31</link>
<pubDate>Sat, 11 Aug 2007 11:16:04 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Jestem zafascynowany wiatrem muzyki dalekiego wschodu. Znalazłem namiary na panią Natacha Atlas. Prawdziwe arabskie klimaty płyną w ucho od nocy aż do teraz...<br />
<br />
Wczoraj było strasznie, w nocy już myślałem, że nie dam rady i wykituję, ale udało się. Oglądnąłem sobie film i jakoś przeżyłem. A dzisiaj perfidna pobudka, w godzinie, kiedy wszyscy biali jeszcze śpią. No trudno. Wziąłem się za aktualizację oprogramowania na moich serwerach.<br />
<br />
Pogoda niepewna, nie wiem, czy dziś wychodzić gdzieś z aparatem, aby złapać cokolwiek do obróbki. Zawsze, gdy ryzykuję, kończy się deszczem i jedną fotografią. Myślicie, że warto ryzykować? Czasem, w tym wypadku -- chyba nie.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Monter.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=30</link>
<pubDate>Fri, 10 Aug 2007 16:19:20 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Wreszcie jakiś odpoczynek od intelektualnej roboty i klikania na klawiaturze... Tak! -- wyruszyłem na podboje z instalowaniem biurowych workstation. Dwa razy ciągnięcie kabla, bo przyjechała zaciskarka, a poprzedni, okazał się za krótki... Usmolone ręce od kurzu nieużytku, spocone czoło od przenoszenia drukarki igłowej oraz radość na twarzy z dwóch kaw. Jakże dziś przyjemnie wróciło się do domu, wiedząc, że praca przynosi widoczne efekty.<br />
<br />
W tak zwanym między czasie, nie bardzo legalnie -- nie pytając nikogo postawiłem serwer Quake3 Open Arena (http://openarena.ws/), dlaczego? Bo mogłem. Wszystko jest za darmo. Zobaczymy jak będzie się sprawował na pięknej maszynie oraz czy gra przypadnie komuś innemu niż mnie do gustu.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Open Arena]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=29</link>
<pubDate>Thu, 09 Aug 2007 22:11:12 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[S3kvir Pascon (http://student.uci.agh.edu.pl/~pascon/wp/) dał mi ostatnio znać na spotkaniu przy napoju, że wydano nową wersję Quake 3 Open Arena (http://www.openarena.ws). Stwierdziłem, można skompilować, może ta wersja będzie sobie radziła z dźwiękiem na mojej karcie (YMF744 - Yamaha DS-1S (YMF744)). No i nie. Pierdziało, buczało i tak dalej. Winne: OpenAL Library. Szybko popatrzyłem więc w SVN -- nic ciekawego, wyszedłem przenieść meble, wypiłem piwo, touch /etc/openalrc, a w nim:<br />
<br />
(define devices '(alsa native null))<br />
(define speaker-num 2)<br />
(define alsa-device "hw:0,0")<br />
(define sampling-rate 44100)<br />
<br />
Zadziałało. Teraz będę ciupał jak jakiś małolat.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zmęczony.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=28</link>
<pubDate>Thu, 09 Aug 2007 15:36:32 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Ileż to człowiek może siedzieć bezczynnie, nic nie robiąc? Mówią, że całe życie. Jak fajnie by było, gdyby dowiedzieli się, jak bardzo się mylą...<br />
Gdzieś na przełomie tego tygodnia już odjechałem psychicznie, zacząłem wstawać z krzesła, bo to, co miałem zrobić na komputerze już dawno zrobiłem. W poszukiwaniu rozrywki również nie jestem dobry, skończyło się na jedzeniu. Ileż można jeść? Przecież nie cały dzień.<br />
Czemu by nie wyjść i nie fotografować czegokolwiek? No właśnie. Chętnie bym wyszedł, gdziekolwiek, byle daleko, dalej, tam, gdzie jeszcze ze skrzynką mnie nie było. Dzisiaj niestety to nie możliwe. Dziś będę przenosił meble. Jutro? Może w południe -- idę dumnie do pracy, z uśmiechem na ustach. Wreszcie będę mógł zrobić coś z przymusu, pochodzącego od kogoś innego, nie ode mnie.<br />
Konkluzją jest, że mam dość wypoczynku i myślę, że odpoczynek od wypoczynku by się przydał.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Raw Therapee]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=27</link>
<pubDate>Thu, 09 Aug 2007 13:20:31 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Jestem człowiekiem raczej konserwatywnym, jeśli chodzi o nowości. Dlaczego? A nie wiem, uznaję pewnie zasadę, że skoro coś działa dobrze, a ma odpowiednik, co zjada więcej pamięci, procesora, ma antyaliasing, czy jakieś inne wodotryski, jest w zupełności mi nie potrzebne.<br />
Wyczytałem jednak ostatnio, że ludzie chwalą sobie Raw Therapee, i wywołują w nim zdjęcia. Fee. Nie ma źródeł, binaria do ściągnięcia, już se myślę, acha, będzie nie działać. Ale zaskoczyło. Ma to więcej, znacznie więcej opcji, niż ufraw, ale jak dla mnie jest niewygodne. Zobaczymy czy się przekonam. Zauważyłem także, ze przy wywołaniu, program interpoluje mi zdjęcie do rozmiaru 17.9Mpx, po co? Nie wiem, chyba tylko, żebym mógł szpanować rozmiarem...<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Przetransportowany.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=26</link>
<pubDate>Thu, 09 Aug 2007 13:06:53 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Udało się, moje utrapienie, spowodowane nie działającym transportem gg, na dobrym serwerze jabbera zostało ostatecznie zlikwidowane parę dni temu. Winne: privacy-lists, które kiedyś tam miałem włączone. Robiłem je przez klienta, który nie obsługuje ich zbyt dobrze, i defaultowo założył, że mam być niewidzialny, dla wszystkich innych od jid'ów założonych na serwerze. Tak czy siak, już działa, to znaczy teraz nie, ale może mu do wieczora przejdzie. Znów straciłem część rostera, ale za to na tlenie się pojawiłem.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Marazm.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=25</link>
<pubDate>Sun, 05 Aug 2007 16:17:50 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Dopieszczając system operacyjny, zauważyłem, że już trochę jakby spowolnił... Skrośność nie działa, zapewne poprzez niekompatybilne wersje GCC, ale oczywiście nie będę zmieniał na zaprzyjaźnionych serwerach GCC, bo boję się, że coś może potem nie zadziałać, a jest to bardzo możliwe. Tak czy siak, na dzisiaj pozostawię kompilację graficznych pierdół, abym mógł wreszcie coś namalować.<br />
<br />
Wczoraj chciałem sprawdzić mój status z komunikatora, a tu niestety jakaś głupia reklama, podpięta pod moją domenę. Wysmarowałem maila i czekam, raczej zrezygnuję z gówna, jaki mi zapodają. Przykro mi.<br />
<br />
Mój transport-gg dalej nie działa. Ja już chyba próbowałem większości możliwych operacji, ale nie przywróciła się łączność, dziś spróbuję wyrzucić go na kilkanaście godzin, może to pomoże. Szkoda, że mój roster znów pochłonęły kable.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Czyścioszek]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=24</link>
<pubDate>Wed, 01 Aug 2007 22:00:42 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[No i jestem już na X'ach i mam nawet www-browser z obrazkami, tak że od razu wpisuję tę piękną wiadomość na pl_blogu, którego nikt nie czyta, właśnie przez takie pierdoły, które tutaj umieszczam.<br />
<br />
Skrośność może i działa pięknie, ale okazuje się, że nie dla mnie. Perseusz musiał się nagimnastykować, aby dynamicznie przypisywać lokalne adresy ip do hostów poprzez połączenie zestawione przez VPN. Komunikacja zadziałała, mimo, że nie wierzyłem, ale niektóre pakiety wywalały błędy kompilacji. Większość więc była budowana tylko na jednym procesorze...<br />
<br />
Jak na razie nie mam jeszcze wielu potrzebnych rzeczy i w między czasie dowiedziałem się, dlaczego nie działa mi gie gie... Widać, że nie tylko mnie zachciało się robić upgrade.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Powrót do korzeni]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=23</link>
<pubDate>Tue, 31 Jul 2007 10:01:41 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Stwierdziłem, że wreszcie czas wymienić system operacyjny na moim workspace, dlatego też nie zastanawiając się wiele wpisałem kilka razy mkfs.reiserfs oraz mkfs.xfs na odpowiednich urządzeniach... Dopiero potem przypomniałem sobie, aby zrobić kopię baz danych mysql oraz dopisanych skryptów startowych, nad którymi kiedyś pracowałem... No trudno się mówi. Przeżyję. Na X'ach będę dopiero pewnie za 2-3 dni, jak tylko zainstaluję coś potrzebnego, a czeka mnie jeszcze bardzo wiele. Na szczęście istnieje skrośność, którą zaraz zaaplikuję, aby mosquito również mógł mi pomagać... I bardzo się zdziwiłem, że mój pl_blog chodzi pod elinks'em.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Volver]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=22</link>
<pubDate>Sun, 22 Jul 2007 19:24:38 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Wróciłem wczoraj, pojawiam się dopiero dzisiaj pod wczesny wieczór, bo jak to zawsze bywa, trzeba było na prędko zaktualizować kilka serwerów, aby móc odpocząć od wakacji... Wszystko przebiegło znakomicie, nawet Perseus nie oparł się parametrowi --force-all.<br />
<br />
A na wczasach co robiłem? A różności, spacerowałem, przerzucałem siano, zboże pakowałem, krówkę sprowadzałem do domu, bujałem się samojezdnym pojazdem i poczyniłem serię zdjęć. Ogólnie fajnie, ale krótko.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Usterka]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=21</link>
<pubDate>Thu, 12 Jul 2007 11:29:01 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Wczoraj oczywiście kolejne starcia z Novell Netware... Tym razem login scripty, z którymi nie ma oczywiście problemu, dopóki człowiek wierzy, że one wykonują się zgodnie z założeniem autorów systemu. Szkopuł w tym, że nie wykonywały się tak jak producent zapewniał. Winny -- defaultowy system uprawnień do kontenera, został szybko przeze mnie zauważony, jednak brak mapowania %home_directory spowodował, że jak to każda praca, również i ta stała się denerwująca... Winne -- licencje na stanowiska robocze. Gdzieś znalazłem stare licencje, jakie posiadaliśmy i zaaplikowałem, na razie jest 20 stanowisk, ale problem pojawia się po 10, więc licencje stare nie za bardzo pomogły... Cóż, trzeba będzie pewnie zbierać pieniądze.<br />
<br />
Dzisiaj usterka. /var/log/apache2/error_log zajmował 2.1GB i wypełnił się w przeciągu 6 godzin (od 01.12 do 07.30). Wszystko przez źle sporządzone skrypty php głównego użytkownika serwera. Ponieważ wiadomo, że szefowi nie można rozkazać zmiany skryptów na lepsze, powiększyłem limit pamięci dla php oraz czas wykonywania dwukrotnie, co zmniejszyło komunikaty o błędach. No i zmieniłem oczywiście loglevel, aby podczas mojego urlopu nic złego się nie przytrafiło.<br />
<br />
Czeka mnie jeszcze konwersja bazy danych, ale to już myślę, że po urlopie, bo wymaga to trochę ostrożności oraz czuwania nad tym, czy wszystko przebiegło pomyślnie.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Dym]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=20</link>
<pubDate>Sun, 08 Jul 2007 20:39:15 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Dzisiaj dla odmiany, wyszedłem ponudzić się gdzie indziej... Zbiegły się na to dodatkowe rodzinne okoliczności. Wziąłem więc psa, laptopa, karty wi-fi, kabel udp-5e, coś dla rozmyślań i wyruszyłem. Wchodzę, smród... Trzeba napalić w kominku, pomyślałem, otwierając okna. Wyniosłem fotel na balkon, zapiąłem kartę, kismet i obserwowałem eter. Nic ciekawego... Zapaliłem więc w kominku i obserwowałem poruszające się na niebie chmury. Czułem się prawie tak lekko, jak wtedy, gdy skakałem z budowy na stożek kwarcowego piasku. Szczerze, starałem się nie myśleć, chyba się udało.<br />
<br />
Potem, zawiesiłem się na kanale naukowym i siedziałem 5 godzin patrząc na różne wynalazki. Chciałbym robić to codziennie!<br />
<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Blabel]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=19</link>
<pubDate>Sun, 08 Jul 2007 20:02:36 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Wczoraj po dłuższym czasie leżakowania i nudzenia się na balkonie, gdy przesiadłem się już za biurko, coś nie pozwoliło mi dłużej się nudzić. Do wyboru miałem, albo odpalić inkscape albo gimp... Wybór padł na poczciwego gimpa, ale coś nie szło. Stwierdziłem, że pewnie, gdy miałem jeszcze trochę mniej czasu (zazwyczaj, w czasie sesji) robiłem zapewne coś dla www. Nie myliłem się, miała to być kolejna edycja mojego portfolio. Wyglądała dość tajemniczo, czarno, pomarańczowo zielona... Stwierdziłem, że można ożywić ową grafikę, aby żyła. Pewna pani prosiła mnie o website, nie wiem, czy to aktualne, ale przynajmniej dobrze się bawiłem. W nocy, wszystko było już gotowe...<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Novel Netware]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=18</link>
<pubDate>Thu, 05 Jul 2007 22:40:58 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Od trzech dni walczyłem dzielnie z tym dziełem, ściślej z instalacją NDPSów. Niby prosta rzecz, ale... Wersja nowsza od tej w książce, książka z wydawnictwa głupiego, drukarka w pełni wspierana przez protokół, który nam nie odpowiadał...<br />
<br />
Zaczęło się tym, że kończyłem prace z windowsami, gdy killer stwierdził, że mógłbym zainstalować drukarkę... Ech, stwierdziłem, co mam innego do roboty, jak tylko dzwonienie, klepanie własnych witryn itd. No więc przyjąłem wezwanie. Książkę wyrzuciłem w piernik -- na co mi, stwierdziłem, kilka lat temu przecież też klikałem. No i tak klikałem, pisałem, wykryłem przy okazji wiele fajnych rzeczy na tym Netware, z bashem włącznie. Udało się. Gdyby google nikomu nie powiedziały jak -- mój support jest czynny przez rok, gdy nie zapomnę jak to się robi.<br />
<br />
Rano byłem jeszcze odpalić projekt aikon w pewnym polskim oddziale niemieckiej firmy. Sprawa trochę zawiła, gdyż ludzie żyłują na sprzęt i łącze i posiadają starego rzęcha robiącego za router, ale za to na linuksie, z jednym numerem ip. Znów iptables poszło w obroty, aby przekierować odpowiednie usługi. Tamtejszy admin miał minę lekko zafascynowaną, a po 10 minutach klepania na konsoli routera, światu ukazał się aikon.<br />
<br />
Wczoraj musiałem jeszcze dokonać poprawek w pewnym projekcie, o którym już prawie zapomniałem. Strasznie namęczyłem się, aby przypomnieć o co mi chodziło, kiedy w kodzie źródłowym zobaczyłem 12 zmiennych liczbowych. Chyba byłem nieźle pijany, gdy to pisałem, stwierdziłem, po czym powoli zabierałem się za umysłową dekompilację kodu... Udało się jak na razie i działa. Módlmy się, żeby jak najdłużej!<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[PQDI]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=17</link>
<pubDate>Mon, 02 Jul 2007 19:10:56 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Z dzisiejszej wyprawy do pracy przyniosłem suchość w gardle i zmęczone nogi oraz oczy... Siedzenie i instalowanie windowsów i aplikacji pod tym systemem operacyjnym nie należy do moich ulubionych czynności. Przycisk reset wciskałem częściej niż ctrl+alt+delete. To tylko dlatego, że w czasie wakacji jest jedynie tyle czasu, aby zrobić w miarę stabilny (hehe) obraz systemu, który wgrywany byłby co tydzień. Killer zauważył, że wgrywając obrazy głupim programem psują się partycje. Szybko zauważyłem, że po prostu program podmienia typ partycji z 7 na 17. Tak więc stwierdziłem, że ustawie partycję na tym c, a co z tym idzie umożliwię działanie programu w dosie... No i... udało się, ale partycje znów zmieniał w tym 17. Gdy już zrezygnowany rzuciłem płytą, znalazłem opcję w tools, która odkrywa partycję. Jutro więc idę wszystko przeczyścić.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Nocne podboje]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=16</link>
<pubDate>Sun, 01 Jul 2007 22:08:04 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Co jak co, ale chyba tylko http://herbi.netcontrol.pl/ potrafi mnie wyciągnąć z domu po godzinie 2.00 rano, tylko po to, żeby napić się piwa. Skutek -- dziś wstałem trochę później niż zamierzałem, a dzień rozpocząłem od projekcji filmu, potem kolejnego filmu... Ale wreszcie zrobiłem zaległą robotę więc nie jest źle, na jutro chyba nie zdążę zrobić tej bazy danych, bo szczerze -- to nawet mi się nie chce aż tak bardzo jak powinno.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ins..ia.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=15</link>
<pubDate>Thu, 31 May 2007 01:09:37 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Co za tydzień. Zero czasu na relaks, jedynie w niedzielę pozwoliłem sobie na wspomnienia i przeglądnięcie mojej starej prezentacji o przemijaniu w przestrzeni zakurzonego życia nie potrzebnego nikomu... Resztę czasu spędzałem na czytaniu tak zwanych głupot, jak mawiam. Zastanawianiem się nad dalszym życiem oraz dopracowywaniem scenariusza jednego z dni sądu, na który sam się zapisałem... To coś leży jeszcze w szufladzie, nabierając trwałego zapachu resztki wiśniowego, fajkowego tytoniu, aby potem ulotnić się wraz z emocjami tłoczonymi sercem, rozpuszczonych we krwi, zabójczych, przy stężeniu 0,0013%. Dziś prawie udany dzień. Zawaliłem jak zwykle. Nie wiem co się stało, jak zwykle. Nie dowiem się jak zwykle. Wciąż będę głupcem, jak zwykle... Gdzie tu odpowiedź na to pytanie, które pojawia się zawsze, gdy tylko człowiek coś zepsuje? W każdym języku brzmi tak samo, w języku sumienia najgorzej... Odpowiedzi nie ma, więc trza zabrać się za robotę, jak za dawnych lat, gdy trapiło mnie coś mistycznego, gdy nie mogłem poznać fenomenu świecących żyjątek, pływających w głębi 32 bitowego oceanu, o których oglądałem film, jak za dawnych lat, gdy trawnik był już dawno skoszony, a nie chciało się biegać, kiedy w kuchni czekał ugotowany obiad, w momencie, gdy człowiek chciał coś ugotować, dla wysłania -9 dla procesu o nazwie czas. killall -9 time... działa w sekundzie, można zabić sekundę, dwie, nie można zabić dnia. Dlaczego? Ech... dziś nie dodaję zdjęcia w załączniku. Trzeba mieć na uwadze kurczące się konto, które też kosztuje pieniądze...<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[sb600 na mosquito]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=14</link>
<pubDate>Tue, 15 May 2007 22:43:49 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Dziś prawie zasnąłem na uczelni... Śmieją się ze mnie, a niech się śmieją... To dlatego, że stawiam już drugi dzień serwer na nowej dla mnie architekturze. x86_64 zapowiadał się podczas bootstrapu ciekawie, ale trochę za wolno kompilowały się gcc i glibc. No cóż, jakoś przeżyłem. Jajko -- tylko 6 minut, reboot, cyk, zonk! Świetnie -- pomyślałem -- znów trzeba będzie montować wszystkie katalogi, żeby zrekompilować kernela... z 10 razy zrekompilować... Wreszcie poradziłem sobie genkernelem, budując identyczne jądro z instalacji. Wielki minus = wielka dziura, dużo wkompilowanych badziewi. Dysk na sb600 zachowywał się bardzo dziwnie. LiveCD wykrył go jako ide legacy... i zaadresował /dev/hda... Potem zmianiał się na /dev/sr0 i nic z tym się nie dało zrobić. Teraz... jest /dev/sda. Aż strach pomyśleć, jak w połowie działania jakichś ważnych rzeczy zechce mu się zmienić imię. Do drugiej pracy też dziś poszedłem, bo modem się zwiesił. Oj, cóż ja bym dał za to hasło do modemu, które pozwala zrestartować go zdalnie, nawet gdy ten nie odpowiada na pingi... No nic, pozostaje mi tylko bieganina w te i wewte, to korki wbić, to modem zresetować... Dziś nie siedziałem na balkonie, nie, nie dlatego, że padało, ale nie chciało mi się kabli wywalać, a poza tym dziś rebootów więcej niż mam lat, wiec musiałbym się zapewne kręcić jak smród po gaciach. Dobra, kończę bezsensowny wpis, dziś w załączniku dzieciak.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Do pieca...]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=13</link>
<pubDate>Sat, 12 May 2007 19:37:04 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Wczoraj kupiłem trochę węgla. Tylko 53.125.000.000 PLN za tonę.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Forma]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=12</link>
<pubDate>Thu, 10 May 2007 18:42:46 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Siedzenie na balkonie i udostępnianie internetu dla zainteresowanych pozwala mi połączyć dwie pożyteczne czynności w jedną. Jako, że nie zawsze mogę dzielić się moimi myślami, dzielę internet, myśląc jak za dawnych lat. W Polsce, darmowe udostępnianie internetu jest nielegalne, jak większość rzeczy, które na prawdę przydałyby się, a na pewno nie zaszkodziłyby nikomu... Zgasiłem dźwięki w komórce. Dziś czas ewidentnego wypoczynku. Każdy potrzebuje przecież popracować w spokoju! I tak też właśnie robię, działając zaawansowany projekt "epsilon". Docelowo ma być tam coś fajnego, forma do końca jeszcze się nie wykształciła, ale pracy jeszcze zostało sporo. Pewnie i tak nie skończę, jak większości rzeczy, za które się zabieram... Czasem zastanawiałem się, czemu człowiek nigdy nie jest w stanie skończyć tak na prawdę, dokładnie tego, czego zaczął i stwierdziłem, że motywacje ulatują jak wodór z balonika, przez ścianki szarych komórek, a w jego miejsce wtłaczane kolejne opary specyfiku odurzającego. Czekam na wiadomość od kolegi, ma dla mnie dość ciekawą fuchę, ale znając życie, miał dla mnie fuchę... Przydałaby się taka fucha, którą dorobiłbym na kilka lat. Ludzie dziś wyzbyli się najpiękniejszego, co w nich szumi po nocach, pachnie nad rankiem i budzi wieczór, kreuje marzenia, pozwala zrozumieć opis... wyobraźni. Gdzie się podziała? Gdzie jest ta wyobraźnia, która człowiek mógł naginać Kościół Mariacki? Gdzie ta wyobraźnia, która zamieniała szklane kulki z pudełka w prawdziwe rubiny, szmaragdy, beryle, diamenty? Gdzie? Ja wiem, nie powiem.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Nie mam nic do powiedzenia.]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=11</link>
<pubDate>Tue, 08 May 2007 22:27:07 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Ostatnio siedzę i nadrabiam zaległości związane z uczelnią. To szukam trochę uranu, to rysuję profile... Wczoraj odtajniłem ściśle tajną/poufną publikację, teraz zastanawiam się po co... Przecież przez to więcej roboty, reedycja gotowego tekstu plus stracony czas na zero-profitową robotę. Dziś poprawki plus renowacja silnika do projektu, a w piątek jak dobrze pójdzie już pieniążki będę miał w ręce. Czy się z nich ucieszę? Znam osobę, która bardzo się ucieszy, przeznaczam je na pewną pierdołę... Może wreszcie jutro uda mi się pójść do roboty zanieść maszynę, na której pracowałem przez fragment długiego weekendu, ale i tak ten czas nie starczył mi, abym mógł dokonać tego, co na niej chciałem dokonać. Będę sukcesywnie wdrażał marzenia, jeśli tylko ochoty wystarczy. Dziś w załączniku strach.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Mam ekstra godziny...]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=10</link>
<pubDate>Sat, 05 May 2007 00:19:29 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Mam ekstra godziny, bo zegarek na moim pasku cofnął się o dwie, tak więc jestem jeszcze wczorajszy. Dziś oprócz pisania geologicznych wywodów, dotyczących Sudetów Zachodnich wreszcie odpaliłem w pełni pożyczoną "na chwilę" kartę wi-fi. Poczytałem sobie trochę o pppoe oraz administrowaniu hubów 3com. Jak pierwsze udało mi się zrozumieć od razu, tak drugie coś nie bardzo. Będę chyba musiał sobie zlutować kabel do konsoli, bo mój Perseusz nie za bardzo chciał rozesłać bootp. Pewnie i tak nie będzie mi się chciało. Jutro jadę do taty, bo marudził, żebym wreszcie przyjechał, choć tak na prawdę popracowałbym sobie trochę -- pojadę, bo obiecałem. Nie wiem co tam będę robić, mam nadzieje, że nie to, o czym teraz myślę. Jeszcze pewnie będę musiał z babką pogadać... Nie wiem co z moich myśli napisać tu, pewnie nic nie napiszę, bo nikt nie czyta. Chyba lepiej, że nikt nie czyta... Dzisiaj jako graficzny załącznik podłączyłem projekt zaproszenia.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kapilarnie podciągając kawę...]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=9</link>
<pubDate>Fri, 04 May 2007 17:10:59 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Jak zwykle zaspałem... To wina tego, że siedzę sobie po nocach, wsłuchując się w ciszę jak za dawnych lat, kiedy to jeszcze kochałem ciszę, muzykę, wiersze i śpiew... Dziś wydaje mi się, jakby życie nie było takie samo, dziś biegam, noszę toboły, krzyczę... Dlaczego z takiego cichego świata, pełni rozkoszy rodzi się krzyczący świat pełen pustki? Bezsensem jest noszenie tego, czego człowiek dorobił się wcześniej. Wyzbyć się tego? Nie. Może się przecież kiedyś przydać. Dwa dni temu byłem na spacerze z aparatem i dzieciakiem. Ktoś przecież musi dokumentować jak dorasta, a ponieważ nikt się nie kwapi, ja przejąłem inicjatywę. Obok zdjęcie, dzięki któremu można zrozumieć to, co przedstawia moja filozofia -- ulotność, dosłownie, w przenośni, czy jak ktokolwiek sobie życzy... Dzieciństwo jest jak dmuchawiec na wietrze -- poszczególne lata ulatują tak prędko jak kolejne nasiona na spadochronie pierzastym, opadając na płonącą, żyzną ziemię, dając plon magiczny. Można by rzec, że my jesteśmy plonem, który właśnie rozdmuchaliśmy... Dzisiaj znów poszukuję uranu, skupiając się ściśle na geologii. Ponieważ metamorfizm jest mi prawie obcy, ciarki przechodzą po ciele, gdy czytam o anatektezie, diateksytach oraz paragenezach przedziwnych minerałów. Cieszmy się, że nie żyjemy na Ukrainie, gdzie metamorfik jest wszędobylski. Czeka mnie jeszcze opisanie tektoniki i poszperanie w innych materiałach dokładniejszych opisów... Teraz oczywiście przerwa w tych działaniach, w której zrobiłem silnik do czytania mojego super-hyper-fajnego pl_blogu dla niedoświadczonych przez software kobiet.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Fabryki Śmierci (Thu Apr 1 23:40:34 2003)]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=8</link>
<pubDate>Mon, 30 Apr 2007 01:00:10 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Delikatnie wsunął się głęboko w nieograniczone czeluście nieznanego zapachu, po czym zmyślnie wypuścił to co miał do zaoferowania. Uciekł i pozostawił po sobie coś, co stanie się śmiercią, co umrze przez niego, przez nich, co stanie się trupem, będzie żyło tylko po to, by umrzeć, wyprodukowane w fabryce śmierci. Mężczyzna długo nie zastanawiał się, czy wlać eliksir, czy wyprodukować kolejną śmierć. Magiczny płyn został podarowany ludzkości, aby ci używali go roztropnie. Jednak nikt tak go nie używał. Klark lubił pracować, uczył się od filozofów, wiedział, że człowiek żyje dla pracy i dzięki pracy. Ojciec nauczył go kreować, był dla niego bogiem, powiedział, że czasem jest to złe lecz sam pracował w fabryce, sam zgotował setki umarłych. Nie mógł się on powstrzymać od przyjemności tworzenia za każdym razem innej śmierci w tysiącach fabryk, nie mógł się wyzbyć swoich zwyczajów, chciał zatapiać, wylewać, kreować śmierć. Umarł. Pasje ojca spełzły na syna, niczym na spadkobierce wielkiego majątku, Klark uśmiechnął się, po czym zaczął szukać fabryk, w których mógł znaleźć zatrudnienie. Nie było trudno znaleźć w ówczesnych czasach fabryki, która zatrudniłaby do pracy silnego mężczyznę. Przedsiębiorstwa potrzebowały mężczyzn, jak ludzie śmierci. Po kilku miesiącach mężczyzna zatopił się w pracy jak ojciec, pracował, produkował pierwszą śmierć w swoim życiu, zabijał tak beztrosko jak dziecko zabija bańkę mydlaną. Zostawił w fabryce to, co uważał za siebie, cząstkę siebie samego, małą kruszynkę, aby zaowocowała w śmierć. Wkładał w prace swoje ogromne serce, miło mu się w fabryce pracowało do samego świtu, odszedł po tym, jak magazyn zapełnił się nasionami śmierci, które wkrótce miały wykiełkować, przynosząc ciemność. W dzień swoich urodzin Klark poszedł ze znajomą na kawę do pobliskiej kawiarenki pana Ravena. Czuł do Zosi coś, czego nie był nigdy w stanie opisać. Często wyobrażał sobie, że są klockami idealnie pasującymi do siebie, w snach widział jej płomienne włosy, oczy ciemne jak kawa, którą właśnie podała kelnerka. Zosia była zgrabną dziewczyną o nieco wychudłej twarzy, jednak z piersi jej iluminowało jakieś dziwne ciepło. Jako jedyna ze społeczeństwa nie wiedziała, gdzie znajdują się fabryki śmierci, nie wiedziała co to jest śmierć dokładnie, tyle co z opowiadań wujka Johna o jej rodzicach, którzy umarli na wojnie. Nie mówiła dużo, tylko uśmiechała się co chwilę, gdy Klark szeptał kolejne anegdotki. Widać było, że rodziła się właśnie miłość, mimo, że nie w romantycznym miejscu, jakim była kawiarnia o szarych ścianach, ale czy miłość nie może narodzić się na zgliszczach? Kiedy jednak dłoń Klarka zbliżyła się do palców Zosi, ona szybko odsunęła się, wstała i wybiegła w pędzie do domu. Nazajutrz Klark musiał wykreować więcej śmierci w fabrykach, gdyż zapotrzebowanie na nią wzrosło. Zjadł więc duże śniadanie, odmówił pacierz i pomaszerował do pracy. Wkładał dzisiaj z rozmachem, jakby był bardzo zdenerwowany i chciał agresywnie wypuścić całą swoją złość. Jak na złość nie poczuł żadnego zmęczenia, a fabryki prawie pękały od siły pchnięć magicznego narzędzia do tworzenia ciemności. Klark nie czuł już błogości ani nawet przyjemności ze swojej pracy, kiedyś była dla niego radością, teraz przynosi tylko pieniądze potrzebne na kolejną kawę i chleb. Klark zaczął zastanawiać się, po co w ogóle człowiekowi potrzebna jest śmierć. Słusznie zauważył, że śmierć jest nagrodą, że każdy jest na nią skazany, nawet jeśli jest kryminalistą. Myśli śmierci automatycznie połączyły się z myślami o Zosi, jakby ona była kolejną śmiercią, co odbiera dech z piersi, która kradnie serce, życie, rozum i całego człowieka, dając w zamian tylko prawo do przedwczesnej śmierci, do wybrania pośród sztyletów najpiękniejszego i najdłuższego. Klark przypomniał sobie słowa swojego ojca: Miłość to śmierć. Gdy zakochasz się, biada ci, idź lepiej na kacet, na rzeź, ale nie trwaj w przekleństwie! Klark miał bałagan w głowie, wiedział, że jego ojciec też kiedyś się zakochał, dlatego codziennie wieczorem spoglądał na zdjęcie jakiejś kobiety, które sprytnie chował, zawsze w innym miejscu, nie sposób było go znaleźć. Klark pamiętał łzy ojca. Nie chciał popełnić błędu, wyszedł i zabił się. W dziwnych okolicznościach ktoś odnalazł list ojca Klarka, w którym napisane było, że zakochał się on w Sylwii -- jednej z fabryk, w których pracował. Pozwolił jej urodzić śmierć, skazał ją na cierpienia nie godne człowieka, na zbrodnie, którą Sylwia musiała dokonać, choć nie chciała. Urodziła dziecko, które umarło. Nasze społeczeństwo jest fabryką śmierci.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[W enigmatyzm uwikłany...]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=7</link>
<pubDate>Sun, 29 Apr 2007 23:18:33 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Dzisiaj trochę dziwnie, jakby dzień wypoczynku i wyciszenia, ale w środku grało, coś głośno powtarzało: rusz się, popracuj, wyjdź z siebie! Skończyło się na dokończeniu projektu mojego zaproszenia na ślub, oraz projekcji filmu... Dziś wieczorem powiedziałem sobie, że chcę zostać wspaniałym człowiekiem, cóż to znaczy być wspaniałym i kto to ocenia? Czy może wspaniałym nie byłoby znów jak za dawnych lat biegać za piłką, skakać na skakance i beztrosko spoglądać kobietom pod spódnice? Czy może być wspaniałym to być dorosłym do czasu, gdy nie zestarzeję się... Zdałem sobie sprawę z tego, że starość będzie dla mnie najgorsza. Dorabiając do renty webdesignem, będę miał mnóstwo czasu. Czas ten nie będzie tworzył nic twórczego, posłuży do przemyśleń nad życiem... Boję się pomyśleć, nad jakim życiem będę myśleć!<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Austria]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=6</link>
<pubDate>Mon, 23 Apr 2007 08:59:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Chcą wysłać mnie na pół roku do Austrii, żebym tam pilnie słuchał wykładów i nauczył się czegoś pożytecznego. Dzisiaj spotkanie informacyjne, z przykrością stwierdzam, że mnie nie będzie -- jadę po pieniądze... Przecież i tak bym nie pojechał, po co? Mówią, że to wielka szansa dla mnie... W dupie mam szansę, wolę pieniądze.<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Tam do licha...]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=5</link>
<pubDate>Mon, 23 Apr 2007 08:56:31 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Byłem na weekend w Pińczowie działać murarkę... Wmurowałem trochę durynu w ściankę oczka wodnego, wiedząc, że jak ów kawałek muru utleni się, będzie apokalipsa dla rybek. Wcześniej babrałem się we fromboidalnym pirycie i paznokcie zrobiły się czarne, jak w czasach dzieciństwa, teraz... Szukam znowu uranu, już wiem gdzie jest, ale nie wystarczy powiedzieć, że jest... Trzeba jeszcze miliona słów, aby uwierzyli...<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zdjęcie z wyprawy]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=4</link>
<pubDate>Sun, 15 Apr 2007 23:09:17 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Wrzuciłem sobie zdjęcie z wyprawy fotograficznej... Tak sobie, dla testu...<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Był tata]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=3</link>
<pubDate>Sun, 15 Apr 2007 23:07:40 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Wreszcie będę mógł zrezygnować z tego głupiego telefonu i nie będę musiał płacić miesięcznie za coś, czego używam tylko po to, aby zgłosić awarię tego, czego nie używam...<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Z dzisiejszego poszukiwania samego siebie...]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=2</link>
<pubDate>Tue, 10 Apr 2007 13:34:46 +0200</pubDate>
<description><![CDATA["gdzie jest skarb twój - tam będzie i serce twoje" /Mat.6,21/. "z obfitości serca mówią usta" /Mat.12,34/ Tu kopcie, rzekł niczym nie zlękniony Sternicki, rozrywając płaty koszuli i wypinając klatkę piersiową, jak tylko mógł, aby pokazać skarb, kopalinę, która zasila w energię kilka osób... Tam jest uran, tu kopcie!<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jestem Pierwszy]]></title>
<link>http://sternadel.pl/blog/?id=1</link>
<pubDate>Mon, 09 Apr 2007 22:03:23 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Czasem wydaje mi się, że żyję po to, aby tylko stukać w tą klawiaturę...<hr />]]></description>
<author><![CDATA[Sternadel Michał]]></author>
</item>
</channel>
</rss>
